Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Sądy nie poradziły sobie z pandemią. Polityka wymiaru sprawiedliwości na trójkę z minusem

Sądy nie poradziły sobie z pandemią. Polityka wymiaru sprawiedliwości na trójkę z minusem Wikimedia/ Adrian Grycuk

Nieadekwatna reakcja rządu na kryzys, jaki w funkcjonowaniu wymiaru sprawiedliwości wywołała pandemia COVID-19, sprawia, że trudno jest ocenić działania podjęte w celu usprawnienia sądownictwa, które w normalnych okolicznościach miałyby szansę przynieść pozytywne skutki. Pandemia przyczyniła się też do zwycięstwa konfrontacyjnej polityki wobec sędziów przeciwnych zmianom w sądownictwie, co jednak nie wpływa pozytywnie na jego stan jako taki.

[PRZECZYTAJ PUBLIKACJĘ CENTRUM ANALIZ KJ – RZĄD POD LUPĄ 2020]

Dla funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości w 2020 roku największe znaczenie miały trzy obszary działań politycznych: reakcja rządu na kryzys wywołany pandemią COVID-19; działania podejmowane w celu usprawnienia pracy sądów oraz kontynuacja polityki wymuszania na sędziach podporządkowania się zmianom ustrojowym w sądownictwie.

Reakcja na pandemię –

Wybuch pandemii wstrzymał pracę sądów i spowodował gwałtowny wzrost opóźnień w rozpoznawaniu spraw. Co charakterystyczne, nie wiadomo dokładnie, jak duży, ponieważ ministerstwo nie udostępnia żadnych danych czy analiz dotyczących wpływu COVID-19 na funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. Wprowadzone ad hoc przepisy umożliwiły funkcjonowanie sądów w zakresie rozpoznawania spraw pilnych oraz zapewniły minimalną ochronę interesów obywateli poprzez wstrzymanie biegu terminów sądowych i procesowych. Brak precyzji w zakresie tego ostatniego rozwiązania prowadził do rozbieżnych interpretacji, jednak co do zasady spełniło ono swoją funkcję. W miarę sprawnie przeprowadzono też proces wyposażenia sądów w podstawowe środki ochrony umożliwiające im funkcjonowanie po ponownym otwarciu w maju.

Za ogromne zaniechanie należy uznać to, że Ministerstwo Sprawiedliwości przez 10 miesięcy od wybuchu pandemii nie podjęło próby stworzenia narzędzi umożliwiających efektywną digitalizację sądów powszechnych. Elektronizacja wymiaru sprawiedliwości jest w XXI wieku koniecznym warunkiem jego sprawności i wymaga znacznych nakładów finansowych, organizacyjnych oraz przełamania oporu samych sędziów. Kryzys wywołany przez COVID-19 stwarzał unikalną szansę wymuszenia na sądach przyspieszonej modernizacji w tym zakresie, jednakże ministerstwo do dziś nie zaproponowało żadnych rozwiązań umożliwiających elektroniczne wnoszenie pism (choć procedura taka istnieje już w postępowaniu przed sądami administracyjnymi).

Trzecia tarcza antykryzysowa wprowadziła co prawda możliwość odbywania rozpraw online, jednak pozostaje ona w praktyce fakultatywna, a skorzystanie z tego rozwiązania jest zależne od dostępnego wyposażenia oraz jakości kapitału ludzkiego poszczególnych sądów. Z wyjątkiem wybranych sądów, rozprawy online wciąż stosowane są raczej sporadycznie (zwłaszcza karne), zaś ministerstwo nie tylko nie monitoruje sytuacji, ale przede wszystkim nie udzieliło sądom żadnego systemowego wsparcia umożliwiającego stopniowe przechodzenie na ten sposób orzekania. W tej sytuacji sądy modernizują się na własną rękę, a poziom dostarczanych przez nie usług publicznych zaczyna się wyraźnie różnić.

Osobny problem stanowi radykalne ograniczenie jawności postępowań sądowych, spowodowane pandemią. Publiczność w zasadzie nie jest wpuszczana do budynków sądów (co jest do pewnego stopnia zrozumiałe), a jawność rozprawy stała się w Polsce zupełną fikcją, co ministerstwo zdaje się ignorować (nie stworzono żadnych rozwiązań umożliwiających uczestnictwo publiczności w rozprawach online).

Nieadekwatna reakcja rządu na pandemię pogłębiła wszystkie dotychczasowe problemy wymiaru sprawiedliwości i przyczyniła się do znacznego ograniczenia równości wobec prawa i prawa do sądu; podsądni w sądach, które zdołały wprowadzić (w zasadzie na własną rękę) instrumenty elektroniczne, są w znacznie lepszej sytuacji niż pozostali.

Na tym tle niewielką pociechę stanowi fakt, że tzw. ustawa antyprzemocowa, czyli przepisy znacząco upraszczające procedurę wydania nakazu opuszczenia mieszkania przez sprawcę przemocy, wydaje się adekwatną reakcją na zaostrzony w wyniku pandemii problem przemocy domowej (choć nie sposób na razie ocenić funkcjonowania przepisów, gdyż obowiązują od 30 listopada).

Przełamywanie oporu sędziów wobec zmian ustrojowych w sądownictwie –

Odchodząc ze stanowiska I Prezesa SN, Małgorzata Gersdorf nie zdecydowała się rzucić wyzwania obozowi rządowemu i nie zwołała Zgromadzenia Ogólnego SN, które mogłoby nominować jej następcę spośród „starych” sędziów. Obozowi rządzącemu udało się, poprzez mianowanie na p.o. I Prezesa Kamila Zaradkiewicza, doprowadzić do odbycia (w atmosferze potężnego skandalu) Zgromadzenia w taki sposób, że jednym z zaakceptowanych przez nie kandydatów została Małgorzata Manowska, powołana następnie przez prezydenta na to stanowisko. Pomimo że jest ona postrzegana jako osoba związana z ministrem sprawiedliwości, ma pewien autorytet w środowisku i nie należy do grupy „nowych” sędziów o radykalnych poglądach.

Ułatwiło to większości sędziów w sądach niższego szczebla pogodzenie się z sytuacją, w której podejmowane wcześniej przez środowisko „Iustitii” próby całkowitej delegitymizacji zmian w sądownictwie zakończyły się niepowodzeniem. Duże znaczenie miał tu wyrok TK z 21 kwietnia, w bezceremonialny sposób „anulujący” wcześniejszą (styczniową) uchwałę połączonych (starych) Izb Sądu Najwyższego. Uchwała miała na celu wyeliminowanie z orzekania wszystkich sędziów nominowanych przez nową KRS, powołaną przez większość sejmową dwa lata temu i była – jak dotąd – najdalej idącą próbą przeciwstawienia się polityce Zbigniewa Ziobry.

Politykę podporządkowania sędziów uzupełniła tzw. ustawa dyscyplinująca, umacniająca pozycję ministra sprawiedliwości wobec sądów, a w szczególności – stwarzająca szczegółowe podstawy do pociągania do odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów kwestionujących legalność powołania nowych sędziów na którymkolwiek szczeblu. W oparciu o jej przepisy obóz władzy za pośrednictwem całkowicie lojalnej wobec siebie Izby Dyscyplinarnej SN dąży do zneutralizowania sędziów głośno wyrażających swój sprzeciw wobec zmian ustrojowych w sądach, czego przykładem są sprawy sędziów Juszczyszyna i Tuleyi. Polityka ta w żaden sposób nie przyczynia się do poprawy funkcjonowania wymiaru sprawiedliwości, a jedynie go dezorganizuje.

Reformy usprawniające i pozostałe działania +/-

Z uwagi na chaos, jaki wywołała w polskich sądach pandemia koronawirusa, trudno rzetelnie ocenić skuteczność reformy kodeksu postępowania cywilnego, której rozwiązania obowiązują od 21 sierpnia 2019. W zakresie racjonalizacji przebiegu postępowania wydaje się ona do pewnego stopnia spełniać pokładane nadzieje, lecz problemem pozostaje wybiórcze stosowanie przepisów: sędziowie zainteresowani sprawniejszym orzekaniem rzeczywiście korzystają z nowych narzędzi (plan rozprawy, prekluzja dowodowa, instrumenty antyobstrukcyjne); jednakże ci, którzy takiej motywacji nie mają, mogą je ignorować, funkcjonując w systemie niejako równoległym.

Również na negatywną ocenę zasługuje funkcjonujący w sądach od 2018 r. system losowego przydziału spraw. Algorytm rozdzielający sprawy nie został ujawniony, tak że nikt poza ministerstwem nie jest w stanie skontrolować jego działania. Środowisko sędziowskie podnosi jednak, że nie realizuje on celu, jakim miało być bardziej równomierne obciążenie sędziów pracą, ponieważ funkcja „ważenia” spraw ewidentnie nie działa prawidłowo. Nieznany jest też zakres ręcznych ingerencji w działanie systemu i nie wiadomo, ilu sędziów przydzielanych jest z wyłączeniem losowania.

Pokładanych nadziei nie spełnia też inny flagowy produkt reformy z 2017 r., czyli skarga nadzwyczajna. Odsetek skarg odrzucanych przez Sąd Najwyższy jest bardzo wysoki; merytorycznie rozpoznawane są jedynie nieliczne. Opinie środowiska prawniczego na temat tego narzędzia są bardzo rozbieżne, choć nawet RPO, raczej wrogi pomysłom ministra sprawiedliwości, przyznaje, że są sytuacje, w których skarga pozostaje jedynym środkiem prawnym pozwalającym wzruszyć rażąco niesprawiedliwe orzeczenie.

Sukcesem okazała się natomiast wprowadzona w 2017 r. konfiskata rozszerzona; wartość mienia zabezpieczonego dzięki jej wykorzystaniu rośnie sukcesywnie, choć nie osiąga jeszcze poziomu średniego w krajach UE (wg danych Europol jest to 2,2% aktywów pochodzących z przestępstwa, w Polsce – 0,8%).

Również pozytywnie ocenić należy nowe rozwiązania w zakresie upadłości konsumenckiej, obowiązujące od marca 2020 – liczba ogłoszonych upadłości zwiększyła się dwukrotnie w stosunku do poprzedniego roku, co świadczy o tym, że instytucja ta stała się łatwiej dostępna.

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.