Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Lewicki: Bez zrozumienia średniowiecza nie zrozumiemy współczesnych zmian cywilizacyjnych

Lewicki: Bez zrozumienia średniowiecza nie zrozumiemy współczesnych zmian cywilizacyjnych Źródło: Eric Huybrechts - flickr.com

„Nadchodząca era to nowe średniowiecze. Czym ono jest? «Nowe średniowiecze» czy «neomediewalizm» bywa wymieniane w różnych, często niepowiązanych albo przeciwstawnych kontekstach. Neomediewalizm jest trochę jak «ponowoczesność» – możesz wrzucić do worka z tą etykietką bardzo wiele rzeczy i będzie pasowało. Nowym średniowieczem można nazwać wyżej wymienioną ciemnotę (irracjonalizm) czy fundamentalizm religijny, ale też fascynację motywami średniowiecznymi w popkulturze czy postulaty dezurbanizacji” – pisze Grzegorz Lewicki, ekspert CAKJ ds. nowych technologii w artykule dla „Gazety Wyborczej” pod tytułem „Nadchodzi nowe średniowiecze. Era erozji państwa, technologicznego zjednoczenia świata i irracjonalizmu”.

„W katastroficznym eseju «Nowe średniowiecze» (1924) Bierdiajew pisze o nieodgadnionej naturze przeszłości, głosząc gdzieniegdzie konkretne postulaty dekonstrukcji państw, zatrzymania obiegu informacyjnego czy wyłączenia giełdy. W takim świecie wrócilibyśmy do prostego życia w małych wspólnotach, opartego na rytmie religii. […]. Co ciekawe, podobne rozumienie „nowego średniowiecza» da się czasami spotkać na reakcyjnej prawicy. Z kolei na lewicy «nowe średniowiecze» funkcjonuje często jako obelga albo zarzut – jeśli mówisz coś, co jest dla mnie zbyt konserwatywne, to głosisz «nowe średniowiecze». Takie skrajne, potoczne rozumienia terminu nazywam klątwą Bierdiajewa” – ocenia Lewicki.

„W wymiarze akademickim najlepiej został opisany neomediewalizm w stosunkach międzynarodowych. Rozwijał go Bull w pracy «The Anarchical Society» (1977). […]. Bull nie używa języka teorii sieci, ale ma na myśli usieciowienie i rozwarstwienie ośrodków władzy oraz współzależność, która jest cechą rozpoznawczą globalizacji. Choć neomediewalizm niekoniecznie ma zasięg globalny, bo mogą być regiony, które działają według innej logiki, to teoria Bulla wydaje się w roku 2020 poprawna – aktorzy niepaństwowi, tacy jak Google i Facebook, są dziś potężniejsi niż niejedno państwo, a Unia Europejska to idealny przykład integracji państw w bloki spajane wielkimi ideami (analogicznymi do chrześcijaństwa kiedyś)” – uważa Lewicki.

„Nowe ujęcie jest potrzebne, bo Europejczycy wydają się dziś żyć w ahistorycznej szklarni i nie potrafią wyciągać wniosków z przeszłości. Właśnie dlatego niemiecki filozof Peter Sloterdijk powtarza, że Europa musi się postarzeć, czyli filozoficznie przetrawić dziedzictwo historii, aby znaleźć nowy język do opisu piętrowych przemian świata. Dopiero mając język, można tworzyć recepty na złożone problemy cywilizacyjne” – pisze Lewicki.