Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Joe Biden definiuje cele amerykańskiej polityki zagranicznej. Czy czeka nas nowa zimna wojna? [VIDEO]

„Naprawdę trudno jest uwierzyć, że w tak ważnej kwestii, jaką było spotkanie z przedstawicielami Chin w Anchorage, administracja Joe Bidena zadziałała przypadkowo. Jest to administracja niezwykle doświadczona w polityce zagraniczne, a sam Biden był przecież szefem senackiej komisji ds. zagranicznych oraz wiceprezydentem za kadencji Obamy. Widać, że rozmowy z Chińczykami zostały dokładnie przygotowane. Joe Biden poprzedził je spotkaniem z głowami państwa należącymi do Quad – nowego formatu skupiającego Japonię, Australię i Indie, który w założeniu ma balansować rosnącą potęgę Chin w rejonie Pacyfiku” – mówi Andrzej Kohut, ekspert CAKJ ds. międzynarodowych, w najnowszym KluboTygodniku o dokonaniu przez nową administrację Bidena zmian w celach i metodzie prowadzenia polityki zagranicznej.

„Chociaż działanie administracji Bidena trudno uznać za przypadkowe, to być może należy dopatrywać się w nim pewnego politycznego idealizmu czy wręcz globalnego moralizatorstwa, w które Stany Zjednoczone znowu chcą zabrnąć, pouczając inne państwa, jak powinny postępować? Rzeczywiście Biden znacznie chętniej niż jego poprzednik odwołuje się do wartości w polityce międzynarodowej. Donald Trump dokonał pod tym względem pewnego wyłomu w amerykańskiej praktyce politycznej, twierdząc, że ta moralna podbudowa nie jest USA jako mocarstwu do niczego potrzebna. Ameryka może tak samo, jak inne mocarstwa, po prostu pragmatycznie kalkulować i realistycznie podchodzić do polityki międzynarodowej, realizując w ten sposób swoje interesy. Natomiast Biden od początku swojej prezydentury deklaruje, że z tak rozumianym pragmatyzmem nie chce mieć nic wspólnego” – mówi ekspert.

„Warto jednak zaznaczyć, że zespół Bidena nie będzie kierował się w polityce zagranicznej wyłącznie jakimś dbaniem o własne świadectwo moralności, ale także będzie dokonywał pewnych kalkulacji. Nic nie pokazuje tego lepiej niż ostatnia sprawa związana z Arabią Saudyjską. Amerykański wywiad przedstawił dodowdy, że za zabójstwem dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego, który w 2018 r. został zamordowany i poćwiartowany w saudyjskim konsulacie w Stambule, stał Muhammad ibn Salman, czyli wszechwładny książę Arabii Saudyjskiej i sojusznik Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza za czasów Donalda Trumpa. Chociaż wcześniej Demokraci wielokrotnie oburzali się na to, w jak pobłażliwy sposób Trump traktował Saudyjczyków, to jednak Biden nie zdecydował się na oficjalne potępienie księcia za to, co zrobił. Pokazuje to, że Stanu Zjednoczone, nawet mając tak silne dowody w ręku, mimo wszystko nie decydują się na wykopywanie topora wojennego z sojusznikiem, gdy nie jest to potrzebne” – ocenia Kohut.

„Biden, podobnie jak Trump, zamierza skupić się na rywalizacji z Chinami i Rosją. Przypomnijmy, że 2017 r. administracja Trumpa opublikowała Strategię Bezpieczeństwa Narodowego, w której wskazano wprost na Rosję i Chiny jako na te mocarstwa rewizjonistyczne, które są bezpośrednim zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych. Jednak w odróżnieniu od Trumpa Biden uważa, że to wyzwanie jest zbyt wielkie, by USA podołały mu same. Patrząc na to, jak szybko Chiny rozwinęły się gospodarczo, jak atrakcyjnym rynkiem wewnętrznym zaczynają dysponować oraz jakie miejsce zajmują w światowych łańcuchach dostaw, wydaje się, że Stany Zjednoczone rzeczywiście nie będą zdolne tej rywalizacji wygrać samodzielnie. Dlatego potrzebują poparcia sojuszników, których Trump zdążył trochę do USA zrazić swoim transakcyjnym podejście do polityki” – ocenia Kohut.