Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wojna o 5G – nowa nadzieja dla współpracy transatlantyckiej

Wojna o 5G – nowa nadzieja dla współpracy transatlantyckiej Źródło: European Parliament - flickr.com

Każde zaostrzenie relacji na linii USA-Chiny nakłada presję na UE, by jasno opowiedziała się po jednej ze stron barykady. Chociaż w czasie prezydentury Donalda Trumpa stosunki między Waszyngtonem a europejskimi partnerami są coraz bardziej napięte, to amerykańsko-chińska rywalizacja technologiczna stanowi szansę, by odnowić współpracę Europejczyków z Amerykanami.

Krajobraz rywalizacji

W ostatnich latach jesteśmy świadkami coraz mocniej eskalującego napięcia. Ostre wypowiedzi polityków i działania administracji obu mocarstw doprowadziły m.in. do wojny handlowej, która nawet jeśli chwilowo została wyciszona, to wcale się nie zakończyła. Spór przekłada się także na sferę najnowszych technologii.

Naciski USA zniechęcające państwa UE do przyjmowania 5G z chińskim rodowodem i umieszczenie przez Departament Handlu USA chińskiego giganta Huawei na czarnej liście podmiotów, z którymi amerykańskie korporacje nie mogą współpracować, świadczą o tym, że lista konfliktów między Pekinem a Waszyngtonem tylko się wydłuża. Dodajmy do tego spór dotyczący wartości demokratycznych i praw człowieka, który coraz częściej pojawia się w dyskursie publicznym, i wydarzenia z Hong Kongu, a obraz sfer rywalizacji amerykańsko-chińskiej okaże się niezwykle złożony. W tym samym czasie narasta pytanie o to, jak wobec kolejnych działań USA i Chin ma reagować wspólnota państw UE.

Tradycyjne, wykute w czasach zimnej wojny przywiązanie do globalnej polityki amerykańskiej często staje pod znakiem zapytania. Wątpliwości pojawiają się szczególnie wtedy, gdy nakładane są kolejne cła na wymianę handlową na linii UE-USA, a wypowiedzi zarówno Trumpa, jak i niektórych europejskich polityków zaogniają wzajemne relacje.

Według barometru Polska-Niemcy z 2019 r. zaledwie 15% Niemców wyraża pozytywne odczucia względem prezydenta Trumpa. Jest to gorszy wynik niż ten uzyskany przez… Władimira Putina, który otrzymał 29% ocen pozytywnych. Widząc takie dane, można zacząć się zastanawiać, czy słowa Emanuella Macrona o śmierci mózgowej NATO nie tyczą się też relacji transatlantyckich.

Zimnowojenne porównania są błędne

Jak zawsze tak odważne stwierdzenia powinny być odbierane ze znaczną dozą sceptycyzmu. Na pewno musimy uświadomić sobie, że obecna rywalizacja mocarstw – wbrew powszechnym komentarzom – wcale nie jest analogiczna do zimnej wojny.

W przeciwieństwie do niej Chiny nie zagrażają militarnie całemu światu, a już na pewno nie Europie, co stanowi pierwszą, kluczową rozbieżność względem XX wieku. Wtedy strach przed wojskami Układu Warszawskiego rzeczywiście sprzyjał zacieśnianiu więzi transatlantyckich.

Drugą różnicę stanowi handel. Chiny w globalnym obrocie towarami i usługami osiągnęły poziom, do którego ZSRR nigdy nawet się nie zbliżył. W konsekwencji nakładanie ceł lub sankcji na Pekin będzie o wiele mocniej uderzać w gospodarkę światową niż analogiczne działania względem Moskwy w poprzednim wieku. O ile amerykańsko-chińska wojna handlowa przyniosła (przynajmniej krótkoterminowo) pewien zysk USA, to dla niektórych państw UE (m.in. Niemiec) może wygenerować poważne straty. W trakcie zimnej wojny wspólny front krajów Europy Zachodniej i USA był bardziej naturalny niż dzisiejsza ewentualna jednomyślność względem ChRL.

W obliczu wycofywania kolejnych amerykańskich żołnierzy, poddawania w wątpliwość sensowności obrony przez NATO jego mniejszych członków i wielu innych zgrzytów należy zadać sobie pytanie, czy istnieje coś, co pozwoliłoby na „nowe otwarcie” i pogłębienie relacji na linii UE-USA. Wydaje się, że takiej szansy i pozytywnego działania możemy oczekiwać w sferze rozwoju i implementacji najnowszych technologii.

Chińska ekspansja w cyfrowym świecie

Chiny oficjalnie rozpoczęły ofensywę w sferze nowych technologii, gdy Xi Jinping w 2017 r. zapowiedział, że do 2035 r. ChRL stanie się kompleksowo zmodernizowanym państwem. W osiągnięciu tego założenia kluczową rolę ma odegrać chińska branża IT. Realizacji ma służyć m.in. projekt Made In China 2025 (MIC2025), który określa chiński program strategiczny, przedstawiony przez premiera, Li Keqianga, w 2015 r.

Głównym założeniem programu jest transformacja gospodarcza kraju z produkcji głównie tanich dóbr o niskiej jakości na rzecz bardziej zaawansowanych urządzeń i nowoczesnych technologii, by uzyskać niezależność od zagranicznych firm i zmienić profil produkcji w Państwie Środka. Po realizacji planu Pekin zapowiada, że zaopatrzenie w najnowsze rozwiązania szczególnie ważnych obszarów rozwoju, takich jak np. logistyka, transport, ochrona zdrowia czy przemysł, będzie zaspokajane przez rodzimych producentów. Plan ma również odpowiednie finansowanie, ponieważ mowa tu o łącznej kwocie opiewającej nawet na 300 mld USD na realizację MIC2025.

Równolegle Chińczycy inwestują np. w europejskie firmy zajmujące się tymi właśnie sektorami, które wymienia się w MIC2025, aby za pomocą udziałów w nich i używania często kontrowersyjnych środków (np. szpiegostwa przemysłowego) pozostawać na bieżąco z europejskim know how. Obecnie szczególnie wrażliwym dla bezpieczeństwa, a jednocześnie oferującymi znaczne korzyści jest eksport rozwiązań dotyczących technologii 5G i sztucznej inteligencji (AI), co stara się wykorzystać Pekin.

Jednocześnie pomimo obaw państwa UE nadal decydują się na chociażby częściową współpracę z firmami z Chin. Wynika to z tego, że przez względnie długi czas wspólnota pozostawała w tyle w sferze rozwoju technologii 5G oraz AI.

Publikacje Instytutu Kościuszki – Przyszłość 5G, czyli quo vadis, Europo?5G. Szanse, zagrożenia, wyzwania – pokazują, że z jednej strony wiele zgłaszanych „rodzin” patentowych technologii 5G jest tworzonych przez europejskie firmy (Nokię i Ericssona), ale z drugiej wartość inwestycji w badania i rozwój tej technologii pozostaje relatywnie niski. Gdy nakłady finansowe w 2018 r. dwóch czołowych europejskich producentów wyniosły 3-5 mld euro, to Huawei wydał ponad 13 mld euro.

W sferze AI, według danych przedstawionych przez Center for Data Innovation w artykule pt. Who is winning the AI Race: China, the EU or the United States?, w latach 2017-18 USA wydały ok. 16.9 mld USD, Chiny 13.5 mld USD, natomiast UE przeznaczyła na ten cel jedynie 2.8 mld USD. Oczywiście Unia Europejska nadal posiada ogromny potencjał w sferze innowacyjności, dużą bazę naukowców i wykupionych startupów, więc przy większym zaangażowaniu odpowiednich nakładów finansowych negatywne trendy mogą zostać przełamane.

Partnerstwo i ustrojowa rywalizacja

Wydaje się, że UE jako wspólnota państw może już w najbliższym czasie dołączyć do globalnej rywalizacji, wspierając USA. Trzeba bowiem zauważyć, że dla innych krajów świata, a dokładniej dla ich obywateli, zagrożeniem związanym z rozwojem nowych technologii nie jest tylko to dotyczące potencjalnej ingerencji ze strony Chin, ale także ryzyko użycia zdobyczy cyfrowych przeciwko mieszkańcom. To zaś zwiększa konkurencyjność europejskiej oferty, w której istotnym punktem jest obrona praw człowieka.

W wydanym w 2019 r. przez KE komunikacie, EU-China – A strategic outlook, można już na pierwszej stronie odnaleźć następujące zdanie: „Chiny są jednocześnie współpracującym partnerem […], konkurentem w wyścigu o technologiczne przywództwo oraz rywalem ustrojowym promującym alternatywne modele rządzenia”. Ten fragment wydaje się trafnie ujmować odpowiedni punkt wyjścia do tworzenia europejskiego stanowiska wobec wzrostu potęgi Chin i broniących swojej pozycji USA.

Handel i współpraca z Pekinem są pożądane ze strony UE, ale równocześnie istnieją fundamentalne rozbieżności, które koncentrują się m.in. wokół podejścia do wartości demokratycznych i przestrzegania praw człowieka. Sfera technologii wyraźnie je uwypukla.

Rozwój cyfryzacji będzie dawał rządom ryzykowną sposobność do wykorzystywania jej w celu budowania nowoczesnych systemów inwigilacji i represji. Jest to jeden z głównych wątków poruszanych w raporcie Center for Strategic & International Studies (CSIS) – The U.S.-China Race and the Fate of Transatlantic Relations – autorstwa Andreasa Ortegi. Wskazuje on, że zarówno autokratyczne Chiny, jak i USA będą dążyć do promowania swojego podejścia wykorzystywania technologii, szczególnie w sektorze AI. Raport formułuje postulat, aby UE i USA jak najszybciej połączyły siły w formułowaniu wspólnej cyfrowej agendy, która będzie w stanie przekonać świat do wdrażania nowych technologii z poszanowaniem wolności obywateli. Powinny to zrobić, jeżeli na poważnie chcą budować swoją globalną pozycję promotorów ładu demokratycznego.

Unijna odpowiedź

W 2017 r. Xi Jinping rozpoczął proces kreowania chińskiego modelu rozwiązań prawnych użytkowania nowych technologii. Za ich przykład mogą posłużyć chińskie Cztery zasady globalnej transformacji systemu zarządzania Internetem, które są bogate w błyskotliwe ogólniki, takie jak np. poszanowanie suwerenności cyfrowej, ale kładą nacisk na państwo, pomijając prawa obywateli. Celem niejasnych zapisów jest przede wszystkim zachęcenie państw trzecich do kupowania technologii od Pekinu, który w zamian nie będzie oczekiwać poszanowania praw człowieka i demokratycznych wartości, które warunkowałyby transfer technologii.

Co mogłoby kontrować ofertę chińską? Europejsko-amerykańska propozycja będzie musiała być dostępna i możliwie najwyższej jakości, bazować na wiarygodności dostawców i oferować propozycje regulacji określające sposób użytkowania technologii. Wszystkie te warunki mogą być przez UE spełnione. Optymizmu dodaje fakt np. najnowszego osiągnięcia Nokii, która w maju tego roku ustanowiła światowy rekord prędkości technologii 5G. Technologia z UE może więc konkurować pod względem jakości. Co zaś z pozostałymi składnikami naszej oferty?

Regulacje dotyczące wdrażania i użytkowania nowych technologii mogą być przydatnym narzędziem dla państw Unii, ale także innych, które decydują się na ich pozyskiwanie z Chin. Odpowiednie przepisy pozwalają instytucjom państwa zmniejszyć ryzyko niepożądanego wykorzystywania 5G i AI przez władze w Pekinie oraz upewnić swoich obywateli, że nowinki nie będą wykorzystane przeciwko nim przez państwo. Co ważne, w realiach światowego kryzysu gospodarczego stworzenie nowego prawa będzie tańsze od skokowego zwiększenia wydatków na high tech, a również może przynieść znaczące rezultaty. Pewnych wskazówek, jak będzie należało tego dokonać w praktyce, możemy szukać w nadal trwających wysiłkach rządów UE, aby wprowadzić 5G.

Dobrym krokiem wydaje się zobowiązywanie krajów członkowskich do wymieniania informacji, wspólnego skanowania zamówień publicznych dotyczących nowych technologii i wykrywania zagrożeń (backdoorów), które mogłyby być wykorzystywane np. przez Chiny lub innego dostawcę spoza Unii. Warto, aby takie zobowiązania do współpracy były wiążące dla członków UE i realizowane w ramach już istniejącej Europejskiej Agencji ds. Bezpieczeństwa Sieci i Informacji. Ponadto same państwa członkowskie powinny zawsze dbać o zapewnienie odpowiedniej legislacji krajowej, która dawałaby państwom narzędzia do nadzoru nowych technologii i szybkiego zarządzania incydentami bezpieczeństwa.

Być może wiele niejasności dotyczących kształtu regulacji unijnych będziemy mogli rozwiać już podczas obecnej prezydencji Niemiec w Radzie UE, która najpewniej tak jak obecna KE będzie dążyć w swojej agendzie do przeprowadzenia transformacji cyfrowej równolegle do Zielonego Ładu.

Technologiczny most zrozumienia

Trzon wartości cechujących społeczeństwa ogólnie rozumianego Zachodu jest wspólny dla wszystkich jego członków, ale pomimo tego dochodzi między nimi do dyskusji nad używaniem zdobyczy techniki. Dobrze to widać na przykładzie podejścia do prywatności w sieci czy prawa do bycia zapomnianym, które znacząco różni UE od USA. Spory na tym tle nie raz się pojawiały i będą powracały, rozgrzewając opinię publiczną, jednak nie musi to przekreślać współpracy.

Tę tezę potwierdzają najnowsze wydarzenia. Opisywane niedawno na portalu Klubu Jagiellońskiego przez Bartosza Paszczę rozwiązanie Apple’a i Google’a do contact tracingu pokazuje, że big tech z USA jest w stanie zagwarantować wymaganą i oczekiwaną przez UE prywatność użytkowników. Powinniśmy domagać się współpracy Europy z branżą IT rodem z USA i wymagać od Amerykanów analogicznej otwartości. Tylko dzięki niej rozwój technologii w obu tych regionach będzie w stanie z sukcesem rywalizować z chińskimi dostawcami w skali globalnej.

Ponadto istnieje potrzeba szerokiej dyskusji nad sposobem wykorzystywania coraz nowszych rozwiązań technologicznych. W przeciwieństwie do sfery handlu modernizacja stawia obie strony Atlantyku zdecydowanie w tej samej pozycji względem Chin, nawet jeżeli dzieli nas odmienne podejście do opodatkowywania gigantów cyfrowych czy np. ochrony danych osobowych i prywatności podczas użytkowania nowych technologii. Jednakże chęć zabezpieczenia wspólnych wartości może nadać nową dynamikę relacjom transatlantyckim, które ostatnio zdają się coraz częściej zgrzytać. Nowa agenda promująca demokratyczne wykorzystywanie najnowszych technologii ma potencjał wskazania pozostałym państwom świata propozycji, która skłoni je do wejścia w orbitę naszych wpływów.

Warto (podobnie jak raz już przytaczany w niniejszym tekście Andreas Ortega) wierzyć, że poszukiwanie wspólnego modelu zarządzania nowymi technologiami w oparciu o wspólne wartości pozwoli państwom Europy i USA na nowo zrozumieć i wyartykułować swoje strategiczne cele w zmieniającym się świecie technologii i nie tylko.

Anglojęzyczna wersja materiału do przeczytania tutaj. Wejdź, przeczytaj i wyślij swoim znajomym z innych krajów!

Artykuł (z wyłączeniem grafik) jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zezwala się na dowolne wykorzystanie artykułu, pod warunkiem zachowania informacji o stosowanej licencji, o posiadaczach praw oraz o konkursie „Dyplomacja publiczna 2020 – nowy wymiar”. Prosimy o podanie linku do naszej strony.

Zadanie publiczne współfinansowane przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w konkursie „Dyplomacja publiczna 2020 – nowy wymiar”. Publikacja wyraża jedynie poglądy autora/ów i nie może być utożsamiana z oficjalnym stanowiskiem Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP.