Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Po wywiadzie Meghan i Harry’ego. Europejskie monarchie w kryzysie

Po wywiadzie Meghan i Harry’ego. Europejskie monarchie w kryzysie https://unsplash.com/photos/b1lqOxni21g

Głośny wywiad księcia Harry’ego i księżnej Meghan sprowokował pytania o dalszy sens utrzymywania monarchii w Wielkiej Brytanii. Ponownie uświadamia nam to, jak bardzo lukrowy wizerunek tej władzy jako instytucji żyjącej w wiecznej sielance jest oderwany od rzeczywistości. I choć aktualnie na ustach wszystkich jest kryzys wizerunkowy monarchii brytyjskiej, to warto sobie zadać pytanie, czy jej stan jest wyjątkiem, czy raczej regułą na tle innych państw monarchicznych w Europie.

Choć współcześnie najpowszechniej spotykanym ustrojem jest system republikański, to na Starym Kontynencie monarchie wciąż są podstawą ładu w 12 państwach, z czego we wszystkich (poza Watykanem i Andorą) mają charakter dziedziczny. W większości z nich pozycja władcy jest silnie ograniczona. Barwnie zostało to przedstawione w jednym z utworów zespołu The Beatles, w którym Paul McCartney śpiewa:

Her majesty’s a pretty nice girl

But she doesn’t have a lot to say.

Choć słowa te dotyczą władczyni Wielkiej Brytanii, Elżbiety II, to pasują do sytuacji, w jakiej znalazła się zdecydowana większość koronowanych głów dzisiejszej Europy. Czasy, w których władcy posiadali szerokie, nierzadko niczym nieograniczone uprawnienia, dawno minęły. Obecnie ich główną rolą jest sprawowanie funkcji ceremonialnych, pobudzanie narodowej dumy i symbolizowanie ciągłości państwowej. Jednakże problemy, z jakimi zmagają się władcy, mogą doprowadzić nawet ich do odejścia w niebyt, dlatego tak kluczowa jest diagnoza ich sytuacji w wybranych państwach.

Brytyjskie przywiązanie do tradycji

W Wielkiej Brytanii fenomen popularności monarchii trwa od dekad i wynika nie tylko ze sprawnego zarządzania wizerunkiem rodziny królewskiej (w tym odpowiedniego wykorzystania mediów), ale także z przywiązania Brytyjczyków do tej instytucji. Ostatnio jednak komfort rządów rodziny królewskiej został nadwyrężony.

Rodzina Windsorów wciąż dochodziła do siebie po ogłoszonej w styczniu ubiegłego roku niekonsultowanej z królową i jej otoczeniem decyzji księcia Harry’ego i księżnej Meghan o rezygnacji (ochrzczonej przez media „Megxitem”) z pełnienia królewskich obowiązków.  Wywiad tej pary z amerykańską dziennikarką, Oprah Winfrey, wywołał prawdziwe trzęsienie ziemi w Pałacu Buckingham i w całym królestwie.

W rozmowie z Winfrey Meghan ujawniła, że w czasie pełnienia obowiązków zmagała się z myślami samobójczymi, a podczas jej pierwszej ciąży na dworze spekulowano na temat możliwego koloru skóry ich syna, Archiego, i jego miejsca w dworskiej hierarchii.

O pogłębiającej się wzajemnej nieufności, a wręcz wrogości, wewnątrz rodziny królewskiej świadczą ostatnie słowa Meghan: „Nie wiem, jak mogą oczekiwać, że po tym wszystkim nadal będziemy po prostu milczeć, jeśli Firma (The Firm – nazwa, której rodzina królewska czasami używa na określenie samej siebie – przyp. red.) rozpowszechnia nieprawdziwe informacje na nasz temat”. Meghan sugerowała, że niedawny artykuł w dzienniku „The Times” (o złym traktowaniu przez nią asystentów) powstał z inicjatywy królewskiego dworu.

Zwłaszcza zarzut o rasizm jątrzący się w rodzinie królewskiej wywołał burzę w mediach, lecz jego odbiór nie jest całkowicie jednoznaczny w Wielkiej Brytanii. Z jednej strony płyną słowa oburzenia na tę postawę w rodzinie królewskiej, która ma być objawem głębszych, wieloletnich arystokratycznych tendencji. Z drugiej część mediów uważa, że rozmowa Harry’ego i Meghan z Winfrey ma na celu bezpodstawne pogorszenie wizerunku Windsorów. Z tym drugim stanowiskiem wydaje się zgadzać większa część brytyjskiego społeczeństwa. Z badania YouGov przeprowadzonego tuż po wywiadzie wynika, że dziś najwięcej osób (47%) uznaje go za niestosowny, wyraźnie mniej (21%) za stosowny, a blisko ⅓ nie ma w sprawie wyrobionej opinii (młodzi są bardziej skłonni do popierania pary).

Ponadto na wizerunek Windsorów negatywnie wpływają kontrowersje ciągnące się za księciem Andrzejem związane z jego wieloletnią znajomością z amerykańskim miliarderem, Jeffreyem Epsteinem, oskarżonym o przestępstwa seksualne. W listopadzie 2019 r. książę udzielił wywiadu dla BBC, w którym tłumaczył, że nigdy nie spotkał żadnej z ofiar molestowania (co okazało się nieprawdą), bagatelizował oskarżenia wobec swojego przyjaciela, wreszcie w egoistyczny sposób przekonywał, że żałuje znajomości z Epsteinem. Rozmowa wywołała ogromne oburzenie opinii publicznej, dlatego kilka dni później książę ogłosił wycofanie się na czas nieokreślony z życia publicznego.

Mimo dotychczasowych skandali królowa Elżbieta i inni członkowie rodziny Windsorów nadal cieszyli się uznaniem zdecydowanej większości społeczeństwa. Spore znaczenie ma w utrzymaniu pozycji apolityczność królowej i jej dystansowanie się od bieżących sporów partyjnych. Istotny jest tu także bardzo pozytywny odbiór księcia Williama i księżnej Kate, docenianych za poświęcenie dla pełnienia obowiązków. Jak można przypuszczać, ważna jest również rola, jaką Windsorowie odgrywają od początku pandemii – podbudowują nadzieje społeczne.

sondażu pracowni YouGov z października 2020 r. za zachowaniem monarchii opowiedziało się 67% badanych, zdanie przeciwne wyraziło zaś tylko 21%. Widoczne są jednak głębokie różnice pokoleniowe, poparcie dla utrzymania obecnego ustroju rośnie wraz z wiekiem.

Młoda generacja Brytyjczyków popiera monarchię dużo słabiej niż pokolenie jej dziadków – w grupie wiekowej 18-24 za zwolenników obecnego ustroju uważało się zaledwie 42% pytanych (dla porównania w grupie 65+ wskaźnik ten wynosił 84%).

Belgijska korona spoiwem państwa

Dla belgijskiej monarchii największym wyzwaniem jest zachowanie jedności w kraju, w którym koegzystują ze sobą Flamandowie (zamieszkujący północną część Belgii) i Walonowie (mieszkańcy południowych terenów). I choć sztuka ta udaje się tej instytucji od blisko 200 lat, to od dłuższego czasu rośnie liczba obywateli, którzy żądają zmiany jej obecnego kształtu. Już po II wojnie światowej nasiliły się głosy wzywające do zniesienia tej instytucji ze względu na kontrowersyjne decyzje króla Leopolda III o szybkiej kapitulacji przed nazistowskim butem, a następnie pozostaniu w okupowanym przez Niemców kraju wbrew woli rządu. Ostatecznie w referendum z 1950 r. za powrotem króla (wówczas przebywającego na emigracji) opowiedziało się ok. 58% obywateli.

Na „nie” głosowali głównie mieszkańcy Walonii, natomiast ludność zamieszkująca Flandrię gremialnie wybierała „tak”. Od lat 90. XX w. wraz ze wzrostem nastrojów nacjonalistycznych wśród Flamandów (skorelowanym z ich bogaceniem się) role zaczęły się odwracać. Tradycyjnie uboższa ekonomicznie część państwa obawiająca się separatystycznych dążeń bogatszego regionu wspiera monarchiczny charakter państwa. W oczach wielu rodzina królewska jest zaporą przed podziałem kraju.

Głównie z tego powodu dziś to Walonowie są zwolennikami zachowania obecnego ustroju, podczas gdy Flamandowie wyraźnie się od niego odwracają. W badaniu z 2017 r. 38% tych ostatnich stwierdziło, że monarchia w Belgii nie jest w ogóle potrzebna. Ponad 60% opowiedziało się za nadaniem jej bardziej ceremonialnej roli lub ustanowieniem republiki.

Ponadto należy podkreślić, że niedawne skandale z udziałem członków rodziny królewskiej jedynie pogłębiają te tendencje. W czerwcu ubiegłego roku – w apogeum protestów ruchu Black Lives Matter w USA – książę Laurent w odpowiedzi na apele o usunięcie pomników Leopolda II (pod rządami którego dokonywano ludobójstwa w Kongu Belgijskim) wystąpił w jego obronie. Twierdził, że nie można mówić o odpowiedzialności monarchy, ponieważ nigdy nie był w Kongu. Sytuację musiał ratować brat księcia, król Filip, który w specjalnym oświadczeniu wyraził głęboki żal z powodu ran kolonialnej przeszłości i popełnionych aktów przemocy i okrucieństwa w Kongu pod okupacją belgijską. Wypowiedzi Laurenta i Filipa uznano za bezprecedensowe z powodu zerwania z trwającą od 60 lat tradycją milczenia członków rodziny królewskiej na temat kwestii belgijskiego kolonializmu.

Jeszcze bardziej problematyczna stała się kilkuletnia walka sądowa między Delphine Boel a byłym królem – Albertem II. Przyczynkiem do sprawy były informacje o nieślubnym dziecku ujawnione w biografii o królowej Paoli z 1999 r. Długa batalia prawna zaczęła się w 2013 r., gdy Boel świeżo po abdykacji monarchy wystąpiła do sądu o uznanie ojcostwa. Po 4 latach, w 2017 r., sąd apelacyjny nakazał Albertowi przeprowadzenie testu DNA. Wyniki ujawniono dopiero na początku 2020 r. i Albert ostatecznie przyznał, że Delphine Boel jest jego biologiczną córką. W październiku zeszłego roku sąd przyznał Boel prawo do tytułu książęcego i udziału w spadku po śmierci Alberta. Oficjalnie szacowano go na 12 milionów euro. Brak kooperacji rodziny królewskiej z wymiarem sprawiedliwości i decyzja monarchów o niepodejmowaniu jakichkolwiek kontaktów z Boel została przyjęta z dezaprobatą przez znaczną część belgijskiego społeczeństwa.

Powyższe kontrowersje utrudniają rozwiązanie wieloletniego problemu rosnących dążeń separatystycznych i republikańskich we Flandrii. I choć na razie wydaje się, że zwolennicy opcji niepodległościowej są w mniejszości, to dużo wskazuje na to, że problem będzie narastał.

Pewnym światełkiem w tunelu wydaje się fakt, że wśród Walonów monarchia cieszy się niesłabnącym uznaniem – w 2014 r. aprobatę dla niej wyrażało 66% badanych, a ok. 40% stwierdziło, że jej kompetencje powinny zostać poszerzone.

Upadek hiszpańskiego króla

Jeśli uznamy, że monarchie belgijska i brytyjska są w tarapatach, to sytuację korony hiszpańskiej trudno określić inaczej niż katastrofalną. Historia byłego króla Juana Carlosa dobitnie ukazuje, że przemiana w persona non grata może dotknąć nawet ulubieńca narodu. Po śmierci dyktatora gen. Francisco Franco w 1975 r. Carlos mocno przyczynił się do zniesienia systemu monopartyjnego i przeprowadzenia wyborów parlamentarnych.

Gdy w 1981 r. podjęto próbę zamachu stanu i przywrócenia dyktatury wojskowej, wysiłki Juana Carlosa, który zdołał przekonać część oficerów do stanięcia po stronie demokratycznego ustroju, przyczyniły się poniesienia porażki przez puczystów.

Po wyborach z 1982 r. władca usunął się w cień. Z racji osobistego wkładu w procesie demokratyzacji kraju długo cieszył się ogromnym zaufaniem ze strony Hiszpanów. Stan ten trwał aż do wybuchu kryzysu finansowego, który dla hiszpańskiego społeczeństwa okazał się szczególnie dotkliwy. W 2012 r. media ujawniły, że król bierze udział w polowaniu na słonie w Botswanie. Koszty szacowane na ok. 40 tys. euro miały zostać pokryte przez syryjskiego milionera. Nieco później pod lupą śledczych znalazł się królewski zięć oskarżony o pozyskiwanie kontraktów bez przetargu od władz regionalnych przy wykorzystaniu swojej pozycji w rodzinie królewskiej. W 2014 r. został skazany na 5 lat pozbawienia wolności, w śledztwie ujawniono także, że w całą sprawę mieli być zamieszani sam Juan Carlos i jego córka, Cristina.

Wzrost niezadowolenia społecznego wobec władcy sprawił, że w czerwcu 2014 r. Burbon podjął decyzję o abdykacji i przekazaniu korony swemu synowi Filipowi, co jednak nie zakończyło jego kłopotów. W 2018 r. opublikowano zapisy rozmów, w których była kochanka króla Carlosa i jego towarzyszka podróży podczas polowania w Botswanie wyznała, że władca w 2008 r. miał otrzymać od byłego króla Arabii Saudyjskiej łapówkę w wysokości 100 mln euro w zamian za pośredniczenie w zawarciu intratnej transakcji dla hiszpańskiego konsorcjum na budowę szybkiej kolei łączącej Mekkę i Medynę. Część kwoty władca miał jej przekazać, a resztę zdeponować na koncie w Szwajcarii. W sierpniu ubiegłego roku były monarcha udał się na emigrację do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Niekorzystny odbiór monarchii próbuje naprawić syn Juana Carlosa, Filip.

Aby ograniczyć proceder przyjmowania łapówek na dworze, wprowadził surowy kodeks zakazujący przyjmowania wartościowych podarków. Po pojawieniu się oskarżeń wobec swego poprzednika, odebrał mu emeryturę o równowartości 200 tysięcy euro. Równocześnie mocniej skupił się na walce o utrzymanie jedności kraju i poparciu dla rządu w Madrycie w sporze z rządem Katalonii w sprawie organizacji referendum niepodległościowego. I choć udało mu się częściowo zażegnać trudności, to może się to okazać niewystarczające w kontekście społecznego niezadowolenia.

Naturalną konsekwencją skandali z udziałem Burbonów jest utrzymujący się w badaniach na stałym poziomie ok. 40% odsetek zwolenników odejścia od monarchii i wprowadzenia republiki. Jest on wyraźnie wyższy niż w innych państwach monarchicznych, choć to monarchiści nadal utrzymują przewagę – za zwolenników obecnego modelu uważa się ok. połowa badanych. Podobnie jak w Wielkiej Brytanii grupą wiekową najliczniej opowiadającą się przeciwko monarchii i zarazem popierającą idee republikańskie są młodzi (55% dla republiki).

Wiatr zmian?

Monarchie w Europie znajdują się w kryzysie z różnych powodów, niemniej można wymienić kilka punktów wspólnych. Po pierwsze, jako przyczynę należy tu wskazać nośne medialnie skandale obyczajowe. Po drugie, państwa monarchiczne mają nierzadko charakter wielonarodowościowy, gdzie część społeczności sprzeciw wobec spajającej państwo monarchii wykorzystuje jako podstawę do budowania własnej tożsamości i dążeń separatystycznych. Wzrost tych ostatnich wpływa na osłabienie poparcia dla monarchii w Europie. Po trzecie, ważna jest struktura poparcia ze względu na wiek. Cechą charakterystyczną dla instytucji monarchicznych staje się ich niepopularność wśród przedstawicieli najmłodszego pokolenia.

Niechęć młodzieży do monarchii wynika zazwyczaj z niedemokratycznego i elitarnego charakteru tej instytucji, która nieraz wydaje się zbyt uprzywilejowana i nierozumiejąca problemów zwykłych ludzi. W połączeniu z trendami demograficznymi daje to mało optymistyczne wnioski – poparcie dla monarchii w przyszłych latach będzie najprawdopodobniej maleć.

Aby zminimalizować skutki utraty społecznego zaufania, konieczne jest zdefiniowanie na nowo roli monarchii. Decyzje podjęte po abdykacji Juana Carlosa przez jego syna wskazują kierunek, w jakim powinny zachodzić zmiany – przede wszystkim powinny obejmować redukcję wydatków finansowych. Wielu przeciwników tej instytucji podnosi zarzut zbytniej rozrzutności w dysponowaniu publicznymi pieniędzmi. Jako argument podaje się, że analogiczne fundusze przysługujące głowom państw wybieranych w wyborach są znacząco niższe. Wskazuje się także na systematycznie rosnące koszty utrzymania niektórych rodzin królewskich (np. w Wielkiej Brytanii w latach 2012-2020 wzrosły one ponad dwukrotnie – z 32,4 mln funtów rocznie do 69,4 mln funtów).

W drugiej kolejności monarchie powinny aktywnie włączyć się we wspomaganie rządu w administrowaniu państwem. Staje się to niezbędne, zwłaszcza że niektóre państwa monarchiczne cechują się fragmentaryzacją życia politycznego. W Belgii i w Hiszpanii król bierze udział w budowaniu rządów koalicyjnych i szukania porozumienia między partiami. Jego rola staje się jeszcze bardziej doniosła z racji chwiejności kolejnych gabinetów, a także zagrożeń wynikających z separatyzmu. Czuwanie na straży zachowania integralności państwa nabiera nowego znaczenia.

Wydaje się, że w próba znalezienia wspólnego języka z młodymi powinna uwzględniać oprócz dwóch powyższych rozwiązań także pokazanie nowej, bardziej ludzkiej strony tej instytucji. Jedno jest bowiem pewne – brak zmian jedynie pogłębi zapaść dzisiejszych monarchii, a w najgorszym wypadku doprowadzi do ich zastąpienia ich przez ustrój republikański.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.