Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Wójcik  10 lutego 2020

Lewa Strona Odpowiada: Aniela Steinsbergowa

Bartosz Wójcik  10 lutego 2020
przeczytanie zajmie 10 min
Lewa Strona Odpowiada: Aniela Steinsbergowa Autorka: Magdalena Karpińska

Socjalistka – jedna z pierwszych kobiet w polskiej adwokaturze. W zmieniających się okolicznościach politycznych występowała w obronie słabszych i prześladowanych. Przed wojną w Lidze Obrony Praw Człowieka i Obywatela, podczas niej w „Żegocie”, w okresie PRL w Komitecie Obrony Robotników. Ten ostatni współzakładała.

„Jedna z najbardziej uroczych kobiet, jakie spotkałem w Podziemiu. Życzliwa, maniery wielkiej damy, język precyzyjny i barwny, patriotka wierząca w »niespożyte wartości Narodu«, przekonana o zwycięstwie, czuła na »sprawiedliwość społeczną«” – pisał w 1995 r., w liście do dziennikarza Roberta Jarockiego, legendarny kurier Polski Walczącej Jan Karski.

Z Anielą Steinsbergową zetknął się po raz pierwszy w okupowanym Krakowie. Była zaufaną współpracowniczką Józefa Cyrankiewicza – przywódcy małopolskiej konspiracji spod znaku Polskiej Partii Socjalistycznej (PPS) i oficera Związku Walki Zbrojnej (ZWZ-AK). Późniejszy premier PRL wyrastał wówczas na czołową osobistość krakowskiej konspiracji niepodległościowej, a Karski zawdzięczał mu ocalenie. To Cyrankiewicz zainicjował akcję uwolnienia rządowego emisariusza z rąk gestapo.

Steinsbergowa w kierowanych przez niego strukturach odpowiadała za nasłuch radiowy, tłumaczyła niemiecką prasę i współtworzyła pismo „Wolność” – główny tytuł krakowskiej PPS „Wolność Równość Niepodległość” (WRN). Na cele organizacyjne udostępniła własne mieszkanie.

Z kręgu Sempołowskiej

Urodziła się w 1896 r. jako Aniela Berlinerblau w zasymilowanej rodzinie pochodzenia żydowskiego. Szybko uległa fascynacji etosem radykalnej społecznie polskiej inteligencji. Ważną w tym rolę odegrała Stefania Sempołowska – znana działaczka oświatowa, bliska idei niepodległościowego socjalizmu. To prowadzone przez nią komplety ukształtowały Anielę Berlinerblau.

To w kręgu Sempołowskiej zetknęła się z kobietami zdecydowanymi walczyć o zmianę zastanego porządku społecznego. Jedną z nich była Maria Skłodowska-Curie.

Berlinerblau imponowało również polityczne zaangażowanie Sempołowskiej. U schyłku XIX w. więziona w osławionym X Pawilonie Cytadeli, podczas rewolucji 1905 r. powołała wraz z mężem – zaufanym człowiekiem Józefa Piłsudskiego, mecenasem Stanisławem Patkiem – Koło Obrońców Politycznych. Organizowali pomoc prawną i materialną dla represjonowanych przez carat rewolucjonistów oraz ich rodzin. Sempołowska walczyła ponadto o język polski w rusyfikowanych szkołach ludowych oraz – co dla Berlinerblau musiało być istotne – otwarcie przeciwstawiała się podsycanemu przez endecję antysemityzmowi.

Wychowana w takiej atmosferze Aniela Berlinerblau zdecydowała się na studia prawnicze. Dzięki zamożności rodziny mogła wyjechać do Szwajcarii, gdzie została słuchaczką Uniwersytetu w Lozannie. Dyplom obroniła już w wolnej Polsce, na Uniwersytecie Warszawskim, a w 1921 r. rozpoczęła aplikację adwokacką. Umożliwił jej to sam Leon Supiński – związany ze środowiskiem piłsudczykowskim i PPS pierwszy minister sprawiedliwości niepodległej Polski.

Choć aplikację ukończyła w 1925 r., na dopuszczenie do podjęcia praktyki musiała czekać znacznie dłużej. Samodzielną aktywność kobiety w elitarnym zawodzie traktowano wówczas jako sensację, przez co Izba Adwokacka aż przez 5 lat opóźniała jej egzamin. Steinsbergowa – krótko po studiach Aniela Berlinerblau wyszła za krakowskiego prawnika Emila Steinsberga – dopięła jednak swego. Na mocy wyroku Sądu Najwyższego została dopuszczona do egzaminu, który zdała.

W lipcu 1930 r. złożyła przysięgę, stając się jedną z pierwszych w niepodległej Polsce, a pierwszą w Galicji, kobietą z uprawnieniami adwokackimi.

W „czerwonym Krakowie”

Z Warszawy, z którą od lat związana była jej rodzina, do Krakowa przeniosła się po ślubie. Tam zbliżyła się do lokalnych struktur PPS oraz żydowskiego Bundu. Weszła też do zarządu krakowskiego oddziału Zrzeszenia Prawników Socjalistów, gdzie zaangażowała się w pracę koła obrońców politycznych. Działając tam poznała lokalnych przywódców robotniczych młodego pokolenia – Adama Ciołkosza i Józefa Cyrankiewicza oraz znanego bundowca, a w przyszłości współtwórcę „Żegoty”, Leona Feinera. W 1934 r. zdecydowała się wstąpić do PPS.

Szybko zyskała sławę specjalistki od spraw politycznych. Broniła robotników związanych z PPS, ale także osób oskarżonych o działalność komunistyczną. „Procesy [te] były bezwarunkowo naruszeniem praw obywatelskich, broniło się więc prawa do wolności przekonań, prawa do działalności politycznej takiej, jaką można było prowadzić w innych państwach” – wspominała po latach. Podejmowała się także spraw ludzi z niższych warstw społecznych sądzonych za przestępstwa popełnione z ubóstwa. W takich przypadkach nie pobierała honorarium.

Społecznie, jako członek szerszego zespołu adwokatów, broniła również w swoim najgłośniejszym przed wojną procesie. Oskarżonymi byli robotnicy demonstrujący w akcie solidarności ze strajkiem pracownic krakowskiej fabryki „Semperit”. W marcu 1936 r. w mieście doszło do masowych manifestacji, podczas których policja otworzyła ogień. 10 osób zabito, a blisko 50 raniono. 49 protestujących postawiono następnie przed sądem. Wielką akcję wsparcia dla rodzin poległych, dla rannych i oskarżonych zorganizowała krakowska PPS. „Ten proces generalnie został wygrany, gdyż ludzi zwolniono albo skazano na niskie wyroki” – powie po latach. Pozycja Steinsbergowej rosła. W 1938 r. Krakowska Rada Adwokacka mianowała ją egzaminatorką kandydatów do obrończej praktyki.

W latach 30., jak wiele osób z kręgu socjalistycznej inteligencji, związała się z Ligą Obrony Praw Człowieka i Obywatela, występującą przeciw prześladowaniom za poglądy polityczne. Naczelnym postulatem organizacji kierowanej przez znanego pisarza Andrzeja Struga była likwidacja obozu odosobnienia w Berezie Kartuskiej. W 1937 r. Liga – przez prawicę narodową atakowana pod zarzutem szerzenia prądów żydowsko-masońskich, przez sanacyjne władze za związki z komunistami – została zdelegalizowana. Steinsbergowa była też członkiem Komitetu Pomocy Ofiarom Terroru Hitlerowskiego, powołanego wspólnie przez PPS i Bund w odpowiedzi na wzrost prześladowań politycznych w Niemczech.

Wolność – Równość – Niepodległość. I szmalcownicy

Wojna zastała ją w Krakowie. Już w pierwszych miesiącach okupacji wraz z mężem nawiązała kontakt z niepodległościową konspiracją socjalistyczną. Choć w świetle nazistowskiego ustawodawstwa byli do tego zobowiązani, nie przenieśli się do getta. Dzięki mocnym papierom, wystawionym osobiście przez Cyrankiewicza, pozostali po tzw. stronie aryjskiej. Steinsbergowa została bliską współpracowniczką przywódcy pepeesowskiego podziemia w Małopolsce. Gdy wiosną 1941 r. wpadł w ręce gestapo, to ona ewakuowała jego skrytkę.

Pół roku później małżeństwo postanowiło przenieść się do Warszawy, gdzie łatwiej było o anonimowość. Tam w przypadkowej łapance Emil wpadł w ręce Niemców. Steinsbergowie, mimo żydowskiego pochodzenia, usiłowali bowiem funkcjonować normalnie – wychodzili z domu, szukali zarobku. Aniela kilkakrotnie padła ofiarą szantażu ze strony szmalcowników. Po każdym takim otarciu się o śmierć – niczego nie próbowała udowadniać, płaciła – trzeba było zniknąć. W efekcie, a dodatkowe niebezpieczeństwa rodziła współpraca z podziemiem, przez cały okres okupacji zmieniała mieszkanie blisko 20 razy.

W stolicy została włączona do prac nad Programem Polski Ludowej – sygnowanym przez PPS WRN planem powojennej przebudowy Polski. Równolegle podjęła współpracę z Radą Pomocy Żydom. Właśnie socjaliści, polscy ale i żydowscy, odgrywali główną rolę w legendarnej „Żegocie”.

„To, co ona zdziałała w czasie okupacji, będąc Żydówką, z ramienia Patronatu – nie wiadomo nawet jakiego, z lipną legitymacją wchodziła w samą »paszczę lwa«. Chodziła do Niemców, do Kripo [Kriminalpolizei – red.] wyciągać aresztowanych z więzienia na ul. Daniłowiczowskiej, a jednocześnie rozprowadzała pieniądze Żegoty” – relacjonował znający Steinsbergową prawnik Stanisław Gajewski.

Z okresu pracy dla Rady zapamiętała psychozę szantażu. Po latach wspominała sytuację, gdy po przechwyceniu przez podziemie donosu denuncjującego żydowskie pochodzenie żony jednego ze znanych polskich lekarzy, została wysłana, by go ostrzec. Gdy to zrobiła, przerażony zapytał: „Ile chcesz?”. Działaczkę „Żegoty” wziął za szmalcowniczkę, ostrzeżenie – za cyniczną groźbę. Warto zaznaczyć, że nie całe podziemie piętnowało haniebny proceder. Komunikatów Kierownictwa Walki Podziemnej o wyrokach za prześladowanie żydowskich współobywateli konsekwentnie nie publikowała choćby cała konspiracyjna prasa obozu narodowego.

W Warszawie, wraz z Aliną Margolis – przyszłą żoną przywódcy Żydowskiej Organizacji Bojowej, Marka Edelmana – opiekowała się też umierającą mentorką i przyjaciółką Stefanią Sempołowską. Miasto opuściła z ludnością cywilną po wybuchu powstania. Z całej kilkunastoosobowej rodziny wojnę przeżyła Aniela, jej 14-letnia bratanica będąca podopieczną „Żegoty” oraz brat, który tuż przed niemiecko-sowiecką inwazją na Polskę wyjechał na Zachód.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.

Czas milczenia

„Miałam przeświadczenie, że uczestniczę w pracach doniosłych, o historycznym znaczeniu” – wspominała pierwsze lata powojenne. Wobec klęski orientacji niepodległościowej, bliska kierunkowi przemian społeczno-gospodarczych zapowiadanych przez nowy obóz władzy, postanowiła włączyć się w nurt życia publicznego. Jako ceniona prawniczka już wiosną 1945 r. dostała propozycję objęcia stanowiska radcy Biura Prawnego przy Prezydium Rady Ministrów. Zgodziła się.

Wstąpiła też do koncesjonowanej PPS. Zapewne utwierdzało ją w podejmowanych decyzjach stanowisko Cyrankiewicza. Konspiracyjny bohater antyfaszystowskiej, ale i antykomunistycznej PPS-WRN, ocalały z piekła obozów Auschwitz i Mauthausen, w nowych okolicznościach zdecydował się na współpracę z prosowiecką PPR. W 1947 r. stanął na czele warszawskiego rządu.

Za zasłoną odbudowy kraju komuniści stawiali jednak kolejne kroki na drodze do eliminacji opozycji. Początkowo metodą prześladowań, fałszerstw i rozłamów rozbili Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL). Następnie przystąpili do pacyfikacji niezależnych środowisk socjalistycznych. W tym okresie Steinsbergowa miała zostać wykluczona z partii za rzekomą prawicowość. Decyzję osobiście anulował jednak Cyrankiewicz. Gdy komuniści dopięli swego – koncesjonowana PPS utraciła resztki samodzielności i wraz z rozdającą karty komunistyczną PPR utworzyła Polską Zjednoczoną Partię Robotniczą (PZPR), Steinsbergowa weszła w jej szeregi. Choć musiała zdawać sobie sprawę z kierunku rozwoju sytuacji, nie zrezygnowała. Ani z legitymacji, ani stanowiska.

W Urzędzie Rady Ministrów pracowała do 1953 r. W okresie tym, a był to czas największego nasilenia terroru, przetłumaczyła też kilka istotnych z punktu widzenia obowiązującej ideologii publikacji. Był wśród nich bliski jej niewątpliwie Marks, ale także znajdujący się wówczas u progu krwawych rządów Mao Zedong. Czy jednocześnie – twierdziły tak po latach raporty Służby Bezpieczeństwa (SB) – pomagała wyrzuconym za margines społeczeństwa pepeesowcom spod znaku WRN? Nie sposób dziś potwierdzić.

Stanowisko w rządowej administracji straciła po odejściu Cyrankiewicza. „Politycznie i klasowo obca, chociaż formalnie posiada znajomość teorii marksizmu (b[yły] członek WRN i powiązana z Bundem)” – brzmiało nieoficjalne, zachowane w jej aktach uzasadnienie decyzji.

Zanim nastał Październik

„Wiedziano, że były aresztowania, prześladowania za przekonania polityczne, że ludzie często po prostu znikali z ulicy, ale z ogromu terroru, z ilości zapadających wyroków wieloletniego więzienia lub śmierci, większość społeczeństwa nie zdawała sobie sprawy” – wspominała. Za przełom uważała ucieczkę na Zachód w grudniu 1953 r. Józefa Światły, jednego z czołowych dygnitarzy Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Niebawem na falach Radia Wolna Europa pojawiły się audycje odsłaniające realia panującego w Polsce reżimu.

W 1954 r. Steinsbergowa zdecydowała się na powrót do praktyki adwokackiej. Jak przed laty, szczególnie interesowały ją sprawy o podłożu politycznym. Jeszcze przed ogłoszeniem rewelacji Światły i długo przed śmiercią Bieruta, podjęła się reprezentowania Stanisława Cybulskiego – skazanego na 15 lat funkcjonariusza okupacyjnej Delegatury Rządu na Kraj. Wkrótce wziąć miała kolejne sprawy. Broniła m.in. Marcelego Porowskiego – wywodzącego się z kręgów PPS-WRN prezydenta powstańczej Warszawy. Zagłębiając się w tragedię ludzi AK i Delegatury, podjęła decyzję o wystąpieniu z PZPR.

Najwięcej satysfakcji przyniosła jej batalia o wolność i dobre imię Kazimierza Moczarskiego – traktowanego ze szczególną bezwzględnością oficera AK oraz funkcjonariusza Kierownictwa Walki Podziemnej (KWP). Do jego wspólnej obrony zaprosił ją w 1955 r. mecenas Władysław Winawer. Po miesiącach zmagań, wiosną 1956 r. Steinsbergowa wyszła z inicjatywą, by za prześladowanymi akowcami otwarcie wstawiły się czołowe osobistości polskiej nauki i kultury. Na jej propozycję przystali m.in. profesorowie Tadeusz Kotarbiński i Stanisław Ossowski, Maria Dąbrowska czy Antoni Słonimski. Choć polityczną odwilż odczuwano coraz bardziej, sytuacja daleka była od stabilnej. Dwa miesiące później do robotników manifestujących na ulicach Poznania otworzono ogień.

Walka o Moczarskiego zakończyła się jednak zwycięstwem. Z końcem 1956 r. Winawerowi i Steinsbergowej – przy zaciętej i pełnej godności postawie oskarżonego – udało się doprowadzić do unieważnienia wyroków i pełnego uniewinnienia. Zarówno Moczarskiego, jak i jego towarzyszy z KWP. Precedensowy wyrok otworzył szansę na oczyszczenie z fałszywych zarzutów wielu ludziom. „Nigdy nie przyznałem się i nigdy nie przyznam się do popełnienia zarzucanych mi w okresie oskarżenia przestępstw. Wymalowano mi na czole znak gestapo. Dla pohańbienia mnie i całego ruchu akowskiego zostałem osadzony razem ze zbrodniarzami gestapowskimi […]” – grzmiał na sali sądowej wolny po 11 latach przyszły autor Rozmów z katem. Część wyroku spędził w oczekiwaniu na wykonanie kary śmierci.

W kolejnych latach wraz z mecenasem Winawerem i Moczarskim zabiegała o ukaranie osób odpowiedzialnych za prześladowania i mordy sądowe doby stalinizmu. Choć część z nich została osądzona, kary były pozorne. W przywracanie dobrego imienia ludziom podziemia włączała się też publicystycznie.

„Syjonistka” i „wróg ustroju”. Praworządność małej stabilizacji

W drugiej połowie lat 50. związała się z Klubem Krzywego Koła (KKK) – zrzeszającym czołowe nazwiska polskiej inteligencji, na ogół krytycznym wobec polityki władz PRL środowiskiem dyskusyjnym. Tu bliskie relacje nawiązała zwłaszcza z dwoma współpracownikami tygodnika „Po prostu” uchodzącego za symbol odwilży i demokratyzacji. Obaj mieli akowską przeszłość i wyróżniali się młodym jak na realia elitarnego kręgu wiekiem.

Pierwszym był literaturoznawca Jan Józef Lipski, drugim prawnik Jan Olszewski. Połączenie doświadczenia Steinsbergowej z determinacją i inicjatywą obu z nich już niebawem miało okazać się istotnym czynnikiem godzącym w stabilność ustroju PRL.

Swoją pozycję w klubie Steinsbergowa wykorzystywała w pracy adwokackiej. Jej modus operandi stało się bowiem angażowanie w prowadzone sprawy, zarówno w charakterze biegłych, jak i publiczności, elity polskiej nauki, zasłużonych postaci okupacyjnego podziemia oraz znanych nazwisk kultury. Usiłowała wywierać w ten sposób nacisk moralny na orzekających sędziów, a pośrednio także na władzę.

„Kiedy weszłam na salę sądową […] zrobiło mi się ciemno przed oczami i opanowała mnie straszliwa trema – Klub Krzywego Koła zorganizował »widownię«. W pierwszym rzędzie ławek prof. [Tadeusz] Kotarbiński i jego żona, prof. Maria Ossowska i Stanisław Ossowski, Edward Lipiński, Józef Chałasiński, Leszek Kołakowski, za nimi świta docentów i asystentów, nadto [Jan] Parandowski, Paweł Jasienica, [Julian] Przyboś i Klub Krzywego Koła in corpore” – wspominała rozprawę Hanny Rewskiej – wywiadowczyni AK i uczestniczki zamachu na Kutscherę, sądzonej w 1959 r. za rozpowszechnianie paryskiej „Kultury” i kontakty z Jerzym Giedroyciem.

W latach 60. broniła w szeregu spraw politycznych. Jej klientami byli m.in. represjonowani literaci, tacy jak wywodzący się z tradycji lewicy socjalistycznej Jan Nepomucen Miller czy niegdysiejszy legionista i adiutant Piłsudskiego January Grzędziński; posiadająca akowski życiorys sekretarz KKK Anna Rudzińska oraz sądzeni za krytykę PZPR z pozycji lewicowych Karol Modzelewski i Jacek Kuroń. Odpowiedni „szum” wokół spraw organizował Lipski. Na ławie obrończej Steinsbergowej niejednokrotnie towarzyszył Olszewski.

Po wystąpieniach studenckich w marcu 1968 r. zaangażowała się w organizację pomocy prawnej dla represjonowanych. W odpowiedzi władze partyjne zaczęły zabiegi o skreślenie mecenas z listy adwokatów. Pretekstem miał być podeszły wiek i zły stan zdrowia. Daleko posunięta troska partii nie uchroniła jej jednak przed antysemicką nagonką – dyspozycyjna wobec PZPR prasa „zdemaskowała” Steinsbergową jako wychowankę syjonistycznej organizacji „Jehuda”.  Odpowiedziała listem do samego Cyrankiewicza, w którym, zaznaczając, że nie traktuje fałszywego zarzutu jako obelgi, dodawała: „Żywię uczucie wdzięczności dla wielkich pedagogów, którzy byli moimi wychowawcami. Z inspiracji Stefanii Sempołowskiej związałam się z PPS i jako młody adwokat podjęłam się – jak Pan Premier może sobie przypomina – obron w procesach politycznych”.

Trwające blisko dwa lata odwołania, a także wstawiennictwo wywodzących się z PPS szanowanych adwokatów Józefa Stopnickiego i Ludwika Cohna, nie pomogły. Wiosną 1970 r. została definitywnie skreślona z listy czynnych zawodowo obrońców.

„Jakieś pieniądze, jakieś adresy”. Pierwsza dama opozycji

Po odsunięciu od zawodu przystąpiła do spisywania wspomnień. Zacieśniła też związki z nieformalnym kręgiem socjalistów-niepodległościowców, wciąż poszukujących sposobów oddziaływania na peerelowską rzeczywistość. Brała w tym czasie udział w symbolicznych spotkaniach nad grobem zmarłego w stalinowskim więzieniu założyciela PPS-WRN i jednego z przywódców Polski Podziemnej, Kazimierza Pużaka.

W 1975 r. podpis Steinsbergowej znalazł się pod Listem 59 – otwartym apelem do władz krytykującym zamiar wprowadzenia do Konstytucji PRL zapisów o wieczystym sojuszu z ZSRR oraz kierowniczej roli PZPR. Wcześniej, na 30-lecie PRL wraz z Janem Olszewskim zainicjowała akcję poufnego wezwania do amnestionowania więźniów politycznych. Jednak na dobre „zacząć” miało się latem 1976 r., gdy władze zdławiły wystąpienie robotników protestujących przeciw drastycznej podwyżce cen żywności. Największą skalę zajścia osiągnęły w Radomiu i Ursusie.

„Ofiary obecnych represji nie mogą liczyć na żadną pomoc i obronę ze strony instytucji do tego powołanych, np. związków zawodowych, których rola jest żałosna. Pomocy odmawiają też agendy opieki społecznej. W tej sytuacji rolę tę musi wziąć na siebie społeczeństwo, w interesie którego wystąpili prześladowani. Społeczeństwo bowiem nie ma innych metod obrony przed bezprawiem, jak solidarność i wzajemna pomoc” – wzywał Apel do społeczeństwa i władz PRL, oficjalnie powołujący Komitet Obrony Robotników (KOR). Wśród 14 członków założycieli pierwszej od 30 lat jawnej organizacji opozycyjnej była jedna kobieta. Mecenas Steinsbergowa.

Założenie było proste. Do robotników i ich rodzin z pomocą materialną docierać mieli ludzie młodzi, skupieni głównie wokół Antoniego Macierewicza i Jacka Kuronia. Parasol ochronny dla ich aktywności dawali natomiast firmujący całą imprezę swoim autorytetem tzw. starsi państwo. W grupie tej znaleźli się m.in. szef warszawskiego Kierownictwa Dywersji AK, a po wojnie współtwórca Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość dr Józef Rybicki oraz kapelan Szarych Szeregów ks. Jan Zieja. Dominowali jednak pepeesowcy. Wśród nich, obok Steinsbergowej, m.in. sądzony w 1948 r. razem z Pużakiem Ludwik Cohn; uprowadzony w 1945 r. z innymi przywódcami Polski Podziemnej i mający za sobą dziesięcioletni pobyt w sowieckich więzieniach komendant Milicji Robotniczej PPS-WRN Antoni Pajdak; wreszcie najstarszy, polityczną drogę zaczynający jeszcze od antycarskich wystąpień podczas rewolucji 1905 r. (!), prof. Edward Lipiński.

Gdy po pierwszych próbach niesienia pomocy okazało się, że wysłannicy na robotnicze procesy są zatrzymywani przez milicję, a nawet bici, postanowiono, że jechać musi ktoś, kogo „władza ludowa” nie odważy się ruszyć. Do Radomia udali się także 80-letnia Steinsbergowa i 82-letni Pajdak.

„Nie znałem ludzi bardziej energicznych od naszych Starszych Państwa. To właśnie Aniela i Antoni byli w pierwszej ekipie obserwatorów, których nie zatrzymano” – napisze w swych wspomnieniach Jacek Kuroń. Warto dodać, że w komitecie ważne role odgrywali także od dwóch dekad współpracujący ze Steinsbergową Lipski oraz formalnie nie będący jego członkiem Olszewski.

Zesłana na emeryturę mecenas została czołową ekspertką prawną środowiska. Redagowała i sygnowała kolejne apele, organizowała narady. Wspierała kierowane przez Zofię i Zbigniewa Romaszewskich Biuro Interwencji Komitetu Samoobrony Społecznej KOR (KSS KOR). Mediowała także w licznych sprawach spornych. SB usiłowała bowiem rozgrywać różnice ideowe „Graczy” – tak określano korowców w resortowej nomenklaturze – podsycając, a niekiedy inspirując konflikty metodami operacyjnymi.

Szczególną popularnością cieszyła się wśród tzw. młodego KOR-u. Nawiązując do niejasności wokół właściwej daty urodzenia dostojnej i zawsze eleganckiej „Pani Anieli”, żartowano, że w młodości była kochanką Romualda Traugutta. Znana była też anegdota o jej ripoście na jeden z wielu anonimowych telefonów, w którym określona została „starą żydowską kurwą”. „To jest chamstwo wypominać kobiecie wiek” – miała odpowiedzieć.

Jej akcje jeszcze wzrosły, gdy 11 listopada 1978 r. wraz z innymi nestorami KSS KOR wzięła udział w kolportażu na warszawskiej Starówce oświadczenia wydanego z okazji 60. rocznicy odzyskania niepodległości.

Po Sierpniu 1980 r. 84-letnia mecenas została członkiem działającego pod auspicjami kierownictwa „Solidarności” Komitetu Obrony Więzionych za Przekonania. Choć coraz wyraźniej pogarszał się jej stan zdrowia – w 1983 r. amputowano jej nogę – nie zrezygnowała z aktywności. Po wprowadzeniu stanu wojennego, zarówno w prasie podziemnej, jak i emigracyjnej, występowała w obronie więzionych i szczególnie atakowanych przez partyjną propagandę działaczy KSS KOR: Adama Michnika, Jacka Kuronia, Zbigniewa Romaszewskiego i Henryka Wujca. „Mam nadzieję, że Polacy na emigracji wezmą w obronę oskarżonych. I że zrobią to jednogłośnie” – kończyła wywiad udzielony Jerzemu Giedroyciowi krótko przed spodziewanym procesem korowców. Wyraźnie ubolewała nad biernością w ich sprawie najwyższych autorytetów społecznych w Polsce.

W ostatnich latach życia Steinsbergową opiekowali się m.in. Marek Edelman i związana z KOR poetka Anka Kowalska. Pieniądze na jej leczenie przysyłał Giedroyc. Krótko przed śmiercią, właściwie nie mogąc już opuszczać domu, przystąpiła do reaktywowanej m.in. przez Jana Józefa Lipskiego PPS. Zmarła 22 grudnia 1988 r.

* * *

Pod koniec lat 70. w paryskiej „Kulturze” ukazał się fragment wspomnień mecenas Anieli Steinsbergowej. Autorka poprzedziła je Norwidowskim mottem:

Ogromne wojska, bitne generały / Policje tajne, widne i dwu-płciowe

Przeciwko komuż tak się pojednały? / Przeciwko kilku myślom… co nie nowe!

Autor korzystał z biograficznego szkicu autorstwa prof. Andrzeja Friszke, zamieszczonego we wznowionych w 2015 r. wspomnieniach Steinsbergowej „Widziane z ławy obrończej”; życiorysu Steinsbergowej pióra Roberta Jarockiego w Polskim Słowniku Biograficznym oraz tekstu Joanny Sokolińskiej „Ostrygi i KOR w życiu Anieli Steinsbergowej” opublikowanym w 2006 r. w Dużym Formacie. Ponadto – z prasy podziemnej i oficjalnej.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.