Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kim jest następca Merkel? Armin Laschet – kontynuator, nie rewolucjonista

Kim jest następca Merkel? Armin Laschet – kontynuator, nie rewolucjonista Thomas Bertelmann/flickr.com

Od powstania Republiki Federalnej Niemiec przewodniczący CDU nie sprawowali urzędu kanclerza federalnego jedynie przez dwie dekady. To pokazuje, jak dużą wagę przywiązuje niemiecka scena polityczna (a także europejska) do styczniowych wyborów na nowego szefa tego ugrupowania. Z niewielką przewagą wygrał doświadczony Armin Laschet, tym samym stał się głównym kandydatem na stanowisko kanclerza Niemiec w nadchodzących wielkimi krokami jesiennych wyborach parlamentarnych. Jakie poglądy reprezentuje i jakie ma plany na postmerkelowską erę? Czy możemy się spodziewać jeszcze bliższych stosunków polsko-niemieckich?

Niepewny czas przekazania władzy

Jeszcze rok temu wydawało się, że przywództwo w Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej (CDU, Christlich Demokratische Union Deutschlands) w erze postmerkelowskiej jest już rozstrzygnięte. Jesienią 2018 r. Angela Merkel zrezygnowała z kierowania swoją partią i wskazała na sekretarz generalną Annegret Kramp-Karrenbauer (zwaną AKK) jako odpowiednią następczynię. Poparcie kanclerz umożliwiło Kramp-Karrenbauer zwycięstwo w grudniowych wyborach na szefa CDU. W lutym 2019 r. AKK zastąpiła Ursulę von der Leyen na stanowisku minister obrony, co było interpretowane jako przygotowanie do sprawowanie urzędu kanclerskiego po ustąpieniu Merkel.

Jednak sen AKK o fotelu kanclerskim nie trwał długo. Kramp-Karrenbauer była cały czas krytykowana przez wewnątrzpartyjną opozycję. Krytyka szczególnie wzmogła się po porażce chadeków w wyborach do Europarlamentu i do parlamentów krajowych Turyngii i Brandenburgii. W lutym 2020 r. AKK uległa – zrezygnowała z kierowania CDU i zapowiedziała wybory na nowego przewodniczącego na lato, do których ostatecznie ze względu na pandemię COVID-19 doszło dopiero 16 stycznia 2021 r.

Stawka była wysoka. Nowy szef największej partii w Niemczech wydaje się najbardziej oczywistym kandydatem CDU/CSU na urząd kanclerza w nadchodzących wyborach parlamentarnych, które odbędą się we wrześniu br. Jednak nie wiadomo na pewno, czy tak się stanie. Swoich sił w walce o najważniejszy urząd w Niemczech najprawdopodobniej będzie chciał spróbować także niezwykle popularny w kraju Markus Söder, przewodniczący Unii Chrześcijańsko-Społecznej (CSU), siostrzanej partii CDU działającej tylko w Bawarii. Ponadto nie jest pewne, czy ze swoich ambicji kanclerskich zrezygnował prominentny polityk chadeków, minister zdrowia, Jens Spahn, który wsparł Lascheta przed wyborami.

Do styczniowego wyścigu na przewodniczącego Unii Chrześcijańsko-Demokratycznej stanęli: Armin Laschet (premier Nadrenii Północnej-Westfalii), Norbert Röttgen (wieloletni deputowany, w latach 2009-2012 minister środowiska) i milioner Friedrich Merz (w latach 2000-2002 przewodniczący frakcji CDU/CSU w Bundestagu i od lat zagorzały przeciwnik Merkel). Cała trójka pochodzi z Nadrenii Północnej-Westfalii (NR-W) – najludniejszego kraju związkowego, zamieszkałego przez niemal 18 milionów mieszkańców.

Choć zdecydowanym faworytem sondaży przedwyborczych był Merz, to w drugiej rundzie głosowania zwyciężył Armin Laschet, zdobywając 521 głosów (52,57%) wobec 466 głosów na Merza (47,02%). Spośród trójki pretendentów to właśnie Laschet prezentował się jako kandydat środka i kontynuator linii programowej Angeli Merkel, co było jego atutem w czasach, gdy wysokie poparcie w niemieckim społeczeństwie notowała obecna kanclerz.

Kim jest Laschet?

Nowy przewodniczący CDU urodził się w Akwizgranie (Aachen) w 1961 r. w katolickiej rodzinie wywodzącej się z niemieckojęzycznego zakątka Walonii. Jego ojciec pracował przez lata w kopalni węgla jako górnik, po czym przekwalifikował się na nauczyciela. Armin zdobył wykształcenie prawnicze, podczas studiów był związany z organizacjami katolickimi. Następnie podjął pracę jako dziennikarz w mediach lokalnych i otrzymał stanowisko redaktora naczelnego gazety diecezjalnej w Akwizgranie. Przez całą karierę towarzyszyły mu znajomości zawarte w organizacjach katolickich,

Armin Laschet pracował w zespołach roboczych dwóch kolejnych chadeckich przewodniczących Bundestagu – Philippa Jenningera, a następnie Rity Süssmuth (zasiadającej w Centralnym Komitecie Niemieckich Katolików). Laschet przez 15 lat był radnym miejskim w Akwizgranie, następnie posłem w Bundestagu i europarlamentarzystą. W 2005 r. zrezygnował z zasiadania w Parlamencie Europejskim, by objąć urząd ministra ds. rodziny i integracji w rządzie Nadrenii Północnej-Westfalii. Jego wysiłki na rzecz włączenia do społeczeństwa dzieci gastarbeiterów przyczyniły się do nadania mu przydomku „Türken-Armin”. Po zakończeniu kadencji zdobył mandat posła do nadreńskiego landtagu, który obronił także w kolejnych wyborach i stanął na czele CDU w NR-W. Stał się jednym z pięciu wiceprzewodniczących ugrupowania na poziomie krajowym. W 2017 r. doprowadził je do zwycięstwa w wyborach, po których objął urząd premiera landu – sprawuje go do dzisiaj.

Poglądy i nastawienie Lascheta do szukania sojuszy zostały uwypuklone w trakcie kampanii. Przed wyborami zyskał poparcie Jensa Spahna, obecnego ministra zdrowia, który w 2018 r. był kontrkandydatem AKK w walce o przewodnictwo CDU. Tym razem Spahn, który swoimi działaniami w czasie pandemii zdobył społeczne uznanie, zrezygnował z kandydowania i wspierał późniejszego zwycięzcę. Spahn i Laschet nawet wspólnie przedstawili program wyborczy na trzecią dekadę XXI wieku pod hasłem #Impulse2021.

Spahn i Laschet chcą stawiać na gospodarczy dynamizm i unikać nowych obciążeń podatkowych dla gospodarki na czas wychodzenia z pandemicznego kryzysu. W planach mają także zwiększanie możliwości edukacyjnych społeczeństwa, zerową tolerancję dla przestępczości i ekstremizmów, a także utworzenie Ministerstwa Cyfryzacji na poziomie federalnym.

CDU ma stać się nowoczesną ludową partią masową z lewicowym skrzydłem robotniczym i konserwatywnym skrzydłem gospodarczym. Spahn i Laschet stawiają także na większy udział kobiet w polityce. Mimo tego, że te (Merkel i Kramp-Karrenbauer) stały w ostatnich latach na czele chadeków, to partia robi się coraz bardziej zmaskulinizowana – w wyborach w 2017 r. tylko niespełna 20% mandatów poselskich objęły kobiety. Mniejszy udział kobiet w polityce notowany jest tylko w skrajnie prawicowej Alternatywie dla Niemiec (AfD).

Kontynuacja kursu w polityce zagranicznej?

Armin Laschet oprócz skupienia się na Unii Europejskiej (chciałby, aby była jeszcze bardziej aktywna) zakłada szeroką współpracę transatlantycką z nowym rządem Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza w zakresie polityki klimatycznej i handlowej. Pod jego przywództwem kanclerskim pogłębieniu uległyby relacje z Francją. Laschet od dwóch lat jest przedstawicielem Niemiec ds. francusko-niemieckich stosunków kulturalnych i regularnie odwiedza Paryż. Reagował zniecierpliwieniem, gdy Berlin zwlekał z odpowiedzią na ambitne plany polityki europejskiej płynące z Wersalu.

Nowemu przewodniczącemu CDU zdarzały się odbiegające od stanowiska rządu federalnego wypowiedzi na temat kwestii międzynarodowych. Często przypominany jest poniższy tweet, w którym Laschet oskarża USA o wspieranie terrorystów w walce z powszechnie uważanym za zbrodniarza wojennego prezydentem Syrii Basharem Al-Assadem. Krytykował również wspieranie antyassadowskiej opozycji przez rząd Niemiec.

Z polskiej perspektywy ważniejsze może okazać się pobłażliwe stanowisko Lascheta wobec Rosji. Jeszcze we wrześniu 2019 r. polityk opowiadał się za bliższą współpracą z Moskwą. Twierdził, że skoro nawet podczas zimnej wojny utrzymywano kanały komunikacji ze Związkiem Radzieckim, to tym bardziej obecnie należy prowadzić komunikację z Rosją. „Potrzebujemy Rosji w wielu kwestiach tego świata” – zaznaczał. Opowiedział się za oddzieleniem kwestii Krymu od przestrzeni, w których można z Rosją współpracować. Niemałe zdziwienie wywołał jego wpis na Twitterze w 2018 r. Laschet twierdził, że otrucie rodziny Skripali pozostaje niewyjaśnione, a teorie o udziale w nim Rosji to nie więcej niż tylko łańcuch poszlak. Niedługo później apelował, aby nie demonizować roli Rosji w kontekście wojny w Syrii i wskazywał, że pokój można osiągnąć tylko przy udziale Moskwy.

Komentatorzy wskazują, że te gafy biorą się stąd, że Laschet nie specjalizuje się w sprawach międzynarodowych i bliższe mu są tematy lokalne. Nie jest to jednak do końca prawda. Podczas swojego pobytu w Europarlamencie Laschet zasiadał w komisji ds. międzynarodowych. Szczególnie dużo uwagi poświęcał wtedy Bliskiemu Wschodowi. W kwestii Rosji zajmował głos w 2005 r., wzywał z jednej strony do prowadzenia wobec Moskwy wspólnej polityki i mówienia jednym głosem, a jednocześnie apelował, żeby skupić się na konkretnych efektach, a nie na pouczaniu partnera ze Wschodu. W najnowszym wywiadzie dla FAZ powtarzał mantrę Angeli Merkel, że Nord Stream 2 jest projektem biznesowym i nie należy go łączyć z kwestiami praw człowieka czy naruszeń prawa międzynarodowego.

Co prawda, Laschet nazywał Rosję przeciwnikiem na wielu polach, jednak przyznawał, że należy zasiąść z nią do stołu, chociażby w kwestii Syrii i Libii. Kreślił rosyjską strefę wpływu na granicy NATO, podkreślał, że solidarność wewnątrz sojuszu nie podlega negocjacjom.

Z Chinami Armin Laschet miał do czynienia głównie w wymiarze gospodarczym jako premier Nadrenii Północnej Westfalii. Jego land produkujący liczne samochody bardzo nalegał na dobre relacje z Państwem Środka w trosce o dostęp do tamtejszych rynków zbytu. Również w NR-W znajduje się ważna dla handlu z Chinami kolejowa stacja przeładunkowa w Duisburgu. Laschet dał się poznać jako pragmatyk, który kwestie praw człowieka potrafi oddzielić od relacji gospodarczych. W sprawie dopuszczenia Huawei do budowy sieci 5G zwracał uwagę, że pozbycie się jednego z kluczowych dostawców mogłoby opóźnić wdrażanie tej kluczowej dla niemieckiego przemysłu technologii. Reakcje z Pekinu wskazują na duże nadzieje wiązane ze współpracą z Laschetem i kontynuacją polityki Merkel, która stawiała potrzeby przemysłu na pierwszym miejscu przed argumentami obrońców praw człowieka czy też konkurujących z Chińczykami Amerykanów. We wspomnianym wywiadzie dla FAZ Laschet twierdził, że celem polityki zagranicznej jest wykonanie szpagatu między krytykowaniem np. zbrodni na Ujgurach i utrzymywaniu dobrych relacji z Pekinem, w tym handlowych, naukowych i technologicznych.

W kwestii napięć na tle praworządności w Polsce i na Węgrzech Laschet wypowiadał się równie ostrożnie. W odpowiedzi na apel Donalda Tuska dotyczącego wykluczenia węgierskiego Fideszu z Europejskiej Partii Ludowej podczas debaty kandydatów na szefa CDU opowiedział się za dalszym dialogiem. „To będzie trudna kwestia” – mówił później w telewizji. „Potrzebujemy Węgier i Polski w UE. Nie chciałbym, żeby dryfowały w kierunku skrajnej prawicy” – zaznaczał. Zarazem Lachet aprobował uchwalenie mechanizmu uzależniającego wypłaty środków unijnych od przestrzegania praworządności. W kwestii dystrybuowania uchodźców ze spalonego obozu w Morii opowiadał się za budowaniem koalicji państw chętnych do pomocy, bez zmuszania do tego krajów niechętnych, takich jak np. Węgry.

Ze swoich wypowiedzi na tematy międzynarodowe Armin Laschet tłumaczył się niedawno w wywiadzie, zatytułowanym Ich bin Realpolitiker, przeprowadzanym przez branżowy Internationale Politik. Jak na zadeklarowanego wyznawcę Realpolitik przystało, Laschet postulował oddzielenie interesów od wartości, chociażby w kwestii stosunków z Chinami, podkreślał też istotę wymiany naukowej i handlowej z Pekinem.

Bronił się przed zarzutem, że sprzyja Rosji. Tłumaczył, że głośno krytykował aneksję Krymu, napaść na wschodnią Ukrainę oraz zamach i uwięzienie Aleksieja Nawalnego. Stwierdził również, że był zwolennikiem sankcji za naruszenie integralności terytorialnej Ukrainy przez Rosję. W odpowiedzi na pytanie o dalsze popieranie budowy gazociągu Nord Stream 2 stwierdził, że Niemcy kupują gaz od Rosji od 50 lat, robili to nawet podczas najgłębszego okresu zimnej wojny, więc rząd podąża właściwym kursem i należy znaleźć w tej sprawie kompromis. RFN potrzebuje jego zdaniem paliwa przejściowego na czas odchodzenia od węgla i energii nuklearnej.

Laschet opowiedział się jako wielki zwolennik współpracy transatlantyckiej. Podkreślił, że cel przeznaczania na obronność 2% PKB nie jest tylko w interesie Stanów Zjednoczonych, ale również i Niemiec. Wobec pytań o przyszłość Unii Europejskiej pozycjonował się w niemieckim mainstreamie, był przeciw zbyt wyraźnemu wydzielaniu budżetu strefy euro z budżetu unijnego. Uznawał jednocześnie, że postulat finansowego wspierania państw Południa został spełniony przez Fundusz Odbudowy. Wspólne zadłużenie Unii Europejskiej uznał za wydarzenie jednorazowe, odrzucił przyszłą powtórkę z euroobligacji. W kwestii budowania wspólnej armii Laschet przedstawił się jako zwolennik metody małych kroków. Za dotychczasowy priorytet uznał koordynację zakupów zbrojeniowych w ramach programu PESCO. Stwierdził jednak, że „więcej Europy” leży w niemieckim interesie. Wyraził przy tym zaniepokojenie stanem praworządności w Polsce i na Węgrzech. Uznał jednak za niepotrzebne dalsze kroki w sprawie członkostwa węgierskiego Fideszu w Europejskiej Partii Ludowej (EPP), które dotychczas zostało jedynie zawieszone.

Przyszłość Niemiec dopiero się tworzy

Jest na razie zdecydowanie za wcześnie, żeby mówić o Arminie Laschecie nawet jako o pewnym kandydacie na urząd kanclerza. Tego wyłonią władze obu siostrzanych partii – CDU i CSU –przed wyborami parlamentarnymi, które odbędą się 26 września br. Główny kontrkandydat Lascheta, Markus Söder z CSU, prowadzi obecnie w sondażach popularności. Gdy Laschet z trudem unosi odpowiedzialność za politykę zdrowotną w kontekście walki z koronawirusem w swoim landzie, Bawarczyk Söder przy wcale nie lepszych liczbach ofiar na swoim terenie wydaje się medialnie błyszczeć w polityce ery pandemii.

Kolejną przeszkodą w zdobyciu urzędu kanclerza mogą być negocjacje koalicyjne w nowym rządzie. Obecnie sondaże wskazują na największe prawdopodobieństwo sojuszu czarno-zielonego, czyli CDU/CSU z partią Zielonych. W takiej sytuacji czekałoby nas zapewne przedłużające się w nieskończoność przeciąganie liny, ponieważ te dwa obozy różnią się na wielu płaszczyznach. Sam Laschet, aby zatrzymać wzrost popularności Zielonych przed nadchodzącymi wyborami, stara się podkreślać różnice między swoją partią a możliwym przyszłym koalicjantem. Robi to mimo tego, że w latach 90. brał udział w nieformalnych spotkaniach między chadekami a Zielonymi w tzw. Pizza Connection.

Nie należy również przeceniać roli kanclerza w nadawaniu tonu polityce w Niemczech. Choć niemiecka konstytucja nadaje wyjątkowo szerokie kompetencje szefowi (lub szefowej) rządu, to kultura polityczna RFN jest oparta na budowaniu możliwie szerokiego konsensusu. W praktyce na stanowisko rządu wpływa wiele głosów, m.in. te z przemysłu, związków zawodowych, zrzeszeń drobnych przedsiębiorców i establishmentu medialnego.

Będzie to szczególnie widoczne po odejściu wyjątkowo silnej politycznie kanclerz Merkel. Jej następca będzie musiał dopiero wywalczyć sobie miejsce na krajowej arenie politycznej. Na początku może on „jedynie” pełnić funkcję rozjemcy między poszczególnymi obozami i grupami interesu. W tym kontekście pewne nadzieje Polska może wiązać z potencjalnym zielonym koalicjantem. Partia Zielonych jest nastawiona krytycznie wobec importowania gazu, w tym z Rosji, i wyżej na agendzie umieszcza uniwersalizm praw człowieka. Będzie to jednak dla nas trudniejszy partner w debacie na temat praworządności czy rozwijania programu atomowego. Wiele zależeć też będzie od ostatecznego podziału resortów między koalicjantów.

Jak zauważył w swoim głośnym eseju Clément Beaune, francuski sekretarz stanu ds. europejskich, skuteczne negocjowanie z Niemcami to nie tylko rozmowy z szefem rządu, ale również wielomiesięczne ucieranie kompromisów z licznymi grupami nacisku. Od polskiego rządu (i nie tylko) powinniśmy oczekiwać prowadzenia takiego wielopłaszczyznowego dialogu w trosce o interesy narodowe, niezależnie od tego, kto ostatecznie zostanie kanclerzem.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.