Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Protesty w USA jak polski Marsz Niepodległości? Black Lives Matter [VIDEO]

Protesty w USA jak polski Marsz Niepodległości? Black Lives Matter [VIDEO] Autor ilustracji: Paweł Zarosa

„Ta sprawa przykuła uwagę całego świata. Zaczęło się od drobnego incydentu: 25 maja wieczorem George Floyd chciał kupić papierosy w jednym ze sklepów w Minneapolis. Zapłacił 20-dolarowym banknotem, który sprzedawca uznał za fałszywy. Wywiązała się sprzeczka, sprzedawca wezwał policję. Policyjne zatrzymanie okazało się brutalne. Jeden z oficerów, Derek Chuvin, przez prawie 9 minut naciskał kolanem na szyję Floyda, kiedy ten już leżał na ziemi, skuty kajdankami. Na początku Floyd protestował i prosił policjanta, by przestał mówiąc: „Nie mogę oddychać”. Później przestał się poruszać. Przybyła karetka, ale dla zatrzymanego było już za późno. Niedługo później zmarł. Cały incydent został nagrany przez przypadkowych przechodniów i szybko rozszedł się po Internecie, budząc ogromny gniew czarnej społeczności. Doszło do protestów w Minneapolis, a później w setkach innych miast na terenie całego kraju” – rozpoczyna najnowszy KluboTygodnik Andrzej Kohut, ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego ds. międzynarodowych i koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Warszawie.

„Szybko pojawiła się też przemoc. Telewizje transmitowały płonące radiowozy, wybite sklepowe szyby i starcia z policją. Te dramatyczne obrazki szybko zdominowały medialne przekazy, popychając najbardziej zagorzałych krytyków tych protestów do twierdzenia, że nie o żadne protesty tu chodzi, a zamieszki, akty wandalizmu i zwykłe rozboje. Sytuacja nieco przypomina polskie Marsze Niepodległości sprzed kilku lat, kiedy wszelkie relacje sprowadzały się do wyrwanej kostki brukowej i starć z policją, choć organizatorzy zapewniali, że większość demonstrantów zachowywała się pokojowo. Jednak to właśnie ci, którzy wyrywali kostkę i podpalali telewizyjne samochody, przesądzili o tym, jak wielu Polaków postrzegało Marsz Niepodległości. Podobnie jest w przypadku obecnych protestów w USA – dyskusja i krytyka często skupia się na tych najbardziej widowiskowych incydentach. Często przesłaniając kluczowe pytanie: czy czarni w USA rzeczywiście mają powód, by protestować?” – zastanawia się ekspert CAKJ.

„Dekada lat 60. ubiegłego wieku to również początek agresywnych konfrontacji części czarnoskórych z państwowym systemem. Wcześniej protesty ograniczały się pokojowych marszy czy protestów polegających na przesiadywaniu całymi dniami w lokalach „tylko dla białych”. Dopiero później wielu czarnoskórych aktywistów uznało, że czas nadstawiania drugiego policzka się skończył i bez radykalnej konfrontacji z państwową machiną, nic się w ich życiu nie zmieni. Do pierwszych poważnych zamieszek doszło w Watts, dzielnicy Los Angeles, po zatrzymaniu przez policję czarnoskórego kierowcy i użyciu siły wobec obserwujących sytuację przechodniów. Od tej pory protesty połączone z zamieszkami wracały już regularnie” – zauważa koordynator RODM.

„W 1968, po zabójstwie Martina Luthera Kinga rozlały się na cały kraj. Do poważnych zamieszek doszło w Los Angeles w 1992 roku po tym, jak sąd uniewinnił policjantów od zarzutu pobicia Rodneya Kinga, mimo że całe zajście zostało sfilmowane. W ostatnich latach kilkukrotnie dochodziło do podobnych wybuchów, chociażby w Ferguson, Baltimore czy Charlotte. Scenariusz za każdym razem był dosyć podobny. Brutalna interwencja policji wobec czarnoskórego obywatela powodowała masowe protesty, a tym towarzyszyły zamieszki, podpalenia, czasem zwykłe kradzieże” – rozwija koordynator RODM.

„Problemy Afroamerykanów zintensyfikowały się podczas pandemii i wiążącego się z nią zamrożenia amerykańskiej gospodarki. Bezrobocie błyskawicznie urosło do poziomu nienotowanego od wielkiego kryzysu lat 30 ubiegłego wieku, co oznaczało, że wielu ludzi straciło źródło dochodów. Problem nie dotyczył tylko Afroamerykanów, ale statystycznie oni ucierpieli bardziej – choćby dlatego, że tylko nieco ponad 40% czarnych mieszka we własnym domu, w porównaniu do ponad 70% białych. Na większą skalę doświadczyli również bezrobocia. Frustracja narastała” – dodaje Andrzej Kohut w najnowszym KluboTygodniku.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.