Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Mityczna ,,Polska B”. Janusze, Grażyny i ich dzieci-słoiki [PODCAST]

Mityczna ,,Polska B”. Janusze, Grażyny i ich dzieci-słoiki  [PODCAST] autor ilustracji: Marek Grąbczewski

Brudna, ciemna, biedna, zapóźniona, ksenofobiczna. Często takie właśnie wyobrażenie o polskiej prowincji prezentują wielkomiejscy twórcy kultury. Trójka naszych, pochodzących z prowincji autorów – Konstanty Pilawa (Ruda Śląska), Piotr Kaszczyszyn (Mielec) i Bartosz Brzyski (Jura Krakowsko-Częstochowska) – krytykuje ten wykrzywiony obraz, próbując jednocześnie odpowiedzieć na pytanie, jak naprawdę wygląda dziś mityczna ,,Polska B”.

,,To wielkie miasta, przede wszystkim Warszawa, tworzą narrację o polskiej prowincji. Można pokusić się o tezę, że te opowieści są dwie, wykluczają się wzajemnie, ale żadna z nich nie jest prawdziwa. Pierwsza opowieść to mit pozytywny, który – dziwnym trafem – po 2015 roku ustępuje raczej narracjom głęboko krytycznym. Wyrazistym przykładem takiej narracji jest film 1998 r., U Pana Boga za piecem. Prowincja jest tam sprzedawana jako istota polskości. To nasza współczesna sienkiewiczowszczyzna” – mówi Konstanty Pilawa.

,,Film Twarz to doskonały przykład tego drugiego – negatywnego – mitu o prowincji. Sami będziemy teraz pewnie stygmatyzować, ale w tym wypadku inaczej się nie da: autorka z liberalnych wyżyn spogląda na prowincję, która w tej wizji ma jedną podstawową cechę, pojawiającą się z resztą w różnych filmach, czyli przemoc. Prowincja ma być przemocowa. Nie da się tam żyć. Jest duszno, ciężko, każdy kto próbuje się wybić ponad przeciętność w małej społeczności, jest od razu przemocą wypychany” – zauważa Piotr Kaszczyszyn.

,,Tak jak Hiob Dylan, który w piosence ma pretensje, że nikt nie opowiada historii »Polski B«, mam bardzo mocne poczucie, że w debacie brakuje nam wyobrażenia o tym, co nazwałem »milczącym hegemonem«, czyli polskiej prowincji. Cały czas stanowi ona większość, zarówno polityczną jak i kulturową – to od niej zależy to, co się w Polsce dzieje. Jednoczenie niewiele o niej wiemy albo w ogóle nas to nie interesuje” – konkluduje Bartosz Brzyski.