Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Łukasz Łaguna  16 marca 2020

Koronawirus najmocniej uderzy w pracowników usług

Łukasz Łaguna  16 marca 2020
przeczytanie zajmie 4 min
Koronawirus najmocniej uderzy w pracowników usług Źródło: Warszawski Serwis Prasowy - flickr.com

Kryzys gospodarczy wywołany koronawirusem dotknie milionów Polaków. Już na samym początku odsłonił jedną z największym systemowych patologii naszego rynku pracy. Choć problemy będą dotyczyć w równej mierze zarówno pracowników etatowych, jak i zatrudnionych na umowach śmieciowych, to ci drudzy pozbawieni zostaną jakiejkolwiek ochrony i wsparcia. Kryzys na rynku usług może spowodować, że ludzie z dnia na dzień stracą pracę i jedyne źródło dochodu. I choć pewnie rządzący mają w tym momencie większe zmartwienia, warto już teraz pomyśleć o tym, jak rozsądnie wesprzeć tę grupę, gdyż epidemia może doprowadzić do bezrobocia setek tysięcy osób.

Rządowa pomoc dla pracowników to z całą pewnością właściwy ruch. Państwo zaproponowało możliwość uzyskania zasiłku na dziecko do 8 roku życia oraz promuje pracę zdalną. Warto docenić, że działania podjęto w bardzo krótkim czasie. Jednocześnie pracownicy posiadają szereg stałych uprawnień, niezależnych od koronawirusa. Każdy z pracowników, ponieważ jest uprawniony do otrzymania wynagrodzenia za czas postoju przy pracy, może skorzystać ze świadczeń chorobowych lub urlopowych. W sytuacji, gdy pracodawca nie jest w stanie zapewnić bezpiecznego miejsca pracy, stanowi to problem pracodawcy, bez wpływu na sytuację pracownika. Z całą pewnością koronawirus nie może negatywnie wpłynąć na pozycję samego pracownika, a w szczególności nie może stanowić podstawy do rozwiązania umowy o pracę.

Innymi słowy, państwo nie zostawiło pracowników samych sobie. Jednocześnie warto podkreślić, że rządowe pomysły nie obciążają budżetów pracodawców. Dodatkowy zasiłek opiekuńczy przysługuje z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Oznacza to, że zasiłki w żadnym stopniu nie obciążają funduszu pracodawców.

Wzorowe działania rządu w zakresie pomocy pracownikom nie poprawią jednak sytuacji osób pracujących na śmieciówkach, a to właśnie oni mogą być najbardziej poszkodowani przestojem w sektorze usług, bowiem w przeciwieństwie do osób na umowie o pracę nie obejmują ich żadne regulacje ochronne (m.in. prawo do urlopu, prawo do zasiłku lub wynagrodzenia przestojowego).

Brak możliwości wykonywania pracy w dotychczasowym miejscu najczęściej wiążę się dla zleceniobiorców z jej utratą. Osoby pracujące jako kelnerzy, fryzjerzy czy pracownicy budowlani zatrudnieni na podstawie umowy zlecenia lub o dzieło właśnie utracili źródło utrzymania z dnia na dzień wskutek działań prewencyjnych rządu. Dla przykładu Pan Adam, lat 28, pracownik zatrudniony na umowie zlecenie w firmie oferującej wycieczki do kopalni w Wieliczce, utracił swoje źródło dochodu. Prawdopodobnie turystów nie będzie przez kilka miesięcy. Wskutek tego Pan Adam stracił pracę, gdyż sama firma stoi na krawędzi bankructwa.

Skala problemu

Problem „śmieciówek” dotyczy nawet 2 milionów Polaków. Z danych GUS za 2018 rok wynika, że w Polsce liczba osób zatrudnionych wyłącznie na umowie zlecenia lub o dzieło wynosi około 1,3 miliona. Tyle samo wynosi liczba osób samozatrudnionych. Trudno o dokładne szacunki, bowiem nie wiadomo, ile osób realnie wykonuje pracę w ramach jednoosobowej działalności gospodarczej, a ile jest do tego zmuszonych. Jednakże, jak wynika z badania GUS z 2016 roku, 80% samozatrudnionych nie wybrało takiej formy z własnej woli, aż 50% zmusił do tego pracodawca.

Wobec tego na polskim rynku pracy funkcjonują setki tysięcy osób przymuszonych do pracy na podstawie umów śmieciowych. Problem ten widoczny jest zwłaszcza w mniejszych powiatach, w których już teraz bezrobocie często przekracza 10%, a dochód ze „śmieciówek” jest jedynym źródłem ich utrzymania. W sytuacji, w której osoby pracujące na podstawie umów śmieciowych stracą dochód z tego źródła, jest wysoce prawdopodobne, że utracą jedyne źródło utrzymania całej rodziny. Wtedy do problemu epidemii dojdzie problem braku zatrudnienia, a brak perspektywy uzyskania pomocy ze strony państwa może doprowadzić tych ludzi na skraj finansowej (i nie tylko) wytrzymałości.

Oczywiście nie każdy straci źródło dochodu w wyniku kryzysu. Istnieje grupa osób, która świadomie wybiera tę formę zatrudnienia z różnych względów, jednak najczęściej są to osoby mające ugruntowaną pozycję na rynku pracy i będące wysokiej klasy specjalistami. Niniejszy tekst porusza problem osób przymuszonych przez pracodawcę do zawarcia takiej umowy. Jak widać ze statystyk GUS, skala tych osób może być bardzo duża.

Dla wielu ludzi pracujących na podstawie umów śmieciowych dochód z tego źródła stanowi jedyne źródło utrzymania. W wypadku utraty pracy, niepewnej perspektywy powrotu do niej oraz braku pomocy ze strony państwa całe rodziny mogą zostać bez środków do życia.

Jak pomóc, żeby nie wywrócić gospodarki?

Działania państwa w zakresie pomocy zatrudnionym na podstawie umów śmieciowych nie powinny obciążać ich pracodawców. Obecnie trudno określić skalę strat, jaką poniosą przedsiębiorcy, ale już teraz można przypuszczać, że będzie ona znaczna. Potencjalnie ich dodatkowe obciążenia mogłyby spowodować jeszcze większy kryzys i doprowadzić do bankructw. Właśnie dlatego to obowiązkiem państwa jako wspólnoty jest pomóc tym ludziom pomimo tego, że za sytuację osób pracujących na śmieciówkach odpowiedzialni są również powszechnie je stosujący pracodawcy. Skoro do tej pory nie poradziliśmy sobie z problemem wyparcia umów śmieciowych z rynku pracy, to obecnie musimy przełknąć gorzką pigułkę w postaci wypłaty świadczeń rekompensacyjnych. Dodatkowe obciążanie pracodawców w tym zakresie mogłoby spowodować wylanie dziecka z kąpielą, ponieważ widmo bankructwa zagląda w oczy również przedsiębiorcom.

Opisywany problem stanowi jeden z wielu, dla których rządzący będą musieli znaleźć rozwiązanie. Wobec tego zleceniobiorcy z całą pewnością muszą uzbroić się w cierpliwość. Potencjalnym rozwiązaniem może być utworzenie funduszu celowego, z którego mogłyby zostać uruchomione środki dla osób, które utraciły dochód w związku z koronawirusem, a mogłyby uprawdopodobnić, że gdyby nie epidemia, to nadal by go utrzymywały. Na pewno uruchomienie takiego funduszu może prowadzić do szeregu nadużyć, ale w sytuacji, gdy setki tysięcy ludzi straci jedyne źródło dochodu, poniesienie takiego ryzyka może okazać się konieczne. W tak ekstraordynaryjnej sytuacji warto rozważyć stworzenie specjalnego funduszu na kształt Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Niecodzienna sytuacja wymaga wyjątkowych środków. Warto, żeby tworząc pakiet pomocowy dla gospodarki, rządzący pamiętali nie tylko o pracodawcach, ale i pracownikach pozostających bez gwarantowanej opieki państwa.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.