Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Po epidemii Chiny nie będą światowym liderem [VIDEO]

Po epidemii Chiny nie będą światowym liderem [VIDEO] Źródło: depositphotos.com

„Początek roku był trudny dla Chińczyków. Pandemia koronawirusa przełożyła się na zamknięcie całego państwa, paraliż życia gospodarczego i koniec fantastycznego wzrostu, który notowały Chiny od kilku dekad. W pierwszym kwartale 2020 roku po raz pierwszy pojawił się spadek. Oprócz tego cała epidemia obnażyła słabości chińskiego systemu politycznego: brak przenikania informacji między prowincją a centrum, braki w relacjonowaniu tego, jak rozwija się epidemia, brak transparentności i dzielenia się informacjami na temat nowej choroby ze światem. To wszystko spowodowało, że wirus wymknął się z Chin i w tej chwili jest już problemem globalnym” – mówił Kohut.

„Niektórzy mówili, że epidemia w Chinach jest tym, czym Czarnobyl był dla Związku Sowieckiego – katastrofą naturalną, o którą imperium może się wywrócić. Dziś jednak, gdy cały świat zmaga się z koronawirusem, Chińczycy dzięki swojemu autorytarnemu modelowi uporali się z rozprzestrzenianiem się choroby. Gospodarka została na nowo otwarta, a fabryki ruszyły do pracy. Czy jednak oznacza to, że właśnie nadszedł ten moment, w którym Chiny ostatecznie osiągną i ugruntują pozycję pierwszego supermocarstwa? Istnieje kilka powodów, żeby odpowiedzieć na to pytanie negatywnie” – mówił ekspert.

„Po pierwsze, chińska gospodarka może szybko nie wrócić do swojego wcześniejszego tempa rozwoju. W 2008 roku Chiny mogły być tym cudownym krajem, nie dotkniętym kryzysem, który zyskuje przewagę dzięki zachodnim problemom. Tym razem tak nie będzie. Nawet jeśli fabryki w Państwie Środka już ruszyły, chiński rynek wewnętrzny nie zapewni dostatecznego popytu, żeby życie gospodarcze przywrócić do dawnej kondycji. Potrzebne są zamówienia z Zachodu, tymczasem na Zachodzie epidemia wciąż trwa, kłopoty gospodarcze dopiero się zaczynają, a konsumenci redukują swoje wydatki. To wszystko odbije się na chińskiej gospodarce”  – uważa Kohut.

„Po drugie, przedłużające się spowolnienie gospodarcze może być zabójcze dla Chińskiej gospodarki, która przed epidemią nie była wcale w tak świetnej formie, jak to się niektórym wydawało. Zwrócił na to uwagę Jakub Jakóbowski, który wskazał, że Chiny przeszły suchą stopą przez kryzys 2008 roku lub wojnę handlową z USA stosując dosyć ryzykowny mechanizm. Otóż, rząd centralnym nakazywał samorządom lub związanym z sobą firmom konsumować i produkować na kredyt, czyli zadłużać się. Świat mógł z podziwem patrzeć na jednoczesny rozwój chińskiej gospodarki i niskie zadłużenie państwa. Jednak to ostatnie było nieprawdą. Zadłużały się samorządy i prywatne firmy, których wierzytelności są dziś ogromne. Przedłużające się spowolnienie może sprawić, że ta piramida długów nagle runie i spowoduje chińską katastrofę gospodarczą” – prognozuje ekspert.

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.