Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

„Kryptonim Polska”. Polska wariacja „Romea i Jul(k)ii”, w której narodowiec zakochuje się w lewaczce

Firma dystrybucyjna Kino Świat wypuściła wczoraj materiały prasowe dotyczące produkcji, która ma być polską wariacją na temat Romea i Julii (Julki?). Informacja poruszyłaby może drobną garstkę kinomanów, gdyby nie opis fabuły samego filmu i imponująca obsada.

Oto dostajemy komedię, w której tematem przewodnim jest… miłość narodowca do lewaczki. Staszek (Maciej Musiałowski), działacz Zrzeszenia Młodzieży Radykalnej, zakochuje się w Poli (Magdalena Maścianica), feministce, która rozstała się ze swoim partnerem (Antoni Królikowski). Pikanterii dodają fotosy, które przedstawiają: przywódcę ZMR Romana (Borys Szyc) przewodzącego manifestacji, na której ubrany jest w koszulkę z napisem White Pride, księdza (Piotr Cyrwus) pokazującego na tablicy rysunek, na którym widnieje bomba lecąca w budynek okraszony nieudolną gwiazdą Dawida/pięcioramienną gwiazdą i byłego chłopaka Poli (Antoni Królikowski), który stoi półnagi w pokoju z transparentem „Moja cipka, moja sprawa”.

Temat wydaje się bardzo istotny, a polskie kino rzadko porywa się na ujmowanie bieżących sporów politycznych. Niepokój budzi jednak sposób narracji, jaki zapowiadają zdjęcia – przaśne kino, w którym narodowcy zajadają ze smakiem tort ze swastyką ułożoną z pryncypałek, księża angażują się w antysemickie spiski, a lewicowcy rozwieszają po ścianach plakaty z francuskim filozofem Michelem Foucaultem.

Wszystko może być tematem do żartów, ale pamiętamy wciąż żenujące gagi z Polityki Patryka Vegi, które zdecydowanie nie dorastały subtelnością do rangi tematu. Tak właściwie o to się rozchodzi. Poważny i istotny pomysł, kiedy sprowadzony jest do zbioru skeczów, których jakość może okazać się wątpliwa (a niestety duża część obsady nas do tego przyzwyczaiła) jest furtką do nieprzemyślanego zrównywania postaw i wartości.

Producent filmu, Orphan Studio, to doświadczony zespół, który pracował przy obrazach takich, jak Kler. Zapowiada się więc niewątpliwie film kasowy, który kusi szeregiem znanych twarzy i nośnym tematem. Nie dziwi jednak, że zapowiadający się na silnie warszawskocentryczną produkcję debiut reżysera znanego z polskiej wersji Saturday Night Live, Piotra Kumika, napotyka już zarzuty o symetryzm. Ciężko jest oceniać wartość filmu przed seansem. Jednak, choć materiały wskazują na kpiarskie zarysowanie obu stron sporu, to aż do premiery będziemy zadawać sobie pytanie – czy twórcy wierzą, że sytuacja Romea i Julii naprawdę była analogiczna?