Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Sabina Rakoczy  8 kwietnia 2021

Chińska dyplomacja covidowa. Czy Pekin wykorzysta pandemię, aby uwieść świat?

Sabina Rakoczy  8 kwietnia 2021
przeczytanie zajmie 9 min
Chińska dyplomacja covidowa. Czy Pekin wykorzysta pandemię, aby uwieść świat? United Nations COVID-19 Response/unsplash.com

Konsekwentne działania chińskiej machiny propagandowej sprawiają, że zachodni odbiorcy z coraz większą nieufnością podchodzą do wiadomości docierających zza Wielkiego Muru cenzury. Skonfrontowane z mocnymi zarzutami dotyczącymi przyczyn pandemii Chiny nieugięcie budują własną opowieść. Pekin zapewnia o gotowości do podjęcia roli globalnego przywódcy, który poprowadzi świat przez kryzys do stabilizacji. Na początku pandemii środkiem do tego celu były maseczki, a obecnie służą temu chińskie szczepionki. Chinom coraz częściej udaje się przekonać sojuszników do swojej wizji rzeczywistości i skutecznie wybielić swój wizerunek. Zwłaszcza w tych zakątkach globu, o których świat zachodni zapomina.

Ekspercka grupa WHO w ogniu krytyki

Od samego początku pandemii trwa poszukiwanie jej przyczyn. W pierwszej kolejności oskarżenia padły na zarządców miasta Wuhan, zwracano też uwagę naupór chińskich władz w zatajaniu niewygodnych faktów. Naciskany m.in. przez USA i Australię Pekin początkowo ostro wzbraniał się przed zagraniczną wizytacją, po czym zmienił kurs.

ChRL, pomimo początkowego sprzeciwu, zgodziła się na przeprowadzenie śledztwa WHO na własnych warunkach, traktując je jako oręż do podważania wiarygodności niedawnych oskarżycieli. Wstępna, dwuosobowa misja WHO przeprowadzona latem zeszłego roku miała przygotować grunt pod przyszłe śledztwo. Wizyta z przełomu lipca i sierpnia ograniczyła się do Pekinu, co już wtedy wzbudzało obawy co do rzetelności dochodzenia. Ówczesny sekretarz stanu USA, Mike Pompeo, obniżał jego wiarygodność, głosząc opinię o prawdopodobnym tuszowaniu faktów. Wkrótce przystąpiono do kontrofensywy i Chiny zaczęły nawoływać do przeprowadzenia podobnego śledztwa w USA czy Hiszpanii.

Międzynarodowa, szerzej zakrojona misja WHO rozpoczęła się w styczniu br. Chociaż biolog i dyrektor generalny WHO, Tedros Adhanom Ghebreyesus, zapewniał o naukowym charakterze misji, trudno zlekceważyć polityczny ciężar, jakim obarczone jest dochodzenie. Członkowie międzynarodowego zespołu (do którego należeli także chińscy naukowcy) niejednokrotnie podkreślali, że śledztwo w stolicy prowincji Hubei jest tylko przyczynkiem do dalszych badań, które mogą potrwać wiele lat, a ich konkluzje nie muszą być jednoznaczne.

Po powrocie z Chin przedstawiciele WHO uznali za wysocie nieprawdopodobną konfliktogenną teorię o wydostaniu się wirusa z laboratorium. Przewodniczący grupy naukowców, duński ekspert w dziedzinie chorób zwierzęcych Peter Ben Embarek potwierdził również, że głównym podejrzanym sprawcą światowego kryzysu pozostaje nieznany gatunek nietoperza, natomiast do zarażenia człowieka doszło przez niezidentyfikowane zwierzę

Nie wykluczono natomiast teorii o przenoszeniu wirusa na mrożonej żywności. W sierpniu 2020 r. agencja prasowa Xinhua przewodniczącego eksperckiej grupy jest ogólnikowe wskazanie na brak dowodów potwierdzających występowanie dużych ognisk koronawirusa na terenie Wuhanu przed grudniem 2019 r. Niejasne teorie o wirusie krążącym wśród Chińczyków jeszcze jesienią 2019 r. pobrzmiewały również po chińskiej stronie. Zespół badaczy z Uniwersytetu Xi’an Jiaotong zanalizował częstotliwość wyszukiwania niektórych słów kluczy jak „duszności”, „płytki oddech” czy „SARS” wśród użytkowników korzystających z aplikacji WeChat. W rezultacie badacze zaobserwowali, że już od 17 listopada 2019 r. nastąpił nagły skok zainteresowania tymi hasłami. Jeśli już przed grudniem 2019 r. istniało duże ognisko wirusa, jego odkrycie może przesunąć przyjmowaną dotychczas oś czasu i przekreślić narrację Pekinu.

Niedługo po konferencji podsumowującej wstępne wnioski po zakończeniu dochodzenia WHO w Wuhanie rzecznik MSZ, Wang Wenbin, triumfująco podkreślił korzystne dla swojego rządu konkluzje i wyraził nadzieję na przeprowadzenie podobnego śledztwa na terenie USA. Jednak dokładniejsze spojrzenie na przebieg misji każe postawić pytania o rzetelność i transparentność danych przekazanych przez stronę chińską. Jedna z członkiń zespołu, holenderska wirusolog Marion Koopmans zdradziła, że grupa ekspercka nie miała wglądu do próbek krwi z wczesnego etapu rozwoju koronawirusa w 2019 r. Rozmowy na temat ich udostępnienia wciąż trwają. Inny członek zespołu, australijski ekspert w dziedzinie chorób zakaźnych Dominic Dwyer dodał, że zamiast surowych danych na temat pierwszych pacjentów przekazano im już opracowane informacje.

Wątpliwości co do wiarygodności śledztwa WHO zgłosiła grupa 26 naukowców, która w otwartym liście punktuje poważne błędy w dochodzeniu i nawołuje do powtórzenia dochodzenia na przejrzystych zasadach.

Jednak należy pamiętać, że jakiekolwiek śledztwo przeprowadzane na miejscu w Chinach może odbyć się wyłącznie za zgodą władz. Dopuszczenie do dokumentacji zależy od dobrej woli Pekinu, której aktualnie nie ma i najprawdopodobniej w najbliższym czasie nie będzie.

Interes zamaskowany chęcią pomocy

Narrację o COVID-19 jako „chińskim wirusie”, forsowaną chociażby przez byłego prezydenta USA Donalda Trumpa, chińscy decydenci starali się przykryć propagandą o ChRL jako zbawcy narodów, wykorzystując moce wytwórcze swojego kraju do produkcji środków ochrony osobistej. Już w marcu 2020 r. Państwo Środka produkowało 116 milionów maseczek dziennie, czyli prawie 12 razy więcej niż w czasach przedpandemicznych.

Chociaż rządy zachodnich krajów w podbramkowej sytuacji licznie korzystały z dostaw chińskich produktów, to można zaryzykować stwierdzenie, że w oczach zachodniego odbiorcy chiński produkt wciąż kojarzy się z miernością i podróbkami. Dostarczone do Polski na pokładzie największego transportowego samolotu świata maseczki okazały się wadliwe. Skargi co do jakości chińskich maseczek napływały także ze strony Holandii czy Czech.

Chiny dołożyły wszelkich starań, by w znacznej mierze komercyjne dostawy maseczek przedstawić jako wsparcie dla krajów w potrzebie. Gdy zapotrzebowanie na środki ochrony osobistej na rodzimym rynku już się ustabilizowało, Chińczycy zwiększyli ich dostawy za granicę.  W artykule opublikowanym przez chiński dziennik „Global Times” autor wyrzuca zachodnim dziennikarzom i politykom przypisywanie Państwu Środka geopolityczne pobudki krytyki. Dziennikarz dodaje, że w czasie gdy Zachód dopatruje się chłodnych kalkulacji obliczonych na pozyskiwanie sojuszników lub wynagradzanie przychylnie nastawionych rządów, działalność Chin jest motywowana jedynie potrzebą ratowania ludzkiego życia.

Chińska siła perswazji pada na szczególnie podatny grunt w Europie Środkowo-Wschodniej i Południowej. Państwa eurosceptyczne, lawirując pomiędzy blokiem chińskim a zachodnim, starają się ugrać jak najwięcej dla siebie.

Widać to szczególnie wyraźnie na przykładzie Serbii. Prezydent tego kraju, Aleksandar Vučić, postawiony wobec ograniczeń eksportu sprzętu medycznego poza teren UE, napisał list do przewodniczącego ChRL Xi Jinpinga – nazywając go nawet „bratem” – z prośbą o przesłanie środków ochrony osobistej i wsparcie chińskich lekarzy. Chiny odpowiedziały na to wezwanie, a prezydent Vučić pojawił się na lotnisku, by odebrać transport i w geście wdzięczności ucałował flagę Chin.

Przyjaźń rzekomo zakwitła także wśród obywateli obu narodów, co miał pokazywać wysyp internetowych opinii o chińsko-serbskiej przyjaźni. Jednak analiza tweetów wykonana przez Digital Forensic Center wykazała, że w okresie od 9 marca do 9 kwietnia 2020 r. 71,9% tweetów zawierających słowa-klucze Chiny i Serbia było utworzonych przez boty. Główną treścią takich wpisów były pochwały chińsko-serbskiej przyjaźni.

Zabiegi o szczepionkowe względy

Po maseczkach przyszła kolej na szczepionki jako oręż w arsenale dyplomatycznym Chin. Według doniesień instytutu MERICS, więcej chińskich szczepionek trafia na rynek zagraniczny niż wewnętrzny. Oczywiście, swoją rolę odgrywa tu fakt, że sytuacja w ChRL została na tyle opanowana, że potrzeba szczepienia nie jest już tak nagląca. Z drugiej strony, w kontraście do doniesień o szczepionkowym nacjonalizmie z początku 2021 r., chińska narracja o spieszeniu z pomocą i sprawiedliwej redystrybucji nabiera kształtów. Proces rozwoju i testowania chińskich szczepionek budzi wątpliwości (ze względu na niewystarczającą transparentność badań klinicznych), ale mimo to wiele krajów zdecydowało się na ich zastosowanie. 25 lutego na konferencji prasowej Zhao Lijian z chińskiego MSZ mówił o wysyłaniu szczepionek w formie wsparcia do 53 krajów i sprzedaży do 27 krajów.

Chociaż UE przystąpiła 31 sierpnia 2020 r. do międzynarodowego programu COVAX na rzecz równego i sprawiedliwego dostępu do szczepionek dla krajów o niskim i średnim dochodzie, a w lutym 2021 r. podwoiła wkład finansowy przeznaczony na jej rozwój, to działania Unii wciąż są oceniane jako niewystarczające. Wyścig najbogatszych po szczepionki skutkuje podnoszeniem cen i prowadzi do kreślenia czarnych wizji przyszłości, w których najbiedniejsze państwa mogą doczekać się pierwszych dostaw szczepionek dopiero w 2022 r.

Szczepionkową próżnię zapełniają Chiny, które obecnie produkują pięć różnych szczepionek (od CanSinoBIO, Sinovac Biotech, dwie od Sinopharm i jedną opracowaną przez Instytut Mikrobiologii Chińskiej Akademii Nauk, która została dopuszczona do użycia kryzysowego w marcu). Co istotne, zwłaszcza z punktu widzenia mniej zamożnych krajów, wszystkie mogą być przechowywane w temperaturze standardowej lodówki. Na europejskim podwórku zdecydowały się na nie m.in. Węgry, Serbia, Ukraina i ostatnio Czechy. Do grona krajów Wspólnoty rozczarowanych opóźnieniami w dostarczaniu szczepionek może dołączyć i Polska. 1 marca prezydent Duda poruszył temat możliwości zakupu szczepionek wyprodukowanych w Chinach w rozmowie telefonicznej z przewodniczącym Xi. Jednak wydaje się to mało prawdopodobne, tym bardziej, że według sondażu przeprowadzonego dla rp.pl na chińską szczepionkę zdecydowałoby się jeszcze mniej Polaków niż na rosyjską (6,8% badanych).

Choć obecność chińskich szczepionek na europejskim rynku bez zatwierdzenia przez Europejską Agencję Leków jest odczytywana jako zagrożenie dla zdrowia publicznego i jedności Wspólnoty, to należy zauważyć, że programy szczepień w krajach południowoamerykańskich, azjatyckich i afrykańskich dzięki transportom z Chin nabrały tempa. W Chile dopiero po styczniowej dostawie szczepionek Sinovac program szczepień rozpędził się do imponującego wskaźnika 29,5% populacji, która otrzymała co najmniej jedną dawkę (stan na 23 marca 2021 r.).

***

Dyplomacja maseczkowa była nie tylko kolejną cegiełką w budowaniu wizerunku Chin jako światowego dobrodzieja, ale miała również przysłonić pytania o źródło koronawirusa. Kiedy szczepionkowy nacjonalizm podważa solidarność bogatszych państw wobec mniej zamożnych partnerów, Chiny przystępują do ofensywy, szafując hasłami „wspólnoty przeznaczenia” i sprawiedliwej redystrybucji. Pomimo diametralnie różnego odbioru Chin wewnątrz i na zewnątrz kraju, sukces został odtrąbiony.

Prowadząc konsekwentną politykę w czasie pandemii, Pekin wykreował wizerunek dobroczyńcy, który spieszy na ratunek pogrążonym w chaosie rządom. Ustalenie źródła pandemii to element, który zaburza całokształt wysiłków dyplomatycznych. Teorie spiskowe, które narosły wokół genezy wirusa ośmieszyły dociekania o przyczyny i bieg wydarzeń. Zdyskredytowane z politycznych względów hipotezy, jeśli wciąż budzą jakikolwiek cień wątpliwości, powinny zostać ponownie rozważone. Problem odnalezienia źródła pandemii nadal kładzie się cieniem na chińskiej narracji, ale transporty maseczek i szczepionek skutecznie odsunęły tę kwestię na dalszy plan w rozmowach z krajami rozwijającymi się. W konsekwencji Chiny docierają ze swoim przekazem do coraz większej liczby rządów, budując swój pozytywny PR w zignorowanych przez świat zachodni częściach świata.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.