Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Polska bez Boga? Sekularyzacja w III RP

Polska bez Boga? Sekularyzacja w III RP Raul Petri/unsplash.com

Twarda sekularyzacja jest wyraźnie widoczna jedynie w najmłodszym pokoleniu. Coraz więcej młodych osób wykazuje brak zaangażowania religijnego w jakiejkolwiek formie. Sekularyzacja miękka, notowana na płaszczyźnie większości społeczeństwa, odznacza się akceptacją kulturowych elementów tradycji religijnej przy jednoczesnym spadku praktyk, zaufania do instytucji Kościoła i sprywatyzowanym bądź eklektycznym traktowaniu katolickiej doktryny i nauczania moralnego.

Polska odgrywa szczególną rolę we współczesnych rozważaniach nad sekularyzacją. Z jednej strony nasz kraj jest przytaczany jako przykład falsyfikujący teorie sekularyzacji. Pomimo tego, że polskie społeczeństwo przeszło przez przemiany charakterystyczne dla społeczeństw nowoczesnych, takie jak urbanizacja, rozwój biurokracji, industrializacja, upowszechnienie wiedzy naukowej, większość Polaków wciąż określa się jako wierzący. Być może więc sekularyzacja nie jest dziejową koniecznością, lecz w przypadku Polski została zablokowana przez historyczny splot związków polskiego społeczeństwa z Kościołem. Z drugiej strony wskazuje się również na dane socjologiczne sugerujące, że sekularyzacja w Polsce zachodzi, choć dzieje się to powoli i stopniowo. Może więc jednak przypadek Polski stanowi potwierdzenie teorii sekularyzacji: nawet w społeczeństwie o tak szczególnej roli Kościoła procesy te postępują.

Prawdopodobnie najpełniejszym źródłem danych socjologicznych pozwalających wyciągnąć wnioski na temat kształtu polskiej sekularyzacji są prowadzane od niemal samego początku istnienia III RP badania CBOS. W szczególności są to regularnie powtarzane analizy dotyczące autoidentyfikacji Polaków jako osób religijnych oraz częstotliwości uczestnictwa w praktykach religijnych. Te dwa proste wskaźniki dostarczają interesujących informacji na temat sekularyzacji w Polsce, gdyż spadek chrześcijańskiej autoidentyfikacji sugeruje zanikające zainteresowanie religią, a spadek częstotliwości praktyk jedynie zanikanie zainteresowania jej instytucjonalną, w polskim kontekście katolicką, formą. Relacja między tymi wskaźnikami pozwala więc powiedzieć, czy sekularyzacja w Polsce związana jest z zanikiem religijności w ogóle, czy jedynie z zanikiem katolicyzmu.

Oczywiście nie są to jedyne dostępne dane istotne dla problematyki sekularyzacji. Badania CBOS oraz innych ośrodków dostarczają również informacji o zaufaniu do instytucji Kościoła, wiarze w katolickie dogmaty, zaangażowaniu w kulturowe elementy tradycji religijnej (np. określone sposoby obchodzenia świąt) czy też stosunku do obecności symboli religijnych w przestrzeni publicznej. Posługując się tymi danymi, można spróbować opisać obecny stan polskiej sekularyzacji, a także postarać się sformułować hipotezy dotyczące dalszego rozwoju procesów sekularyzacyjnych.

Twarda i miękka sekularyzacja

Operując dużym poziomem ogólności, można stwierdzić, że w obrębie socjologicznych teorii sekularyzacji wyróżnia się dwa nurty: twardy i miękki. Zwolennicy tego pierwszego wieszczą, że w wyniku procesów sekularyzacji religie będą stopniowo zanikać. Ludzie przestaną wierzyć w Boga i inne siły nadprzyrodzone, przestaną uczestniczyć w rytuałach religijnych, a instytucje religijne stracą wyznawców. O ile takie twarde stanowiska dominowały na początku rozwoju teorii sekularyzacji, której klasycy wierzyli w uniwersalny i jednokierunkowy proces zaniku religii w społeczeństwach nowoczesnych, o tyle empiryczna rzeczywistość okazała się bardziej złożona. Religia jest wciąż istotną siłą społeczną, a jeśli zanika, to nie wszędzie dzieje się to w ten sam sposób i w tym samym tempie. Spowodowało to pojawienie się wielu miękkich teorii sekularyzacji, które rozumieją ją nie w terminach zaniku, lecz raczej przemian religijności. W zależności od konkretnej koncepcji może tu być mowa o prywatyzacji religii, odejściu od religii ku duchowości lub o postsekularyzacji zamiast klasycznej, twardej sekularyzacji.

Wspólnym mianownikiem tych idei jest przekonanie, że w wyniku procesów sekularyzacji ludzie coraz słabiej identyfikują się z klasycznymi wspólnotami religijnymi o jasno określonej doktrynie i rytuałach, takimi jak kościoły. Kształtują swoją religijność w bardziej zindywidualizowany sposób, często zmienny w czasie, eklektycznie łączący różne religijne treści i niejednokrotnie nastawiony bardziej na duchowe przeżycie niż na akceptację skodyfikowanych prawd wiary. Wychodząc od powyższego rozróżnienia na twarde i miękkie ujęcie sekularyzacji, można zadać pytanie, czy na podstawie długofalowych badań prowadzonych przez CBOS da się uzasadnić tezę, że w Polsce mamy do czynienia z procesem twardej bądź miękkiej sekularyzacji.

Stopniowy spadek praktyk przy stałym poziomie wiary

Syntetycznego opracowania danych CBOS dotyczących religijnej autoidentyfiakcji i częstości praktyk dokonała Mirosława Grabowska w książce Bóg a sprawa polska. Poza granicami teorii sekularyzacji (Grabowska, 2018). Jednym z ciekawszych zabiegów zastosowanych w powyższej analizie jest przedstawienie wyników dotyczących religijności Polaków z podziałem na pokolenia. Mirosława Grabowska wyróżniła aż siedem pokoleń, których przedstawiciele zostali objęci badaniami CBOS: (1) pokolenie wojenne – wraz z zakończeniem wojny wkraczało w dorosłość, (2) pokolenie powojenne – początek dorosłości przypada na lata 50. i 60., (3) baby boomers – dorosłość w latach 70., (4) pokolenie „Solidarności” – dorosłość w latach 80., (5) pokolenie X – dorosłość w III RP, (6) millenialsi – dorosłość na początku XXI wieku oraz (7) najmłodsi – urodzeni po 1992 roku.

Zgodnie z dostępnymi danymi socjologicznymi pod względem religijności wszystkie pokolenia za wyjątkiem najmłodszego są do siebie dość podobne. W szczególności na przestrzeni lat objętych badaniami CBOS nie widać dużych zmian w deklarowanej religijności. Na przykład 97% badanych należących do pokolenia powojennego deklarowało wiarę religijną zarówno w roku 1992, jak i 2018. Pewne zmiany, jednak dość niewielkie, widać wśród młodszych pokoleń. Przykładowo w pokoleniu X w 1992 roku 95% deklarowało wiarę, a w 2018 o 3% mniej.

Wyraźniejszy trend spadkowy widać w przypadku pytań o praktyki religijne. Na przykład w 1992 roku 60% przedstawicieli pokolenia „Solidarności” deklarowało regularne praktyki, a 32% nieregularne. W roku 2018 te odsetki wynosiły odpowiednio 51% i 39%, tak więc spadła liczba osób praktykujących regularnie, a wzrosła praktykujących nieregularnie. Podobnie w przypadku pokolenia X pomiędzy 1998 a 2018 rokiem odsetek regularnie praktykujących spadł z 66% do 51%, a wśród millenialsów zmniejszył się z 70% do 43%. Wyraźnie widać więc, że mamy do czynienia ze stopniowym spadkiem uczestnictwa w praktykach religijnych, któremu jednak nie towarzyszy analogiczny spadek deklaracji dotyczących identyfikowania się jako osoba wierząca.

Warto również zauważyć, że powolny spadek religijnej autoidentyfikacji nie koreluje z dokonującym się równolegle istotnym spadkiem zaufania do instytucji Kościoła katolickiego. Wedle sondaży przeprowadzanych przez Kantar w 2006 roku aż 70% Polaków „zdecydowanie tak” lub „raczej tak” ufało Kościołowi, podczas gdy w 2019 roku było to już tylko 49% (Kantar, 2019). Wydaje się więc, że spadek zaufanie do Kościoła nie skłania Polaków do porzucenia religijności jako takiej, lecz raczej wiąże się z rosnącym dystansem do katolicyzmu, co w konsekwencji przekłada się na spadek częstotliwości zinstytucjonalizowanych praktyk religijnych. Trzeba jednak pamiętać, że najbardziej wyraźny spadek zaufania do Kościoła, związany zapewne z ujawnianymi przestępstwami seksualnymi, obserwuje się w ostatnich latach, np. wedle sondażu IBRIS na zlecenie „Rzeczpospolitej” o 13% w okresie 2017-2019 (Dąbrowska, 2020). Nie jest więc wykluczone, że ten nowy, bardziej dynamiczny spadek zaufania może także w przyszłości mieć wpływ na religijną autoidentyfikację.

Wyraźny spadek religijności i praktyk w najmłodszym pokoleniu

Dane dotyczące najmłodszego pokolenia, czyli osób urodzonych po 1992 roku, odbiegają od tych charakteryzujących pozostałe grupy wiekowe. Po pierwsze, w przeciwieństwie do innych pokoleń wyraźniej widać w tym wypadku spadek deklaracji wiary. W 2010 roku bycie osobą wierzącą deklarowało 90% przedstawicieli pokolenia najmłodszych, podczas gdy w 2018 roku odsetek ten wyniósł 83%. Po drugie, w porównaniu do pozostałych grup najmłodsze pokolenie odznacza się wyraźnie niższym i dynamicznie spadającym wskaźnikiem uczestnictwa w praktykach religijnych. W 2010 roku 57% praktykowało regularnie, 34% nieregularnie, a 9% nie praktykowało, podczas gdy w 2018 roku odsetek praktykujących regularnie wynosił 35%, praktykujących nieregularnie – 43%, a niepraktykujących – 22%.

Już te podstawowe dane pozwalają postawić pewne hipotezy dotyczące sekularyzacji w Polsce. Niewielki spadek wiary połączony z wyraźniejszym spadkiem praktyk religijnych i zaufania do Kościoła sugeruje zachodzenie procesu miękkiej sekularyzacji związanej z prywatyzacją religii. Chociaż ludzie wciąż deklarują się jako wierzący, to słabną ich więzi z kościelną, zinstytucjonalizowaną formą religijności. Przejawia się to w tym, że albo praktykują nie w sposób regularny, lecz wedle własnych preferencji bądź potrzeby, albo nie praktykują w ogóle, a swoją religijność przeżywają poza instytucjonalnymi ramami. O ile w odniesieniu do większości pokoleń nie ma solidnych podstaw do mówienia o twardej sekularyzacji, to taki proces może następować w najmłodszym pokoleniu. Wyraźniejszy spadek deklaracji religijności i znaczny wzrost odsetka niepraktykujących może sugerować, że wśród najmłodszych Polaków rośnie grupa, która po prostu nie jest zainteresowana religią w jakimkolwiek wydaniu.

Hipoteza ta znajduje również potwierdzenie w wielokrotnie przytaczanych w polskich mediach badaniach Pew Research Center, w których pytano obywateli różnych krajów, czy religia jest istotna w ich życiu (Kramer, Fahmy, 2018). Wyniki wskazywały, że Polska charakteryzuje się jedną z największych różnic pomiędzy osobami w przedziale 18-39 lat i osób powyżej 40. roku życia. Wśród starszej grupy ważność religii deklarowało 40% badanych, a w młodszej grupie jedynie 16%.

Kulturowy dryf religijności

Pomimo przytoczonych wyżej wyników, które mogą wskazywać na zachodzenie procesów sekularyzacyjnych w polskim społeczeństwie, Polacy niezmiennie akceptują obecność elementów religijnych w przestrzeni społecznej. W prowadzonych przez CBOS badaniach prawie 90% respondentów nie razi obecność krzyży w budynkach publicznych, około 80% nie ma nic przeciwko prowadzeniu lekcji religii w szkołach ani święceniu przez księży budynków użyteczności publicznej (Grabowska, 2018: 202-203). Powyższe wyniki utrzymują się na podobnym poziomie przez cały okres trwania III RP. Jednakże, jeśli inaczej sformułuje się ankietę, a więc nie zapyta o to, czy obecność krzyża w budynkach publicznych nie razi, lecz na przykład, czy krzyż powinien wisieć w szkołach lub w Sejmie, to odsetek afirmatywnych odpowiedzi jest niższy – ok. 60% dla szkół i 55% dla Sejmu (Tamże: 209-210). Może to sugerować istnienie dużej grupy Polaków, dla których obecność elementów religijnych w przestrzeni publicznej jest dość obojętna: nie przeszkadza im, ale też nie dbają o to, by nie zaniknęła.

Z kolei jeśli przyjrzymy się danym dotyczącym zmian w obchodzeniu świąt, to wyraźnie widać, że niezmiennie popularne są zwyczaje, które choć są związane z tradycją religijną, to nie łączą się ściśle z praktykowaniem religii. Niemal w całym okresie prowadzenia badań 90% Polaków przygotowuje wieczerzę wigilijną, składa sobie życzenia i dzieli się opłatkiem, a 80% śpiewa kolędy. Jednakże w tym samym okresie odsetek osób udających się na pasterkę spadł z 80% (1998 r.) do 66% (2017 r.), podobne spadki odnotowuje się także w przypadku obrzędów Triduum (Tamże: 187-188). Powyższe wyniki mogą być interpretowane jako kolejny przejaw zachodzenia miękkiej sekularyzacji. Ludzie stopniowo przestają angażować się w instytucjonalnie określone praktyki religijne, ale wciąż dobrze czują w przestrzeni kulturowej, w której religia była silnie obecna.

Prywatyzacja doktryny

Przytaczane niejednokrotnie dane o niezgodności przekonań Polaków z doktryną katolicką (przykładowo ok. 30% respondentów deklaruje wiarę w reinkarnację) same w sobie nie stanowią jeszcze świadectwa o postępującej sekularyzacji. Z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że znaczna część ludzi zawsze, pomimo przynależności do zinstytucjonalizowanego kościoła, nie akceptowała w pełni jego doktryny z powodu ignorancji, świadomej niezgody lub eklektyzmu.

Jednakże badania CBOS ujawniają również pewien trend spadkowy dotyczący wiary w kluczowe elementy katolickiego nauczania. Na przykład między rokiem 1997 a 2015 odsetek wierzących w sąd ostateczny spadł z 77% do 70%, wierzących w nieśmiertelną duszę analogicznie z 76% do 69%, a w grzech pierworodny z 70% do 59% (Tamże: 187). Powyższe spadki są większe niż te dotyczące samych deklaracji religijności, które, jak wskazywałem wcześniej, w większości pokoleń nie wykazują istotnych zmian. Ponownie ujawnia się tu przesłanka wskazująca na zachodzenie miękkiej sekularyzacji: ludzie pozostają religijni, ale wierzą coraz bardziej na swój sposób, a nie wedle oficjalnej doktryny. Tendencja do prywatyzacji religii jest jeszcze mocniej widoczna w przypadku pytań o związek religii z moralnością. O ile jeszcze w 2009 roku 62% badanych twierdziło, że uzasadnieniem moralności jest dla nich religia, a 30% stawiało na pierwszym miejscu własne sumienie, to w 2016 roku te odsetki wynosiły już 42% i 48%. Podobnie w 2005 roku 31% badanych twierdziło, że zasady moralne katolicyzmu są najlepsze i wystarczające, a w 2016 roku uważało tak już tylko 18% respondentów (Tamże: 190-191).

Podsumowując, przytoczone dotychczas dane wskazują zarówno na zachodzenie procesów miękkiej, jak i twardej sekularyzacji, przy czym sekularyzacja miękka wydaje się procesem o większym zasięgu, a sekularyzacja twarda jest wyraźnie widoczna jedynie w najmłodszym pokoleniu. Sekularyzacja w formie miękkiej odznacza się akceptacją kulturowych elementów tradycji religijnej przy jednoczesnym spadku praktyk, zaufania do instytucji Kościoła i sprywatyzowanym bądź eklektycznym traktowaniu katolickiej doktryny oraz nauczania moralnego. Z kolei w przypadku widocznej w najmłodszym pokoleniu twardej sekularyzacji obserwuje się nie tylko dystans do religii katolickiej, ale także brak zaangażowania w religijność w jakiejkolwiek formie.

Dynamika sekularyzacji

Dane przedstawione wyżej wskazują na obecny stan sekularyzacji w Polsce. Oczywiście najważniejsze, ale też najtrudniejsze, jest pytanie o dynamikę dalszych zmian, gdyż dopiero odpowiedź na nie pokazałaby, czy w perspektywie kolejnych dekad Polska pozostanie krajem religijnym, czy też stanie się państwem zsekularyzowanym w sposób miękki bądź twardy. Gdybyśmy założyli, że proces sekularyzacji będzie przebiegał tak jak dotychczas, to po pierwsze, mielibyśmy do czynienia ze stopniowo postępującą sekularyzacją w wersji miękkiej, która przy zachowaniu dotychczasowej dynamiki mogłaby doprowadzić do sytuacji, w której w przeciągu najbliższych dwóch dekach regularnie praktykujący staliby się w Polsce mniejszością. Jednocześnie w tej samej perspektywie spadek autodeklaracji o byciu osobą religijną nie byłby tak wyraźnie zauważalny.

Ten wniosek nie dotyczy przedstawicieli obecnego najmłodszego pokolenia, wśród którego (znów przy zachowaniu dotychczasowej dynamiki) w perspektywie dwóch dekad co trzecia osoba byłaby niewierząca, a tylko drobny odsetek należałby do grona regularnie praktykujących. Oczywiście nie jest jasne, na ile można oczekiwać utrzymania się dotychczasowych trendów sekularyzacyjnych. Z tego powodu warto rozważyć, jakie istnieją czynniki przyśpieszające i spowalniające słabą i mocną sekularyzację w Polsce.

Pierwszy z czynników przyspieszających ma charakter biologiczno-demograficzny: jest nim odchodzenie najstarszych pokoleń, w których procesy sekularyzacyjne są najmniej widoczne. Z biegiem czasu coraz większy odsetek w populacji stanowić będę bardziej zsekularyzowane, młodsze pokolenia. Drugi z czynników przyśpieszających sekularyzację ma charakter społeczny i jest związany z religijną socjalizacją. W większości przypadków ludzie stają się religijni za sprawą bycia wychowywanymi przez religijnych rodziców. Można więc z dużym prawdopodobieństwem oczekiwać, że dzieci przedstawicieli zsekularyzowanych pokoleń będą statystycznie co najmniej tak samo zsekularyzowani jak ich rodzice. Na skutek tego kolejne pokolenia już na starcie mogą być zsekularyzowane w sposób twardy. Trzeci przyśpieszający czynnik związany jest z faktem, że pogłębiająca się sekularyzacja prowadzi do osłabienia instytucjonalnych zasobów Kościoła, zwłaszcza poprzez spadek powołań kapłańskich. Mniejsza liczba kapłanów zmniejsza możliwości ewangelizacji, co utrudnia z kolei powstrzymywanie procesu sekularyzacji.

W obliczu tych czynników może się wydawać, że obecne trendy sekularyzacyjne będą w przyszłości przyśpieszać. Coraz większą cześć społeczeństwa stanowić będą bardziej zsekularyzowane pokolenia, ich dzieci nie będą socjalizowane w religijny sposób, a ewangelizacyjne siły Kościoła będą ulegać osłabieniu. Jednakże oprócz tych czynników przyśpieszających można wyróżnić także pewne czynniki spowalniające sekularyzację.

Po pierwsze, znów odwołując się do czynnika biologiczno-demograficznego, można wykazać, że w wyniku niskiego przyrostu naturalnego młodsze, bardziej zsekularyzowane pokolenia będą mniej liczne od tych starszych, bardziej religijnych. Odsetek najbardziej zsekularyzowanych Polaków, zasilany przez osoby najmłodsze, będzie więc rósł wolniej niż w przypadku młodego, a nie starzejącego się społeczeństwa. Po drugie, w wyniku często obserwowanej tendencji, zgodnie z którą ludzie wraz ze starzeniem stają się bardziej religijni i konserwatywni, trend sekularyzacyjny obserwowany w młodszych pokoleniach z czasem może ulegać spowolnieniu. Po trzecie, wydaje się intuicyjne, że jako pierwsze sekularyzacji ulegają te osoby, których związki z religią i tak są najsłabsze. Z tego powodu trend sekularyzacyjny może ulegać spowolnieniu, gdyż ci ludzie, którzy jeszcze mu nie ulegli, są intensywniej zaangażowani w życie religijne, a na skutek tego mniej podatni na sekularyzację.

Ukazanie znaczenia każdego z tych przyspieszających czynników oraz ich wzajemnych interakcji wymagałoby przeprowadzenia złożonych badań. Intuicyjnie wydaje się jednak, że w bliskiej perspektywie czasowej mogą one raczej dokonać korekt dotychczasowego trendu, a nie diametralnie zmienić dynamikę sekularyzacji. Zjawiskiem, które wydaje się dobrym kandydatem na katalizator znacząco przyspieszający sekularyzację, są docierające do opinii publicznej informacje o przestępstwach seksualnych księży i zachowania hierarchów kościelnych, które odbierane zostają jako bierne i unikowe. Efektem tego może być istotny spadek zaufania do instytucji Kościoła, jaki obserwuje się w ciągu ostatniej dekady. Związek między brakiem zaufania do instytucji a twardą i miękką sekularyzacją nie jest jednak oczywisty. Brak zaufania do instytucji może doprowadzić do porzucenia religii w stylu twardej sekularyzacji, może jednak też wskazywać na miękką sekularyzację polegającą na realizowaniu religijności poza ramami Kościoła lub wręcz w ogóle nie prowadzić do sekularyzacji, lecz raczej wyrażać pragnienie działania na rzecz reform przy jednoczesnym pozostaniu w obrębie instytucji religijnej.

Ogólnie rzecz biorąc, całkiem racjonalna wydaje się hipoteza, że sekularyzacja w Polsce będzie procesem stopniowym, którego wyraźne konsekwencje ujawnią się dopiero na przestrzeni kolejnych dekad. Co więcej, jak sugerowały przytaczane wcześniej wyniki, nawet zaawansowana sekularyzacja może współistnieć z różnorodnymi kulturowymi praktykami mającymi swoje źródło w tradycji religijnej.

Sekularyzacja i kapitał społeczny

Wyniki badań socjologicznych systematycznie wskazują na pozytywną korelację między deklarowaną religijnością a udziałem w wyborach. Polacy identyfikujący się jako wierzący częściej w nich uczestniczą, a wpływ ten jest niezależny od innych czynników, takich jak wiek czy wykształcenie. Co więcej, zaangażowanie w życie religijne wyrażające się w częstości podejmowanych praktyk jest pozytywnie skorelowane z aktywnością w organizacjach obywatelskich.

Zgodnie z badaniem CBOS z 2018 roku 69% osób praktykujących częściej niż raz w tygodniu angażuje się w prace społeczne, odsetek ten wynosi 45% wśród praktykujących raz w tygodniu. Z kolei tego rodzaju aktywność deklaruje 34% w ogóle niepraktykujących przy średniej dla ogółu Polaków wynoszącej 40% (CBOS, 2018). Z drugiej strony wedle tego samego badania wśród najmłodszej, najbardziej zsekularyzowanej grupy wiekowej odsetek osób deklarujących prace społeczne w organizacjach obywatelskich jest nieco wyższy wobec średniej (średnia: 40%, w grupie 18-24 lata: 45%). Wobec tego można zadać pytanie, czy pogłębiająca się miękka i twarda sekularyzacja będzie miała wpływ na obywatelską aktywność Polaków oraz jaki może być rozmiar i jakościowy charakter tego wpływu.

Wydaje się, że religia w Polsce jest generatorem formy kapitału społecznego, który można nazwać religijnym kapitałem społecznym. W tej perspektywie sekularyzacja stanowi proces, który może przyczynić się do zanikania tego typu kapitału, warto więc zapytać, czym on jest i jakie konsekwencje może mieć jego brak. Jedyną pracą naukową w całości poświęconą tej formie kapitału we współczesnej Polsce jest książka Religijny kapitał społeczny, napisana przez Wojciecha Sadłonia. Została wydana w 2013 roku i nie może być obecnie traktowana jako aktualna ilościowa charakterystyka mówiąca o rozmiarze takiego kapitału, ale wciąż z powodzeniem może posłużyć jako jakościowa charakterystyka tego, czym w ogóle jest religijny kapitał społeczny w Polsce.

Zgodnie z analizami Sadłonia społeczne zaangażowanie (posiadające u swoich podstaw religijność) ma w Polsce z jednej strony charakter lokalny, a z drugiej realizuje się w dość hierarchicznej strukturze. Jest to przede wszystkim działalność na terenie parafii i dokonująca się w obrębie lokalnych, funkcjonujących przy niej organizacji. Jest ona w znaczącej mierze animowana odgórnie przez duchownych (jednym z istotnych czynników pozytywnie skorelowanych z powyższą aktywnością obywatelską jest zaufanie do proboszcza) oraz przez ogólnopolskie organizacje kościele zakładające swoje parafialne komórki.

Sadłoń zauważa, że choć nie jest to przypadek najczęstszy, to aktywność związana z religijnym kapitałem społecznym jest najżywsza tam, gdzie aktywnie funkcjonują rady parafialne. Jeśli chodzi o charakter działalności, to najbardziej widocznym efektem religijnego kapitału społecznego jest zaangażowanie w tzw. opiekę środowiskową, czyli realizowaną poza oficjalnymi instytucjami pomoc chorym i starszym osobom z lokalnej społeczności. Co interesujące, z analiz Sadłonia wynika, że parafialna działalność społeczna jest pozytywnie skorelowana z ilością powołań w danej parafii, podczas gdy w przypadku odsetka osób chodzących na niedzielną mszę i przystępujących do komunii taka relacja z liczbą powołań nie jest obserwowana.

Wydaje się więc, że wyraźną konsekwencją postępującej sekularyzacji i związanego z nią zaniku religijnego kapitału społecznego może być zanik lokalnej działalności skupionej wokół parafii ze szczególnym uwzględnieniem działań nakierowanych na opiekę środowiskową. Jest z tym związany realny koszt społeczny, gdyż wówczas powstałą lukę będzie najprawdopodobniej musiało wypełnić państwo za sprawą odgórnych i zdepersonalizowanych instytucji pomocy społecznej. Jednocześnie trzeba zauważyć, że choć efekty funkcjonowania religijnego kapitału społecznego są widoczne, to jednak ograniczone.

Mogłoby się okazać, że pomimo wszechobecności religii jako pewnej kulturowej tradycji zanik religijnego kapitału społecznego nie zmieniłby znacząco sposobu funkcjonowania polskiego społeczeństwa. Ktoś mógłby pokusić się na podstawienie wręcz przeciwnej hipotezy, że skurczenie się religijnego kapitału społecznego przełoży się na wzrost aktywności społecznej, której część jest teraz uwięziona w działaniach nakierowanych jedynie na reprodukcję religijną, np. pod postacią grup modlitewnych. Sądzę jednak, że dostępne dane nie pozwalają na właściwą weryfikację takiej hipotezy i równie możliwe jest, że religijny kapitał społeczny pozostawi lukę, której nie zapełni nic nowego.

Interesującą kwestią jest istnienie korelacji pomiędzy działalnością społeczną parafii a powołaniami kapłańskimi. Może to prowadzić do wniosku, że zanik religijnego kapitału społecznego będzie dodatkowym czynnikiem przyśpieszającym sekularyzację, gdyż poprzez spadek powołań zmniejsza się zdolność Kościoła do instytucjonalnej reprodukcji, a przez to obniżona zostaje ostatecznie zdolności do generowania religijnego kapitału społecznego. Oczywiście taka zależność ma również drugi wymiar: być może rozszerzenie działalności społecznej parafii, które jest w stanie podtrzymywać i generować religijny kapitał społeczny, ma potencjał, by stać się elementem hamującym postęp procesów sekularyzacyjnych.

Podsumowanie

Na podstawie wieloletnich badań prowadzonych przez CBOS można wyciągnąć wniosek, że mamy w Polsce do czynienia z postępującym procesem miękkiej sekularyzacji. Po pierwsze, wskazuje na to utrzymujący się wysoki poziom deklarowanej religijności przy stopniowym spadku uczestnictwa w zinstytucjonalizowanych praktykach oraz obniżenia zaufania do instytucji Kościoła. Po drugie, tezę o miękkiej sekularyzacji uprawdopodobnia stabilny poziom kulturowej akceptacji katolicyzmu przy jednoczesnym wzroście tendencji do wybiórczego traktowania doktryny i spadku znaczenia wskazań religijnych w myśleniu o moralności. Wydaje się więc, że choć Polacy nie przestają być religijni, to ich wiara staje się coraz bardziej zindywidualizowana.

To spostrzeżenie trzeba jednak uzupełnić o drugi wniosek dotyczący najmłodszego pokolenia, w którym intensywnemu spadkowi praktyk towarzyszy również wyraźniejszy spadek deklaracji o byciu osobą wierzącą. Sugeruje to, że w przypadku najmłodszego pokolenia uwidacznia się także proces twardej sekularyzacji, w którym religia nie ulega prywatyzacji, lecz po prostu przestaje być istotna. Przy założeniu, że procesy sekularyzacyjne postępowałyby dalej z dotychczasową dynamiką, ich skutki byłby wyraźnie widoczne za około dwie dekady, gdy w starszych pokoleniach mniejsza liczba osób byłaby regularnie praktykująca, a spośród przedstawicieli najmłodszych pokoleń aż jedna trzecia nie byłaby w ogóle religijna. Istnieją jednak zarówno czynniki przyśpieszające, jak i spowalniające sekularyzację, których wymiar i wzajemne powiązania wymagałaby głębszych badań.

Dalszej analizy wymagają również związki religijności Polaków z działalnością obywatelską. Wyniki badań sugerują istnienie pozytywnego związku między tymi aktywnościami. Wobec tego warto zapytać, czy postęp sekularyzacji będzie również związany ze spadkiem społecznego zaangażowania Polaków. Z badań przedstawionych w pracy Sadłonia wyłania się obraz, wedle którego w Polsce funkcjonuje religijny kapitał społeczny ogniskujący się wokół lokalnych działań w obrębie parafii, zwłaszcza dotyczących opieki środowiskowej. Można więc przypuszczać, że są obszary, w których sekularyzacja i idący za nią zanik religijnego kapitału społecznego, grożą intensyfikacją pewnej kategorii problemów społecznych.

Z powyższych uwag wyłania się wniosek dotyczący braku skuteczności w działaniach Kościoła. Pomimo tego, że najmłodsze pokolenia Polaków były objęte nauką religii w szkołach, a Kościół aktywnie angażuje się w różnorodne formy nakierowanej na młodzież nowej ewangelizacji, to właśnie wśród najmłodszych procesy sekularyzacyjne są najbardziej widoczne. Ponieważ postępującą sekularyzację ujawniają dane zebrane w 2018 roku, na religijność najmłodszego pokolenia wyraźnego wpływu nie wydaje się mieć ani pontyfikat papieża Franciszka (rozpoczęty w 2013 roku), ani organizacja Światowych Dni Młodzieży w Krakowie w roku 2016. Oczywiście nie można wykluczyć, że działania Kościoła wywierają jakiś hamujący skutek, jednak wydaje się on za słaby, aby przeciwstawić się sekularyzacji.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.