Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ziemkiewicz, Michnik, Ordo Iuris, Śpiewak i Kaczyński, czyli festiwal hipokryzji [VIDEO]

W nowym odcinku „KluboTygodnika” Piotr Trudnowski – odbijając się od nagrody  European SLAPP Contest 2021 dla Jarosława Kaczyńskiego, przyznawanej za ograniczanie debaty publicznej pozwami – opowiada o podwójnych standardach w polskiej debacie publicznej stosowanych głównie przez lewicę i liberałów, dla których sama nagroda to okazja do wytyczenia kolejnego frontu walki z prawicowością, a nie okazja do systemowych zmian.

„Co kryje się pod akronimem SLAPP? To skrót od »Strategic Lawsuits Against Public Participation«. Pod tą przydługą nazwą kryje się realny problem społeczny. SLAPP oznacza sytuację, kiedy duży i silny podmiot, np. państwo, korporacja lub wpływowy polityk, wykorzystują dozwolone środki prawne, po to aby zastraszyć kogoś kto krytykuje działalność tego podmiotu, ujawnia nieprawidłowości, bądź podaje do debaty publicznej informacje, które w zamierzeniu tychże podmiotów miały pozostać niejawne.

Zwykle ofiarami »slapów« są blogerzy, vlogerzy, sygnaliści, czy różnego rodzaju aktywiści społeczni. Konsekwencją kolejnych pozwów jest zaprzestanie działalności  na rzecz dobra wspólnego przez te osoby z obawy przed wieloletnim ciąganiem po sądach, wysokimi odszkodowaniami czy w najgorszym przypadku więzieniem. To więc realny problem, ale w przypadku europejskiej nagrody dla Jarosława Kaczyńskiego pojawiają się mocne wątpliwości” – zwraca uwagę Piotr Trudnowski.

„O całym zjawisku opowiada się tak jakby to było jakieś novum wynikające przede wszystkim z faktu, że w ostatnich latach do władzy w niektórych krajach doszła populistyczna prawica. Wcześniej wszystko było w porządku, a dopiero teraz pojawiają się niecne pomysły skierowane przeciwko wolności słowa w debacie publicznej. Nie pozostaje mi nic innego jak wejść w buty dziadersa, opowiedzieć trochę o tym jak wyglądała wolność słowa przed 2015 r., i dlaczego gazeta Adama Michnika nie jest najlepszym przykładem na symbol walki z tego rodzaju pozwami.” – podkreśla prezes KJ.

„To nie była kwestia tylko tego jednego procesu Michnik vs Ziemkiewicz, takich procesów było zdecydowanie więcej, np. z Robertem Krasowskim czy Jarosławem Markiem Rymkiewiczem. Więcej też było ogólnego przyzwolenia na to, że jeśli ktoś się ośmiela ostro krytykować elitę III RP, to takiego wichrzyciela należy doprowadzić do porządku w sądzie. Bo jak to?! Byle prawicowy pismak może obrażać wspaniałe pomnikowe postaci?” – ironizuje Trudnowski.

„Właściwym symbolem walki ze »slapami« może być Janek Śpiewak, od lat konsekwentnie walczący z mafia reprywatyzacyjną, ujawniający powiązania polityków, urzędników, oraz deweloperów i konsekwentnie za to pozywany. Nie tak dawno musiał się nawet uciec do ułaskawienia przez prezydenta Dudę. Wydaje mi się, że to właśnie ten reprywatyzacyjny establishment powinien zostać nominowany europejskiej nagrody przeciwko ograniczaniu wolności słowa. Ale jak widać wygodniej niż w możnych, światek prawniczy i biznesmenów, uderzyć w Jarosława Kaczyńskiego.” – podsumowuje gorzko autor „KluboTygodnika”.