Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Libura: Podczas transformacji zapomniano, że zdrowie jest też zasobem społecznym [VIDEO]

„Zdrowie powinno być traktowane jako zasób wspólny, a nie jedynie jako zasób indywidualny. Jeśli spojrzeć na rozumienie tego, czym jest zdrowie, zobaczymy ciągłą ewolucję. Przykładem są tutaj nauki ekonomiczne, w których po przerwie wywołanej falą komercjalizacji systemów ochrony zdrowia w latach 70. zaczęto wracać do rozumienia zdrowia jako istotnego zasobu społecznego. Jak ważne jest takie podejście do zdrowia, widzimy to obecnie na przykładzie skutków działań ruchów antyszczepionkowych. Okazuje się, że jeśli odpuścimy sobie pewne wymogi wobec jednostek, wówczas powoduje to zaprzepaszczenie dotychczasowych osiągnięć w dziedzinie zdrowia publicznego i powrót chorób, o których sądziliśmy, że nie występują w naszej części świata. W takich sytuacjach koszty zachowania jednostek ponosi potem społeczeństwo” – przekonywała Libura.

„Patrzenie na zdrowie jako na zasób społeczny było jedną z tych rzeczy, którą zgubiono w trakcie transformacji ustrojowej. Uznano nie tylko, że zdrowie jest zasobem indywidualnym, lecz przyjęto także założenie, że w trosce o ten zasób jednostki będą zachowywać się w każdym wypadku zupełności racjonalnie. W szczególności to ostatnie założenie było zbyt optymistyczne. Co więcej, tworząc system opieki zdrowotnej po roku 1990 pominięto szereg istotnych teorii, które opisywały zawodność rynku w kontekście zdrowia publicznego. Przykładem takiej teorii może być stanowisko wyrażone przez Kennetha Arrowa w artykule 1963 roku. Zwrócił on uwagę między innymi na to, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kiedy będziemy potrzebowali świadczenia zdrowotnego. Wiemy, kiedy musimy zjeść chleb i kiedy go kupić, dlatego w tym kontekście rynek działa dobrze. Nie wiemy jednak, kiedy będziemy potrzebowali operacji serca, ani czy zachorujemy na rzadki nowotwór, nie wspominając o bardzo rzadkich schorzeniach. Jeśliby zapadli na jedno z nich, wówczas koszt naszego leczenia może wynieść nawet milion złotych rocznie” – uważa Libura.

„System opieki zdrowotnej w czasach PRL działał źle. Był skrajnie niedofinansowany, miał przestarzałą infrastrukturę, miał wysoce rozwinięty system tzw. „płatności nieformalnych”. Pośród tych wszystkich wad miał jednak jedną ciekawą cechę, którą zmieniono od razu po 1989 roku, choć być może warto było ją zachować. Otóż, był to system zoptymalizowany pod kątem niskich wydatków. To znaczy, że z uwagi na małe nakłady finansowe lekarz pierwszego kontaktu był powiązany z grupą specjalistów w zakładzie zdrowia, z kolei szpital trzymał nad wszystkim pieczę, a cały system był zorganizowany terytorialnie. To jest model, które obecnie próbuje się wdrażać w wielu krajach, czego przykładem jest Norwegia” – mówiła Libura.

„Grzechem pierworodnym współczesnego systemu opieki zdrowotnej w Polsce było wprowadzenie elementów konkurencji do silnie regulowanego przez państwo modelu. Jego twórcy zdawali sobie sprawę, że taki krok będzie się wiązał z dodatkowymi kosztami. Pośród nich na plan pierwszy wybijają się przede wszystkim koszty administracyjne. Polski NFZ jest pod tym względem bardzo tani, ponieważ koszty administracyjne to niewielki procent budże. Tymczasem w systemie amerykańskim sięgają one 25%. Rzecz jasna, można wprowadzać konkurencyjność jako bodziec projakościowy, jednak trzeba wtedy przyjąć, że cały system będzie kosztował więcej. Pierwotnie zatem zakładano wprowadzenie odpowiednio wysokiej składki zdrowotnej, jednak ostatecznie obniżono ją w imię zmniejszania kosztów pracy. Dodatkowo stworzono całe grupy, które mają obniżoną składkę, jak chociażby płatnicy KRUSu. Co więcej, dano pole do unikania płacenia składek za pomocą lawirowania między różnymi formami prawnymi zatrudnienia. Tym samym nie dość, że składka zdrowotna była ustawiona na niskim poziomie, to w dodatku istniały całe grupy społeczne, które płaciły ją jeszcze mniejszą lub nie płaciły wcale. Rezultatem tego było unieważnienie całego projektu systemu opieki zdrowotnej już w momencie jego powstania.” – przekonywała Libura.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.