Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Molestowanie hostess to standard, a winnych jak zwykle brak

Hostessy to młode, atrakcyjne dziewczyny, których praca polega na przyciąganiu wzroku klientów. Mimo że w samej Polsce istnieje ponad 100 agencji zajmujących się ich zatrudnianiem, problemy tej grupy pozostają niewidoczne. O wizerunku kobiet, męskim szowinizmie, a także polskim rynku pracy z Konradem Ciesiołkiewiczem, współautorem inicjatywy Raport Branża hostess w Polsce. Główne problemy i kontrowersje i szefem Komitetu Dialogu Społecznego KIG, rozmawia Karolina Olejak.

Rynek pracy hostess jest jednym z najmniej zbadanych. Praca tych kobiet często pozostaje niewidzialna. Dlatego interesujący jest kontekst, w jakim powstał pomysł na raport. Czy wydarzyła się jakaś wyjątkowa sytuacja, która doprowadziła do zajęcia się tym tematem?

Ludzie mający doświadczenie pracy w dużych instytucjach lub firmach spotykają się z tym problemem podczas setek wydarzeń organizowanych dla różnych branż. My również w trakcie jednej z takich imprez obserwowaliśmy przez kilka godzin pracę hostess. To, co działo się obok nas, było nie do zaakceptowania. Młode dziewczyny, ubrane bardzo wyzywająco, krążyły między gośćmi. Zachowania niektórych mężczyzn wobec tych pań były nie tylko zaczepkami, ale formą molestowania. Po tym doświadczeniu, wraz z zespołem,stwierdziliśmy, że trzeba coś z tym zrobić. To jedna z branż, w której pracownik jest ostatnim ogniwem i dlatego pozostaje niezauważalny. To pewnego rodzaju paradoks, bo teoretycznie rynek zatrudniający tysiące osób powinien mieć swoją reprezentację pracowników. Jednocześnie ze względu na specyfikę tej pracy trudno wyobrazić sobie związek zawodowy hostess. Dlatego pomysł na raport był, można powiedzieć, misyjny – ktoś w końcu musiał zwrócić uwagę na ten problem.

Jak wygląda struktura tej branży? Kim właściwie są hostessy?

Jak wykazała Anna PerlikPiątkowska, badaczka i redaktorka raportu w Polsce funkcjonuje około 100 agencji, które najczęściej nie ograniczają się tylko do pośrednictwa w zatrudnieniu hostów i hostess, ale również innych pracowników potrzebnych przy organizacji różnych wydarzeń. Na pięćdziesiąt kobiet przypada jeden zatrudniony mężczyzna. To ogromna dysproporcja. Hostessy to przeważnie studentki, które wchodzą dopiero na rynek pracy, więc elastyczne godziny są z ich perspektywy szczególnie istotne. Większość agencji przy rekrutacji stawia warunki co do ich wyglądu: wzrostu, aparycji i szczupłej sylwetki. Najchętniej przyjmuje się atrakcyjne i wysokie kobiety (ok. 170 cm wzrostu) w przedziale wiekowym 20-30 lat. To je najczęściej widzimy na bankietach, konferencjach czy promocjach.

Istnieją różne rodzaje pracy hostessy. W raporcie pojawiają się wypowiedzi, które różnicują warunki pracy w zależności od konkretnego zlecenia.

Na końcu w hierarchii znajdują się promocje w supermarketach. To tam stawki są najniższe, a warunki pracy najmniej sprzyjające. Uczestniczki badań wskazywały, że największym problemem jest wielogodzinne stanie, często w pobliżu lodówek w nieprzystosowanych do tego strojach – wysokie obcasy, sukienki na ramiączkach. Kolejnym nieprzyjemnym aspektem były nieprzychylne komentarze ze strony obsługi sklepu i klientów. Wyżej w hierarchii znajduje się obsługa konferencji oraz imprez kulturalnych. Tam wynagrodzenie jest znacznie wyższe. Choć to nie standard, na tego typu wydarzeniach hostessy mają do dyspozycji miejsce, w którym mogą się przebrać lub odpocząć. Na wernisażach czy premierach teatralnych raczej dominuje przyjazna atmosfera i możliwość uczestnictwa w ciekawym wydarzeniu. To podczas tego typu imprez najrzadziej dochodzi do przykrych komentarzy czy zaczepnych zachowań. Zupełnie inne są targi i bankiety. Stereotypowo najgorsze standardy obowiązują na typowo męskich wydarzeniach, związanych chociażby z branżą motoryzacyjną lub elektroniczną. Hostessy rzadko pracują tu jako doradcy, których zadaniem jest odpowiadanie na merytoryczne pytania klientów. Częściej ich rola sprowadza się do tego, aby atrakcyjnie wyglądać i przyciągać spojrzenia klientów. Z tego powodu sprawa staje się bardziej złożona, ponieważ z jednej strony pojawia się możliwość uzyskania godnego wynagrodzenia, z drugiej zaś to na tego typu wydarzeniach najczęściej dochodzi do molestowania seksualnego. Dodatkowo na bankietach pojawiają się zamożni mężczyźni z wysoką pozycją, którą potrafią wykorzystać. Najczęściej wiedzą również, jak utrzymać w tajemnicy swoje zachowanie.

Oczywiście większość dziewczyn nie ma zabezpieczenia w postaci umowy o pracę i mechanizmów, na podstawie których mogłyby dochodzić sprawiedliwości.

Zdecydowana większość to umowy cywilnoprawne, w tym umowy o dzieło, mimo że trudno zaklasyfikować w ten sposób zadania wykonywane w tej branży. Hostessy to w większości młode osoby, które dopiero wchodzą na rynek pracy, więc nie potrafią negocjować, kiepsko znają również swoje prawa. Potrzebują elastycznego zatrudnienia ze względu na łączenie pracy z nauką. Umowy pozakodeksowe z jednej strony gwarantują elastyczność, której potrzebują, ale z drugiej powodują duże rozproszenie i problem zauważania tego tematu przez instytucje państwa. W związku z tym praca hostess staje się tematem niczyim. Badania naszego zespołu tylko potwierdziły skalę problemu.

Na czym polega główny problem tej branży?

W optyce wielu ludzi praca hostessy wydaje się dość łatwa, bo jest wykonywana głównie przez młode osoby, nie wymaga wielu kwalifikacji i nie obciąża fizycznie. Ten wizerunek jest zupełnie niewspółmierny z rzeczywistością. Taki obraz wzmacnia fakt, że w naszych badaniach wiele dziewczyn przyznaje, że często same mówią o niej w ten sposób. Wydaje mi się, że kluczem jest wstyd. Rekompensują go niezłe zarobki i wspomniana już wcześniej elastyczność, szczególnie, że inne zawody są często zamknięte dla osób, które kontynuują naukę. Jednak te zalety nie wygaszają permanentnego poczucia upokorzenia. Właśnie ta kwestia pojawiła się w wywiadach. Nasze rozmówczynie przejawiały pewien charakterystyczny sposób myślenia. Nawet jeśli wynagrodzenie jest atrakcyjne, to gdy wydarzenie odbywa się na mojej uczelni, nie zgłaszam się do pracy tego dnia. Nie chcę, żeby moje koleżanki, koledzy i profesorowie wiedzieli, że jestem hostessą. Dziewczyny często ukrywają prawdę o sposobie, w jaki zarabiają na życie, również przed rodzicami lub partnerem. Najbardziej absurdalny w tej sytuacji jest fakt, że hostessy powinny być doceniane za to, że w ogóle pracują w tak młodym wieku, utrzymują się same, nierzadko pomagają swoim rodzinom, mogą dzięki temu kontynuować naukę. Uczą się dyscypliny pracy, komunikowania z innymi, zaradności. Jednocześnie towarzyszy im wstyd ze względu na obraz tej pracy, jaki stworzyło społeczeństwo. Może zabrzmi to dość górnolotnie, ale jako wspólnota ponosimy za to odpowiedzialność.

Poczucie wstydu jest silnie związane z seksualizacją tego zawodu. Poprzez wymagania co do wyglądu i strojów, w których hostessy zmuszone są pracować, stworzyliśmy różne stereotypy dotyczące tej pracy. Warto przytoczyć jeden z cytatów, który znalazł się w waszym opracowaniu: „Klienci często zachowują się jak świnie. Byłam hostessą na targach rolniczych czy budowlanych, gdzie pojawiał się dosyć specyficzny typ panów. Większość pijana, zachowywali się tak, jakby nigdy w życiu nie widzieli na oczy ładnych dziewczyn. Klepali nas po tyłkach, a my nic nie mogłyśmy zrobić. Nasz szef mówił, żebyśmy na to nie reagowały. Posłusznie się uśmiechając, zwiększałyśmy im szanse na «deal»”. To jednostkowy przypadek?

Zdecydowanie nie. To potworny problem. Seksualizacja tego zawodu ma różne wymiary. Pierwszy z nich to przekonanie, że hostessa pracuje ciałem. Wielu utożsamia ten zawód niemalże z prostytucją. To bolesne. Ludzie są przekonani, że te osoby są młode, ładne, ale dość ograniczone, tępe czy głupie. To nieprawda. Sprawdziliśmy to podczas rozmów, które odbyliśmy w większości z inteligentnymi studentkami. Lęk przed stygmatyzacją ujawnił się również w tym, że dziewczynom trudno było podjąć decyzję o spotkaniu z badaczami. Warunkiem jej przeprowadzenia była rozmowa z kobietą. Koniecznie musiało to być miejsce publicznie – kawiarnia lub cukiernia. Zachowanie hostess ujawniło liczne obawy przed wykorzystaniem. Ostatecznie w większości przypadków po odbytym wywiadzie pojawiało się poczucie uczestniczenia w czymś ważnym, otwierania się i jakiegoś oczyszczenia, a także zrzucenia z siebie ciężaru. Druga kwestia dotycząca seksualizacji ma oczywiście wymiar praktyczny, o którym mówiłaś. Zaczepki słowne, próba kontaktu fizycznego, niewybredne komentarze, próba wyłudzenia numerów telefonu. I to dotyczy nie tylko klientów, ale też pracowników firm organizujących wydarzenia. Molestowanie jest na porządku dziennym. Dziewczyny wprost mówią o tym, że w trakcie ośmiu godzin pracy po prostu trzeba się do tego przyzwyczaić.

Przyzwyczaić do molestowania?

Tak. Choć tego typu zachowania nie zawsze są tak nazywane przez same pokrzywdzone.

Znaczna część tych „incydentów” ma miejsce na bankietach, konferencjach lub innych wydarzeniach, w których biorą udział osoby wpływowe i dobrze usytuowane. Mężczyźni naprawdę potrafią wykorzystać swoją pozycję. Kolejnym problemem jest mentalność osób zlecających takie usługi. „Płacę, to wymagam”. Trzeba się podporządkować. Nie uświadamiamy sobie, że te młode dziewczyny dopiero wchodzą na rynek pracy, a ukształtowane tam mechanizmy mogą rzutować na ich całe życie zawodowe. Wpływa to również na całą wspólnotę, dlatego że ludzie wykonujący ten zawód przejmują w pewnym sensie relacje pracownicze, które tam zobaczą. W późniejszych etapach kariery zawodowej mogą je po prostu odzwierciedlić albo zacząć uznawać rzeczy, które są patologiczne za normę. A one nigdy nie powinny być pojmowane właśnie w ten sposób. Tu dużą pracę do wykonania mają zamawiający usługi od firm zatrudniających hostessy. One również mogą wyznaczyć standard pracy na swoich wydarzeniach. To w końcu buduje ich wizerunek.

Jest w tym pewien absurd. Zamawiający precyzują kolor ulotek i smak krówek, które rozdawane są na stoiskach, ale nie pilnują tego, jak traktowani są pracownicy, którzy je obsługują. Nie ma co się dziwić. Ten układ zapewnia idealny komfort psychiczny. Hostessa nie ma jednego przełożonego, z którym stosunek pracy jest jasno określony. Funkcjonują przecież takie instytucje, jak firma pośrednicząca, organizator wydarzenia, a czasem i właściciel danego stoiska. Nikt nie czuje bezpośredniej odpowiedzialności za ten standardy.

Właśnie na tym polega przezroczystość tego zawodu. Jednak po stronie instytucji zlecających można wiele zmienić w kwestii seksualizacji. Zresztą już dziś sporo się zmienia ze względu na to, co dzieje się w otoczeniu. W każdej branży coraz więcej mówi się o traktowaniu kobiet. Akcja „#MeToo” również otworzyła wielu ludziom oczy. Nawet jeśli nie wierzymy w szlachetne pobudki wielkich instytucji, biznesu czy agencji, to po prostu większość firm nie chce być utożsamiana z takim wizerunkiem. Warto to wykorzystać.

W swoim raporcie podajecie kilka pozytywnych przykładów zmiany tego podejścia.

Tak, np. Formuła 1 odstąpiła od zatrudniania hostess przy swoich wydarzeniach. Pewnie każdy z nas kojarzy z filmów lub gier komputerowych, jak wyglądała praca kobiet w tych okolicznościach. Ich zadaniem było odprowadzanie sportowców. Ładne dziewczyny w kusych strojach towarzyszyły tym, którzy swoimi umiejętnościami, nie wyglądem, rywalizowali w wyścigu. To była wybitnie seksualizująca rola. W jednoznaczny sposób podkreślano funkcję tych dziewczyn. Mężczyzna to ekspert w jakiejś dziedzinie, kobieta – tylko ładna ozdoba. Na szczęście odstąpiono od tego. Co ciekawe, była to szeroko dyskutowana decyzja. Sprzeciw pojawił się ze strony samych hostess, które straciły pracę. Dlatego to tak trudny temat. Naszą intencją nie jest przecież pozbawianie kogokolwiek pracy. Chodzi o to, abyśmy potrafili inaczej o niej myśleć.

Właśnie tu pojawiają się koronne argumenty liberałów. „Przecież dziewczyny same decydują się na tę pracę i nikt nie każe im jej wykonywać”. Spróbujmy, więc odtworzyć proces decyzyjny. Po pierwsze, dlaczego dziewczyny decydują się tam pracować, a po drugie, dlaczego zostają w branży mimo negatywnych doświadczeń? Moim zdaniem świat nie wygląda tak prosto, jak chcieliby to widzieć ludzie stawiający takie tezy.

Zgadzam się. Po pierwsze, często jest to jedyna praca, którą można pogodzić z nauką i która pozwala na utrzymanie. Jak wynika z naszego raportu, wielokrotnie podejmują ją dziewczyny z małych miejscowości, dla których praca zawodowa w okresie studiów nie jest zdobywaniem kolejnego wpisu w CV, ale koniecznością. Natomiast, jeśli chodzi o pozostawanie w branży, to z czasem różne rzeczy powszednieją. Jesteś jednak zbyt radykalna w swoim stanowisku. Są też dziewczyny, którym to nie przeszkadza. Zamiast całkowicie likwidować ten zawód, powinniśmy go po prostu ucywilizować.

Co zatem zrobić, żeby nie wylać dziecka z kąpielą? Ustawą nie uregulujemy języka.

Dróg radzenia sobie z tą sytuacją jest wiele. Przede wszystkim należy wrócić do pierwowzoru, do źródłosłowu. Host, hostessa to osoba, która w pewnym sensie reprezentuje gospodarza. Jego/jej obowiązkiem jest informowanie, otaczanie opieką, wzięcie odpowiedzialności za kształt wydarzenia. Host i hostessa pełnią funkcję, która w wielu sytuacjach wymaga zdobycia sporej wiedzy, przeprowadzenia ekspertyzy w jakieś dziedzinie. Hostessa ma opowiadać o produktach lub rozwiązaniach, prezentować je i ukazywać ich przeznaczenie. Na tym samym polega rola konsultanta czy konsultantki. O tych ludziach myślimy raczej w pozytywnie. Potrzebujemy więc przekierowania uwagi na kompetencje. Druga rzecz, którą powinniśmy zrobić, to zwrócić uwagę na sposób, w jaki wynagradzane są te osoby. Czy pracują w oparciu o odpowiednią umowę i czy ona w ogóle istnieje (co nie jest wcale takie oczywiste). Dziś wola pracodawcy stanowi jednocześnie bezdyskusyjny werdykt. To zlecający pracę decydują, czy dane zachowanie wobec hostessy jest w porządku, czy nie. Często dziewczyny same nie wiedzą, jak zakwalifikować dane zachowanie. Tym bardziej nie czują wsparcia i ochrony. Nie dotyczy to zresztą tylko sytuacji, które można uznać za molestowanie, ale również zwykłych warunków pracy. Przykład to spóźnienia. Jeśli pracuję w biurze i zdarzy mi się nie dotrzeć na czas, zostaję upomniany. W branży hostess standardem jest obcinanie wynagrodzenia. W wypadku odwołania wydarzenia w ostatniej chwili nie ma żadnej rekompensaty. Czasem do ostatniego momentu nie wiadomo, czy wynagrodzenie zostanie wypłacone. To również pewna forma nadużycia. Jeśli kobieta ma wystąpić w samej bieliźnie lub kusym stroju i do tego z uszami kota, w mojej opinii zawsze będzie to żenujące i uwłaczające jej godności. Jeśli jednak ktoś ma ochotę się na to zgodzić, to też jest w porządku, ale powinien mieć szansę zdecydować o tym z wyprzedzeniem. Często informacja o rodzaju stroju podawana jest na miejscu. Osoby, które karane są za wszelkie odstąpienia od normy, decydują się na to ze względu na strach przed konsekwencjami.

Z tego, co mówisz, wynika, że problem może nie dotyczyć tylko hostess.

To prawda. Z wulgarnym językiem, zaczepianiem lub podtekstami seksualnymi spotykają się również kobiety pracujące w sklepach lub w informacji. To ciekawe, że te same osoby, które pracują na recepcji w ciągu dnia, a wieczorem zatrudniają się na jakimś wydarzeniu, mówią, że mężczyźni zachowują się jak spuszczeni ze smyczy – w nocy zupełnie inaczej niż za dnia. Zwłaszcza, jeśli są to imprezy, na których można zachować pewną anonimowość. Co ciekawe, ta hipokryzja dotyczy w równym stopniu ludzi pracujących fizycznie, jak i intelektualistów czy biznesmenów. Wystarczą odpowiednie warunki, żeby zrezygnować z zasad, które normą są na co dzień.

Tak naprawdę wszystkie kwestie związane z brakiem umowy, niestabilnością zatrudnienia, brakiem stałego grafiku dotyczą poza hostessami właściwie całej branży „eventowej”, a także wielu innych zawodów. W podobnym wymiarze również ochroniarzy, sprzątaczek, opiekunek czy osób przygotowujących catering. Żeby rozwiązać wiele problemów, potrzebna jest zmiana całego rynku pracy. Co więc było waszą główną motywacją do zajęcia się akurat tym tematem? Czy faktycznie chodziło o skalę nadużyć na tle seksualnym, czy może to po prostu popularny temat i liczyliście na popularność? Dobrze widziane i korzystne wizerunkowo jest zajmowanie się traktowaniem kobiet w pracy.

Na początku swojej wypowiedzi trafiłaś w sedno. Na pewno skłoniło nas do tego osobiste doświadczenie, o którym wspominałem. Dopiero głębsza analiza problemu pozwoliła nam zobaczyć, że to kłopot, z którym boryka się wielu pracowników. Chcieliśmy pokazać rzeczywistość ludzi, którzy nas otaczają, ale ich nie zauważamy. Chcieliśmy również, aby nasz raport nie tylko ukazywał ciemne strony pracy w branży hostingu, ale był w pewnym sensie głosem upominającym się o szacunek do każdej pracy. Brzmi to górnolotnie, ale ze względu na brak zinstytucjonalizowanej ochrony tych zawodów nasz głos jest ważny. Te dziewczyny i wiele innych osób naprawdę potrzebuje, żeby stanąć w ich obronie w mądry sposób.

Raport jest częścią wspólnej inicjatywy Komitetu Dialogu Społecznego KIG i Forum Odpowiedzialnego Biznesu.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.