Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Lewicki: Zachód błędnie przyjął, że jedyną alternatywą do wielokulturowości jest nazizm

Lewicki: Zachód błędnie przyjął, że jedyną alternatywą do wielokulturowości jest nazizm Źródło: Mariano Mantel - flickr.com

„W ramach multi-kulti 1.0 Niemcy z jednego bieguna radykalizmu przeszli na biegun drugi. Od uznania, że wielość kultur jest bezwarunkowo zła (nazizm), do uznania, że każda wielość jest bezwarunkowo dobra (multi-kulti 1.0); od zupełnego zamknięcia na migrację do bezwarunkowego otwarcia na migrację wszelką. Takie podejście zupełnie nie bierze pod uwagę, że między nimi istnieje całe spektrum możliwych stanów pośrednich” – pisze Grzegorz Lewicki, ekspert CAKJ ds. nowych technologii, w tekście „Unia będzie jak Polska sześć stuleci temu albo nie będzie jej wcale. Jagiełło na odsiecz Europie”. Cały artykuł możecie przeczytać w weekendowym wydaniu „Gazety Wyborczej”.

„Ze względu na ślepotę kulturową również inne kraje Unii popełniają błąd, który nazywam redukcjonizmem ekonomicznym. To sprowadzenie człowieka do jego funkcji gospodarczej, bez względu na uwarunkowania kulturowe – błąd, którego konsekwencje psychologia międzykulturowa dopiero teraz zaczyna powoli badać. Bo gdy projektujemy wielokulturowość, „wypruwając” kulturę z człowieka, to z konieczności zakładamy, że człowiek stanowi tryb ekonomiczny, a wszelkie tradycje kulturowe to tak samo wyglądające puzzle. A gdzie miejsce na zróżnicowane ludzkie marzenia, wierzenia, na kompetencje międzykulturowe, na wizje przyszłości?” –  pyta ekspert.

„Jeśli w odróżnieniu od mainstreamu niemieckiego wiemy już, że krytyka multi-kulti 1.0 z jej naiwną wizją człowieka wcale nie musi z automatu oznaczać nazizmu, to co się znajduje między zupełną otwartością a zupełnym zamknięciem? […]. Dużo bardziej tolerancyjnym systemem była wielokulturowość jagiellońska, która ewoluowała na ziemiach polskich od czasów Władysława Jagiełły do okresu reformacji. Na naszym spektrum stanów pośrednich między nazizmem a multi-kulti 1.0 jest ona w duchu bliższa współczesnym ideom wielokulturowym” – uważa Lewicki.

„Oczywiście, dziś pejzaż religijno-kulturowy Europy wygląda inaczej. Ze względu na laicyzację i islamizację protestantyzm może zostać zupełnie zmarginalizowany, w coraz gorszej sytuacji jest też katolicyzm. Z kolei według Pew Research Center do roku 2050 muzułmanów może być w Europie 15 proc., do roku 2100 – nawet 30 proc. Zgodnie z zasadą sieciowania hierarchicznego i innych praw związanych z dynamiką segregacji w praktyce oznacza to, że w Europie będą istnieć dzielnice lub regiony w 90 proc. islamskie, a obok – w 70 proc. chrześcijańskie” – przewiduje Lewicki.