Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kaczyński ostro gra o kształt politycznego dziedzictwa

przeczytanie zajmie 5 min
Kaczyński ostro gra o kształt politycznego dziedzictwa https://www.flickr.com/photos/premierrp

Po debiucie na TikToku już chyba nikt nie kwestionuje szczerości w oddaniu się Jarosława Kaczyńskiego sprawie ochrony zwierząt. Nie zmienia to faktu, że „ustawa norkowa” została przez szefa PiS wykorzystana z premedytacją jako doskonałe narzędzie sprowadzenia do politycznego pionu krnąbrnych koalicjantów. Komentatorzy śmieją się, że trzeba było dopiero sympatycznych futrzaków, aby „wysadzić” rząd Zjednoczonej Prawicy. Tymczasem Kaczyński cały czas kontroluje sytuację, a wszystkie polityczne kości są nadal w jego rękach. Ich rzutu obawiają się nie tylko członkowie Solidarnej Polski i Porozumienia.

Kryzys w ramach Zjednoczonej Prawicy jest faktem. Uzyskanie przez Andrzeja Dudy reelekcji sprawiło, że wszystkie podmioty składające się na Zjednoczoną Prawicę przystąpiły do negocjacyjnego stołu z pozycji siły i ze świadomością, że będąc na siebie skazanymi, mogą prowadzić ostrą grę o swoje. W konsekwencji Porozumienie za sprawą Jarosława Gowina i jego wyborczego protestu było na cenzurowanym co najmniej od maja. Zbigniew Ziobro, nie mogąc wejść głębiej w struktury PiS-u, aby w nich czekać na polityczny zmierzch Kaczyńskiego, zaczął coraz mocniej dystansować się od obecnego kursu politycznego partii, przypuszczając krytykę właściwie na każdym możliwym froncie, zaznaczając wyraźnie odrębność swojej własnej formacji. Medialne tournée już nie tylko członków Solidarnej Polski, ale także jej lidera, spotkało się z nieformalnym zakazem występów w mediach publicznych i skazaniem na występy jedynie w mediach niezwiązanych z obozem władzy.

To i wiele innych sygnałów z kolejnych politycznych frontów, otwieranych przede wszystkim przez partię ministra sprawiedliwości, dowiodło więc, że mimo wygranej prezydenta w koalicji nakręcała się coraz mocniej spirala wzajemnych pretensji, konfliktów i rozczarowań, którą wczoraj Kaczyński postanowił zatrzymać.

Kluczem do zrozumienia natury tego konfliktu jest rekonstrukcja rządu, od finalnego kształtu której zależeć będą zasoby, jakimi w kolejnych latach będą dysponować poszczególne podmioty w Zjednoczonej Prawicy. A katalog spraw jest obszerny: środki finansowe, jak najszersza reprezentacja w kolejnej kadencji parlamentu, stanowiska rządowe, wreszcie awans w wewnętrznej koalicyjnej hierarchii, aż po fotel premiera.

Tymczasem takie zakusy, przede wszystkim niezwykle ambitnego i wciąż młodego Zbigniewa Ziobry, nie są w smak Jarosławowi Kaczyńskiemu, który podczas tej rekonstrukcji planował raczej okrojenie stanu posiadania obu koalicjantów niż ich dalsze wzmacnianie. Tym bardziej, że wewnętrzne gry, spory i przepychanki nie tylko kładły się cieniem na wizerunku obozu „dobrej zmiany”, ale i przynosiły niepożądane reperkusje międzynarodowe – vide ustawa o IPN.

Rekonstrukcja nie sprowadza się więc tylko do prostego podziału stanowisk, ale przede wszystkim do określenia warunków brzegowych wyznaczających polityczną niezależność i skalę wpływów Porozumienia i Solidarnej Polski. Na mocnym ograniczeniu zasięgu działania ugrupowania Zbigniewa Ziobry zależy szczególnie premierowi Mateuszowi Morawieckiemu, którego pozycja w obozie rządzącym systematycznie rośnie, czego potwierdzeniem może okazać się stanowisko wiceprezesa partii, jakie ma otrzymać na październikowym kongresie PiS. Z drugiej strony niechęć lidera Solidarnej Polski do wyrażenia zgody na „ustawę covidową” wiąże się z konsekwencją znacznej utraty wpływu na ludzi Morawieckiego i oznaczałaby regres, a nie wzrost względem obecnego politycznego znaczenia ministra sprawiedliwości.

Zmiana relacji w ramach Zjednoczonej Prawicy na korzyść szefa rządu jest nie do przełknięcia dla Ziobry, zaś zachowanie status quo nie odpowiada ambicjom premiera Morawieckiego, a w dalszej perspektywie stawką w tym sporze jest również kształt negocjowanego właśnie nowego programu PiS na czele z tak palącymi kwestiami jak model transformacji energetycznej czy podejście do sporów kulturowych.

Przewagą prezesa Rady Ministrów jest jednak nieustanna protekcja Jarosława Kaczyńskiego, który konsekwentnie na niego stawia i jest dla niego w stanie wiele zaryzykować. Już samo zastąpienie, tak popularnej wśród PiS-owskiego elektoratu, ale także wśród własnej partii i sympatyzujących z nią mediów, Beaty Szydło politykiem kojarzącym się do tej pory bardziej z obozem przeciwnym było grą wbrew nastrojom. Tak jest i dziś, kiedy Kaczyński czyści Morawieckiemu przedpole, aby mógł on nadal budować swoją pozycję w partii. Być może, także ją odmładzając i tworząc jednocześnie listę tych posłów, którzy czują się na tyle silni, aby Kaczyńskiemu się sprzeciwić.

W tych okolicznościach wydaje się, że obecny kryzys wynika nie z powodu bieżącej walki o podział politycznego tortu. Jest to konflikt o generalny kierunek przebudowy Prawa i Sprawiedliwości, gdzie zaczyna brakować miejsca dla posłów Solidarnej Polski na czele ze Zbigniewem Ziobro. Toczące się od dłuższego czasu negocjacje i podejmowane przez wysłanników próby pozyskania posłów od lewa do prawa niekoniecznie świadczą o blefie Kaczyńskiego i chęci szantażowania koalicjantów.

Ewidentnie dąży on bowiem do zbudowania większości, w ramach której ugrupowanie Ziobry nie będzie mu już dłużej potrzebne, a jeżeli zgodzi się na jego pozostanie w ramach Zjednoczonej Prawicy, to tylko na zasadzie pełnej zależności od Nowogrodzkiej, która de facto koncesjonować będzie jej istnienie. Solidarna Polska, tak samo zresztą jak Porozumienie, startowała ze wspólnych list Prawa i Sprawiedliwości i przy scenariuszu przedterminowych wyborów ma znikome szanse na dostanie się do parlamentu. W obliczu politycznej śmierci wielu najtwardszych może szybko zmienić partyjne barwy.

Jednak nie tylko koalicjanci Prawa i Sprawiedliwości boją się wyborczych kości, których rzuceniem straszy Jarosław Kaczyński. Obawiają się ich także niepewni po wyborczej klęsce Władysława Kosiniaka-Kamysza ludowcy, którzy kuszeni są wizją koalicji, posłowie z Kukiz’15, którzy jak deputowany Jarosław Sachajko głośno mówili o chęci wejścia do rządu, posłowie Platformy i ich przystawek, którzy nie są pewni ponownego wejścia na listy pod nowym partyjnym zarządem.

Straszenie wyborami może więc przyspieszyć akces wahających się posłów do PiS-u lub wywołać generalny popłoch w całym bloku opozycyjnym. Na przyspieszonych wyborach mogłaby skorzystać ewentualnie jedynie Konfederacja, która o deklarowany „interes rolników” walczyła w ostatnim czasie silniej niż PSL.

Nieufność względem Jarosława Gowina, jak i doświadczenie politycznej zdrady Ziobry w naturalny sposób każą prezesowi Kaczyńskiemu postawić długoterminowy interes PiS-u ponad twardymi żądaniami ziobrystów. W trakcie wczorajszych obrad prezes wyglądał na spokojnego, będąc pewnym, że to on ma w dłoni kości, których większość się obawia. Jarosław Kaczyński jest jednak przekonany, że wystarczy stary dobry strach zaglądający w oczy, aby przywrócić ład i porządek. Nie ma świata poza PiS-em – tę gorzką lekcję odebrał w pierwszej kadencji prezydent Andrzej Duda, próbujący gdzieniegdzie wybić się na niezależność. Teraz czas na koalicjantów. A jeśli to nie poskutkuje, kości zostaną rzucone.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.