Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ile ofiar koronawirusa w Polsce? Tragiczny bilans roku pandemii COVID-19

„Minął rok pandemii koronawirusa w Polsce. 4 marca 2020 roku we Włoszech zanotowano 587 nowych przypadków koronawirusa i 28 zgonów. Wtedy te liczby robiły na nas piorunujące wrażenie i chcieliśmy uniknąć takich wyników. Z perspektywy czasu pewnie teraz marzylibyśmy o takich statystykach. Już miesiąc później w Polsce notowaliśmy około 300 przypadków dziennie, a oficjalnie na COVID-19 umierało kilka osób. Tak naprawdę pierwsza fala koronawirusa do Polski nigdy nie dotarła. W szczycie drugiej fali zanotowaliśmy 25 tys. nowych dziennych przypadków i około 500 zgonów dziennie (tylko tych oficjalnych). Według oficjalnych statystyk do dziś koronawirusa w Polsce przechorowało 1 503 353 osób i  mamy 45 599 zgonów” – mówi w najnowszym KluboTygodniku Piotr Trudnowski.

„Ostatecznym kryterium porównania bolesności pandemii  są dane dotyczące tego, ile osób zmarło w konkretnym państwie w roku pandemii, a ile zmarło w latach poprzedzających pandemię. Takie dane zaczęli na przełomie listopada i grudnia gromadzić Kuba Lipiński i Bartosz Paszcza z Klubu Jagiellońskiego. Pierwszą z dwóch analiz możecie przeczytać tutaj. Już wtedy wiedzieliśmy, że sytuacja jest bardzo zła. Tymczasem Ministerstwo Zdrowia publikowało grafiki świadczące o tym, że w Polsce nie jest tak tragicznie jak w innych europejskich państwach. Takie dane pozostawiały wiele wątpliwości. Według naszych ekspertów obecnie możemy mówić o 75 tys. nadmiarowych zgonów w 2020r. To tak jakby w tym roku z mapy Polski zniknęło miasto wielkości Gniezna, Konina, Inowrocławia, albo Piły” – analizuje prezes Klubu Jagiellońskiego.

„Jak wyglądają te liczby, jeśli spróbujemy obiektywnie porównać się z innymi państwami? Jest prosty wniosek: jesteśmy jednym z tych państw, które poradziły sobie z pandemią najgorzej. W przeliczeniu na ponadprzeciętne zgony na milion mieszkańców, wśród przykładów, które analizowaliśmy, tylko Bułgaria odnotowała więcej zgonów niż my. To przerażające dane, które nie przebiły się do naszej zbiorowej wyobraźni. Gdyby taka liczba osób zginęła podczas kataklizmu jak trzęsienie ziemi, mielibyśmy poczucie ogromnej tragedii, wprowadzilibyśmy żałobę narodową i przez dziesięciolecia wspominalibyśmy te wydarzenie. Z drugiej strony rządzący niechętnie wspominają o tych statystykach, bo musieliby przyznać się, że wcale nie poradziliśmy sobie z pandemią lepiej niż inne państwa” – stwierdza Trudnowski.

„W lutym Ministerstwo Zdrowia opublikowało własny raport odnośnie liczby nadmiarowych zgonów podczas pandemii. Wynika z niego, że aż 90% osób zmarłych to osoby powyżej 60. roku życia. W komentarzach do tych danych często pojawia się teza, że nie są to ofiary koronawirusa, ale lockdownu i zamknięcia przede wszystkich systemu ochrony zdrowia. Argument przeciwko tej tezie znajdujemy, kiedy przyjrzymy się rozłożeniu zgonów tygodniowo. Liczba zgonów jest skorelowana z rosnącą ilością pozytywnych tekstów” – zauważa Piotr Trudnowski.

„Na początku pandemii trzeba było zamknąć gospodarkę, ponieważ nasz system ochrony zdrowia nie był w żaden sposób przygotowani do pandemii (nie mieliśmy masek, kombinezonów ochronnych dla lekarzy, respiratorów), a system załamałby się błyskawicznie. Problem leży w tym, że przez kolejne pół roku w żadnej sposób nie przygotowaliśmy się do nadchodzącej drugiej fali. Najlepiej widać to na przykładzie sanepidu. Po wielu miesiącach pokłady naszej zdolności do życia w samoograniczeniach zaczęły słabnąć. Skończyła się nasza tolerancja odnośnie tego, żeby żyć w pełnym zamknięciu. To przykład tego, że zarządzanie pandemią jest wielkim wyzwaniem, z którym Polska sobie nie poradziła.”– podsumowuje prezes Klubu Jagiellońskiego.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.