Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Michał Pełka  7 kwietnia 2021

W pełni niezależna komisja walcząca z pedofilią w Kościele i finansowana przez episkopat? Francja pokazuje, że to możliwe

Michał Pełka  7 kwietnia 2021
przeczytanie zajmie 8 min
W pełni niezależna komisja walcząca z pedofilią w Kościele i finansowana przez episkopat? Francja pokazuje, że to możliwe Jean-Marc Sauvé, przewodniczący Niezależnej Komisji ds. Nadużyć Seksualnych wobec Małoletnich i Osób Niesamodzielnych w Kościele (CIASE), źródło: Wikipedia

We Francji musiały upaść niemal wszystkie pomniki legendarnych duszpasterzy, aby tamtejszy Kościół w godny naśladowania sposób zaczął walczyć z pedofilią i demonami przeszłości. Prawdziwie niezależna komisja mająca ambicję i środki do wypalania zła gorącym żelazem, a do tego w pełni finansowana przez episkopat, to najszybsza droga do odzyskania minimum społecznego zaufania przez Kościół.

Kiedy duma Kościoła staje się wstydem

Francuscy katolicy są już zmęczeni. Każde nowe doniesienie o przestępstwach seksualnych w Kościele wywołuje wśród nich zdumienie, zaprzeczenie, konsternację i smutek. Wszyscy mają już dosyć, a najgorsze jest to, że pojawianie się nowych wiadomości tego typu nie będzie miało szybkiego końca. Oprócz ogólnego problemu z przestępstwami seksualnym w Kościele (tym powszechnym i tym we Francji) pojawił się też szczególnie bolesny problem: sporo wielkich postaci uważanych za mistrzów duchowych, założycieli nowych wspólnot – duchownych lub świeckich – upadło. Opowiem jedną historię, która pozwoli zilustrować problem.

W 1975 r. we Fryburgu w Szwajcarii założono nowe zgromadzenie zakonne – Braci św. Jana. Dokonał tego dominikanin – o. Marie-Dominique Philippe. Pomimo głębokiego kryzysu powołań w całym Kościele francuskim zakon bardzo szybko zaczął się rozwijać. I nie chodzi tylko o imponujący wzrost liczbowy (obecnie zgromadzenie liczy ponad 540 ojców i braci), ale także poziom duchowy, intelektualny i apostolski. We Francji żartowano, ze bracia chcą być ubożsi niż franciszkanie, bardziej uczeni niż dominikanie, gorliwsi niż jezuici i bardziej kontemplatywni niż karmelici. Wszystko wskazywało, że to im się nawet udaje. Zgromadzenie było pozytywnym przykładem odnowy po Soborze Watykańskim II w sercu objętej posoborowym kryzysem Europy Zachodniej.

Ta historia sukcesu pokazuje jednak, że Pan Bóg pisze prosto po krzywych liniach i nie mam tutaj na myśli tylko „krzywych linii” Vaticanum II. W 2006 r. zmarł o. Marie-Dominique Philippe. Benedykt XVI w przesłaniu do wspólnoty oddał hołd „temu, który przez wiele lat prowadził i formował wielu ludzi w szkole Chrystusowej w duchu »umiłowanego ucznia«”, zakorzenił ich w głębokiej miłości do Boga, Kościoła i wierności następcy Piotra. Jego Świątobliwość dziękował za życie o. Marie-Dominique, które było całkowicie oddane Panu i jego braciom, zakorzenione w rozważaniu Słowa Bożego, w poszukiwaniu i żarliwym kontemplowaniu prawdy. Cztery lata później zaczęły wychodzić na jaw przerażające fakty o założycielu formacji. O. Marie-Dominique Philippe wykorzystywał seksualnie kobiety.

Zgromadzenie Braci Św. Jana nie było wolne od różnych problemów związanych z nieczystością, ale to, że sam założyciel okazał się przestępcą seksualnym, było szczególnie bolesne. Zgromadzenie postanowiło podjąć kroki w celu poznania faktów. W październiku 2019 r. Bracia Św. Jana po kolejnej kapitule generalnej zajmującej się w dużej mierze sprawą ich zmarłego założyciela wydali oświadczenie, w którym znalazły się takie słowa: „Nie chcemy już, aby o. Marie-Dominique Philippe był punktem odniesieni w naszej formacji […]. Nie możemy dłużej uważać go za mistrza życia duchowego”.

Corruptio optimi pessima – zepsucie najlepszego jest czymś najgorszym, jak mówi łacińska paremia. Wielu mistrzów duchowych ostatnich czterdziestu lat, podobnie jak o. Marie-Dominique Philippe, haniebnie zawiodło zaufanie swoich uczniów. Najlepsi okazują się bowiem w rzeczywistości najgorszymi. Duma Kościoła Francji staje się wstydem.

Mogę wymienić jeszcze kila tego typu przypadków: br. Ephraïm, założyciel „Wspólnoty Błogosławieństw”, o. Thomas Philippe (brat o. Marie-Dominique Philippe) i Jean Vanier – założyciele wspólnoty L’Arche zajmującej się pomocą osobom niepełnosprawnym intelektualnie, ks. Georges Finet – współzałożyciel katolickiej wspólnoty „Foyers de charité”, ks. Jacques Marin – ważna postać dla francuskiej odnowy charyzmatycznej (zaangażowany m.in. we wspólnoty Słowo życia, Emmanuel, Wspólnota Błogosławieństw). Część z tych spraw dotyczyły nieletnich, a część korzystania z pozycji w ramach struktur kościelnych w celu wykorzystywania słabszych.

Konieczny wstrząs obalanych mitów?

Żeby lepiej zrozumieć rozmiar traumy Kościoła Francji, pomyślmy sobie o kilku osobach ważnych dla Kościoła w Polsce. Postaciach znanych z wielu świadectw i dzieł życia, które funkcjonują do dzisiaj. Pomyślmy o tych legendarnych duszpasterzach, którzy wychowali dziesiątki osób w wierze. Specjalnie nie podaję nazwisk, bo nie chcę, żeby takie postacie były kojarzone z ludźmi, którzy sprzeniewierzyli się Bogu. Wybierzmy te imiona i wyobraźmy sobie, że oni też, tak jak we Francji, byli zupełnie inni, niż myśleliśmy, a dobre dzieła stanowiły dla nich często środek do popełniania haniebnych czynów.

Dodajmy do tego różne podobne przypadki wykorzystywania w Kościele, które zostały ujawnione ostatnimi czasy. Wszystkie te sprawy sądowe, wyroki i skandale nagłaśniane przez media. Wydaje się, że nie wystarczy podjęcie działań, żeby się to nie powtórzyło, nie wystarczy zadośćuczynienie, sprawiedliwa kara, przeprosiny, obietnica poprawy. Trzeba zrozumieć, dzięki jakim mechanizmom w ogóle było to możliwe. Dopiero wówczas będziemy mogli poczuć, że sprawiedliwości stało się zadość. We Francji tego typu myślenie zrodziło pomysł powstania specjalnej komisji, która byłaby zdolna rzeczywiście bezstronnie zająć się tematem.

„Od wielu miesięcy różne skandale związane z wykorzystywaniem seksualnym nieletnich dokonywanym przez kler diecezjalny lub zakonników wybuchały w naszym kraju. Te dramaty są bardziej lub mniej świeże i były w różny sposób traktowane przez władze. Skandal wywołany przez te nadużycia, których sprawcami byli duchowni diecezjalni lub zakonni, jest rzeczywisty i stanowi zaprzeczenie naszego zobowiązania podejmowanego w imię Ewangelii wobec najsłabszych i najwrażliwszych. Postępowanie w przypadku tych spraw spowodowało w ostatnich dziesięcioleciach niezrozumienie, gniew i brak zaufania” – stwierdzili przewodniczący Komisji Episkopatu Francji (CEF), Georges’a Pontier, arcybiskup Marsylii oraz siostra Veronique Margron, przewodnicząca Konferencji Zakonników i Zakonnic Francji (CORREF).

List z 20 listopada 2018 r., oficjalny i publicznie dostępny, został skierowany do nowo mianowanego szefa komisji mającej zająć się problemem wykorzystywania seksualnego we francuskim Kościele. Osobą tą został Jean-Marc Sauvé. Dzięki inicjatywie francuskiego episkopatu w lutym 2019 r. została powołana Niezależna Komisja ds. Wykorzystywania Seksualnego w Kościele (CIASE).

Po pierwsze, niezależność

Zanim przejdę do opisu, jak rzeczona komisja sobie radzi, proponuję najpierw przyjrzeć się postaci jej przewodniczącego. Jean-Marc Sauvé jest obecnie na emeryturze. To jednak emeryt aktywny społecznie, który piastuje m.in. stanowisko szefa Komitetu Etycznego Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. i jest przewodniczącym katolickiej Fundacji „Apprentis d’Auteuil” (to założona w 1866 r. przez ks. Louis Roussel organizacja zajmująca się formacją młodzieży z problemami, a obecnie pomagająca 30 000 osób w 230 placówkach).

Sauvé urodził się w 1949 r. Pochodził z niezbyt zamożnej rolniczej rodziny. Już we wczesnej młodości interesował się polityką, a w czasie wojny w Algierii zaangażował się po stronie jej przeciwników, co już wtedy zapowiadało jego raczej lewicowe poglądy. Jean-Marc Sauvé jest członkiem francuskiej Partii Socjalistycznej od 1980 r.

Po skończeniu prestiżowego Instytutu Nauk Politycznych w Paryżu zaczął naukę w ENA, czyli Krajowej Szkole Administracji, będącej kuźnią francuskich elit politycznych i wysoko postawionych pracowników administracji państwowej. Dosyć szybko przerwał studia, miał świadomość, że aby tam powrócić, znów będzie musiał przejść trudną procedurę rekrutacyjną, aby wstąpić do zakonu jezuitów. Po dwóch latach opuścił jednak nowicjat. „Przyniósł mi wszystko. [Wcześniej] mogłem mieć tylko abstrakcyjny pogląd na życie. Tam oczywiście doznałem porażki, ale nauczyłem się rzeczy i odbyłem spotkania, których nie mógłbym doświadczyć gdzie indziej. Był to błąd konieczny, niezbędny krok, aby wydostać się ze środowiska, z którego wyszedłem” – stwierdził.

Po skończeniu w 1977 r. ENA rozpoczął karierę w administracji państwowej, najpierw w Radzie Stanu, potem w Ministerstwie Sprawiedliwości i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych, przez rok był prefektem departamentu Aisne, a następnie został sekretarzem generalnym francuskiej Rady Ministrów w momencie, kiedy premierem prawicowego rządu był Alain Juppé. Gdy ogłoszono tę nieoczekiwaną nominację, był przecież politycznie związany z lewicową opozycją. Nominację rzecznik rządu tłumaczył tym, że stało się tak z troski prezydenta o bezstronność państwa. Na stanowisku Sauvé pozostał przez kadencję czterech premierów, w tym lewicowego Lionela Jospin. Był powszechnie chwalony za lojalność, elastyczność, dużą skuteczność i dyscyplinę intelektualną, wysokie kompetencje i ciężką pracę.

W 1995 r. został powołany do Rady Stanu, która jest organem opiniującym wszystkie projekty rządowych ustaw i dekretów oraz pełni funkcję kontrolną wobec działań administracji, stanowi najwyższy organ sądownictwa administracyjnego. Podlega ona formalnie premierowi, lecz w praktyce pracami kieruje wiceprzewodniczący. Jean-Marc Sauvé został wiceprzewodniczącym Rady w 2006 r. i pełnił tę funkcję do maja 2018 r.

Interesująca jest jego postawa związana ze sprawą pomnika Jana Pawła II, zwieńczonego arkadą z krzyżem w bretońskim Ploërmel, który został postawiony na gruncie publicznym. Rada Stanu ze względu na krzyż wieńczący pomnik uznała, że jego postawienie jest sprzeczne z Ustawą o rozdziale Kościoła od państwa z 1905 r. Pomnik został przeniesiony na teren prywatny. Zapytany o tę sprawę przez czasopismo „La Croix” Jean-Marc Sauvé stwierdził: „Jeśli chodzi o ustawienie krzyża, to wydana decyzja nie mogła być inna. Nie powinniśmy w tym widzieć żadnej zmiany w kierunku orzecznictwa, które byłoby antyreligijne. Wszyscy musimy podporządkować się prawu, nawet jeśli w konkretnym przypadku może to urazić sumienie”.

Rzecznik Komisji Episkopatu Francji tak uzasadnił wybór przewodniczącego komisji: „Szukaliśmy człowieka, którego niezależność i dokładność byłyby bezdyskusyjne, tak aby praca komisji również taka była”.

Misja

Misją CIASE jest określenie skali wykorzystywania seksualnego osób nieletnich i w trudnej sytuacji życiowej, dokonywanych w Kościele przez duchownych i zakonników od 1950 r. To także badanie, w jaki sposób te przypadki były dotychczas rozpatrywane oraz ocena środków podjętych od 2000 r. przez Kościół we Francji w celu sformułowania takich wytycznych, aby podobne przestępstwa się nie powtarzały, a ofiary nie były skazane na obojętność instytucji.

Komisja w zamyśle biskupów francuskich miała być rzeczywiście niezależna. Jean-Marc Sauvé podkreślił, że kiedy otrzymał propozycję szefowania komisji, miał pewną wizję, w jaki sposób należy zapewnić tę niezależność, ale nie musiał nawet przedstawiać swoich postulatów, gdyż standardy te były już zagwarantowane przez episkopat.

Przede wszystkim członkowie komisji nie są, oprócz jej przewodniczącego, mianowani przez Konferencję Episkopatu Francji. Ich wyboru dokonał Jean-Marc Sauvé. Składa się ona z 23 uznanych specjalistów z różnych dziedzin: medycyny, psychiatrii, zdrowia, nauk społecznych, prawa, historii i teologii – część z nich jest niewierząca, a część nie należy do Kościoła katolickiego. Do CIASE nie powołano ani duchownych, ani ofiar, ani też ich przedstawicieli. Członkowie są niezależni finansowo, bo nie otrzymują za pracę żadnego wynagrodzenia. Koszty funkcjonowania komisji (biura, wydatki, zatrudnienie pracownicy) pokrywa w całości Kościół (dotychczas wydatki wyniosły ok. 3 mln euro i żaden z nich nie został zakwestionowany przez stronę kościelną). Komisja otrzymała całkowitą swobodę określania swojego sposób działania i zapewniono jej też dostęp do archiwów kościelnych. Ograniczeniem komisji był termin jej działania, czyli 18 miesięcy, po którym ma ona opublikować końcowy raport.

Zasady działania

Komisja przyjęła szeroką definicję wykorzystywania seksualnego, rozumianego jako napaść lub wykorzystywanie na tle seksualnym w jakiejkolwiek formie. Jeśli chodzi o wiek ofiar, to za cezurę przyjęła pełnoletność określaną przez prawo francuskie. Włączyła natomiast w zakres swojego zainteresowania także osoby dorosłe, które są chronione przez prawo cywilne (opieka kuratela) oraz te, które ze względu na specyficzną sytuację, tzn. w ramach relacji hierarchii, autorytetu, duchowego towarzyszenia lub kontroli, znalazły się w związku o charakterze seksualnym, na który nie wyraziły dobrowolnej zgody (np. zakonnica wobec spowiednika). Co do miejsc występowania wykorzystywania komisja określiła je również bardzo szeroko. Obejmują one poza nadużyciami popełnianymi w parafiach, kościołach lub wspólnotach religijnych, także te w duszpasterstwach, szkołach, internatach i katolickich ruchach młodzieżowych.

CIASE nie rościła sobie prawa do naprawienia wyrządzonej krzywdy ani do zastąpienia wymiaru sprawiedliwości, usług medycznych i socjalnych lub stowarzyszeń. Choć komisja nie miała na celu wyjaśniania poszczególnych spraw, to jednak postawiła sobie za cel oddanie głosu świadkom i ofiarom. Pierwszym jej priorytetem stało się zapewnienie, aby słowa osób, które osobiście cierpiały lub które są w stanie złożyć zeznania o wykorzystywaniu seksualnym, mogły być wyrażone i zarejestrowane. Praca polegająca na słuchaniu i zbieraniu relacji ofiar miała pozwolić CIASE określić zasięg zjawiska, ocenić reakcję osób odpowiedzialnych w tym czasie, przeanalizować dysfunkcje i sformułować odpowiednie zalecenia.

Działalność nie polegała tylko na przeglądaniu dokumentów. Komisja zwróciła się z apelem o zgłaszanie (telefonicznie, listownie, mailem itp.) spraw związanych z wykorzystywaniem. Weryfikacja zgłoszeń i rozmowy z ofiarami były przeprowadzane przy pomocy stowarzyszenia „France Victimes” (Federacja Stowarzyszeń Pomocy Ofiarom). Etap ten trwał przez 17 miesięcy – od 3 czerwca 2019 r. do 31 października 2020 r. CIASE otrzymała ok. 6500 zgłoszeń od ofiar lub świadków. Z około 250 osobami przeprowadzono spotkania indywidualne. Działania komisji pozwoliły zidentyfikować około 3000 różnych ofiar i wysłuchać ich historii. W 42% przypadków skierowano dzwoniących do odpowiednich organizacji udzielających pomocy ofiarom, aby mogły otrzymać pomoc psychologiczną, medyczną lub prawną. W przypadku niektórych spraw komisja posłużyła jako pośrednik między ofiarami a diecezjami i zakonami, aby uzyskać dodatkowe informacje, np. czy sprawca został rozpoznany. Jeśli tak, to co zrobił Kościół? Czy sprawca nadal żyje? Czy były inne ofiary? Około 30 spraw zgłoszono do prokuratury.

Komisja przeprowadziła także spotkania publiczne (było ich ok. 60), podczas których wysłuchano ekspertów i ważnych świadków. Byli to historycy, psychiatrzy, psychologowie, filozofowie, badacze nauk społecznych, prawnicy, teolodzy, ale także członkowie stowarzyszeń ofiar i duchowni katoliccy (w tym biskupi, wyżsi przełożeni zakonni itp.).

CIASE postanowiła także przeprowadzić badania socjologiczne ogółu populacji, aby na ich podstawie zorientować się, jak wykorzystywanie seksualne w Kościele ma się wobec tego zjawiska w ogóle społeczeństwa. W tym celu skonsultowano się z grupą prawie 30 000 osób reprezentatywnych dla populacji. Włączono w tematykę badania takie zagadnienia, jak wykorzystywanie seksualne w rodzinach (kazirodztwo) oraz różnych instytucjach publicznych i prywatnych (szkoła, opieka nad dziećmi, ruchy młodzieżowe i ośrodki wypoczynkowe, sport, edukacja artystyczna, moda, środowiska artystyczne itp.)

Przebadano oczywiście także zasoby znajdujące się w archiwach państwowych i Kościoła katolickiego, a także archiwa prasowe. W szczególności zbadano na miejscu archiwa 1/3 diecezji francuskich oraz 22 zakonów, zgromadzeń i stowarzyszeń.

CIASE dokonała też analiz odnoszących się do sprawców nadużyć, aby dowiedzieć się i zrozumieć ich uwarunkowania: pochodzenie, powody wyboru drogi życiowej, formacje, problemy, których doświadczyli, i okoliczności, w jakich podjęli swoje działania, a także konsekwencje popełnionych przez nich nadużyć, zwłaszcza w relacjach do Kościoła.

W ostatnim etapie swojej działalności CIASE będzie jeszcze musiała zająć się diagnozą problemu w Kościele i znalezieniem lekarstwa – ocenić działania Kościoła podjęte w sprawie nadużyć od 2000 r. i sformułować zalecenia, które mają pomóc w przyszłości w skutecznym zapobieganiu tego typu przypadkom.

Komisja zakończyła większą cześć swojej pracy na początku marca 2021 r. Wydała 2 marca oficjalny komunikat w sprawie dotychczas przeprowadzonych działań, który został streszczony we wcześniejszych akapitach. Resztę czasu komisja poświeci na dokończenie podjętych działań i opracowanie raportu końcowego. Przewodniczący komisji poza komunikatem oficjalnym określił w wypowiedziach dla mediów liczbę ofiar wykorzystywania na 10 000 i właśnie ta informacja najmocniej przebiła się do debaty publicznej, a jej echa dało się słyszeć także w Polsce. Nie znalazło się to jednak w dokumentach oficjalnych komisji. Ostateczny wynik jej prac w postaci raportu ma być ukończony w sierpniu 2021 r.

Droga trudna, ale być może konieczna

Jest jeszcze trochę za wcześnie, aby dokonać oceny działań CIASE. Komisja nie zakończyła swojej praca, a w szczególności nie opublikowała raportu końcowego. Niemniej wydaje się, że można pozwolić sobie na refleksję. Przede wszystkim pozytywnie należy ocenić odważną, choć konieczną, decyzję Kościoła francuskiego, który zdecydował się na eliminację patologii przez powołanie niezależnego, eksperckiego ciała, które ma zbadać i opisać zjawisko. Kościół francuski oprócz podejmowania własnych działań postawił na powołanie zupełnie niezależnej komisji, a swoje dotychczasowe działania także zdecydował się poddać ocenie CIASE.

Komisja nie ma na celu, jak to czasami niestety bywa w takich przypadkach, minimalizowania zjawiska czy też winy lub wtórnego tuszowania pewnych spraw. Nie jest też pomyślana jako element „ułożenia się” z ofiarami. Dobrą decyzją było niepowoływanie do niej duchownych i przedstawicieli ofiar. Zrobiono bardzo dużo, aby nie było nawet cienia wątpliwości, że CIASE to jedynie PR-owe narzędzie Kościoła.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.