Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kędzierski: Pensja rodzicielska to odpowiedź na ogromne zmiany w naszym społeczeństwie

„Mamy dzisiaj bardzo duże obciążenia osób między 30 a 45 rokiem życia. Ta grupa znajduje się w szczycie kariery zawodowej, ma małe dzieci (kiedyś w tym wieku byłyby już odchowane), często jest uwikłana w kredyty hipoteczne, a rodzice tych osób powoli wchodzą w wiek, w którym nie mogą liczyć na pomoc państwa, więc ich dzieci również muszą znaleźć dla nich czas. W końcu na tych ludziach spoczywa cały system emerytalny […] Nie mając czasu na inwestowanie w relacje, nie ma szansy na trwałe i stabilne związki formalne i nieformalne, w których mogą się wychowywać dzieci, a to już jest problem społeczny. Każda niestabilność rodziny nie służy dzieciom” – argumentował Marcin Kędzierski, główny ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego na V Kongresie KJ w Łodzi.

Jesteśmy świadkami ogromnych zmian społecznych […] Nadszedł zmierzch epoki wdów – społeczeństwa od wieków bazowały na istotnej roli kobiet, które z różnych powodów traciły swoich mężów. Te kobiety kończyły 60 rok życia i pełniły pewną funkcję społeczną. Po II wojnie światowej przeciętna długość życia wzrosła z ok. 55-56 (była ona zaniżana przez mężczyzn), do ok. 75-80 lat. Żyjemy ok. 20 lat dłużej – zwłaszcza mężczyźni – i nagle pojawiły się nie pojedyncze osoby powyżej 80 roku życia, ale całe pokolenie. Mamy grupę 75+, z którą nie do końca wiemy, co zrobić. Państwo i społeczeństwo nie są na to przygotowane, a samo pokolenie zaczyna artykułować pewne oczekiwania, ponieważ chce być traktowane na równi z innymi grupami” – stwierdził Kędzierski.

„Jesteśmy na etapie gonienia »edukróliczka«. Kiedyś ludzie uczyli się do 15, czy 20 roku życia, a obecnie ta granica przesunięta jest do 25, 30 roku życia, a tak naprawdę możemy mówić wręcz o tzw. uczeniu się poprzez życie. To oznacza, że coraz później wchodzimy na rynek pracy i zakładamy rodziny. To prowadzi do trzeciej ważnej zmiany, czyli do zjawiska »dziadkorodziców«. Na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat średni wiek, kiedy rodziło się pierwsze dziecko przez kobietę w Polsce wzrósł z lat 23 w latach 70. XX wieku do 28 lat obecnie. Główna zmiana wydarzyła się na przełomie XX i XXI wieku. Ten trend cały czas się pogłębia – ludzie coraz później mają dzieci” – diagnozował główny ekspert Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego.

„Obecnie osoba w wieku lat 40 jest w pełni sił – coraz częściej mówi się wręcz, że to są osoby młode. Zresztą tak mówimy o politykach w tym wieku, że są jeszcze młodzi (Duda czy Trzaskowski). Zupełnie przesunęły się nam te kategorie. Formalnie definiuje się osoby młode do 35 roku życia. Ta zmiana cyklu życia ma wpływ na wiele warstw życia społecznego, politycznego i gospodarczego. Drugim skutkiem zmiany cyklu życia jest zmiana modelu rodziny. […] Od kilkudziesięciu lat obserwujemy zanik rodzin wielopokoleniowych – spowodowany chociażby mobilnością zawodową zapoczątkowaną w PRL-u; tym, że dzieci coraz rzadziej mieszkają z dziadkami, a sama częstotliwość kontaktów między dziećmi, a rodzicami z dekady na dekadę jest coraz rzadsza (kiedyś dzieci odwiedzały rodziców co tydzień, teraz co miesiąc). Po drugie, możemy mówić o emancypacji społecznej i zawodowej kobiet. W czasach PRL panowała powszechna zgoda co do tego, że kobieta ma niejako dwa etaty: w pracy i w domu. To się dzisiaj zmienia – współcześnie kobiety nie chcą powielać modeli, w których żyły ich matki. Jednocześnie zmienia się model podejścia do dzieci. Osobiście nazywam to zjawisko »pajdokapitalizmem« polegające na tym, że życie rodziców coraz mocniej kręci się wokół dzieci. To z kolei jest efektem zmian w relacjach między kobietą a mężczyzną oraz roli dziecka w rodzinie. W końcu mamy do czynienia z indywidualizacją i słabnięciem więzi społecznych. Z jednej strony dzięki mobilności, aktywności zawodowej czy dostępu do nowych technologii mamy możliwość poznawania nowych osób, to z drugiej te nowe więzi są słabe. Na Podkarpaciu zaledwie 25% (1/4) dzieci pochodzi z związków nieformalnych, ale już w województwie zachodniopomorskim mówimy o poziomie 75% (3/4) (statystycznie rzecz biorąc związki nieformalne są mniej stabilne niż formalne). To pokazuje, że instytucja rodziny ulega istotnej zmianie” – stwierdził Kędzierski.

„Wnioski płynące z tych zmian są następujące. Po pierwsze, skoro nie mamy pomysłu na osoby 75+, te osoby coraz częściej dotyka samotność czy depresja. I tak jak już zauważyłem, ta grupa jest coraz liczniejsza i co za tym idzie, będzie ona miała rosnący wpływ na wyniki wyborów […] Po drugie, mamy dzisiaj bardzo duże obciążenia osób między 30 a 45 rokiem życia. Ta grupa znajduje się w szczycie kariery zawodowej, ma małe dzieci (kiedyś w tym wieku byłyby już odchowane), często jest uwikłana w kredyty hipoteczne, a rodzice tych osób powoli wchodzą w wiek, w którym nie mogą liczyć na pomoc państwa, więc ich dzieci również muszą znaleźć czas dla nich. W końcu na tych ludziach spoczywa cały system emerytalny. Najbardziej na tej sytuacji cierpią więzi rodzinne – praca, opieka nad dziećmi, opieka nad rodzicami, spłata zadłużeń wymagają czasu, którego później brakuje na pogłębianie relacji międzyludzkich – co widzimy w statystykach rozwodów. Nie mając czasu na inwestowanie w relacje, nie ma szansy na trwałe i stabilne związki formalne i nieformalne, w których mogą się wychowywać dzieci, a to już jest problem społeczny. Każda niestabilność rodziny nie służy dzieciom” – argumentował Marcin Kędzierski.

„Mając tak zarysowany obraz sytuacji moja teza brzmi następująco: co zrobić, żeby tym najbardziej obciążonym z pokolenia 30-45, kupić czas. Jak dać im czas, żeby mogli zadbać o więzi między sobą, ze swoimi rodzicami czy dziećmi? Pytanie może jest banalne, ale odpowiedź już nie. Oczywiście nie jest tak, że jesteśmy bezradni, ponieważ istnieją pewne szanse [..] Postulat, który przedstawiłem w swoim programowym tekście przywołanym na początku, to pomysł pensji rodzicielskiej – czyli wynagradzania rodziców za to, że zostają z dziećmi w domu w tym okresie między 30 a 45 rokiem życia, ponieważ to się może zwrócić w przyszłości. Te osoby zaciągają pewnego rodzaju hipotekę: mogą pracować mniej, nie wypadają całkowicie z rynku pracy, mogą się zaangażować społecznie i politycznie, co może być istotne dla kobiet, które obecnie nie mają takiej możliwości (główny powód, dla którego Polki nie chcą mieć dzieci jest taki, że mają złe doświadczenia przy podziale obowiązków przy pierwszym dziecku). Bardziej sprawiedliwy podział mógłby zachęcić rodziców do bardziej odważnych decyzji prokreacyjnych” – podsumował swój występ Kędzierski.