Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Warzywniak+ to zły pomysł, ale konsolidacja branży spożywczej jest potrzebna

Duże przedsięwzięcia, takie jak Centralny Port Komunikacyjny, mogą pozostać jedynie pomnikiem megalomanii, jeśli będą abstrahować od funkcjonujących barier i problemów. Państwo nie powinno ingerować w rynek, ale jednocześnie ma obowiązek reagować na kłopoty trapiące obywateli. Poligonem działań państwa staje się obecnie rynek rolno-spożywczy. Czy jednak powstający Narodowy Holding Spożywczy można uznać za dobre rozwiązanie?

Jedną z propozycji działania administracji publicznej w zakresie dostaw żywności było stworzenie państwowej sieci sklepów Warzywniak+. Takiego scenariusza nie wykluczał wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń. Koncepcja nie została zbyt dobrze przyjęta. Szybko pojawiły się publikacje wykazujące, że państwowa sieci sklepów to pomysł absurdalny. Trudno o przykład takiego działania w innych krajach. Projekt szybko ewoluował, nabierając zupełnie innego kształtu. Rząd nie zamierza wycofywać się z planów ingerencji w rynek rolno-spożywczy, a sama taka ingerencja wydaje się koniecznością.

Nasza praca, cudzy plon

„Nie ma w Polsce drugiej takiej branży, która byłaby z jednej strony liderem, z drugiej ciągnęła się w ogonie Europy”. Taki obraz polskiego rolnictwa kreuje portal Business Insider. Jesteśmy jednym z największych producentów żywności w UE. Zajmujemy trzecie miejsce na liście największych producentów zbóż w Unii Europejskiej, aż jedna piąta unijnych zbóż pochodzi z Polski. W produkcji mleka zajmujemy czwartą pozycję wśród krajów Wspólnoty. Tylko co z tego?

Jak wykazuje raport Rolnictwo i gospodarka żywnościowa w Polsce 2019 „mimo znaczącego postępu produktywność polskiego rolnictwa jest niższa niż w przodujących krajach UE, np. plon polskich zbóż z 1 ha jest równy poziomowi, jaki Francja i Niemcy osiągały w latach siedemdziesiątych ubiegłego wieku”. 56% powierzchni naszego kraju stanowią powierzchnie rolne. To trzeci co do wielkości wynik w Europie.

Choć średnia powierzchnia użytków rolnych przypadających na gospodarstwo zwiększa się w ostatnich latach, to wciąż 51,9% gospodarstw w Polsce użytkuje obszar ziemi mniejszy niż 5ha. Z kolei „Gazeta Wyborcza” w 2019 roku informowała, że około 800 tys. z 1,3 mln polskich gospodarstw rolnych w ogóle nie przynosi zysku. Co gorsza, jak pisaliśmy na naszym portalu, 80-90% rynku spożywczego w Polsce jest kontrolowane przez kapitał zachodni. Czy rozdrobnione polskie rolnictwo ma szansę w starciu z dużymi podmiotami?

Pozycja negocjacyjna polskich rolników jest bardzo słaba. Hurtownie i sieci handlowe mogą dowolnie rozgrywać małych i drobnych przedsiębiorców. Potrzebujemy silnych spółdzielni rolniczych, lecz mamy w tym temacie wiele do nadrobienia. W tym celu utworzono Krajowy Program Rozwoju Spółdzielczości Rolniczej i Wiejskiej. Inicjatywa ma pobudzić rozwój spółdzielni w Polsce i zaszczepić na polskim gruncie rozwiązania z innych europejskich krajów.

Państwo wchodzi do gry

Spółki Skarbu Państwa funkcjonują na rynku od dawna. Większość z nas potrafiłaby wymienić tylko największe z nich, warto jednak wiedzieć, że jest ich ponad 700. Często są to drobne podmioty, a niektóre z nich to firmy zombie, niewnoszące nic do biznesowego ekosystemu. Warto zadać sobie pytanie, jak Ministerstwo Aktywów Państwowych powinno traktować takie podmioty?

Z jednej strony, konsolidacja i restrukturyzacja spółek Skarbu Państwa to ingerencja w wolny rynek. Z drugiej strony, tolerowanie braku efektywności ekonomicznej tych firm i ustępowanie pola zagranicznym, dobrze zorganizowanym podmiotom w imię dogmatu wolnego rynku to działanie na szkodę interesu gospodarczego Polski. Jeśli te firmy mają działać, to powinny działać sprawnie.

Krajowa Spółka Cukrowa istnieje od 2002 roku, skupiając kilkadziesiąt zakładów w całej Polsce. To wokół niej ma zostać utworzona nowa instytucja nazywana Narodowym Holdingiem Spożywczym lub Krajową Grupą Spożywczą, która ma konsolidować państwowe spółki z sektora rolno-spożywczego. Firma doradcza KPMG analizowała 48 spółek, z nich wytypowano 17, które warto rozważyć przy tworzeniu holdingu.

Do UOKiK wpłynął już wniosek o konsolidację pod szyldem Krajowej Spółki Cukrowej ośmiu firm: Danko Hodowli Roślin, Kutnowskiej Hodowli Buraka Cukrowego, Hodowli Zwierząt i Nasiennictwa Roślin Polanowice, Poznańskiej Hodowli Roślin, Elewarru, Małopolskiej Hodowli Roślin, Pomorsko Mazurskiej Hodowli Ziemniaka i Kombinatu Rolnego Kietrz. Wciąż rozważane jest wsparcie nowej instytucji siecią sklepów. Nic w tym dziwnego.

W sektorze prywatnym znaleźć można wiele przykładów na to, że pakietowanie usług i dystrybucja własnymi kanałami przynoszą większe korzyści. Stacje benzynowe zmieniają się w restauracje, sieci handlowe prowadzą stacje paliw i zaopatrują się w marki własne. Zaspokojenie wszystkich potrzeb klienta sprawia, że żadna złotówka nie trafi do konkurencji. Kontrolowanie kluczowych etapów ścieżki zakupowej sprawia, że nie musimy dzielić się zyskiem z innymi graczami.

Spójrzmy na inne sektory przemysłu: niemal każda wytwórnia filmowa ma swoją platformę streamingową. Podobnie jest z muzyką. Powstało kilka różnych serwisów muzycznych, ponieważ kanały dystrybucji przynoszą znaczące zyski. Dlatego coraz więcej podmiotów decyduje się na dystrybucję we własnym zakresie. Na rosnącym dynamicznie rynku e-commerce pojawiają się nowi gracze, którzy tworzą własną sieć paczkomatów, alternatywną wobec sieci InPostu.

Kurierzy są jedną z niewielu grup zawodowych, która podczas pandemii nie musi obawiać się o zatrudnienie. „W ciągu najbliższych 2-3 lat udział handlu online wzrośnie do 10 proc. całego handlu detalicznego. Pandemia koronawirusa z jednej strony spowolniła gospodarkę, z drugiej stała się katalizatorem rozwoju e-commerce. – Wiele firm zniknie z handlowej mapy Polski, część rynku zapewne zostanie skonsolidowana w wyniku przejęcia słabszych podmiotów przez większe firmy” – informuje Forbes.

Część przedsiębiorców prowadzi własne sklepy internetowe, uniezależniając się w ten sposób od pośredników, by zwiększyć swoje zyski. Jeśli państwo od lat posiada własne zakłady produkcyjne i ponosi odpowiedzialność za sytuację gospodarczą rolników, to czy opłaca się dystrybuować wytworzoną żywność poprzez zagraniczne sieci handlowe, które traktują Polskę jak kolonię gospodarczą i tylko częściowo płacą w Polsce podatki? Z drugiej strony, budowa państwowej sieci handlowej to pomysł kuriozalny i niespotykany w innych krajach.

Rozwiązanie nasuwa się samo. Do rządowego projektu zgłosili się spółdzielcy z Krajowej Rady Spółdzielczej, w tym sieć sklepów Społem, jedna z ostatnich sieci handlowych z polskim kapitałem. Warto wiedzieć, że sieć Społem ma najwięcej sklepów w Polsce. Więcej niż Biedronka i Lidl razem wzięte! Jednak próżno szukać tej firmy w zestawieniu najbardziej dochodowych sieci handlowych. Być może nie stosuje wszystkich praktyk umożliwiających maksymalizację zysku.

Rynek nie taki wolny

Pandemia przypomniała nam, że kapitał ma narodowość. Dostajemy na to coraz więcej przykładów. Od 2022 r. co najmniej 55% produktów w czeskich sklepach będą stanowić towary czeskiej produkcji. Do 2028 roku udział czeskiej żywności w tych placówkach ma wzrosnąć co najmniej do 73%. Takie przepisy przyjął czeski parlament. Z kolei francuski rząd w imię żywnościowej suwerenności zablokował przejęcie sieci Carrefour przez Kanadyjczyków. To nie pierwszy przypadek protekcjonistycznych praktyk w tym kraju.

„We Francji mamy do czynienia z systemową polityką niszczenia polskich przedsiębiorstw. To nie dotyczy tylko branży transportowej, choć tu jest to najbardziej widoczne. Polska powinna stanowczo odpowiedzieć podobnymi metodami, ale Polska nie chce bronić swoich interesów gospodarczych” – wyjaśnia Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców (ZPP).

Mówi się, że państwo nie powinno ingerować w wolny rynek. Jednak jednocześnie oczekujemy, że każdy potrzebujący otrzyma od organów państwowych pomoc. „Mamy do czynienia z ogromnym problemem społecznym, na który państwo w żaden sposób nie odpowiada” – informował poseł Lewicy Maciej Konieczny, opisując problemy ajentów sieci Żabka. „To są setki, tysiące osób, które pomimo ciężkiej pracy, po kilkanaście godzin dziennie, kończą współpracę z siecią z ogromnymi długami, czy to wobec firmy (sieci Żabka), czy też urzędów skarbowych” – dodał parlamentarzysta. Jego zdaniem długi te wynikają z „niezwykle skomplikowanej umowy”.

Podobne problemy miały osoby współpracujące z Intermarche. „Dziś przedsiębiorcy mają od 800 tys. zł do nawet 8 mln zł długów. Olbrzymie zaległości finansowe to spuścizna po współpracy z Muszkieterami, która – delikatnie mówiąc – w ich przypadkach nie zakończyła się najlepiej”. Problem został już zauważony. Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców powołał zespół roboczy ds. franczyzy, odpowiadając w ten sposób na liczne głosy przedsiębiorców. O tym, że umowy z dużymi podmiotami to często sposób na wyciśnięcie wszystkich pieniędzy z chcących żyć uczciwie ludzi, możemy przeczytać w książce Przeliczeni. Tajemnice galerii handlowych i tekście Hiperhandel. Jak sieci handlowe rujnują swoich dostawców.

Państwo już ingeruje w rynek, lecz dopiero wtedy, gdy jego obywatele toną w długach łatanych chwilówkami lub gdy stają się uzależnieni od długich, niezrozumiałych umów, wtedy organizowany jest pakiet pomocowy. Można natomiast zareagować wcześniej. Stworzenie uczciwej franczyzy bazującej na spółdzielczości i akcjonariacie pracowniczym byłoby realnym wsparciem dla wielu osób, które chcą mieć swój własny biznes.

Specjalne strefy ekonomiczne i inkubatory przedsiębiorczości spotkały się z powszechną akceptacją. Podobną rolę, głównie dla mieszkańców małych miast i wsi, mogłaby by pełnić spółdzielcza franczyza. Narodowy Holding Spożywczy mógłby zaopatrywać takie punkty w odpowiednio certyfikowaną żywność dobrej jakości.

Odpowiedzią na piętrzące się problemy może być spółdzielczość i akcjonariat pracowniczy. Jeśli ingerencja państwa miałaby skupić się na stymulowaniu rozwoju      spółdzielczości zarówno w rolnictwie, jaki i w sektorze handlu detalicznego, to warto wykazać umiarkowany optymizm w stosunku do rządowych planów. Zapowiedzi są obiecujące. „Krajowa Grupa Spożywcza (…) będzie docelowo własnością polskich rolników (…) sukcesywnie, przez wiele lat, będą mogli ze swoich corocznych dochodów obejmować kolejne akcje, kolejne udziały tego przedsięwzięcia” – zapowiadał były już minister Ardanowski. Jednak prawdziwy akcjonariat powinien również obejmować pracowników gospodarstw rolnych, a nie tylko właścicieli.

Warto dodać, że zarówno w kwestii spółdzielczości, jak i akcjonariatu pracowniczego mamy godne uhonorowania tradycje. Marian Wieleżyński (1879-1945) zbudował Gazolinę, pionierską na rynku gazu firmę, w której obowiązywał akcjonariat pracowniczy. Jego dokonania zainspirowały nawet papieża Piusa XI. Warto również zapoznać się z historią polskiej spółdzielczości, a zwłaszcza dokonaniami Mariana Wieleżyńskiego, który stworzył na ziemiach polskich realną alternatywę dla kapitalizmu. Obaj mogą być idealnym imiennikami dla powstającego Holdingu, który mógłby stać się narzędziem do wprowadzania w życie dobrych praktyk wypracowanych np. przez Krajową Radę Spółdzielczą, zespół ds. franczyzy czy strategię „Od pola do stołu”. Bez takiego instrumentu stworzone rekomendacje mogą pozostać w fazie koncepcyjnej i istnieć tylko na papierze.

Prawdopodobnie rację mają David Osborne i Ted Gaebler, którzy wskazywali, że współczesne państwa powinny bardziej skoncentrować się na sterowaniu, czyli określaniu szeroko rozumianych warunków i standardów świadczenia usług publicznych, niż na wiosłowaniu, czyli samodzielnym dostarczaniu tychże usług. Ci autorzy już na początku lat 90. XX wieku, a więc u progu procesu upadku znaczenia i roli państw, w książce Reinventing government przekonywali, że państwa w «wiosłowaniu» będą coraz bardziej bezradne”. Tak rolę państwa we współczesnym świecie opisywał Marcin Kędzierski. Rynek rolno-spożywczy na pewno nie potrzebuje wiosłowania, ale z pewnością potrzebuje sternika.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.