Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Musiałek: Brak kadry medycznej to nasz największy problem

Musiałek: Brak kadry medycznej to nasz największy problem Zdjęcie: Michal Jarmoluk

W ostatnim tygodniu obserwujemy niewielkie, ale jednak wyhamowanie liczby zarażeń koronawirusem. Sprawia to, że możemy przypuszczać, że powoli zaczynamy obserwować efekty zaostrzenia restrykcji, które zawsze widzimy z opóźnieniem. W związku z tym, póki co nie ma konieczności wprowadzania kolejnych obostrzeń” – mówi Paweł Musiałek, dyrektor CAKJ, w rozmowie w TVN24 o polityce rządu wobec restrykcji. 

„Najbardziej tragiczne historie związane z pandemią, które docierają do nas w ostatnim czasie, mają wspólny mianownik w postaci ogromnych deficytów personelu medycznego. Braki łóżek, szpitali i sprzętu to problem, którym rząd w dużej mierze opanował i zabezpieczył kluczowe potrzeby. Jednak w przypadku personelu medycznego nie jest to już tak łatwe. Mamy braki kadrowe, które pogłębiają się od wielu lat. Wyszkolonej kadry nie da się zorganizować nawet w kilka miesięcy. Każde działanie podjęte na rzecz zwiększania liczby lekarzy czy pielęgniarek pokaże swoje efekty dopiero za kilka lat” – mówi ekspert.

„Oczywiście każdy z nas może mieć wątpliwości i zastanawiać się, dlaczego rząd wybrał taką, a nie inną kolejność zamykania różnych branż. Jednak jeśli zapoznamy się z literaturą światową w tym temacie, okazuje się, że nie ma jednoznacznego stanowiska, które podpowiadałoby nam, które miejsca mają największy wpływ na transmisje wirusa. Dlatego tak trudno jednoznacznie oceniać czy moment zamknięcia szkół, galerii handlowych czy restauracji jest najbardziej odpowiedni”

„To, co z pewnością można zarzucić rządowi to problem z prowadzeniem wywiadu epidemiologicznego. Od października kiedy nastąpił wzrost zarażeń, powiatowe stacje sanepidu nie były w stanie gromadzić i analizować wywiadów medycznych i wyciągać na ich podstawie wniosków. To sprawiło, że padł cały system kwarantanny, który dopiero teraz na nowo zaczyna usprawniać swoje działanie. Nie ma jednak wątpliwości, że brak wiedzy, z jaką liczbą osób kontaktowali się zarażeni, spowodowało, że dziś mamy tak wielu chorych” – ocenia ekspert.