Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Woda to zasób strategiczny. Najwyższa pora, aby naprawić wieloletnie zaniedbania

Woda to zasób strategiczny. Najwyższa pora, aby naprawić wieloletnie zaniedbania Krzysztof D./flickr.com

Chociaż Polska znajduje się w strefie klimatu umiarkowanego i nie doświadcza globalnych zmian w sposób tak dotkliwy, jak inne kraje, to jednak nie jest wolna od poważnych wyzwań – jednym z nich jest ochrona zasobów wodnych. Zacofanie w obszarze infrastruktury i gospodarki wodnej paradoksalnie może okazać się dla nas olbrzymią szansą. Powinniśmy wyciągnąć wnioski z błędów innych krajów i stworzyć nową politykę wodną, zgodną ze współczesnymi trendami. Stosunkowo niewielkim kosztem Polska jest w stanie szybko naprawić wieloletnie zaniedbania i stać się europejskim wzorem mądrego zarządzania zasobami wodnymi.

[POBIERZ PUBLIKACJĘ CENTRUM ANALIZ KLUBU JAGIELLOŃSKIEGO „ZIELONY KONSERWATYZM. WYZWANIA I REKOMENDACJE W 10 KLUCZOWYCH OBSZARACH”]

Dostęp do wody będzie coraz trudniejszy

Na Ziemi występują ogromne zasoby wody, jednak aż 96% z nich stanowi woda słona, która bez drogiej i energochłonnej metody odsalania nie nadaje się do masowego wykorzystania w wodociągach, rolnictwie czy w większości gałęzi przemysłu. Biedniejsze regiony świata mające dostęp do morskiej wody i tak skazane są na eksploatowanie naturalnych zasobów wody słodkiej. W skali globu tej jest jednak niewiele, a i tak ponad połowa zasobów zmagazynowana jest w lodzie. Reszta w większości ukryta została w podziemiach.

Woda dostępna na powierzchni, stanowiąca główny zasób dostępny człowiekowi, wynosi jedynie ok. 93 000 km3  co równa się ok. 0,4% wszystkich zasobów słodkiej wody na świecie. To niewiele, zważywszy na zwiększające się zapotrzebowanie na jej zużycie.

Pojawiające się w wielu miejscach na świecie spory między kolejnymi państwami o eksploatację zasobów wody pokazują, że strategiczne znaczenie tego surowca z roku na rok rośnie i wpływa na stabilność całych regionów. Mowa przede wszystkim o dużych rzekach transgranicznych, takich jak Nil, Eufrat, Tygrys, Jordan, Brahmaputra, Indus czy Okawango. Spory między państwami kontrolującymi górny bieg rzeki z uzależnionymi krajami dolnego biegu przekładają się na relacje. Dotyczą Etiopii i Egiptu, Turcji i Syrii, Turcji i Iraku, Izraela i Palestyny, a także Jordanii i Chin, Indii i Bangladeszu, Botswany i Namibii. Eskalację konfliktów dotyczących zasobów wodnych monitoruje Pacific Institute, który w najnowszym raporcie pokazał, jak gwałtownie zwiększyła się liczba państw zmagających się z brakiem bezpieczeństwa wodnego.

Źródło: https://pacinst.org/wp-content/uploads/2020/09/Ending-Conflicts-Over-Water-Pacific-Institute-Sept-2020.pdf

Zasób wody w Polsce

Naukowcy spodziewają się, że do 2070 r. powierzchnia obszarów ubogich w wodę wzrośnie w Europie do 35% (obecnie stanowią około 1% powierzchni). Już dziś Polska plasuje się w ogonie listy krajów z największymi zasobami wody przypadającymi na mieszkańca w Europie. Według World water development report, który został przygotowany przez Organizację Narodów Zjednoczonych, kraj doświadcza niedoboru wody, gdy jego roczne zasoby wodne wynoszą poniżej 1700 m³ na mieszkańca. Wśród krajów UE tak było w Polsce, Czechach, na Cyprze i Malcie.

Źródło: https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Water_statistics

Objętościowo taki zasób wody byłby wystarczający, jednak problem stanowi nierównomiernie rozłożony opad na terenie naszego kraju, jak i jego zmieniające się natężenie w ciągu roku. Skrajnym obszarem na terenie naszego państwa jest województwo łódzkie, na którego terenie ilość wody na jednego mieszkańca jest najmniejsza w Polsce i wynosi ok. 1000 m3, a w okolicach Łodzi nie przekracza 500 m3. Ilość wody występującej w rzekach i jeziorach oraz płytkich wodach podziemnych, które są kluczowe pod względem łatwego użycia, warunkowana jest przede wszystkim przez atmosferyczny cykl hydrologiczny – opad i parowanie. Polityka wodna może mieć wpływ jedynie na to pierwsze i to w ograniczonym stopniu.

Przeciętne zasoby wód powierzchniowych Polski wynoszą ok. 62 km3. W roku bardzo suchym mogą one być mniejsze od 40 km3, a w roku bardzo mokrym – większe od 90 km3. Źródłem wody, która trafia do wodociągów, w 72% są zasoby głębinowe, inaczej niż w wypadku całej gospodarki – głównie przemysłu i rolnictwa – w której ponad 78% wody pochodzi z zasobów powierzchniowych, tj. rzek, jezior i zbiorników.

Według Głównego Urzędu Statystycznego pobór wody do celów gospodarczych w porównaniu z poborem przeznaczonym do wykorzystania jej przez ludność wyniósł w Polsce w 2018 r. 9886,2 milionów m3, w porównaniu do 2128,5 milionów m3 wody, która trafiła do sieci wodociągowej. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że w Polsce obserwujemy bardzo niską efektywność wykorzystania wody w gospodarce. Potrzebuje ona aż 23,5 m3 wody, aby wytworzyć 1000 euro produktu krajowego brutto, co w dużej mierze wynika z wodochłonnych gałęzi produkcji i niskiego wskaźnika wtórnego wykorzystania tego surowca.

Okresy suszy w naszym kraju występują coraz częściej i coraz bardziej się wydłużają, szczególnie w miesiącach letnich. Doprowadza to do suszy hydrologicznej, rolniczej i hydrogeologicznej. Mimo tego, że ogólna ilość wody, która w ciągu roku w kraju spada, nie ulega większym zmianom, to w ostatnich dekadach wyraźnie zmienił się rozkład intensywności opadów. Wynosi on średnio 622,8 mm wody na metr kwadratowy i systematycznie maleje.

 

Źródło: https://ec.europa.eu/jrc/en/news/jrc-maps-help-match-water-supply-and-demand-7094

Opisywana w kolejnych raportach przez Intergovernmental Panel on Climate Change (IPCC) perspektywa postępujących zmian klimatycznych i ich głównej oznaki, jaką jest wzrost średniej notowanej temperatury, pokrywa się z bieżącymi, prowadzonymi w Polsce w ostatnich dekadach obserwacjami dotyczącymi zmiany rozkładu opadów w czasie, ich intensywności, a także pogłębiania się istniejących już wcześniej deficytów i wyzwań – susz, nawałnic, powodzi.

O ile paleta możliwości dotycząca radzenia sobie z nadmiarem wody jest dosyć szeroka, o tyle walka z jej niedoborem wymaga dużo bardziej złożonej i przemyślanej polityki. A to właśnie z tym drugim problemem Polska po raz pierwszy we współczesności będzie musiała się zmierzyć.

Szczególnie kłopotliwe okazują się suche zimy, które w naszej szerokości geograficznej za sprawą topiącej się na wiosnę pokrywy śnieżnej stanowiły źródło wody w kluczowym okresie wegetacji roślin. Zapewniały powolne i równomierne zasilanie polskich rzek w okresie roztopów. Niewielkie opady będą wpływać negatywnie na zbiory, bowiem ponad 80% gruntów rolnych jest uzależnionych właśnie od ilości wody. W latach 1992 i 2000, kiedy około 40% powierzchni kraju było dotkniętej suszami, średni zbiór plonów spadł między 10%-40% w porównaniu z przeciętnym rokiem.

Będzie coraz cieplej

Kluczowym elementem dla stanu zasobów wodnych jest cykl wodny Ziemi, który nieprzerwanie dostarcza wodę przez atmosferę na ląd, do rzek i jezior, a następnie z powrotem do mórz i oceanów. Cykl wodny zależy w dużej mierze od średniej temperatury, a ta nieustannie podnosi się za sprawą zmian klimatu. Zwiększają one poziom pary wodnej w atmosferze i sprawiają, że dostępność wody jest mniej przewidywalna. Może to prowadzić do intensywniejszych opadów deszczu na niektórych obszarach, podczas gdy inne regiony mogą doświadczać trudniejszych warunków suchych, zwłaszcza w miesiącach letnich.

Źródło: https://klimada2.ios.gov.pl/klimat-scenariusze/

Źródło: KLIMADA2: https://klimada2.ios.gov.pl/klimat-scenariusze/
Objaśnienie: Scenariusze RCP (representative concentration pathways). Cztery scenariusze zmian koncentracji dwutlenku węgla, które zostały zaakceptowane przez Międzyrządowy Zespół do spraw Zmian Klimatu (IPCC). RCP 4.5 oznacza scenariusz pośredni.

W latach 2011-2013 Instytut Ochrony Środowiska – Państwowy Instytut Badawczy realizował projekt – Opracowanie i wdrożenie strategicznego planu adaptacji dla sektorów i obszarów wrażliwych na zmiany klimatu KLIMADA – którego kontynuację, KLIMADA2, możemy śledzić od niedawna. Z badania jasno wynikało, że przyrosty temperatury są zróżnicowane regionalnie i sezonowo. Wzrost temperatury jest odzwierciedlony w przebiegu wszystkich wskaźników klimatycznych, tj. wyraźna tendencja wydłużenia termicznego okresu wegetacyjnego, jego wcześniejszy początek, malenie liczby dni z temperaturą minimalną mniejszą od 0 stopni Celsjusza i wzrost liczby dni z temperaturą maksymalną wyższą od 25 stopni Celsjusza.

Wyniki analizy scenariuszy klimatycznych w projekcie KLIMADA wykazują, że temperatura ma wyraźną tendencję wzrostową na obszarze całego kraju, co przełoży się na rozkład i sumę opadów w Polsce.

Źródło: https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/coraz-czestsze-susze-w-polsce-konsekwencja-zmiany-klimatu-i-dzialan-anty-adaptacyjnych-417

Rekomendacja: ochrona zasobów wodnych

Aby państwo sprawowało pełną kontrolę nad zasobami wodnym i odpowiednim dysponowaniem nimi, woda musi pozostać dobrem ogółu obywateli, a jej zasoby nie powinny być prywatyzowane. Postulat ten będzie miał rosnące znaczenie w przyszłości ze względu na coraz częściej występujące problemy z dostępem do wody. Jak dotąd mieszkańcy polskich miast doświadczali tego okazjonalnie. W innym wypadku powodować może to daleko idące reperkusje społeczne, jak odbywało się to na szeroką skalę m.in. w Wielkiej Brytanii, a współcześnie dzieje się np. w Australii. W niektórych miejscach w Polsce zarządzanie wodą powinno być ponownie zrekomunalizowane. Dotyczy to m.in. szóstego największego miasta w kraju – Gdańska. Spółka SNG zarządza siecią wodociągową i kanalizacyjną w Gdańsku, ale nie jest jej właścicielem, zarabia na dostawach wody i odbiorze ścieków. Pełne przywracanie wodociągów miastom, a tym samym obniżenie kosztów eksploatacji sieci, to trend obserwowany w najważniejszych miastach Europejskich, takich jak Paryż czy Berlin.

Ustawie z dnia 6 lipca 2001 r. o zachowaniu narodowego charakteru strategicznych zasobów naturalnych kraju już w pierwszym artykule zwraca się uwagę na to, że do strategicznych zasobów naturalnych państwa zalicza się wody podziemne i powierzchniowe w ciekach naturalnych i w źródłach, z których te cieki biorą swój początek, w kanałach, jeziorach i zbiornikach wodnych o ciągłym dopływie. Nie jest to zapis czysto hipotetyczny.

W najnowszej historii strategiczny charakter zasobów wodnych pokazuje chociażby wymuszenie przez Czechy na polskiej kopalni Turów instalacji ekranu przeciwfiltracyjnego, zabezpieczającego powstanie leja depresyjnego i możliwego przepływu wody z ujęcia w czeskiej wsi Uhelna w kierunku kopalni, co pozbawiłoby mieszkańców Czech dostępu do ujęć wody pitnej. Z tego powodu rząd czeski zabiegał o ograniczenie dalszej rozbudowy kopalni przez Polskę. Wspomnieć należy także wygraną Słowacji w Trybunale Arbitrażowym w Genewie w sprawie eksploatacji wody mineralnej z położonego 800 metrów od polskiej granicy ujęcia w słowackiej gminie Legnawa. Eksploatacja wód podziemnych pochodzących z terytorium Słowacji, która dokonywana była przez firmę znajdującą się na terytorium Polski, wywołała spór, w efekcie którego słowacki premier wystąpił z postulatem zmiany konstytucyjnej, która zakazała eksportu wody za granicę w postaci innej niż zabutelkowana.

Rekomendacja: w stronę gospodarki obiegu zamkniętego i ochrony wód

Zasoby wody pitnej zależą w pierwszej kolejności nie od zmieniającego się klimatu, ale od tego, jak dużej presji są poddawane. To przede wszystkim działalność człowieka w obszarze przemysłu, rolnictwa czy gospodarki komunalnej determinuje, jakim zasobem dysponuje korzystająca z surowca wspólnota. Bezpośrednie zużycie wody stanowi tylko 3% śladu wodnego w skali światowej, zaś pozostałe 97% to tzw. pośrednie zużycie. Z tego powodu nie da się rozwiązać problemu niedoboru wody z pozycji konsumpcji indywidualnej, zaś generalna zmiana modelu gospodarczego, w ramach którego społecznie odrzucane byłyby produkty i usługi generujące znaczny ślad wodny, wydaje się mało realna. Jedynymi rozwiązaniami są te z poziomu organizacji międzynarodowych i władz publicznych.

Jednak powyższe rozwiązania są już wprowadzane, np. dzięki rozporządzeniom Parlamentu Europejskiego i Rady UE w sprawie minimalnych wymogów dotyczących ponownego wykorzystania wody. Polska powinna wychodzić naprzeciw regulacjom w tym zakresie, zamiast je opóźniać. Nie są one bowiem abstrakcyjne, ale powstają dzięki doświadczeniom państw, które z niedoborem wody zmagają się od dawna i wyprzedzają regulacje Unijne – mowa przede wszystkim o Grecji, Hiszpanii i Włoszech. Przewodzą tu Cypr i Malta, które ponownie wykorzystują kolejno ponad 90% i 60% swoich ścieków. Obecnie ok. 1 miliard metrów sześciennych oczyszczonych ścieków miejskich jest rocznie ponownie wykorzystywanych, co stanowi ok. mniej niż 0,5% rocznego poboru słodkiej wody w UE. Zdaniem Brukseli potencjał Unii wynosi 6 razy więcej niż obecnie. Wreszcie ponowne wykorzystanie wody jest metodą zdecydowanie korzystniejszą dla środowiska niż eksploatacja ujęć wód podziemnych, czerpanie z rzek i jezior lub odsalanie.

Istnieją 3 rodzaje śladu wodnego (jednak najistotniejszym w kontekście gospodarki jest szary):

  • zielony ślad wodny mierzy objętość wody opadowej, która została wykorzystana przez rośliny (np. podczas upraw rolnych i leśnych);
  • niebieski ślad wodny oznacza objętość zużytej wody powierzchniowej i podziemnej, która stała się częścią danego produktu i wody, która wyparowała do atmosfery w wyniku wytwarzania produktu; w praktyce niebieski ślad wodny związany jest przede wszystkim ze zużyciem w przemyśle, przetwórstwie, to także nasze domowe użytkowanie wody;
  • szary ślad wodny określa objętość wody, która jest konieczna do rozcieńczenia zanieczyszczeń powstałych w procesie produkcji przynajmniej do poziomu obowiązujących standardów jakości.

W czerwcu 2016 r. Rada ds. Środowiska UE zarekomendowała wypracowanie przez kraje członkowskie własnych programów w zakresie gospodarki obiegu zamkniętego. W Polsce resortem koordynującym wdrażanie tej idei jest Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii. Współpracuje ono z Ministerstwem Środowiska, z którego inicjatywy we wrześniu 2019 r. Rada Ministrów podjęła uchwałę w sprawie przyjęcia Mapy drogowej transformacji w kierunku gospodarki o obiegu zamkniętym. Niestety już na etapie jej konstruowania nie uwzględniono istotnej roli wody w całym procesie dojścia do GOZ.

Polskie plany implementacji tej koncepcji powinny opierać się na komunikacie Komisji Europejskiej – Zamknięcie obiegu – plan działania UE dotyczący gospodarki o obiegu zamkniętym. Najważniejsze punkty to:

  • poprawa bezpieczeństwa energetycznego, podniesienie efektywności energetycznej, promowanie odnawialnych źródeł energii;
  • upowszechnienie systemu uprawnień zbywalnych do emisji zanieczyszczeń (handel emisjami);
  • intensyfikacja zagospodarowania odpadów;
  • zwiększenie odpowiedzialności producentów za wyroby wprowadzane na rynek;
  • ochrona zasobów wodnych przed zanieczyszczeniami i nadmiernym poborem;
  • lepsze wykorzystanie ścieków i osadów ściekowych;
  • wdrożenie zasady odzysku kosztów gospodarki wodnej przy zapewnieniu lepszego dostępu do wody i urządzeń sanitarnych;
  • opracowanie powszechnie dostępnego zespołu wskaźników wydajności gospodarki wodnej celem m.in. zapewnienia wyższej jakości świadczeń ze strony dostawców wody (jak np. we Francji i Wielkiej Brytanii).

Tymczasem Unia Europejska przygotowała nowe rozporządzenie w sprawie minimalnych wymagań dotyczących ponownego wykorzystania wody do nawadniania w rolnictwie. Chociaż nowe przepisy zaczną obowiązywać w czerwcu 2023 r., to do ich implementacji należy się przygotować jak najszybciej. Zgodnie z nowym prawodawstwem oczyszczone ścieki komunalne nadawałyby się do wykorzystania w rolnictwie. Normami należy więc objąć jakości wody dla bezpiecznego ponownego wykorzystania oczyszczonych ścieków komunalnych, częstotliwość i sposób monitorowania parametrów jakości wody, zarządzanie ryzykiem zagrożeń dla zdrowia ludzi i środowiska, wymagania dotyczące zezwoleń i ich przejrzystości.

Nowe zasady mają być osadzone w kontekście nowego planu działania dotyczącego gospodarki o obiegu zamkniętym, przyjętym w 2020 r. Zapowiada się również, że Komisja ułatwi ponowne wykorzystanie wody i efektywność w innych sektorach, w tym w procesach przemysłowych.

Rekomendacja: przywracanie ekosystemom ich naturalnego stanu

Polska powinna wykreślić z planów te inwestycje, które bezpośrednio lub pośrednio przyspieszają spływ wód lub pogarszają ich stan. W innym wypadku realizować będziemy, jak do tej pory, sprzeczną politykę, z jednej strony zwiększając retencję w jednym punkcie, w innych ją zmniejszając.

W 2020 r. zlikwidowane zostało Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, ma zostać zastąpione przez Główny Urząd Morski. Jednym z najważniejszych zadań dotychczasowego ministerstwa było określenie możliwości przywrócenia żeglowności Odry i Dolnej Wisły, a także znalezienie mechanizmów finansowych, które umożliwiłyby realizację programu. Mimo upływających lat nie zdołano jednak dokończyć nawet pracy koncepcyjnej, nie mówiąc już o etapie wdrażania projektu, co potwierdził raport Najwyższej Izby kontroli z października 2020 r. Mimo upływających lat i krytycznej oceny NIK-u zarządzanie gospodarką wodną przydzielono Ministerstwu Infrastruktury, a nie Ministerstwu Klimatu.

Pokazuje to spór między „inżynierami” a „ekologami”, co zdają się potwierdzać ostatnie dokumenty programowe, np. Założenia do Programu przeciwdziałania niedoborowi wody na lata 2021-2027 z perspektywą do roku 2030, wypracowane w nieistniejącym Ministerstwie Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej i przyjęte we wrześniu 2019 r., oraz projekt przygotowany przez powołaną w 2018 r. instytucję Wody Polskie – Plan przeciwdziałania skutkom suszy.

Pierwszy dokument próbuje pogodzić dwie kwestie – potrzeby retencji wody i interesów gospodarczych, do których należała, zdaniem MGMiŻ, rozbudowa żeglugi śródlądowej. Niestety współczesne tendencje do deregulacji cieków wodnych, obserwowane na terenie Europy Zachodniej, pokazują, że te programy nie idą w parze. W raporcie Europejskiego Trybunału Obrachunkowego czytamy, że „od 2001 r. nie odnotowano znaczącego wzrostu udziału w przewozach ani istotnej poprawy żeglowności”.

Bardziej realistyczny program proponują Wody Polskie, które poprzez uwzględnienie chociażby istniejącej już żeglugi na Odrze rekomendują stosowanie rozwiązań ekologicznych. Dostrzegają obecne tendencje w podejściu do zarządzania zasobami wodnymi. Niestety koncyliacyjność ta powoduje zbyt dalekie niekonsekwencje, jak bowiem podają na swojej stronie Wody Polskie, „renaturyzacja rzek nie może oznaczać, że zrezygnujemy z żeglugi”. To zdecydowanie droga donikąd. Pogłębianie rzek w związku z pracami regulacyjnymi prowadzi do stałego obniżenia zwierciadła wód gruntowych i przesuszania terenów przyległych do rzek. Prace hydrotechniczne związane z rozwojem żeglugi śródlądowej pogarszają także jakość wód poprzez zmniejszanie zdolności rzek do samooczyszczania i zwiększania prędkość przepływu wody, tym samym eliminowana jest powolna filtracja pomagająca w samooczyszczaniu się wód.

Główną alternatywę dla żeglugi śródlądowej stanowi kolej, która jest w Polsce dynamicznie rozbudowywana, bardziej konkurencyjna, niezależna od czynników zewnętrznych i bardziej ekologiczna, przede wszystkim ze względu na fakt, że nie zwiększa deficytu wody, jak robi to uregulowana sztucznie rzeka. W momencie, kiedy kraje Europy Zachodniej wracają do odtwarzania bagien, torfowisk, rozlewisk i naturalnych koryt rzeki, Polska powinna porzucić wizję ich betonowania, a tym samym zaprzestać też regulowania mniejszych cieków wodnych, w szczególności betonowania ich brzegów, aby nie przyspieszać procesu usuwania wody opadowej, a tam, gdzie to możliwe, przywracać ciekom ich naturalny bieg.

Skupienie się tylko na samych rzekach jest niewystarczające, a działania zwiększające retencję muszą dotyczyć nie tylko wszystkich zbiorników wodnych – jezior, torfowisk, bagien – ale także ochrony zbocz górskich i utrzymywania odpowiedniego poziomu zalesienia pozwalającego na tworzenie łęgów. To wszystko zapewni większą ochronę wody już u jej źródeł, zwiększy jej absorpcję i podniesie stan wód głębinowych.

Dodatkowo należy usprawnić politykę Lasów Państwowych realizowaną w zależności od podziału na lasy o dominującej funkcji gospodarczej i wodochronnej. Ponad 21% lasów w Polsce spełnia tę drugą rolę, co nie przekłada się chociażby na zakaz prowadzenia tam często rozbudowanej gospodarki leśnej, co stoi w sprzeczności z podstawową funkcją ochrony zasobów wodnych. Mowa tu przede wszystkim o terenach górskich, na których gospodarka taka przyspiesza spływ wody i zamiast chronić kluczowy obszar jej zatrzymywania, niszczy go.

Rekomendacja: zmiany w prawie budowlanym i nadzorze

Prawo wodne wprowadziło opłatę za odprowadzanie wody, która w całości trafia do Wód Polskich, co lokalnie nie zachęciło samorządów do wprowadzania programów zwiększających retencję przede wszystkim w miastach. Dopiero tzw. nowa specustawa suszowa prawdopodobnie wprowadzi nowy podatek od wody opadowej (pieniądze trafią w następującej proporcji: 75% Wody Polskie, 25% dochód budżetu właściwej gminy, przy czym co najmniej 80% tego przychodu gmina przeznaczy na rozwój retencji wód opadowych w zlewni obejmującej obszar gminy).

Projekt zmniejsza powierzchnię uszczelnioną, od której będzie pobierana opłata, obniża udział powierzchni wyłączonej z retencji, za którą ponownie należy płacić, a także podnosi koszty za każdy metr powierzchni uszczelnionej. To dobra zmiana dająca samorządowi możliwość rozwijania retencji wodnej, która jest dziś absolutnie niezbędna, aby zarządzać kryzysem zarówno deficytu, jak i nadmiaru wody.

Duży potencjał zatrzymania wody ma mała retencja rozproszona, czyli działania, których celem w wielu obiektach jest spowolnić, rozproszyć i zatrzymać wodę w gruncie, najbliżej miejsca, którego spadła. Taką funkcję pełnią przede wszystkim ogrody deszczowe, zielone dachy, miniparki retencyjne i otwarte rowy odpływowe. Wszystkie powyższe instalacje absorbują, wchłaniają, spowalniają i oczyszczają wodę, dlatego powinny być dziś priorytetem (przede wszystkim) samorządowych inwestycji.

Rewitalizacja często polega na betonowaniu, czyli wycince drzew, natomiast przy przetargu trzeba chronić tereny zielone i nadzorować plany, które ich dotyczą. Miasta powinny realizować wcześniej określony wymóg bioróżnorodności.

Niestety nadzór budowlany nie posiada uprawnień do kontrolowania inwestycji w zakresie realizacji założeń dotyczących powierzchni biologicznie czynnych, jakimi są np. zielone dachy, popularne ostatnio wśród deweloperów. Chociaż inwestor ma zadbać o współczynniki w planie zabudowy, to bardzo szybko plan ten staje się jedynie krótkim epizodem na czas oddania inwestycji. Z tego względu wieloletnia kontrola powierzchni zielonych jest absolutnie kluczowa, aby zielony dach nie stał się tylko trawą z marketowej rolki. Przecież ten prawidłowo wykonany retencjonuje ok. 50%-60% wody opadowej, a czasami i nawet 100%. Niestety bywa tak, że niejednokrotnie nadzór budowlany odbiera inwestycje, które nie powinny zostać przyjęte, lub nie może zmusić do przywrócenia instalacji, która została zdemontowana krótko po jej odebraniu.

W miejscach silnie zurbanizowanych należy prowadzić politykę rozszczelniania zamkniętych, zabetonowanych powierzchni i umożliwiać tym samym zatrzymywanie jak największej ilości wody opadowej. Praktyką wartą kontynuowania jest ostatnie porozumienie Lasów Państwowych z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad o zagospodarowaniu wód opadowych i roztopowych. Oba podmioty będą każdorazowo oceniać i uzgadniać możliwości techniczne odprowadzania zgromadzonej wody oraz potencjalny wpływ tych działań na tereny leśne. Tę samą logikę zagospodarowywania wody z pasów drogowych można przyjąć dla inwestycji miejskich.

Oczywiście wszystko to nie zatrzyma wody opadowej przekraczającej 150 ml deszczu. W wielu miastach w trakcie gwałtownych burz dochodzi w takich momentach do mieszania się ścieków z opadami. Samorząd musi być gotowy na zarządzanie kryzysowe, a żeby to było możliwe, musi być wyposażony w podziemne zbiorniki mogące przyjąć nadmiar wody. Nadmiar, nad którym kontrolę będą sprawować służby wodne współpracujące ze strażą pożarną i mające odpowiedni wgląd w monitoring składający się z gęsto umiejscowionych deszczomierzy.

W Polsce kanalizacja stała się systemem modernizacji, a woda, którą odprowadza, traktowana jest błędnie przez samorząd jako ściek. Kanalizacja jednak to konieczność, pierwszeństwo zaś powinna mieć powierzchnia biologicznie czynna, a jeśli to możliwe, należy skupić się na kanalizacji otwartej, która daje większe możliwości zatrzymania, oczyszczenia i wchłonięcia wody niż zamknięta. Zatrzymywanie wody w rowach melioracyjnych daje możliwość powstania systemu nawadniająco-odwadniającego, a nie tylko odwadniającego.

Rekomendacja: rozwój retencji na obszarach wiejskich

Rolnictwo odpowiada za największe zużycie wody. Wykorzystuje około 40% całkowitej jej ilości zużywanej rocznie w Europie i to pomimo wzrostu wydajności w tym sektorze. Sytuacja nie zmieni się w kolejnych latach zarówno w Polsce, jak i na reszcie kontynentu. Wraz z wydajnością rolnictwa rośnie zapotrzebowanie na wodę, szczególnie w okresie wiosny, co nakłada się na niekorzystną zmianę rozkładu i intensywności opadów w Polsce. Mniej pada w maju i we wrześniu, a deszcz jest krótszy i bardziej ulewny, co przy niskiej kulturze rolnej wpływa dodatkowo na mniejszą akumulację wody, przyspiesza jej spływanie.

Jak twierdzą dr hab. Jerzy Kozyra i dr inż. Rafał Wawer, „racjonalizacja korzystania z wody w rolnictwie wymaga dostosowania całokształtu struktury upraw i metod uprawy w celu najefektywniejszego wykorzystania dostępnych zasobów wody w glebie, jak również ograniczenia strat wody w postaci parowania”. To podstawowe mechanizmy, które kryją się pod pojęciem rolnictwa konserwującego. W porównaniu z tradycyjną uprawą metody te mogą zmniejszyć erozję gleby nawet o 90%. Realizacja tego celu polega na odpowiedniej melioracji oraz zwiększeniu wilgotności gleby. Problem rolnictwa w Polsce to, po pierwsze, upadek kultury rolnej, po drugie, dążenie przez rolników do maksymalizacji areału pod uprawę kosztem melioracji i utrzymania wspomnianej wilgotności, po trzecie zaś, zbyt ubogich programów wsparcia dla rolników lub niewystarczających rozwiązań w zakresie regulacji wodnoprawnych.

Według autorów wspomnianego wyżej raportu, „należy wdrażać nowe technologie poprzez inwestycje, które umożliwiają lepszą kontrolę, zarządzanie i ograniczenie strat wody. Jako że coraz większa powierzchnia użytków rolnych w Polsce jest nawadniana, kluczowym elementem zrównoważonego zarządzania wodą w rolnictwie jest optymalizacja zużycia wody w nawodnieniach poprzez zastosowanie systemów wspierania decyzji, bazujących na bezpośrednim pomiarze wilgotności gleby i deficytu wody w glebie, w strefie korzeniowej roślin”.

Polski Instytut Ekonomiczny w rekomendacjach do raportu Analiza polityki publicznej w zakresie przeciwdziałania suszy w Polsce stwierdza, że „dotychczasowe działania w obszarze rozwoju i utrzymywania systemów nawodnień upraw rolniczych należy uznać za niewystarczające. Co pokazuje, iż krajowa administracja nie w pełni wykorzystuje potencjał współfinansowania tego typu projektów ze środków unijnych (w ramach Wspólnej Polityki Rolnej)”.

Rolnictwo jest jednym z głównych problemów zanieczyszczania tak wód słodkich, jak i słonych. Głównie jest to azot, fosfor i inne pestycydy. Rolnictwo jest odcinkiem niezwykle wrażliwym na zmiany, a narzucanie nowych rozwiązań jest bardzo ważne dla poprawy ilości i jakości wody. Należy wprowadzać zachęty do poprawy jakości surowca poprzez dopłaty bezpośrednie do rolników zachęcające do utrzymania małej retencji czy stosowanie zastawek. Korzystnym rozwiązaniem są rowy opaskowe z zastawkami, które zatrzymują wodę. Należy tak projektować gminne kanalizacje, aby brać pod uwagę zmianę stosunków wodnych i możliwości zlewni, do której ta woda trafia. Nie zawsze jednak zlewnia znajduje się na terenie gminy, co powoduje wzrost zagrożenia powodziami.

Dziś rolnicy mają naturalną motywację do osuszania mokradeł, aby odzyskiwać możliwe nowe hektary ziemi. Mimo to obecnie wielu rolników, widząc problem z dostępem do wody, próbuje słusznie odtwarzać zadrzewienia śródpolne, tworzyć stawy wodne. Niestety takie działania podejmowane są wciąż na niewielką skalę. Jednocześnie rolnictwo jest dostarczycielem jednego z poważniejszych lokalnie problemów, jakimi są nielegalne ujęcia wody i powstające w ten sposób lokalne leje depresyjnej.

W ostatnich latach państwo nie wypłacało na bieżąco odszkodowań rolnikom za straty poniesione na skutek suszy mimo poczynionych zobowiązań. Straty Skarbu Państwa poniesione ze względu na odszkodowania są kosztem pośrednim złej polityki wodnej. Bez próby wypracowania konsensusu między rolnikami a państwem definiującym stan suszy pogłębiać się będą straty zarówno jednej, jak i drugiej strony, tak samo będzie z deficytem wody.

Rekomendacja: woda w planowaniu przestrzennym na poziomie centralnym i lokalnym

Zarządzanie wodą jest niezwykle złożonym procesem, ponieważ wymaga integracji wielu podmiotów na poziomie krajowym, regionalnym i lokalnym. Dodatkowo zasięg danych jednostek terytorialnych nie pokrywa się ze zlewnią, czyli obszarem, z którego wody spływają do jednego punktu rzeki lub innego zbiornika wodnego. Widać więc wyraźnie, jak ważna jest umiejętność zbierania danych, ich wymiana i właściwa analiza dla określenia odpowiedniego kierunku planowania przestrzennego nie tylko w skali mikro, ale też makro. Tego nawet po powstaniu instytucji Wód Polskich wciąż brakuje.

Niestety miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego nie biorą pod uwagę jego wpływu na całość obrazu gospodarki wodnej, co prowadzi często m.in. do zwiększenia ryzyka powodziowego, zamiast doprowadzać do jej akumulacji w miejscu opadu. Paradoksalnie w celu lepszej antykruchości systemu kanalizacji, który w następnych latach poddawany będzie coraz silniejszym testom, należy wzorem państw Zachodu odchodzić od strategii odprowadzania wody za pomocą kanalizacji. Trzeba raczej wymusić na nowych inwestorach takich rozwiązań, aby do pewnego poziomu woda opadowa zostawała na danym terenie. Należy to zrobić, po pierwsze, poprzez dopłaty do odpowiednich instalacji w obrębie posesji, po drugie, przez opłaty za jej odprowadzenie przez miejski system kanalizacji, w zależności od jej ilości i jakości, a po trzecie, za pomocą kar za nieprzestrzeganie wymogów określonych wcześniej w prawie budowlanym. W innym wypadku przyspieszamy jedynie odpływanie wody, jednocześni możemy być pewni, że przy opadach nawałnicowych system kanalizacji zostanie przeciążony i doprowadzi do lokalnych powodzi.

Ekstremalne zjawiska pogodowe powodują znaczne skutki społeczne i gospodarcze, które uderzają w infrastrukturę (budynki, transport, dostawy energii i wody), i stwarzają szczególne zagrożenie na gęsto zaludnionych obszarach. Brak odpowiedniej prewencji w tym zakresie będzie kosztował polskie miasta, ale także ich mieszkańców, coraz więcej. Sytuacja ta może ulec pogorszeniu w związku z podnoszeniem się poziomu morza, co stanowi dodatkowe zagrożenie w kolejnych dekadach dla polskich miast nadmorskim. Bez programów, które umożliwiają wykorzystywanie wód opadowych w zlewniach miejskich, dojdzie do zwiększenia wagi tych problemów, zamiast ich łagodzenia. W tym wypadku bierność ma ogromny wpływ na bieg zdarzeń.

Chociaż Polsce wciąż zagraża powódź podobna do tej z 1997 r., to charakter zmian klimatycznych, jaki obserwujemy, sprawia, że na zjawiska ekstremalne przygotować należy się nie w perspektywie całego kraju, ale przede wszystkim miast i regionów. Przykłady Wrocławia, Bydgoszczy i Gdańska pokazują, że włodarze miast coraz częściej zdają sobie sprawę, że kwestie bezpieczeństwa tak dostaw wody, jak i zabezpieczenia przed jej nadmiarem spoczywają już nie tylko na państwie, ale także w dużej mierze na samorządach lokalnych.

Niektóre praktyki w zakresie użytkowania gruntów i decyzje dotyczące planowania (np. zabudowywanie terenów zalewowych) zwiększyły stopień wrażliwości ekosystemów i systemów społeczno-gospodarczych na zmiany klimatu, a tym samym do zmniejszenia ich możliwości adaptacyjnych. Z tego względu poza nową polityką w obszarze wymogów dla nowych inwestycji czy tzw. niebieskiej infrastruktury rozpocząć należy wykorzystanie dotąd nierealizowanej na większą skalę tzw. zielonej infrastruktury.

W miastach szczególną uwagę w planowaniu przestrzennym należy zwrócić na korytarze ekologiczne, które są istotnym elementem systemu przyrodniczego miasta. Pozytywnym przykładem i inspiracją może być koncepcja błękitno-zielonej sieci, która realizowana jest w Łodzi. Korytarze ekologiczne uwzględniać należy w studiach uwarunkowań i w planach zagospodarowania przestrzennego miasta. Takie instalacje zasilają i wzbogacają inne tereny, zapewniają ciągłość procesów biologicznych w warunkach silnej antropopresji.

Władze publiczne powinny pokazywać mieszkańcom dobre praktyki w zakresie zarządzania wodą i tym samym uczyć, że każde miejsce może być cegiełką dołożoną do szerszej zmiany, począwszy od małego deszczowego ogrodu, przez zbiornik na deszczówkę, a skończywszy na zielonym dachu. I chociaż to nie od indywidualnych decyzji zależy przyszłość wody w Polsce, to warto tę pracę przeprowadzić, bo pod wieloma względami ona się po prostu opłaca.

Publikacja powstała we współpracy i ze środków Fundacji Promocji Pojazdów Elektrycznych w ramach projektu Zielony konserwatyzm. Partnerem projektu jest Światowy Ruch Katolików na rzecz Środowiska Naturalnego. 

Tym dziełem dzielimy się otwarcie. Utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony oraz przedrukowanie niniejszej informacji.