Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Państwo musi chronić harmonię między człowiekiem a przyrodą. Sylwetka Władysława Szafera

Państwo musi chronić harmonię między człowiekiem a przyrodą. Sylwetka Władysława Szafera Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland/flickr.com

Naukowiec, społecznik, polityk, a przede wszystkim budowniczy parków narodowych. Władysław Szafer wierzył, że nauka i działalność społeczna są nierozłączne, dlatego nieustannie szukał praktycznego zastosowania zdobytej wiedzy botanicznej. Bez niego trudno by dziś sobie wyobrazić instytucjonalną ochronę przyrody. Jak mówiono o Szaferze: „z Bożej łaski opiekun bobrów, żubrów, szarotek, łososi… i wielu, wielu innych tworów Bożych”.

Kontakt z przyrodą od młodości

Młodość jest okresem, w którym determinuje się przyszłość człowieka, klaruje się światopogląd. To wtedy Władysław Józef Szafer postanowił, że przyrodzie odda się zawodowo jako naukowiec, społecznie jako inicjator ochrony przyrody, a prywatnie jako jej miłośnik. Bohater niniejszego szkicu urodził się w 1886 r. w Sosnowcu Po kilku latach rodzina przeprowadziła się do Mielca, gdzie ojciec Szafera, inżynier Mieczysław utworzył ogród oraz park, a w wolnych chwilach oddawał się myślistwu i hodowli róż. To on zainteresował swojego syna przyrodą oraz oprowadzał go po okolicznych lasach. Później chłopiec zaczął sam udawać się na leśne wyprawy, podczas których zbierał rośliny. Fascynację naturą wzmocniło w nim spotkanie Wilhelma Friedberga, który był nauczycielem przyrody w gimnazjum w Rzeszowie.

W 1905 r. Szafer rozpoczął studia w Wiedniu, gdzie jego najważniejszym nauczycielem stał się Richard Wettstein, szef Instytutu Botanicznego, promotor pierwszej pracy naukowej Szafera, która poświęcona była morfologii i anatomii gałęziaków. W 1908 r. obronił we Lwowie doktorat z filozofii na podstawie dysertacji pt. Geobotaniczne stosunki Miodoborów galicyjskich. Jej promotorem był najważniejszy jego nauczyciel –- Marian Raciborski, którego Szafer stał się następnie asystentem w Instytucie Biologiczno-Botanicznym.

Szafer o swoim mistrzu pisał: „uświadomił mi, że w życiu naukowca są ważne dwie, równorzędne prace: naukowa i społeczna. On nauczył mnie jak propagować naukę i ochronę przyrody, słowem – jak naginać naukę do naszych narodowych potrzeb”.

Dwa lata później Raciborski zaproponował swojemu uczniowi pracę w Wyższej Szkole Lasowej we Lwowie, dzięki czemu mógł kontynuować prace naukowe na terenie Austrii i Niemiec. Szafer dokonał wtedy między innymi analizy anatomii gatunków drzew i krzewów wsi Starunia, położonej na Ukrainie. W tamtejszych iłach znaleziono także szczątki mamuta. W 1911 r. opublikował swoją pierwszą pracę z zakresu ochrony przyrody – książkę Pamiątka pieniacka. O rezerwacie leśnym w Pieninach o pierwszym na ziemiach polskich rezerwacie przyrody, utworzonym przez hrabiego Włodzimierza Dzieduszyckiego w majątku Pieniaki na Podolu.

Wybuch wojny w 1914 r. przerwał badania Szafera nad modrzewiem polskim. Okres I wojny światowej botanik spędził w wojsku. Jako ochotnik z drużyn sokolich wstąpił do Legionu Wschodniego Józefa Hallera, dosłużył się stopnia kaprala. Po odmowie złożenia przysięgi wierności cesarzowi Austro-Węgier Szafer został zdegradowany, a następnie włączony do armii austriackiej. Tam wykorzystano jego wykształcenie i zamiast na front, wysłano go na praktyki bakteriologiczne do pioniera higieny Odona Bujwida, dzięki czemu Szafer zaczął pracę w polowym laboratorium bakteriologicznym. W 1917 r. powrócił do Krakowa, gdzie po śmierci Raciborskiego został profesorem botaniki na Uniwersytecie Jagiellońskim w katedrze Systematyki i Geografii Roślin.

Żeby państwo zatroszczyło się o przyrodę

Szafer miał opinię wybitnego organizatora. 1 stycznia 1918 r. został dyrektorem Instytutu Botaniki i dyrektorem Ogrodu Botanicznego UJ, który następnie sukcesywnie powiększał. Powstanie niepodległego państwa polskiego otworzyło przed botanikiem nowe możliwości. Od początków II RP Władysław pracował nad zorganizowaniem państwowej instytucji, która zajmowałaby się ochroną przyrody.

W 1919 r., plany botanika ziściły się – powołano Tymczasową Państwową Komisję Ochrony Przyrody (od 1925 r. Radę Ochrony Przyrody), której Szafer został przewodniczącym. Po zorganizowaniu Komisji Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego rozpoczęło wydawanie rocznika „Ochrona Przyrody”. Z pierwszym w Polsce pismem dotyczącym ekologii w Polsce Szafer związany był przez ponad 40 lat.

W późniejszych latach minister Stanisław Grabski wyznaczył Szafera na stanowisko delegata ds. ochrony przyrody. Powołał go także w skład Państwowej Rady Ochrony Przyrody, do której zasług należy związanie postulatów ochrony przyrody z postawą obywatelską. Od 1933 r. o działalności ekologicznej nauczano w szkołach ogólnokształcących na lekcjach przyrody, geografii i języka polskiego, a w 1937 r. w programach nauki dla licealistów ochrona przyrody została włączona do zadań wychowawczych szkoły i połączona z nauczaniem przyrodoznawstwa. Szczególnie podkreślano konieczność zachowania równowagi w przyrodzie oraz – co dziś może wydawać się zadziwiające i sporo nam mówi o polityce państwa oraz nastrojach w społeczeństwie II RP, „podkreślano przy tym konieczność zachowania odpowiednich obszarów leśnych ze względu na obronność kraju” – pisał Szafer.

Najważniejszym zadaniem, które wyznaczył sobie Szafer w okresie międzywojennym, była ochrona żubrów i Puszczy Białowieskiej. W zamyśle botanika należało dla puszczy przygotować rozumny plan gospodarczy, który zabezpieczałby nietykalność pewnych jej części w taki sposób, żeby jako park narodowy stanowiła naturalną ostoję dla fauny i flory pierwotnej, a także obiekt badań naukowych.

Botanik pisał o swojej wyprawie do Puszczy: „gdy w pierwszych dniach kwietnia 1919 r. chodziłem po tym terenie, nie widziałem już kłusowników, ale też nie zastałem już także przy życiu zwierzyny. Przez trzy dni włóczęgi mojej po ostępach widziałem raz 3 sztuki jeleni, 1 zająca i żurawie! Puszcza była jakby wymarła. W całej Białowieży miało pono żyć jeszcze kilkadziesiąt jeleni, danieli, sarn i spora ilość dzików. Zjawiły się pono także pojedyncze wilki i rysie”. Z wyprawy Szafer wrócił z smutną konstatacją – żubr w niej praktycznie wymarł. Od 1920 r. intensywnie próbował wpłynąć na polityków, aby utworzyli park narodowy i objęli zwierzęta instytucjonalną ochroną. Udało mu się to dopiero w 1929 r. – sprowadzono żubry ze Szwecji, dzięki czemu można było odtworzyć ich populację w Białowieży. Natomiast sam park narodowy utworzony został dopiero w 1932 r.

Idea harmonii między człowiekiem a przyrodą

Myśl Władysława Szafera i jego działalność na rzecz ochrony przyrody opierała się na przekonaniu o istnieniu harmonii pomiędzy człowiekiem a przyrodą. Jej naruszenie poprzez wytępienie jakiegoś gatunku zwierząt lub roślin może doprowadzić do nieprzewidywanych konsekwencji. W Tece przyrodnika Szafer pisał: „wytępienie przez człowieka w wielu obszarach Afryki tropikalnej hipopotamów spowodowało w jeziorach gwałtowny spadek wydajności w połowach ryb, gdyż odchody tych zwierząt wzmagają wybitnie bogactwo planktonu, a tym samym pokarmu dla ryb”.

Zagrożenie dla przyrody Szafer widział w nierozważnej ingerencji przemysłowej i technicznej oraz głupocie i bezmyślności ludzkiej. Postawa ekologiczna Szafera była humanistyczna, botanik przekonywał: „ochrona przyrody to ochrona człowieka przed człowiekiem. (…) ochrona przyrody to także ochrona Ojczyzny, jej piękna, zabytków, które są skarbami kultury narodowej. Rozszerzając dalej – powszechność ochrony przyrody, to jednoczenie się ludzi wokół szlachetnego celu. Tym samym ruch na rzecz ochrony przyrody staje się walką o pokój”.

Oddanie przyrodzie oraz wierność głoszonym przez siebie zasadom kosztowała Szafera wiele wyrzeczeń, choćby zawodowych. W 1935 r. w proteście przeciwko budowie kolejki linowej na Kasprowy Wierch złożył rezygnację z urzędu delegata ministerstwa. Rezygnacja spotkała się z brakiem poparcia ze strony ministra, wobec czego Szafer przyjął urząd z powrotem. Ostatecznie zrezygnował z niego w 1937 r.

Liczne podróże zagraniczne i udział w konferencjach naukowych spowodowały, że Szafer zetknął się z ideą społecznej działalności na rzecz ochrony przyrody. W Szwajcarii w 1923 r. miał okazję poznać działalność tamtejszej Ligi Ochrony Przyrody. Wydarzenie to przekonało go do konieczności założenia analogicznego stowarzyszenia w Polsce. W 1927 r. na zjeździe Państwowej Rady Ochrony Przyrody przedstawił dwie idee: utworzenie Ligi Ochrony Oblicza Ziem Polskich, której działalność nie ograniczałaby się jedynie do ochrony natury, oraz posiadającej „węższe zainteresowania” Ligi Ochrony Przyrody, którą przy aprobacie zgromadzonych powołano do życia w roku następnym. Stała się ona najważniejszą organizacją ekologiczną w Polsce okresu międzywojennego. Na jej czele stanął pedagog Aleksander Janowski, a Szafer wszedł do jej komitetu organizacyjnego.

Wydarzeniem mającym wpływ na Szafera była podróż w 1926 r. do Stanów Zjednoczonych na jeden z kongresów naukowych poświęconych ochronie przyrody. W Stanach zwiedził park narodowy w Yellowstone, dzięki czemu w 1929 r. napisał książkę Yellowstone – kraj gorących źródeł i niedźwiedzi. Wzbogacony doświadczeniem tej wizyty oraz kierowany osobistym uwielbieniem dla Tatr, w których cenił roślinność i krajobrazy, Szafer postanowił działać na rzecz powstania parku narodowego w polskich górach. Jak pisze Elżbieta Oleksiak: „prof. Szafer bardzo cenił dokonania USA w ochronie środowiska, chętnie korzystał z ich doświadczenia. Na tej wiedzy budował swoje późniejsze starania o utworzenie parków narodowych i rezerwatów w Polsce. Wykorzystał także ich doświadczenia organizacyjne, które było niezbędne w przygotowaniu przepisów i aktów prawnych dotyczących zagadnień ochrony przyrody w Polsce”.

Działalność społeczna nie przeszkadzała Szaferowi w aktywności zawodowej. Okres międzywojenny związany był głównie z pracą na UJ, a przez pewien czas był zatrudniony także na Uniwersytecie Poznańskim, na którym w 1919 r. objął katedrę botaniki. Szafer starał się łączyć pracę w Krakowie i w Wielkopolsce, chociaż zdecydowanie bardziej związany był z Małopolską. Na UJ w 1931 r. został dziekanem wydziału filozoficznego, a pięć lat później rektorem całej krakowskiej uczelni. Dał się poznać jako sprawny organizator wycieczek krajoznawczych i naukowych dla studentów, zaś jako rektor musiał również uporać się z pomysłami wprowadzenia getta ławkowego na terenie swojej wszechnicy.

Mimo że w latach 20. Szafer popierał endecję i postulat numerus clausus, zwolennikom getta ławkowego mówił: „żądać miejsc dla siebie nie jest sprzeczne z wolnością akademicką, żądać wyznaczania miejsc dla innych studentów jest niezgodne z wolnością akademicką i nigdy do tego nie dopuszczę”. Po lekturze wspomnień Szafera mam wrażenie, że bardzo żałował swojego początkowo nieprzychylnego stosunku do Żydów w okresie międzywojennym.

Pasja badawcza może ocalić życie

W przeciwieństwie do wielu profesorów krakowskich Szafer nie został aresztowany na początku II wojny światowej, a przyczyniła się do tego biologiczna pasja. 6 listopada 1939 r. tak intensywnie pracował przy mikroskopie, że postanowił nie iść na spotkanie z przedstawicielami niemieckimi, gdyż uznał, że jest zbytnio spóźniony. Nie zmienia to faktu, że jednocześnie Szafer był zdania, że profesorowie nie powinni przyjmować zaproszenia SS-manów na to wydarzenie. Później, czując, że poniekąd oszukał los, pomagał rodzinom aresztowanych akademików i starał się o zwolnienie Polaków osadzonych w obozie w Oranienburgu. Prosił przy tym o pomoc, niestety bezskutecznie, swoich dawnych niemieckich kolegów.

Podczas II wojny światowej Szafer nauczał na tajnych kompletach. Pisał o nich następująco: „dwie były główne zasady, które przyświecały kierownictwu tajnego nauczania uniwersyteckiego w Krakowie: 1. bezpłatność, 2. utrzymanie w nauczaniu i wymaganiach egzaminacyjnych poziomu przedwojennego”. Od 1942 r. pełnił funkcję rektora tajnego UJ, próbował również ochronić zbiory uczelniane oraz Ogród Botaniczny Uniwersytetu, nachodzony przez Niemców, którzy regularnie rekwirowali jego zawartość.

Nie udało mu się powstrzymać rabunków. Niemcy oskarżyli Szafera o pomoc konspiracji polskiej, a także o ukrywanie amunicji w Ogrodzie, za co mógł zostać rozstrzelany. Zakończyło się utratą pracy, a jak napisał przyrodnik Jan Walas: „spotkało go wiele szykan i wiele przykrości ze strony okupanta hitlerowskiego. Aresztowany zamiast syna przebył kilka tygodni w więzieniu, dwukrotnie wyrzucono z mieszkania”.

Tworzyć parki narodowe

Do pracy w Ogrodzie Szafer powrócił w 1945 r., wtedy też został redaktorem pisma „Chrońmy Przyrodę Ojczystą”. Pod rządami komunistów kontynuował działania na rzecz ochrony przyrody. W latach 1945-1949 kierował pracami Państwowej Rady Ochrony Przyrody (w 1957 r. przekształconej w Komitet Ochrony Przyrody i Jej Zasobów Polskiej Akademii Nauk). Najważniejszymi dokonaniami botanika w okresie PRL były prace nad odtworzeniem parków narodowych i utworzeniem nowych.

Okres stalinizmu był ciężki dla Szafera. Próbowano go usunąć z UJ, on sam aktywnie opierał się wprowadzaniu łysenkizmu, radzieckiej pseudonaukowej wersji biologii, do polskich uczelni. Antonina Leńkowa, autorka wspomnień o botaniku, opisuje wymowną sytuację: „w pewnej chwili uczestniczący w zebraniu Profesor Szafer poprosił o głos. Powiedział, że w każdą teorię można uwierzyć, jeśli da się ona udowodnić lub jeżeli jej założenia dadzą się sprawdzić; ale nikt nie potrafi udowodnić, że skokowo z olchy powstaje leszczyna, a z kostrzewy żyto, więc on też w to nie wierzy. I wskazując na piec w kącie sali, dodał: – To tak, jakby z tego pieca kaflowego mógł skokowo powstać piec żelazny”.

W latach 40. i 50. Szafer zaangażowany był w działalność parków: Białowieskiego, Pienińskiego, Świętokrzyskiego, Babiogórskiego, Tatrzańskiego oraz Ojcowskiego. Ostatnim wielkim zadaniem, jakie podjął, było stworzenie naukowych postaw ochrony przyrody. Służyć miała temu publikacja z 1965 r. Ochrona przyrody i jej zasobów. Problemy i metody – jeden z pierwszych na świecie podręczników ekologicznych.

Szafer zmarł w Krakowie w 1970 r., krótko po ukończeniu pisania wspomnień. W 1973 r. World Wildlife Fund uznał go za jedną z szesnastu osób kluczowych dla ochrony przyrody na świecie. Leńkowa pisała: „Nigdy nie ukrywał swoich poglądów. Wygłaszał nieraz publicznie prawdy niemile widziane przez oficjalne czynniki, choć wiedział, ile go to będzie kosztowało. Nie liczył na sympatie czy uznanie «prominentów» i mówił nieraz: – Najwyżej mniej będzie głupców na moim pogrzebie”. Całym swoim życiem Władysław Szafer pokazał, że o ochronę przyrody należy się starać niezależnie od sprzyjających czy niesprzyjających warunków politycznych, gdyż cel ten jest znacznie ważniejszy od tego, kto aktualnie sprawuje władzę.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.