Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Zużywać siebie, stwarzać świat. O pracy według Stanisława Brzozowskiego

Ucieczki od pracy nie ma – w sensie najbardziej podstawowym wiemy to niemal wszyscy. Musimy pracować, by żyć. Rzecz nie sprowadza się jedynie do materialnego zabezpieczenia naszej egzystencji, o czym rzadko dziś pamiętamy. Praca, jak zapewnia nas Stanisław Brzozowski, jest tak fundamentalna, że potrzebuje swojej filozofii.

Historyk Tomasz Kizwalter w książce W stronę równości przekonuje, że w świadomości XIX-wiecznych ludzi Zachodu wciąż obecne było przeświadczenie o jakościowej różnicy między odmiennymi rodzajami pracy, dzielonymi na „godne” i „niegodne”. Autor posłużył się koncepcją Thorsteina Veblena, amerykańskiego socjologa z przełomu wieków, który w swoich pracach piętnował postawę „elity” – klasy próżniaczej, przeważnie rekrutującej się spośród przedstawicieli ówczesnej finansjery, budującej swój prestiż na ostentacyjnej konsumpcji, zasadniczo jednak stroniącej od pracy w tradycyjnym rozumieniu tego słowa. Veblen uzależniał wartość pracy od jej użyteczności i na ogół nie doceniał jej aspektów pozaspołecznych. Był jednak jednym z pierwszych, który zdołał dostrzec znaczenie pracy jako takiej.

Dziś byłoby o to trudniej. W ciągu trzech ostatnich stuleci sens pracy zmieniał się kilkakrotnie. Nie jesteśmy już bezpośrednimi świadkami rewolucji przemysłowej, lecz dziećmi kolejnych rewolucji technologicznych. Aby rozważyć fenomenom pracy i ewolucję jej rozumienia w szerszym kontekście, warto pochylić się nad poglądami polskiego filozofa i pisarza – Stanisława Brzozowskiego.

Brzozowski bywa kojarzony ze środowiskiem „Krytyki Politycznej”, której jest formalnym patronem. Jednocześnie część publicystów i myślicieli pragnie zapisać autora Legendy Młodej Polski do obozu prawicy, ze względu na zmianę punktu widzenia oraz tematów poruszanych w końcowej fazie życia. Jak jednak zaznaczył Miłosz na kartach Człowieka wśród skorpionów, „znacznie lepiej by było, gdyby zamiast potyczek czy flirtów z doskonale nieobecnym zdobyto się na rzecz bardziej elementarną: uczciwe wydobycie z jego dzieła tych kilku filozoficznych przesłanek, na których mu najbardziej zależało”. Wydaje się, że jest to rozwiązanie optymalne, a zarazem początek drogi, polegającej na wydobyciu ważnych idei z rozważań Brzozowskiego.

Nie ma pracy bez wolności

Miłosz określił rozważania Brzozowskiego mianem filozofii czasu ludzkiego i właśnie ta kategoria wydaje się dla nas szczególnie interesująca. Filozof nazywał pracę czynem – aktywnym działaniem oraz „gestem wewnętrznym”, aktem psychicznym, źródłowo umiejscowionym w ludzkiej woli. Autor Płomieni oddał to słowami: „Zużywając w pewien określony sposób nasze życie, oznaczamy w sposób zgodny z naszą wolą warunki dalszego naszego życia. Określając i zużywając w pewien określony sposób siebie, wychodzimy poza siebie i stwarzamy coś, na co możemy liczyć”.

Poglądy krytyka literackiego można szeroko odnieść do wszelkiej działalności ludzkiej, w tym intelektualnej oraz kulturalnej, polegającej na rozmyślaniu, planowaniu, a także tworzeniu języka, wzorców postaw społecznych, mód itd. Na przykład inżynier, myśląc i rozważając trapiące go kwestie, w swoim umyśle tworzy plany narzędzi do pracy, które zostaną później urzeczywistnione, a więc poświęca samego siebie na stworzenie idei.

Praca w refleksji Brzozowskiego jest przedsięwzięciem metafizycznym, narzędziem biologiczno-psychicznej kreacji, która stoi u podstaw świata ludzi, gdyż wytworzona w ten sposób rzeczywistość okazuje się skumulowaną energią i czasem kolejnych pokoleń homo sapiens. Sam Brzozowski oddaję powyższą sytuację jako „współmierność świata z pracą”. Pojęcie to dobrze obrazują jego kolejne uwagi: „Nasz świat […] trzyma się na nieustannym zużywaniu w pewien sposób masy nie powracającego, raz na zawsze ginącego życia. Całym swym ciałem […] krwią i mięśniami, nieustannym zatracaniem się milionów istot ludzkich w śmierci, utrzymujemy stan rzeczy”.

Górnik wykonuje swoją pracę m.in. dzięki temu, że wcześniej inni ludzie poświęcili się na rzecz opracowania narzędzi, zaś ktoś jeszcze inny poddał materię obróbce i stworzył konieczne przybory jego działalności. Analogicznie sytuacja ma się z naszymi domami, zabawkami itp. We wszelkich dziełach kultury odnajdujemy trud ludzki. Praca nie jest krzywdą, której człowiek doznaje, ale jest jego najbardziej podstawową działalnością, do której ze swej natury jest wezwany.

Brzozowski nie poprzestaje na opisie procesu powstawania rzeczywistości i przekonuje, że kreacja świata ludzkiego jest przede wszystkim najbardziej podstawowym momentem wolności, gdyż tylko w niej, po spełnieniu pewnych warunków, człowiek może odnaleźć swoje autentyczne swobody i urzeczywistnić swoją wolę. Wolność, jego zdaniem, cechuje się tym, że jest aktywnym działaniem, władzą nad przyrodniczą stroną świata, która jest podstawą ludzkiej egzystencji. Wolnościowy charakter tych poczynań polega na tym, że pozwalają one człowiekowi na tworzenie rzeczy trwałych, będących efektem ujarzmienia przez ludzką wolę sił przyrody oraz przeciwieństwem, jak to określił Andrzej Walicki, „niewolniczej zależności od przyrody”.

Świat przyrody ze swej natury jest zdeterminowany, nic w nim – jak przekonują nauki ścisłe – nie dzieje się przypadkowo. Tylko przezwyciężając go, opanowując, człowiek odnajduje w sobie własną podmiotowość i w konsekwencji – wolność. Odbywa się to w drodze procesu pracy, która polega właśnie na czynnym przetwarzaniu świata przez człowieka w zgodzie z sobą samym. Rozważając naturę wolności, Brzozowskiego nie interesowały swobody związane z prywatną sferą jednostek, prawami obywatelskimi, wolną przedsiębiorczością czy gospodarką rynkową. Co więcej – myśl filozofa nie fiksuje się na wyzwoleniu człowieka od pracy, ale na wyzwoleniu samej pracy, podporządkowaniu człowiekowi procesów ekonomicznych, zniesienia alienacji i emancypacji społecznej.

Pragnieniem Brzozowskiego jest możliwość całkowitego samostanowienia oraz swobodnego utrwalania się człowieka w świecie. Wolność okazuje się tożsama z autokreacją, w której myśliciel odnajduje cel istnienia ludzi. Jest ona wolnością „do”, możliwością opanowania świata. Innym elementem tak rozumianej wolności jest samoświadomość. Pisarz nie był zwolennikiem anarchicznego działania w oderwaniu od innych, zamiast tego pisał o postępowaniu odpowiedzialnym, związanym z powziętymi wcześniej zamierzeniami i kontrolą nad sobą. Chciał, aby pracujący mieli możliwości „auto-determinacji”, wzięcia własnego losu w swoje ręce i czerpania z tego korzyści ekonomicznej.

Nie istniejesz bez historii

Legendzie Młodej Polski Brzozowski pisał: „[…] Historia wytworzyła nas: marzyć o uniezależnieniu się od historii jest to marzyć o samounicestwieniu, o rozpłynięciu się w eterze feerii i baśni”. Pojęcie czasu powoduje zakorzenienie pracy w perspektywie historii, płynącym prądzie teraźniejszości, wyrastającym z przeszłości oraz biegnącym ku przyszłości. Umiejscowienie człowieka w dziejowym horyzoncie oznacza, że człowiek „nigdy nie jest znikąd”, nie jest wytworem tylko samego siebie, a raczej stoi zawsze na ramionach gigantów z przeszłości. Stan współczesnej rzeczywistości jest efektem rozważań, planów i w końcu pracy mięśni ludzkich wielu pokoleń ludzkości, która pracowała w dużo gorszych warunkach, aby uczynić świat lepszym.

Każdy ma swoją historię, a wszystkie dzieła człowieka stanowią element utrwalenia jej w nich samych – wytwory rąk ludzkich, urządzenia techniczne, idee powstają wskutek wydarzeń z bliższej lub dalszej przeszłości, co pozwoliło ludzkości wspiąć się na określony poziom i je wytworzyć. Ponadto, jeżeli w każdym z narzędzi zdeponowane zostały chwile życia ludzkiego, to znaczy, że możemy w nich poczuć minioną obecność innych oraz ich dzieje, sama zaś praca byłaby ogniwem łączącym kolejne pokolenia ludzkości w jedną całość. Poprzez historyczny horyzont pracy uświadamiamy sobie również i to, że zawsze żyjemy z innymi, dzięki innym i dla innych, gdyż istnieje z naszych dzieł korzystać będą właśnie owi „inni”.

To wszystko powoduje, że w słowach Brzozowskiego można poczuć podziw dla wysiłku kolejnych pokoleń ludzkich, wczuć się w trud roboty. Wszystko to ma na celu gloryfikację pracy. W filozofii autora Idei robotnik, proletariusz, osoba pracująca jawi się jako rycerz, figura heroiczna, obdarzona cnotami męstwa, siły, woli walki. To prawdziwie tragiczny bohater, którego znaczenie polega na zużywaniu samego siebie i tworzeniu świata. Człowiek dzięki pracy istnieje i tylko ona pozwala na zapewnienie mu bytu oraz daje wspólnocie ludzkiej nadzieję na lepsze jutro. „Odłóżcie książkę, aż stanie przed wami to, co mówię, aż uczujecie grozę, trud łamiący kości, krzyk z głębi dusz dla tragicznej wielkości człowieka, aż stanie przed wami olbrzymia masa historii” – niemal krzyczy do swych inteligenckich czytelników Brzozowski.

Nie ma historii poza narodem

Praca jest doświadczeniem, które konstytuuje wspólnoty ludzkie. Brzozowski wskazuje dwie z nich: uniwersalną oraz narodową. Tę pierwszą charakteryzuje jako „nieustannie samostwarzającą się zbiorowym trudem człowieka”. Wysiłek pracujących stanowi doświadczenie ogólnoświatowe i konstytuujące ludzkość, która w ten sposób okazuje się przede wszystkim wspólnotą losu, a nie wspólnotą biologiczną czy jakkolwiek partykularną, np. cywilizacją.

Poświęcanie swojego życia jest zjawiskiem uniwersalnym, niezależnym od położenia geograficznego, a efekt pracy jest ze swojej natury powszechny, poprzez doświadczenie wspólne naszym przodkom i potomkom. Dzieła poszczególnych osób zawsze stanowią wkład w świat pozostałych ludzi, a dzięki ich upowszechnieniu świat ulega przemianie. Przykładowo – żarówka wynaleziona przez Thomasa Edisona radykalnie zmieniła świat oraz stanowiła krok ku elektryfikacji społeczeństw. Dziś prawie każdy może z niej korzystać, podobnie jest w przypadku wielu innych wynalazków, które przeistaczają rzeczywistość.

Poza przynależnością do wspólnoty ogólnoludzkiej, człowiek u Brzozowskiego jest członkiem narodu. „Wyrzec się bytu narodowego”, powiada filozof, „to znaczy wyrzec się wpływu na ukształtowanie rzeczywistości ludzkiej, to znaczy duszę własną unicestwić, bo ta żyje i działa tylko przez naród”. Brzozowski podkreśla w ten sposób jeden z podstawowych procesów nowoczesności, czyli powstawanie trwałych tożsamości narodowej. W później myśli pisarza, która w głównej mierze jest punktem wyjścia dla moich rozważań, zaobserwować można restytucję pojęcia ojczyzny i narodu, a więc jak „najgłębszej rzeczywistości”, społeczeństwa ludzi mówiących tą samą mową i posiadających wspólną kulturę, Miłosz stwierdza nawet, że „Brzozowski był jak najdalszy od kosmopolityzmu”, historia ludzkości jest dla niego historią narodów, ale nie ma w tej refleksji wątków szowinistycznych ani wartościowania konkretnych wspólnot.

W stosunku do swoich polskich czytelników filozof zarysowywał bardzo konkretne zadania, ciążące przede wszystkim na ludziach pracy. A były nimi przezwyciężenie dziedzictwa szlacheckiego oraz modernizacja społeczeństwa, polegająca na upodmiotowieniu robotnika polskiego, który miał stać się siłą przewodnią narodu. Konstrukcja filozoficzna, którą zbudował Brzozowski, ma na celu nie tylko rehabilitację moralną, ale i docenienie dziejowego znaczenia ludzi pracy.

Czy Brzozowski jest na dzisiaj?

O pracy twórczej, polegającej na wymyślaniu nowych idei i ich późniejszym urzeczywistnianiu, a także o pracy fizycznej, wciąż możemy myśleć w kategoriach Brzozowskiego. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że inaczej rzecz ma się z pracą usługową, pracą w korporacji czy z prostymi aktywnościami, za pomocą których dorabiają sobie młodzi ludzie w czasie studiów lub tuż bezpośrednio po ich zakończeniu. Pracownik punktu ksero, który przez 8 godzin skanuje dokumenty lub pracownik biura przy ul. Domaniewskiej w Warszawie, wykonujący proste zadania w podstawowych programach systemu Windows, z pewnością parsknąłby śmiechem, słysząc, że w czasie pracy jest postacią tragiczną, która na dodatek „wykuwa świat”.

Filozofa, a szczególnie filozofa polityki i kultury, nie można wyrwać z kontekstu, w jakim rodziło się jego dzieło. Refleksja Stanisława Brzozowskiego odnosi się do realiów początku XX stulecia – epoki silnej i licznej klasy robotniczej, w której widział on siłę dziejotwórczą wezwaną do naprawy rzeczywistości społecznej. Abstrahując od patetycznej retoryki Brzozowskiego, jest on nadal w stanie sporo powiedzieć nam na temat współczesności.

Obserwując debatę publiczną, nieraz przepełnioną klasizmem, uprzedzeniami uprzywilejowanych społecznie względem biedniejszych, czy wreszcie fakt pojawienia się prekariatu, okazuje się, że postulaty autora zmarłego przed przeszło stuleciem nie straciły na aktualności. Podstawowymi zagadnieniami w tej materii pozostają opisane wyżej kwestie związane z zakorzenieniu życia w historii, uświadomieniem sobie historycznego charakteru pracy oraz fundamentalnej wolności, którą niesie.

Twórczość pisarza pozwala ponadto dostrzec społeczny charakter pracy i ludzkiej egzystencji, co w efekcie ułatwia przełamanie indywidualistycznego charakteru wielu przesądów, wciąż pokutujących mimo upływu czasu. Podkreślenie historycznego i społecznego charakteru pracy czyni z Brzozowskiego sojusznika rozwiązań socjalnych i promotora postulatów związanych z płacą minimalną czy dochodem gwarantowanym.

Na postawione na początku tego podrozdziału pytanie należy więc odpowiedzieć, że nawet najprostsza praca i jej skutki stanowią pewną wartość dodaną. Współcześni pracownicy nadal poświęcają siebie, jednak z zasadniczo odmiennymi efektami. Metalowe narzędzia, materiały wydobywane z ziemi, zostały zastąpione przez pliki komputerowe i wyświetlane na płaskim ekranie analizy. Nie zmienia to faktu, że i u ich podstaw leżą nasza energia, czas i życie.

Myśląc o ideach, które możemy wyprowadzić z filozofii Brzozowskiego, z pewnością należy mówić o wołaniu o godność i podmiotowość, a więc rzeczywistą wartość pracy i pracowników. Wedle Stefana Kołaczkowskiego, przedwojennego historyka literatury badającego myśl pisarza, godność jest „jedyną niekłamaną i niezłudną postacią władzy nad życiem, ziszczeniem prawa, stworzeniem typu życia – osobistego, narodowego, jednym słowem, naszego własnego”.

Tak postawiona sprawa łączy się z ideałem życia gospodarczego, który u Brzozowskiego należy chyba określić mianem spółdzielczego, a więc w rzeczywistości kapitalistycznej modelu funkcjonowania przedsiębiorstwa, w którym to pracownicy są odpowiedzialni za swoje miejsce pracy. Być może ten postulat zyskuje na doniosłości w epoce, w której głównymi podmiotami są wielkie korporacje, skutecznie opanowujące rynek i które z samej swojej istoty nie spełniają wymogów wolnościowych, które stawia nam autor Idei. Zarządzane przez wąskie grono decyzyjne, nie gwarantują pracownikowi możliwości określenia samego siebie i wpływu na ich działalność.

Realizacja propozycji Brzozowskiego w praktyce wymagałaby silnych i sprawnie funkcjonujących instytucji oraz ochrony ze strony państwa. Realistycznie rzecz ujmując, jest to wizja utopijna, w której to pracownik zachowuje pełną wolność i tworzy przedsiębiorstwo wolnych osób. Jednakże każda idea może stanowić zawsze jakiś punkt odniesienia, „czysty wzór”, do którego można dążyć, jednocześnie konfrontując go z rzeczywistością i korygując w kwestiach niemożliwych do urzeczywistnienia.

Kontrowersje

Najbardziej kłopotliwą kwestią związaną z recepcją autora Idei jest rzucający się w oczy głęboki antyprzyrodniczy charakter jego przekonań. Filozof najwyraźniej nie był w stanie dostrzec tego, do czego doprowadza marnotrawstwo materii i natury oraz głęboka ingerencja techniczna w przyrodę, która zaburza procesy naturalne. Nakierowana na ujarzmienie przyrody refleksja Brzozowskiego – niemalże w tonie biblijnego wezwania do „uczynienia ziemi sobie poddaną” – powinna zostać uzupełniona o kluczowe zastrzeżenie: nie ma w niej myśli o wezwaniu do wyniszczenia przyrody.

Zamiast tego mowa jest o działaniu odpowiedzialnym, kontrolowanym oraz związanym z opanowaniem własnej woli. W ten sposób w centrum rozumowania pisarza możemy umieścić kwestie ochrony przyrody, gdyż bez natury człowiek nie byłby w stanie się obejść, ponieważ to z niej czerpie źródła do swojej egzystencji i dlatego działania względem przyrody powinny być odpowiedzialne.

Drugim problemem związanym z filozofią pracy jest jej odmienność wobec światopoglądu chrześcijańskiego. U Brzozowskiego to człowiek jest odpowiedzialny za siebie i świat, jest kowalem własnego losu stwarzającym rzeczywistość. Wydaje się, że radykalny antropocentryzm, przedstawiony w ten sposób, stoi w sprzeczności z wizją teocentryczną, w której Bóg jest początkiem, panem historii i świata. Za możliwością pogodzenia myśli autora Legendy Młodej Polski z wiarą Chrystusową może jednak świadczyć kilka faktów.

Czesław Miłosz zauważył, że rozważania filozofa nie są obce Norwidowskiemu wezwaniu do „pracy, by się zmartwychwstało”. Ponadto, odwołując się do biografii myśliciela, należy powiedzieć że droga, którą szedł Brzozowski, podkreślmy – nietzscheanista i jeden z pierwszych marksistów polskich – doprowadziła go nie tylko do pojęcia narodu i ojczyzny, ale i osobistej wiary. Wyjąwszy fazę antyklerykalizmu, autor Idei nie był wrogiem religii chrześcijańskiej. W Prolegomenach do filozofii „pracy” o angielskim pisarzu katolickim Gilbercie K. Chestertonie wyraził się w sposób następujący: „jeden z najgenialniejszych ludzi piszących dziś w Europie”. Tłumaczył kard. Johna Newmana i zachwycał się jego religijnością. W Kościele widział siłę zdolną poskromić pęd życiowy oraz irracjonalną wolę człowieka, którą potrafi przemienić w zorganizowaną siłę historyczną. Historyk literatury Maciej Urbanowski przekonuje, że „Brzozowski odnajduje w Kościele katolickim m.in. dzięki pomocy pism innego konwertyty, Johna Henry’ego Newmana, najbardziej radykalną gwarancję sensowności i trwałości ludzkiej pracy, każdego indywidualnego jej przejawu”. W końcu, na łożu śmierci w 1911 r. filozof przyjął chrzest.

***

Podstawowym pytaniem, która stawia przed nami Stanisław Brzozowski, brzmi: czy chcemy istnieć jako wolny podmiot czy jako zdeterminowany historycznie przedmiot stosunków społecznych. Zjawiskiem umożliwiającym zmianę naszej egzystencji jest praca, ale nie każda – tylko praca wolna, zezwalająca na swobodne tworzenie siebie oraz utrzymywanie rzeczywistości w swoich posadach. Posiadając wolność, zyskujemy godność. Obie te wartości wydają się nieredukowalne i niezastępowalne, dążenie do nich zaś jest czynem chwalebnym, gdyż to dzięki nim stajemy się w pełni ludźmi. Jednocześnie Brzozowski nie daje nam jasnych odpowiedzi na wszystkie pytania dręczące nas współcześnie. Jego filozofia pozostaje jednak jedną z najważniejszych inspiracji na drodze do zrozumienia fenomenu pracy.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.