Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kohut: „Fałszerstwa” wyborcze w USA można wyjaśnić dzięki przeglądarce internetowej [VIDEO]

„Donald Trump powtarza, że Demokraci sfałszowali te wybory. Jego komentarz rezonuje na świecie, również w Polsce można było się spotkać z takimi podejrzeniami. Czy rzeczywiście w USA, państwie będącym symbolem demokracji, mogło dojść do fałszerstwa na tak olbrzymią skalę?” – pyta w najnowszym odcinku KluboTygodnika Andrzej Kohut.

„Trump już w trakcie kampanii mówił, że z powodu ogromnej skali głosowania korespondencyjnego może dojść do fałszerstw. Teraz obiecuje swoim zwolennikom, że nie wszystko jeszcze stracone, a prawda wyjdzie na jaw dzięki postępowaniom sądowym. W mediach społecznościowych mogliśmy usłyszeć, że głosowali ludzie urodzeni w XIX w., że nagle odnaleziono 100 tysięcy nowych głosów, a wszystkie były oddane na Bidena, a frekwencja przekroczyła 100%. Pamiętajmy, że w Sądzie Najwyższym zdecydowaną przewagę mają konserwatyści, więc jeśli jest coś na rzeczy, to wynik może się jeszcze zmienić. Ale czy rzeczywiście należy wierzyć w te doniesienia?” – pyta retorycznie Kohut.

„Wojciech Cejrowski podał, że ponad 100 tysięcy głosów odnaleziono w Michigan, a żaden z nich nie został oddany na Trumpa. Przyjrzyjmy się bliżej tej historii. Dość łatwo dochodzimy do źródła. Osoba wpisująca głosy do systemu zwyczajnie się pomyliła, dopisując o kilka zer za dużo. Dane te zostały wycofane, a konserwatywny publicysta, Matt Mackowiak, który jako pierwszy rozpowszechnił tę wiadomość, usunął swojego pierwotnego twitta i napisał sprostowanie. To jednak nie zostało już tak powszechnie zauważone jak szokująca informacja podana przez niego na początku” – tłumaczył Andrzej Kohut.

„Cejrowski podał również, że w stanie Wisconsin frekwencja przekroczyła 100%. Jakie jest wyjaśnienie tej sytuacji? Otóż polski podróżnik podał właściwą liczbę zarejestrowanych wyborców w Wisconsin, ale przed wyborami w 2018 r., od tego momentu w stanie zarejestrowano jeszcze ponad 500 tysięcy nowych wyborców. Nie dziwi również fakt, że początkowe wyniki wskazywały na Trumpa, co jednak zmieniało się wraz z upływem godzin i dni. To Demokraci zachęcali przecież swoich wyborców do głosowania korespondencyjnego z powodu pandemii, a te – jak wiadomo – liczy się dłużej” – wyjaśnił Andrzej Kohut.

„Nic nie wskazuje na to, że wybory w Stanach mogły zostać sfałszowane. Pozwy, których rzeczywiście jest dużo, dotyczą albo kwestii proceduralnych, albo podejrzenia o drobne nieprawidłowości, których nawet rozstrzygnięcie na korzyść Trumpa nie może zmienić wyników.  […] Niepokój budzi fakt, że nieprawdopodobna teoria Trumpa została podchwycona przez wielu dziennikarzy i celebrytów” – podsumował swój występ nasz ekspert.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.