Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Kaszczyszyn  14 lutego 2020

Państwo w trybie środkowego palca

Piotr Kaszczyszyn  14 lutego 2020
przeczytanie zajmie 3 min

Posłanka i członkini Rady Mediów Narodowych, Joanna Lichocka prostym gestem jak w pigułce oddała filozofię działania dominującej części obozu władzy. „Państwo w trybie środkowego palca” ma się dobrze i nic nie zapowiada, że ulegnie to zmianie.

Wczorajsze ekscesy posłanki Lichockiej i budząca zażenowanie  podstawówkowa wręcz   niechęć do przyznania się i przeprosin, niepostrzeżenie przeniosły nas do świata rodem z Misia Stanisława Barei. W jednej z najmocniej zapadających w pamięci scen filmu, główny bohater próbuje odzyskać swój płaszcz, a kierownik szatni po krótkiej wymianie „uprzejmości” kończy temat dosadnym „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobisz?”.

Istotna część obozu „dobrej zmiany” zachowuje się dokładnie jak ten szatniarz. Mamy większość, mamy rację, możemy sobie wszystko przegłosować, choćby i o trzeciej nad ranem. Opozycja może nam fiknąć.

Logika szatniarza doskonale opisuje istotną część działań Zjednoczonej Prawicy od 2015 roku: przejęcie Trybunału Konstytucyjnego, „reforma” sądownictwa, odrzucanie każdej możliwej poprawki do własnych inicjatyw ustawodawczych. Z tej perspektywy środkowy palec posłanki Lichockiej to nie żadne novum, lecz zwyczajne symboliczne zwieńczenie trwającej od ponad pięciu lat budowy „państwa w trybie środkowego palca”.

Jednocześnie wczorajsze przegłosowanie 2 mld złotych dla telewizji publicznej, która stała się propagandową tubą (z wyłączeniem TVP Kultura i pojedynczych programów w innych pasmach) pokazuje też jedną ze stron podstawowej dychotomii organizującej od 2015 r. rządy „dobrej zmiany”. Z jednej strony jest logika kadrowa (wszystkie stanowiska w ręce lojalnych „żołnierzy”), którą symbolizuje minister Ziobro z jego „reformą” sądownictwa czy desant na media publiczne. Z drugiej mamy logikę instytucjonalną reprezentowaną przez premiera Morawieckiego, z powołaniem Polskiego Funduszu Rozwoju i szeregu innych instytucji, co do których można mieć zastrzeżenia, ale na pewno nie można potępiać tych inicjatyw z góry.

To właśnie wokół tego podziału będzie w istotnej mierze organizować filozofię rządzenia Zjednoczonej Prawicy. Sam nie mam wątpliwości, któremu z janusowych oblicz obozu „dobrej zmiany” należy kibicować, szczególnie w dalszej perspektywie sukcesji na prawicy po Jarosławie Kaczyńskim.

Gest Lichockiej to oczywiście świadectwo braku kultury osobistej, obraza godności Sejmu RP, wreszcie symbol anty-konserwatywnego rysu samego PiS-u. Ale na najbardziej podstawowym poziomie to grzech pychy. I nie chodzi tutaj nawet o przypomnienie przed czym kroczy pycha, ale zwrócenie uwagi na fundamentalną konsekwencję budowy „państwa w trybie środkowego palca”.

Na początku tej kadencji parlamentu proponowaliśmy Pakt Demokratyczny, który obok szeregu instytucjonalnych postulatów miał też punkt 9., gdzie wzywaliśmy politycznych liderów do działania, gdy przedstawiciele ich formacji wykraczać będą poza parlamentarną etykietę. „Dobrym obyczajem powinna być zdolność do stosowania wewnętrzpartyjnych i wewnątrzklubowych sankcji wobec posłów i senatorów, których działalność urągać będzie godności sprawowanego urzędu. Zarówno politycy obozu rządzącego, jak i opozycji, powinni wykazywać mniejszą pobłażliwość wobec pożałowania godnych «wyskoków» swoich kolegów i koleżanek nie licujących z powagą parlamentu” – pisaliśmy, uprzedzając wydarzenia takie, jak wczorajsze. Zaproszenie do przystąpienia do Paktu skierowaliśmy do liderów wszystkich formacji sejmowych i zostało ono solidarnie zlekceważone. Lekceważenie że strony rzekomych konserwatystów – rozczarowuje nas siłą rzeczy najsilniej.

Arogancja, buta, przekonanie o własnej nieomylności z perspektywy polskiej racji stanu, jakości rządzenia, ograniczonego zasobu kompetentnych kadr, przyszłości naszego państwa w dynamiczne zmieniającym się kontekście geopolitycznym oznacza działanie szkodliwe dla Polski. Partia nazywana z przyzwyczajenia konserwatywną nie tylko nie jest konserwatywna. Rządzący w praktyce często dystansują się od większości wartości, które dla konserwatystów stanowią o istocie polityki.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.