Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Andrzej Bobkowski, katolicki hedonizm, smutna prawica z kamieniołomów i anegdota o stonodze [PODCAST]

Andrzej Bobkowski, katolicki hedonizm, smutna prawica z kamieniołomów i anegdota o stonodze [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

,,W ogóle, bracie, jeżeli nie masz na utrzymaniu rodziny, nie grozi ci głód, nie jesteś Tutsi ani Hutu i te sprawy, to wystarczy, że odpowiesz sobie na jedno zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: co lubię w życiu robić. A potem zacznij to robić” – głosi słynny monolog z filmu Chłopaki nie płaczą. W najnowszym odcinku ,,Kultury Poświęconej” Konstanty Pilawa, Bartosz Brzyski i Piotr Kaszczyszyn rozmawiają na kanwie dziennika Andrzeja Bobkowskiego o potrzebie sformułowania programu katolickiego hedonizmu.

,,Po odcinku z Pawłem Zarosą, który próbował zmienić nasze wyobrażenie o wspólnotowym katolicyzmie, przyznaję, że akurat neokatechumenat to zupełnie inna bajka. Natomiast tego typu grupy zawsze kojarzyły mi się z grupą terapeutyczną: osoby siedzą w kółku i mówią, dlaczego im jest smutno w życiu. Co więcej, dzielą się z tym z przypadkowymi ludźmi – to jest istota grupy wsparcia, że ci ludzie są tam przypadkowi. To może odrzucać – brak afirmatywnego, witalnego, może nawet trochę hedonistycznego (w dobrym znaczeniu tego słowa) elementu w Kościele” – powiedział Konstanty Pilawa.

,,Bobkowski, uciekając z przyjacielem rowerami przez ogarniętą wojną Francję, po drodze zatrzymuje się domku nad morzem, śpi, poci się, czyta książkę, pływa w morzu, znowu się poci, znowu śpi – okazuje się, że mimo dramatycznych okoliczności potrafi czerpać z życia przyjemność, właściwie nie potrzebuje niczego więcej. To ważne, bo forma polskiego inteligenta funkcjonuje często na poziomie czystego spirytualizmu – jest całkowicie pozbawiona cielesności. Oczywiście, jest tak tylko w teorii – nie raz rozmawialiśmy o tym, jak wyglądają imprezy na prawicy, gdzie raczej nie pije się soczku.

To, że ten mocno obecny w rzeczywistości element cielesności, poza nielicznymi wyjątkami, nie przenika do poziomu teoretycznego namysłu sprawia wręcz wrażenie hipokryzji. W tym kontekście »konserwatywny hedonizm« Bobkowskiego oznacza połączenie tych dwóch kluczowych elementów: możesz mówić o pewnej wizji polskości, czyli życia, które rozbudowaną sferę duchową, intelektualną, pojęciową wzbogaca o codzienność, pewną fizyczność, zmęczenie, jazdę na rowerze – o wymiar czysto materialny”- zauważył Piotr Kaszczyszyn.

,,To jest apoteoza codzienności. Rozmawiamy tu właściwie o lifestyle’u. Jest to dla mnie temat szczególnie bliski, ponieważ konserwatyści nie mają niestety pozytywnej wizji swojego lifestyle’u. Jeśli mielibyśmy, jako strona ideowego sporu, przedstawić dziś swoją wizję życia, to ona przegra, bo jest po prostu cierpiętnicza, a na dodatek często nudna. Zaprezentowanie dzisiaj tej wizji to w zasadzie tak, jakby zaprosić kogoś do kamieniołomu – jak mamy z tym wygrać? To wielkie wyzwanie, żeby przedstawić to w sposób pozytywny.

Jeżeli więc Bobkowski opisuje drobne rzeczy, które są dostępne dla wszystkich, bo każdy może przecież wsiąść nie ma na rower i pojechać pogadać ze swoim przyjacielem, to jest to wspaniałe – pokazuje radości, które są dostępne niemal dla każdego. W tym sensie jest on autorem, którego chciałbym pokazać jako inspirację: można być człowiekiem radosnym i szczęśliwym, przeżywającym życie pełną gębą, a jednocześnie być katolikiem i konserwatystą” – wtórował mu Bartosz Brzyski.