Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Sarkozy skazany, a Macron osłabiony. Jak wygląda francuska polityka na rok przed wyborami?

przeczytanie zajmie 10 min
Sarkozy skazany, a Macron osłabiony. Jak wygląda francuska polityka na rok przed wyborami? Źródło: ALDE Party - flickr.com

Nicolas Sarkozy został skazany na 3 lata więzienia. Jest to pierwszy w historii przypadek kary bezwzględnego więzienia dla byłego prezydenta Francji. Pomimo nieudanego startu w prawyborach Republikanów w 2017 r. na prawicy Sarkozy wciąż ma grono zwolenników, które liczyło na jego powrót w wyborach prezydenckich w 2022 r. Kontrowersje związane z wyrokiem spowodowały, że polityk nadal posiada wielu zwolenników. W obecnej niepewnej sytuacji na francuskiej scenie politycznej przepływy elektoratu, także byłych wyborców Sarkozy’ego, mogą okazać się kluczowe w prawdopodobnym ostatecznym starciu Le Pen-Macron.

Sarkozy trafi za kratki?

Były prezydent Francji został uznany przez Paryski Trybunał Karny za winnego korupcji. Usłyszał wyrok 3 lata więzienia, z czego dwa lata podlegają zawieszeniu. Wydając wyrok, sąd zaznaczył, że jest możliwe przekształcenie roku więzienia w areszt domowy z nadzorem elektronicznym. Choć wyrok skazujący nie jest prawomocny i Sarkozy złoży apelację, to już w komentarzach dla prasy po wydaniu wyroku były prezydent wykluczył swój start. Jednocześnie dodał, że będzie zabierał głos w kampanii.

1 marca 2021 r. Nicolas Sarkozy został skazany za zawarcie paktu korupcyjnego i handel stanowiskami. W 2014 r. były prezydent wraz z adwokatem Thierrym Herzogiem miał zaproponować (dziś już byłemu) sędziemu Gilbertowi Azibertowi mianowanie na prestiżowe stanowisko w Monako w zamian za pozyskanie poufnych informacji w sprawie afery Bettencourt. Sarkozy był w niej podejrzany o nielegalne przyjęcie funduszy na kampanię wyborczą od dziedziczki firmy L’Oreal – Liliane Bettencourt. Ponadto Krajowej Prokuraturze Finansowej udało się ustalić, że ówczesny minister spraw wewnętrznych ubiegający się o prezydenturę wielokrotnie odwiedzał miliarderów. W tej sprawie ostatecznie prezydent nie został uznany za winnego. Jednak w 2014 r., kiedy doszło do rozmowy prezydenta z jego prawnikiem, Sarkozy nie mógł być tego pewien.

Akt oskarżenia wzbudził ogromne kontrowersje we Francji. Jego podstawą było nagranie z podsłuchu, jaki Thierremu Herzogowi założono w związku ze śledztwem (dotyczącym Sarkozy’ego, którego postępowanie się toczy) w sprawie nielegalnego finansowania kampanii prezydenckiej w 2007 r. przez libijskiego dyktatora, Muammara Kaddafiego. Adwokat rozmawiał z telefonu założonego na fałszywe nazwisko z Paulem Bismuthem – pod tą tożsamością ukrywał się Sarkozy. W trakcie tej rozmowy padła sugestia wykorzystania przychylnego im Aziberta w Sądzie Kasacyjnym w celu pozyskania poufnych dokumentów.

Jedną z linii obrony Sarkozy’ego i częstym zarzutem wobec procesu był fakt, że nagranie uzyskano z podsłuchu rozmowy byłego prezydenta z jego adwokatem, a to podlega tajemnicy adwokackiej i nie może być dowodem w sprawie. Prokuratura broniła się tłumaczeniem, że Herzog był na podsłuchu nie jako adwokat Sarkozy’ego, lecz jako jego wieloletni przyjaciel. Wśród wielu komentatorów i prawników takie uzasadnienie budzi spore wątpliwości i jest podstawą do podważania wyroku jako opartego na tzw. owocach zatrutego drzewa (nielegalnie pozyskanych dowodach, które nie mogą być uwzględnione w procesie).

Sarkozy bronił się również tym, że w sprawie, na którą wpływał, zapadło niekorzystne dla niego rozstrzygnięcie i dokumenty pośrednio go obciążające zostały przekazane, a rzekomo przekupiony sędzia nigdy nie otrzymał stanowiska w Monako. Sędziowie nie przychylili się do jego tłumaczeń i skazali go na 3 lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu. Takie same kary w sprawie otrzymali sędzia i prawnik byłego prezydenta. Sarkozy zapowiedział złożenie apelacji, a nawet możliwość zaskarżenia wyroku przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka.

Trzeba w całej debacie pamiętać, że ostatni wyrok to nie jedyne problemy z prawem byłego prezydenta Republiki Francuskiej. Utworzona w 2013 r. Krajowa Prokuratura Finansowa stawia mu również zarzuty w sprawie nielegalnego finansowania kampanii wyborczej w 2007 r. przez libijskiego dyktatora, Muammara Kaddafiego. Według opublikowanych w 2012 r. dokumentów nielegalna darowizna miała opiewać na kwotę 50 milionów euro, podczas gdy oficjalny budżet kampanii Sarkozy’ego wynosił 20 milionów. Oskarżenia w tej sprawie wobec Sarkozy’ego opierały się w dużej mierze na zeznaniach Ziada Takieddine’a, który pośredniczył w biznesowych kontaktach między Francją a Libią. Jednak w ostatnim czasie wycofał on swoje zeznania. Krajowa Prokuratura Finansowa podtrzymuje oskarżenie i wskazuje, że zeznania nie były jedynym dowodem w sprawie.

Prokuratura finansowa prowadzi również postępowanie wstępne w sprawie rosyjskiej firmy ubezpieczeniowej Reso-Garantia, w której Sarkozy podejrzany jest o handel wpływami i pranie brudnych pieniędzy.

Wsparcie nie tylko od sojuszników

Wyrok był pewnym zaskoczeniem ze względu na surowość kary. Wielu spodziewało się uniewinnienia. Choć popiera go znaczna część przedstawicieli lewej strony debaty publicznej, to ma on również licznych krytyków, w tym nawet lewicowego polityka, Jean-Luc Melenchon. Prawica nazywa go politycznym i niesprawiedliwym. Przewodniczący partii republikańskich, Christian Jacob, potępił wyrok jako „nieproporcjonalny i wskazujący na nękanie sądowe”. Słowa wsparcia dla Sarkozy’ego płyną także od ministra spraw wewnętrznych, Géralda Dermanina, polityka związanego dziś z Emanuellem Macronem, jednak nieukrywającego związków z Sarkozym w przeszłości. Swoje zdziwienie wyrazili również Xavier Bertrand, prezydent regionu Hauts de France, wskazywany jako prawdopodobny kandydat na prezydenta prawicy. Negatywnie wynik postępowania ocieniła również Marine Le Pen.

Padają także zarzuty o upolitycznienie Krajowej Prokuratury Finansowej, która doprowadzała już wcześniej do skazania republikańskich polityków. Utworzona przez Francois Hollande’a w 2013 r. prokuratura antykorupcyjna ma na swoim koncie kilka głośnych spraw. Do jednej z nich należy oskarżenie i skazanie kandydata Republikanów w wyborach prezydenckich w 2017 r., Francois Fillona. Przypomnijmy, że chodziło o fikcyjne zatrudnienie żony niedoszłego prezydenta. Zdaniem wielu prawicowych polityków cała operacja była motywowana politycznie i jej celem było utrącenie kandydatury, do czego ostatecznie doszło. Francois Fillon (do wybuchu afery faworyt wyborów prezydenckich) zajął w nich ostatecznie trzecie miejsce.

Wyrok w sprawie Sarkozy’ego został ogłoszony nieco ponad rok przed wyborami prezydenckimi we Francji, zaplanowanymi na kwiecień 2022 r. Nie brakuje również komentarzy, że sprawa jest motywowana chęcią wykluczenia Sarkozy’ego z wyścigu przez Macrona.

Taki zarzut stawia Jean-Luc Melenchon, który zajął czwarte miejsce w wyborach w 2017 r. oraz zapowiedział swój start w tych zbliżających się. Słowa lidera skrajnej lewicy francuskiej trzeba jednak czytać również w kontekście jego skazania na 3 miesiące więzienia w 2019 r. za blokowanie prokuraturze do paryskiego biura jego partii. Od tego czasu konsekwentnie uważa on francuski wymiar sprawiedliwości za upolityczniony, a krytyka sądownictwa jest stałym elementem jego programu.

Przedwyborczy krajobraz nad Sekwaną

Według sondaży do drugiej tury pewnie zmierzają Marine Le Pen i Emanuel Macron, na trzecim miejscu znajduje się kandydat Republikanów. Najpopularniejsi republikańscy kandydaci to Xavier Bertrand lub Valérie Pécresse, notujący ok. 15%, jednak na ich niekorzyść działa fakt, że oboje formalnie opuścili szeregi partii. Bertrand, nie oglądając się na Partię Republikańską, ogłosił już swój start w nadchodzących wyborach prezydenckich. Prawicowe ugrupowanie będzie musiało zdecydować, czy poprzeć popularnego byłego kolegę partyjnego, czy pozostać przy scenariuszu organizacji prawyborów i konkurować z nim o palmę pierwszeństwa na umiarkowanej prawicy.

Choć widmo niewybieralności wciąż krąży nad Marine Le Pen, to według sondaży przewaga Macrona w drugiej turze nie jest już tak przytłaczająca jak 4 lata temu, kiedy wygrał z dwukrotną przewagą. W sondażu Harris Interactive dla L’Opinion Marine Le Pen osiągnęła wynik 47% głosów w drugiej turze. W tej niepewnej sytuacji niezwykle istotne wydają się przepływy elektoratu Republikanów, który nawet w wypadku braku sukcesu ich kandydata może okazać się kluczowy.

Przytoczony sondaż wskazuje, że 17% wyborców Fillona (kandydata Republikanów) sprzed 4 lat już w pierwszej turze planuje głosować na Le Pen. Z kolei Macron może liczyć na co piątego wyborcę sprzed 4 lat o tym profilu. Ponadto 20% ankietowanych wskazujących w pierwszej turze na kandydata Republikanów gotowych jest poprzeć w starciu Le Pen-Macron kandydatkę Zjednoczenia Narodowego. Le Pen konsekwentnie odcina się od radykalnego wizerunku partii, czego wyrazem jest rewizja programu, w tym odejście od postulatu opuszczenia strefy euro oraz postawienie dużego nacisku na zieloną politykę. Le Pen zapowiedziała również rezygnację z funkcji przewodniczącej własnej partii, by stać się kandydatką wszystkich Francuzów.

Pomimo spadku popularności po wyroku o 10 punktów procentowych Sarkozy’ego obecnie wśród wyborców prawicy popularniejszy jest były premier, Eduard Phillippe, który opuścił Republikanów, by zostać premierem z partii Macrona. Były premier wciąż zajmuje pierwsze miejsce wśród wyborców prawicy, którzy oceniają go bardzo pozytywnie.

W sytuacji utrzymywania nadal znacznej popularności i silnych przepływów wśród prawicowych wyborców głos Sarkozy’ego i jego ewentualne poparcie mogłoby znacząco wpłynąć na dynamikę wyborczą.

Wśród osób, które mogłyby zabiegać o jego poparcie, są pretendenci republikańscy, którzy z jego poparciem mogliby nie tylko zawalczyć o drugą turę, ale również zwiększyć swoją szansę na nominację, ale też urzędujący prezydent – Emanuel Macron. Choć ich relacje ostatnim czasy uległy znaczącemu ochłodzenia, to francuską tajemnicą poliszynela jest ich zbliżenie w trakcie obecnej kadencji Macrona. Obrazuje to również skład rządów powoływanych przez prezydenta Francji. W nich pojawiają się byli współpracownicy Sarkozy’ego, choćby wspomniany już wcześniej minister Dérmanin, który w trakcie poprzednich wyborów był dyrektorem kampanii prawyborczej Sarkozy’ego.

Po drugiej stronie politycznych podziałów francuska lewica przystępuje do wyborów wyjątkowo rozbita. Błędy komunikacyjne dotyczące obostrzeń pandemicznych w Paryżu osłabiły poparcie mera Paryża, Anne Hidalgo, nadziei Partii Socjalistycznej na odbudowę swojej pozycji. Słabszą pozycję względem ubiegłych lat posiada również skrajnie lewicowy Jean-Luc Melenchon. Na kryzysie tej dwójki korzysta rosnąca w siłę francuska partia Zielonych. Faworytem organizowanych przez tę partię prawyborów jest Yannick Jadot, popularny europoseł i były prezes GreenPeace Francja.

***

Choć skazanie Sarkozy’ego odbiło się donośnym echem w Europie, to tak naprawdę dopiero początek walki sądowej byłego prezydenta. Ze względu na kalendarz wyborczy terminarz procesów sądowych i niestabilność francuskiej sceny politycznej sprawy Sarkozy’ego mogą stać istotnymi elementami kampanii prezydenckiej i wpłynąć na ostateczny wynik wyborów prezydenckich w przyszłym roku.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.