Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Portret przedsiębiorcy-turbokapitalisty to fałszywy stereotyp z lat 90. [POLEMIKA]

Portret przedsiębiorcy-turbokapitalisty to fałszywy stereotyp z lat 90. [POLEMIKA] Zdjęcie: Kenishirotie

Budowanie czarnego pijaru przedsiębiorców w oparciu o skrajne przykłady jest skuteczne retorycznie, ale zupełnie niezgodne z rzeczywistością. Ani radykalne pomysły pojedynczych milionerów na reformę gospodarki, ani trudne początki transformacji nie determinują dziś oblicza polskiego biznesu. Minęło 30 lat od uchwalenia planu Balcerowicza i polski przedsiębiorca nie ma wiele wspólnego z drapieżnym kapitalistą lat 90. Choć wciąż jest wiele do zrobienia na polu społecznej odpowiedzialności biznesu, równie wiele już stało uczynione. Budowanie przedsiębiorczości w Polsce to proces, a zlekceważenie tego faktu prowadzi do nieuprawnionych generalizacji.

Marksizm kulturowy i późny kapitalizm to typowe pojęcia-wydmuszki. Nie do końca wiadomo, co składa się na ich treść, lecz dzięki temu i pejoratywnemu wydźwiękowi świetnie nadają się do okładania przeciwnika ideowego. Nie inaczej jest z neoliberalizmem, który Marcel Lesik przypisuje polskim przedsiębiorcom jako ich główną skazę. Zdaniem autora tekstu Turboliberalizm polskich przedsiębiorców szkodzi kapitalizmowi ,,większość przedsiębiorców ciągle jednak pozostaje okopanych na leseferystycznym, zero-jedynkowym podejściu do gospodarki […]”. W Polsce brakuje społecznej odpowiedzialności biznesu i właściwych jej instytucji. Winny jest temu, któżby inny, Leszek Balcerowicz, a także brak fazy powojennego konsensusu w polityce gospodarczej. I Adam Zych w Przedsiębiorcy są odpowiedzialni za państwo, i Marcel Lesik we wspomnianym tekście rysują mroczny obraz przedsiębiorców, a sam liberalizm przedstawiają w upiornie krzywym zwierciadle niechybnie wypożyczonym z domu strachów. Oba artykuły wymagają polemiki, ale skoncentruję się wyłącznie na publikacji Marcela Lesika i powtarzającym się jak mantra turboliberalizmie.

W tekście pełnym częściowo odkopanych z lamusa stereotypów zabrakło tylko memów z przedsiębiorcami-nosaczami. Nie zdziwiłbym się, gdyby Lesik razem z Dr. Emmettem Lathropem Brownem z Powrotu do przyszłości odbył podróż do wczesnych lat 90., a następnie wrócił samochodowym wehikułem czasu do 2020 roku i na tej podstawie napisał tekst. Innymi słowy, takiego kapitalizmu, o który Lesik pisze, już nie ma, a jego tekst jest nieaktualny, miejscami wybiórczy, oparty wyłącznie o luźne intuicje autora i zawiera błędy merytoryczne.

Przepis na tekst o turboliberalizmie: jedno hasło i dwie skrajności

Aby wykazać turboliberalne podejście przedsiębiorców w Polsce, autor powołuje się na poglądy i twierdzenia dosłownie jednej osoby, tj. Grzegorza Hajdarowicza. Mimo że są to stanowiska często bardzo radykalne (np. zawieszenie Kodeksu pracy na lata 2020–2023), to właśnie ta jedna opinia i deklaracja, że istnieją przedsiębiorcy, którzy ją popierają, staje się dla Lesika główną podstawą do oceny, zgodnie z którą biznesowi w Polsce brakuje odpowiedzialności społecznej. Dość stwierdzić, że to niezwykle arbitralny sposób analizowania zjawisk gospodarczych: wybór spośród danej grupy (np. związkowców, pracowników, pracodawców) jednej osoby, a następnie na podstawie jej twierdzeń i kontrowersyjnego poglądu wyciąganie wniosków dla całej grupy i procesów gospodarczych. Niestety, jeśli chodzi o stronę przedsiębiorców, to cały research, którego dokonał autor.

Arbitralnej metodzie analizy towarzyszą nieadekwatne przykłady. Lesik identyfikuje bowiem społeczną odpowiedzialność biznesu z petycją o podniesienie podatków dla milionerów. Rzeczywiście taka istnieje i na chwilę formułowania polemiki podpisało ją ponad 100 milionerów (często miliarderów), lecz w 68 proc. są to ludzie reprezentujący USA. Ten przykład jest zupełnie nieadekwatny do polskiej rzeczywistości, jeśli weźmie się pod uwagę, po pierwsze, strukturę polskich majątków i gospodarki i, po drugie, obowiązującą od 2019 roku ,,daninę solidarnościową”. Co więcej, jest to przykład dyskusyjny również z perspektywy Stanów Zjednoczonych. Według danych Credit Suisse’s 2019 Global Wealth Report treść petycji poparło zaledwie 76 amerykańskich milionerów na mieszkających tam 18,6 milionów bogaczy.

Otrzymujemy zatem tekst, który został oparty o jedną wypowiedź niezawierającą żadnych weryfikowalnych danych liczbowych i przykład amerykańskich milionerów, który jest niereprezentatywny dla samych Stanów Zjednoczonych i zupełnie nieadekwatny do polskiej sytuacji. Być może oparcie się o skrajności miało uczynić tekst Lesika atrakcyjnym, ale w żaden sposób takie podejście nie jest w stanie uwiarygodnić jego poglądów.

Wizerunek przedsiębiorców w Polsce

Innym argumentem Lesika na rzecz istnienia turboliberalnej mentalności biznesu w Polsce (co stanowi elegancki zamiennik krwiożerczego kapitalizmu) jest negatywny odbiór społeczny przedsiębiorców. Autor odwołuje się do badania z 2012 roku, które przeprowadziła firma Gallup na zlecenie Komisji Europejskiej. Pisze, że ,,w Danii 74 proc. społeczeństwa posiada pozytywną opinię o przedsiębiorcach, a w naszym kraju to zdanie podziela jedynie 42 proc. badanych”. Ponownie jednak mamy do czynienia z zestawianiem przez Lesika przykładów skrajnych.

Według badania ze wszystkich państw UE najlepsza opinia na temat przedsiębiorców panowała akurat w Danii. Sam wynik Polski sprzed 8 lat, zwłaszcza biorąc pod uwagę nasze uwarunkowania, nie jest zły: 42 proc. badanych wyraziło pozytywną opinię o przedsiębiorcach, a 43 proc. neutralną. To wynik zbliżony do UK (odpowiednio 47 proc. i 43 proc.) czy Austrii (48 proc. i 47 proc.). Co ciekawe, pozytywna ocena przedsiębiorców w Polsce w okresie 2009-2012 zanotowała wzrost o 9 punktów, a w Danii spadek o 9 punktów.

W badaniu podkreśla się wręcz, że w Polsce nastąpił spadek negatywnych ocen o 7 punktów. Lesik zupełnie te fakty pominął. Autor wybiórczo odnosi się też do pytania, czy przedsiębiorcy dbają wyłącznie o własną kieszeń, albo pomija fakt – istotny przecież dla pozytywnego wizerunku przedsiębiorcy – że 87 proc. badanych w Polsce zgodziło się, że przedsiębiorcy tworzą nowe produkty i usługi, z których korzystamy wszyscy.

Gdy jednak trzeba przytoczyć coś, co negatywnie wpływa na odbiór społeczny biznesu, po te dane Lesik sięga bardzo chętnie. Autor nie pominął, skądinąd niepokojącej w odbiorze społecznym, rysy na wizerunku, że przedsiębiorcy w Polsce bardzo źle wypadli w pytaniu o wykorzystywanie cudzej pracy (91 proc. badanych było ,,na tak”).

Od tamtego czasu minęło jednak 8 lat. Na badanie trzeba spojrzeć też przez pryzmat okoliczności – 2012 r. i okres wcześniejszy to jeszcze odczuwalne skutki kryzysu finansowego – i zauważonej w innych badaniach zależności. Otóż, kiedy pytanie dotyczy abstrakcyjnych przedsiębiorców, wynik jest gorszy niż w wypadku pytania o pracodawcę-przedsiębiorcę badanego. Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno o jednoznaczną ocenę odbioru biznesu w Polsce w raporcie Gallupa.

Inne badania ogólnospołecznego nastawienia wobec przedsiębiorców też nie przynoszą prostej odpowiedzi. Przykładowo raport Polityki Insight i Polskiej Rady Biznesu z 2018 – Przedsiębiorca odczarowany. Kim są twórcy polskiej gospodarki?z jednej strony wskazuje, że wśród najczęściej przypisywanych cech polskim przedsiębiorcom jest m.in. pożyteczność dla społeczeństwa. Ponadto aż 63 proc. Polaków uważa, że przedsiębiorcy budują ekonomiczną siłę Polski na świecie. Z drugiej strony czytamy, że mniej niż połowa z badanych sądzi, że przedsiębiorcy dbają o pracowników, a blisko jedna trzecia jest przekonana, że polscy biznesmeni wypłacają niskie wynagrodzenia, gdyż chcą sami zarobić.

Społeczna odpowiedzialność biznesu w Polsce

Co najdziwniejsze, autor wypowiadając tak kategoryczne sądy o przedsiębiorcach w Polsce i ich stosunku do społeczeństwa, nie odniósł się w ogóle do tego, co rzeczywiście dostępne opracowania mówią na temat społecznej odpowiedzialność biznesu (czyli CSR – corporate social responsibility) w naszym kraju. Choć w Polsce przypominają one raczej mozaikę niż kompleksowy obraz, to uzyskane dzięki nim dane burzą jednolity i jednoznaczny wizerunek, jaki wyłania się z tekstu Lesika. Nie od rzeczy będzie w tym miejscu przypomnienie, że CSR nie ma jednolitej definicji – większość z nich łączy społeczną odpowiedzialność biznesu m.in. z dobrymi praktykami wobec pracowników, etycznym prowadzeniem biznesu, dbałością o środowisko lokalne lub szerzej – o społeczeństwo.

Dostępny raport PARP z 2015 roku – Odpowiedzialność się opłaca, czyli CSR w MŚP zawiera case studies czterdziestu polskich mikro, małych i średnich przedsiębiorców w zakresie realizowania przez nich CSR. Z kolei badanie – Społeczna odpowiedzialność biznesu: fakty, a opinie – KPMG z 2014 roku rzuca nowe światło na relacje między przedsiębiorcami a społeczeństwem.

Wynika z niego, że 46 proc. dużych i średnich firm w Polsce prowadzi działania CSR, a 15 proc. rozważa ich prowadzenie. Zwłaszcza z perspektywy podziału na Polskę i Zachód istotny jest udział firm realizujących w Polsce CSR według udziału kapitału zagranicznego: dla 100 proc. kapitału zagranicznego było to 61 proc., dla większościowego kapitału zagranicznego – 43 proc., dla 100 proc. kapitału polskiego – 37 proc., a dla mniejszościowego udziału kapitału zagranicznego – 57 proc.. Dodatkowo 19 proc. firm z całkowicie polskim kapitałem rozważało podjęcie działań CSR w przyszłości.

Innym badaniem, które warto tu przytoczyć, jest CSR w MŚP. Pod lupą, opublikowane przez EFL w 2019 roku, według którego 67 proc. przedstawicieli 500 MŚP wskazało, że realizują działania z obszaru społecznej odpowiedzialności biznesu. Przedsiębiorcom została jednak najpierw ukazana definicja CSR. Jak czytamy w badaniu, ,,charakterystyczna dla zarządzających firmami MŚP jest niewiedza dotycząca teorii CSR. Wykazują przy tym wiele aktywności z obszaru CSR, korzystając z jego narzędzi w sposób nieuświadomiony”. Najczęściej realizację działań społecznej odpowiedzialności biznesu deklarowali przedsiębiorcy działający na wsi (75 proc.).

Można także przyjrzeć się opiniom pracowników, którzy również są jednym z podmiotów, na które ma wpływać CSR. W dokumencie zatytułowanym Oblicza relacji pracownik-organizacja – wyniki badań empirycznych autorstwa Ilony Świątek-Brylskiej z 2016 roku zbadano opinie 2274 pracowników z 40 średnich i dużych przedsiębiorstw. 59,8 proc. ankietowanych odpowiedziało, że uważa ich relacje z firmą jako ,,wygrany–wygrany, tzn. obie strony zyskują”. Natomiast na pytanie o skojarzenie z firmą, w której pracują, 51,6 proc. odpowiedzi brzmiało: ,,Pracuję tutaj, bo chcę, podoba mi się moja praca i firma”. Te pozytywne opinie pracujących na temat swojego środowiska potwierdzają także inne badania. Przykładem może być tutaj 35. edycja badania Randstad Monitor Rynku Pracy z kwietnia 2019, która zanotowała rekordową satysfakcję z wykonywanej pracy (79 proc.).

To oczywiście tylko fragmenty niektórych badań i raportów. Mozaika daje pogląd na sprawę: tak, przedsiębiorstwa z większościowym udziałem kapitału zagranicznego częściej angażują się w CSR niż ci z większościowym polskim kapitałem. Jednak na ich podstawie kategorycznie należy zaprzeczyć tezie, zgodnie z którą przedsiębiorcy w Polsce podchodzą turbokapitalistycznie do stosunków społeczno-gospodarczych. To sprowadzanie polskiego biznesu do monolitu i mema, który utrwala obraz rodem z lat 90. Wiele przedsiębiorców podejmuje (choć bywa, że w sposób nieuświadomiony) działania z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu.

Instytucje społeczne

Lesik pisze również o braku ,,istniejących instytucji społecznych zbliżających przedsiębiorców do swoich pracowników i klientów”, który jest konsekwencją tego, że ,,przeszliśmy z etapu znienawidzonego socjalizmu do liberalizmu bez fazy powojennego konsensusu”. To również wymaga wyjaśnień.

Od zakończenia reform Balcerowicza do 2020 roku wiele się wydarzyło. Jako przykład można tutaj wymienić powstanie w 1994 roku forum współpracy związków zawodowych, pracodawców i rządu, które w 2001 roku za sprawą ustawy przybrało postać Komisji Trójstronnej, a od 2015 działa jako Rada Dialogu Społecznego. Inny przykład to chociażby utworzenie na Giełdzie Papierów Wartościowych indeksu spółek odpowiedzialnych społecznie WIG-ESG, który zastąpił w 2020 roku publikowany od 2009 Respect Index.

Kodeks postępowania cywilnego przewiduje specjalny tryb w sprawach z zakresu prawa pracy. Kodeks pracy zawiera szereg instytucji tak w relacjach pracodawca-związek zawodowy, jak i pracodawca-pracownik, od obowiązku konsultacji z organizacją związkową wypowiedzenia pracownikowi umowy o pracę na czas nieokreślony po przepisy antydyskryminacyjne i prawny obowiązek przeciwdziałania mobbingowi. To tylko garść rozwiązań, które oczywiście nie zawsze działają sprawnie, ale nijak mają się do pustego stwierdzenia Lesika, że ,,[…] wiele instytucji łagodzących naturalny konflikt interesów między bogatymi a biednymi, pracodawcami a pracownikami, związkami zawodowymi a zarządami nie zostało wykształconych”.

Autor pomylił się również, pisząc, że reformy gospodarcze lat 90. nie przewidywały reprezentacji pracowniczej w zarządach. Ustawa z dnia 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i niektórych uprawnieniach pracowników wskazywała w art. 16 ust. 1, że w spółce powstałej w wyniku komercjalizacji i zatrudniającej średniorocznie powyżej 500 pracowników jeden członek zarządu wybierany jest przez pracowników spółki.

W pewnych okolicznościach ustawa przewidywała też uprawnienie pracowników do wyboru 2/5 rady nadzorczej. Na marginesie zaznaczę tylko, że nie uważam takiego powszechnego i obowiązkowego rozwiązania za dobry pomysł. To jednak temat na inną dyskusję.

Choć Polska z pewnością nie osiągnęła stanu idealnego w kwestii mechanizmów rozwiązywania sporów społecznych, to bezzasadne jest ignorowanie przez Lesika tego, co zostało wypracowane.

Mroczne widmo, czyli odwieczne: Balcerowicz musi odejść

Autor wspomina także powojenny konsensus, czyli polityki gospodarcze w stylu państwa dobrobytu, wdrażane przez kilkadziesiąt lat po II wojnie światowej. Lesik wpisał ideę społecznej odpowiedzialności biznesu w powojenny konsensus i stwierdził, że kształtowała ona od lat 60. XX wieku wyobrażenie zachodnich przedsiębiorców o swojej społecznej misji. Polska powojennego konsensusu nie przeżyła, miała za to terapię szokową Balcerowicza, która rzekomo wychowała przedsiębiorców do turboliberalnego postrzegania swojej funkcji.

Po pierwsze, nieprawdziwa jest historyczna część tezy Lesika. Społeczna odpowiedzialność w działalności gospodarczej ma nieco dłuższą historię, tj. o kilkadziesiąt wieków, niż wskazał autor. Publikacje z zakresu historii gospodarczej, takie jak artykuł A literature review of the history and evolution of corporate social responsibility autorstwa badaczy z Uniwersytetu Islandzkiego, wskazują na ewolucję od prawa rzymskiego i wpływu chrześcijaństwa po myśl XIX wieku, lata 30. i wpływ II wojny światowej. Przez ten cały okres kształtowała się myśl, że prowadzenie działalności gospodarczej to nie tylko brzęk złotych monet, ale i odpowiedzialność. Niech symbolem tego okresu będzie święty Homobonus, zamożny kupiec i katolicki patron przedsiębiorców, wsławiony głęboką wiarą, zażegnywaniem konfliktów społecznych i wsparciem ubogich.

Początek współczesnego CSR to nie lata 60., jak napisał Lesik, tylko 1953 rok, w którym opublikowana została praca Howarda Bowena, The Social Responsibilities of Buisnessman, gdzie zawarto pierwszą definicję CSR. Jeszcze w latach 50. nastąpił rozwój koncepcji, który trwa do dziś.

Idea społecznej odpowiedzialności wpływała na przedsiębiorców przez symbol, myśl i przykład na długo przed powojennym konsensusem i wpływa na nich długo po nim. Intensywne wdrażanie odpowiedzialności społecznej przez przedsiębiorstwa od lat 90. było sumą różnych czynników. Postawiłbym nawet hipotezę, że powojenny konsensus wraz z silnym etatyzmem mógł przyczynić się do hamowania niektórych elementów społecznej odpowiedzialności biznesu.

Po drugie, na to, czy przedsiębiorstwo będzie działało w obszarze CSR, wpływają m.in. wiedza o CSR, środki finansowe, dysponowanie czasem na taką działalność i potrzeba zwiększenia zasięgu działania. Te zasady są tak samo prawdziwe w skali lokalnej, jak i globalnej. Ogólnie rzecz ujmując, zachodni przedsiębiorcy, o których pisał autor, dysponują większymi zasobami, wiedzą o CSR i zasięgiem działania niż polscy, stąd też ich aktywności z zakresu społecznej odpowiedzialności biznesu są powszechniejsze i systematyczniejsze.

Po trzecie, państwa Zachodu przez stulecia rozwijały tak myśl w obszarze społecznej odpowiedzialności, jak i samą gospodarkę. Powojenny konsensus był tylko jednym z epizodów. Opowieść trwa dalej. Nie będę przypominał burzliwej historii Polski. Wystarczy wspomnieć tylko, że dzieje naszego kraju w XX wieku były druzgoczące zarówno dla kapitału społecznego, dla przedsiębiorczości, jak i dla rozwoju gospodarczego. Transformacja ustroju z socjalistycznego na kapitalistyczny była całkowitą zmianą i wielką niewiadomą.

Lesik powołał się na ekonomię instytucjonalną, ale zignorował fakt, że w 1989 roku Polska nie miała instytucji rynku kapitałowego czy kapitału ludzkiego. Miała za to powolną reformę archaicznego systemu bankowego, ujawnione ukryte bezrobocie, niestabilną sytuację polityczną, dług zagraniczny ponad 40 miliardów USD, minimalny wzrost gospodarczy i straconą gospodarczo dekadę 1979-1989, wysoki udział nieefektywnych przedsiębiorstw państwowych i hiperinflację. W okresie reform gospodarczych nie znaleźliśmy czasu na budowę niektórych instytucji łagodzących konflikty społeczne, co wynikało z okoliczności i tempa zmian.

Jak pisze Marcin Piątkowski w książce Europejski lider wzrostu (autor nie podchodzi zero-jedynkowo do reform po 1989 roku), ,,istnieją mocne dowody empiryczne, które potwierdzają, że kraje realizujące reformy w szybkim tempie (takie jak Polska) osiągały lepsze wyniki niż kraje przyjmujące bardziej gradualistyczne podejście […]”. Piątkowski twierdzi, że ,,rzeczywiste doświadczenia transformacji sugerują, że postawa zwolenników terapii szokowej, mimo błędów, była ogólnie uzasadniona: powolne tempo reform często przyczyniało się do zahamowania lub odwrócenia zmian politycznych […]. Lepiej było działać szybko, nawet za cenę dodatkowych kosztów”.

Te dodatkowe koszty w obszarze instytucji sprzyjających np. dialogowi społecznemu redukowano w kolejnej fazie reform lat 90. (np. wspomniana Komisja Trójstronna) i później. Transformacja zapoczątkowała polską przedsiębiorczość i funkcjonowanie rynku jako takiego. Dopiero późniejszy wzrost gospodarczy i otwarcie gospodarki (będące między innymi skutkiem transformacji) umożliwiły wzrost zamożności i globalizację, transfer wiedzy i kapitału, a w tym rozwój społecznej odpowiedzialności biznesu w Polsce.

W 1999 roku powstało Centrum Etyki Biznesu, w 2001 Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Zaczęto mówi o tym temacie, organizować wydarzenia i formułować postulaty. Rozwój ten, co starałem się pokazać wyżej, jest młody i trwa do dziś. Będzie w dalszym stopniu zależny m.in. od środków finansowych, czasu, skali działania, przepływu kapitału i wiedzy, a pośrednio od redukcji barier przedsiębiorczości.

Czy to oznacza, że poziom zaangażowania społecznego przedsiębiorców w Polsce jest zadawalający? Nie, jeszcze wiele procesów przed nami. Ale nie oznacza to również czarno-białej, karykaturalnej wizji polskich przedsiębiorców proponowanej przez Lesika. Wszystkie dostępne dane świadczą o tym, że polscy przedsiębiorcy stopniowo i na miarę rozwoju idei CSR podejmują działania w tym obszarze.

Rozwojowi społecznej odpowiedzialności biznesu nie przysłuży się sugerowana przez autora większa ingerencja państwa w przedsiębiorstwa czy wzmacnianie państwowej kontroli nad gospodarką. Polska potrzebuje m.in. silnych instytucji edukacyjnych (w tym szkolnictwa zawodowego), cyfryzacji instytucji państwowych, zrozumiałego i stabilnego systemu prawnego, sprawnego sądownictwa, mediacji i arbitrażu. Najprostszą drogą do rozwoju społecznej odpowiedzialności biznesu w Polsce jest rozwój przedsiębiorczości.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.