Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Papież Leon XIII „zaorałby” poglądy Kapeli i Stanowskiego 130 lat temu

Od czasu dyskusji na temat ustawy reprograficznej programy Kanału Sportowego na YouTubie przebiły się do szerokiej debaty publicznej. Popularność starcia Krzysztofa Stanowskiego z Jasiem Kapelą, a także fala komentarzy po nim, to dobry pretekst, żeby pokazać, że obie strony – zarówno hard liberalna reprezentowana przez Stanowskiego, jak i hard lewicowa reprezentowana przez Kapelę – nie mają nic wspólnego ze sprawiedliwą ekonomią w rozumieniu katolickiej nauki społecznej.

Format programów Kanału Sportowego ma swoje plusy, ale też wiele minusów. Traktuję je jako typową guilty plesure – lubię trwonić przy nich czas, prokrastynując codzienne obowiązki. Ulegam, jak chyba większość użytkowników mediów społecznościowych, kulturze „orania przeciwnika”, odprężając się w sytuacji, w której bystry dziennikarz popisuje się mniej lub bardziej celnymi ripostami wycelowanymi w stronę nielubianego polityka, publicysty, poety lub youtubera.

Oprócz pewnego obciążenia moralnego, które towarzyszy mi, kiedy trzecią godzinę w tygodniu poświęcam na często bezsensowne połajanki, dużym minusem jest ich memiczność. Program oparty o kabaretowy hejt nie służy wyrażaniu dobrze uargumentowanych opinii, dlatego trudno ocenić, czy występujący prezentują swoje poglądy całkiem na serio. Każdy wchodząc do takiego studia, zakłada maskę po to, żeby program stał się możliwie atrakcyjny.

Załóżmy dla ułatwienia sprawy, że tak nie jest, a obaj bohaterowie są śmiertelnie poważni. Wybrałem z całej rozmowy Jasia i Krzysia, jak obaj zwracają się do siebie podczas programu, sześć szkodliwych tez, które są dla mnie zaprzeczeniem katolickiej nauki społecznej (KNS). Nauczanie Kościoła zaś wydaję mi się dobrą odpowiedzią na obie te skrajności.

Nie będę też wypowiadał się na temat ustawy reprograficznej. Nie wydaję mi się ona szczęśliwym rozwiązaniem, ale nie o konkretnych rozwiązaniach ekonomicznych chcę tutaj pisać, bo się na ekonomii nie znam. Piszę o wartościach, które kryją się za poglądami reprezentowanymi przez Stanowskiego i Kapelę. W końcu ekonomia to nauka normatywna, jak mówią ludzie mądrzejsi ode mnie.

Nie będę też pomstował na poziom debaty publicznej i na to, że – jak się wydaję – jakość „Dziennikarskiego zera” nie stanowi wyjątku, ale może zwiastować kierunek zmian, w którym dziennikarstwo zmierza. Być może idziemy w stronę rzeczywistości, w której mówienie do kogoś na wizji, że „jest chujem, nie poetą” przestanie kogokolwiek emocjonować. Można się na to zżymać, ale nie o tym jest ten tekst.

Hard lewak i złudna wiara w Kapitana Państwo

Jaś po raz pierwszy: Powinno się znieść własność prywatną powyżej 15m2 na osobę

Żeby było uczciwie, sam Jaś mówi o tym, że to hiperbola i teraz żyje w mieszkaniu, gdzie przypada na niego tych metrów dwa razy więcej. Przyjmijmy to za optimum Jasia. Istotną wartością katolickiej nauki społecznej (KNS) jest zasada pomocniczości, którą można rozumieć jako bezpiecznik przed zaborczymi szponami centralizacji i przesadną dominacją państwa. Zgodnie z zasadą pomocniczości maksymalnie dużo zadań i kompetencji powinno przypadać strukturom lokalnym (rodziny, stowarzyszenia, samorządy), którym instytucje państwa pomagają tylko wtedy, gdy to niezbędne. . Odgórne narzucanie maksymalnego metrażu mieszkania to logika odwrotna. To państwo musi regulować nam optymalną przestrzeń życiową, bo bezrozumne jednostki nie są w stanie racjonalnie ogarnąć nawet sprawy tak fundamentalnej i intymnej jak metraż własnego mieszkania. Państwowy zamordyzm reprezentowany przez Jasia to pierwsza antyteza KNS-u.

Jaś po raz drugi: Nikt nie powinien zarabiać więcej niż milion złotych. Należy wprowadzić stawkę podatkową w wysokości 95%

Własność prywatna to kolejna istotna wartość reprezentowana przez KNS. Bogactwo samo w sobie nie jest ani dobre, ani złe. Ważny jest cel, do którego jest wykorzystywane. Jeśli człowiek bogaty czyni dzięki swojemu bogactwu dobro, to dlaczego miałby oddawać 95% wypracowanego przez siebie dochodu państwu? Zakładanie, że człowiek bogaty jest z samego faktu posiadania majątku zepsuty, a bogate państwo z konieczności jest dobre, urąga zdrowemu rozsądkowi.

Jednocześnie KNS, idący drogą ekonomii środka, podkreśla, że własność prywatna to jedynie prawo wtórne wobec powszechnego przeznaczenia dóbr. Każdy człowiek jest niejako bezterminowym najemcą swojego majątku, nie może definiować swojej wartości przez posiadane przedmioty. Nasz majątek nie jest jedynie sumą naszych talentów i osiągnięć, ale często przypadku. Mając w pamięci element posiadania lub nieposiadania szczęścia, chwiejność statusu materialnego jak i wezwanie do solidarności – kolejna kluczowa zasada KNS – ludzie bogaci powinni dokładać się do wspólnego dobra bardziej. Stąd progresja podatkowa wydaje mi się sprawiedliwym rozwiązaniem. Nie jednak taka, która pochłania tak absurdalnie lwią część dochodu, jak 95% proponowanych przez Jasia.

Jaś po raz trzeci: Każdy, niezależnie od tego co robi w życiu, powinien mieć ubezpieczenie zdrowotne i emerytalne

To opinia wyrażona przez Kapelę w reakcji na zarzut widza, dzwoniącego do studia, że ustawa reprograficzna może spowodować dotowanie artystów szkodliwych społecznie. Jaś odpowiada: „No i cóż z tego. Każdy takie ubezpieczenie powinien mieć”. Szkodliwi społecznie artyści to jest sprawa kontrowersyjna. Nie chciałbym żyć w kraju cenzury, choć jak myślę o idealnej wspólnocie katolickiej, to takiemu Nergalowi bym jednak podziękował.

Są jednak zawody, które nie powinny z perspektywy KNS-u w ogóle być legalizowane i wchodzić do systemu ubezpieczeń społecznych. Przykładem może być sexworking, który stał się ostatnio nośnym tematem dla części młodej lewicy w Polsce. Dlaczego państwo nie może legalizować prostytucji lub obnażania się przed kamerą? Dlatego, że zawody te są źródłem strukturalnego grzechu. Państwo nie powinno pozwalać na, nawet dobrowolne, uprzedmiotowienie własnego ciała i kropka. To przeczy kolejnej podstawowej wartości KNS-u, a więc godności osoby.

Podsumowując, zaprezentowane w „Hejt parku” poglądy Jasia Kapeli pachną niebezpieczną wiarą w sprawiedliwego Kapitana Państwo, który rozwiąże nam wszystkie problemy, nawet takie, o których nie mieliśmy pojęcia, i o ile zamordyzm ma dotyczyć sfery materialnej, tak w sferze obyczajowej „hulaj dusza, piekła nie ma”.

Hard Liberał i złudna wiara w Supermana

Krzyś po raz pierwszy: Jeżeli ktoś się nie przebija, to znaczy, że nie ma zapotrzebowania na jego sztukę

Pogląd ten opiera się na założeniu, że logika wpisana w wolny rynek jest sprawiedliwa. Dlatego na przykład programy Kanału Sportowego i książki wydawane przez „Weszło” są lepsze od kanału YT Klubu Jagiellońskiego i wydawanych przez nas „Pressji”. Są lepsze, bo są oglądane i kupowane częściej i docierają do większej liczby odbiorców

Tak skrajnie liberalny pogląd jest sprzeczny z KNS-em, który zwraca uwagę, że nadrzędną zasadą wolnego rynku jest zaspokajanie indywidualnych potrzeb, które często w realiach dzisiejszego kapitalizmu mogą być sztucznie nam wciskane i bazować na niskich instynktach – jak na przykład kulturze dziennikarskiego roastu. Wolny rynek potrzebuje regulacji, aby ograniczać wpisany w niego egoizm w stronę budowania relacji społecznych, również za pośrednictwem ignorowanej przez Krzysia kultury.

Krzyś po raz drugi: Wykupuję dostęp do kultury jak mam ochotę, jak nie mam ochoty, to nie będę za nic płacił

Kolejną naczelną zasadą KNS jest dobro wspólne, które przeciwstawia się rozpowszechnionemu dziś skrajnemu indywidualizmowi. Samo to pojęcie jest oczywiście zdewaluowane i można odnieść wrażenie, że niewiele znaczy. Jego treść ujmowana przez naukę społeczną Kościoła nie jest jednak trywialna. Funkcjonowanie w społeczeństwie nie ogranicza się do odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich. Jako obywatele państwa powinniśmy działać tak, aby nie tylko w duchu społecznego darwinizmu walczyć o swój byt, ale umożliwiać innym właściwy rozwój. Ten zaś jest możliwy m.in. dzięki kulturze.

Dlatego jeśli państwo przeznacza z moich podatków jakąś część środków na kulturę, to właśnie dzięki temu nie tylko moje dzieci, ale i na przykład dzieci biedniejszego sąsiada mogą uczyć się w publicznej szkole, mieć zniżkę na bilet do publicznego teatru czy wchodzić za darmo do państwowego muzeum. Nawet jeśli ja, jako Krzysiu Stanowski, nie mam ochoty wspierać kultury, to nie powinienem uniemożliwiać uczestnictwa w niej osobom, których nie byłoby na nią stać.

Krzysiu po raz trzeci: Dlaczego niby Lewandowski ma płacić 19 milionów podatku, jak prawdopodobnie nie korzysta z publicznej służby zdrowia?

Ma płacić w imię sprawiedliwości społecznej, kolejnego fundamentu KNS. Jego istotę najlepiej oddaje apel św. Pawła z Listu do Galatów: „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe” (Ga 6,2). Bycie członkiem społeczeństwa nie ogranicza się do wymiany handlowej – mój podatek w zamian za państwowe usługi publiczne (choć na marginesie i z taką wiedzą jest czasem u nas trudno). Zakładanie solidarności jako podstawy pokoju i sprawiedliwości społecznej wymaga tego, aby bogaci dokładali się proporcjonalnie więcej do wspólnej kasy, bo bogactwo, choć zdobyte ich wysiłkiem, zależy także od struktur społecznych, w których się wychowali, nie jest dane raz na zawsze i zależy choć w pewnej mierze od szczęścia.

Podsumowując, zaprezentowane w „Hejt parku” poglądy Krzysztofa Stanowskiego pachną niebezpieczną wiarą w Supermana – jednostkę, która do wszystkiego dochodzi sama, jest niezależna od szczęścia i od społeczeństwa, któremu nic nie jest dłużna.

Katolicka nauka społeczna

Leon XIII, w reakcji na pojawienie się klasy robotniczej jako konsekwencji rewolucji przemysłowej, pisze w 1891 r. encyklikę zatytułowaną Rerum novarum. Dokument uznawany jest za początek nauki społecznej Kościoła w formie, w jakiej znamy ją dzisiaj. Encyklika starała się obronić prawa robotników przed wyzyskiem bezdusznego kapitału, a jednocześnie nie rezygnować z prawa do własności prywatnej, jak chcieli tego socjaliści. Dobrze by było, aby wraz z procesem memizacji i roastingu dziennikarstwa nie zapominać jednocześnie o tej historii. Stanowski razem z Kapelą zostaliby „zaorani” przez Leona XIII 130 lat temu.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.