Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Wróblewski: Nie ma końca transformacji. [VIDEO]

Nie ma czegoś takiego, jak koniec transformacji. Choć Polska oraz cała Europa mają wyraźnie dość ciągłego wyścigu ekonomicznego, reguły gry się nie zmieniają. Pozostałe państwa wciąż biegną i wciąż się rozwijają. „Rozmawiałem kiedyś z amerykańskim miliarderem, którego zapytałem, czy nie jest zmęczony i czy nie ma dość pieniędzy. On wtedy spojrzał na mnie i odparł, że to tak, jakbym zapytał kogoś, kto biega na 100 metrów, czy mu się spieszy.” – mówił na V Kongresie Klubu Jagiellońskiego „Transformacja – drugie okrążenie” Tomasz Wróblewski, dziennikarz, publicysta, dyrektor Warsaw Enterprise Institute.

„Wszystkie państwa są w czasie transformacji. Jeśli przejrzycie amerykańskie gazety, to przeczytacie w nich bardzo dużo o transformacji, jak się Ameryka musi zmieniać, jak musi doganiać. Chociaż nie wiadomo już za kim jest ten pościg, to wciąż USA musi cały czas gonić, żeby nie stać w miejscu. Podobnie jest z Polską. Jeżeli chcemy gonić za innymi państwami, to my także nie możemy przestać je gonić. Nie dlatego, żeby je dogonić, ale dlatego żeby nie spadać i nie zostawiać w tyle” – mówił Tomasz Wróblewski.

„Tutaj dwa słowa o Europie: jeżeli jesteśmy zmęczeni i kończymy tę transformację, to tle Europy nie stanowimy wyjątku. Mam wrażenie, że cała Europa zaczyna kończyć transformację i przestaje jej się chcieć. Możemy zastanowić się: dlaczego? I co na to wpłynęło? Nie są to procesy unikalne procesy dla Polski. Mówimy sobie: „Mamy mieszkania, samochody i dość!”. Jednak zaczynają mieć dosyć także inne państwa europejskie. Pod wieloma zatem względami rząd PiS nie odbiega od tego, co się dzieje w Europie Zachodniej. Istnieją, owszem, różnice zdań dotyczące sądownictwa, ale w odniesieniu do kwestii związanych z gospodarką, rolą państwa, widzę tych różnic coraz mniej. Weźmy jako przykład tzw. pakt socjalny. Unia Europejska chciałaby zintegrować i ujednolicić przepisy dotyczące świadczeń socjalnych, dodatków, minimalnych płac. Na tle tych pomysłów polityka rządu polskiego jawi się jako awangardowa. Jesteśmy krajem, który fantastycznie zaczął pieniądze innych ludzi dawać tym, którym może się do czegoś jeszcze przydadzą. I pod tym względem, jak sądzę, myślenie Polski o własnej przyszłości oraz o Europie bardzo dobrze wpisuje się w kierunek, którym podąża cały kontynent. Pani Agata Stremecka mówiła o gonieniu Niemiec. Wspomniała, że według perspektyw OECD do 2049 roku polskie PKB per capita będzie na poziomie 80 proc. Niemiec 70% USA. Zwracam uwagę, jeżeli chodzi o PKB na głowę, to Niemcy były już prawie na równo z USA w latach 70. i 80. Potem sytuacja zmieniła się na korzyść USA. Europa zostaje z tyłu za Stanami Zjednoczonymi zarówno pod względem PKB per capita, jak i tempa wzrostu.” – podkreślał Wróblewski.

„Słyszałem przed chwilą, że podatki nie mają znaczenia. Otóż mają znaczenie dla tych, którzy płacą. Mają znaczenie także dla tych, którzy potem je inwestują. Popatrzmy na tempo w jakim rozwijają się USA oraz na tempo rozwoju Europy. W Stanach dokonano największych deregulacji w historii od czasów Reagana, największych cięć podatków i wprowadzono podatek repatriacyjny, który mówi, że zapłacicie w USA mniejsze podatki jak przywieziecie te pieniądze do Ameryki. Jaki był tego skutek? Pieniądze wracają do Ameryki. Właśnie dlatego USA rozwijają się znacznie szybciej, podczas gdy Europa gwałtownie spowolniła. Pewne rzeczy są proste w rzeczywistości i w ekonomii, i nie trzeba specjalnie ich szukać” – przekonywał Wróblewski.

„Kondycję współczesnej Europy i jej słabnącą pozycję względem Stanów Zjednoczonych możemy lepiej zrozumieć, jeśli spojrzymy na nie przez pryzmat procesów globalizacyjnych. Miały one pchnąć świat do przodu i sprawić, że świat będzie się szybciej rozwijał, jeżeli spełnimy warunek, że będziemy wszyscy funkcjonowali w jednym paradygmacie, który opiera się na trzech założeniach: praca jest dobra, konkurencyjność jest dobra, wolny rynek pozwoli na szybszy rozwój. Nie wszyscy jednak stosowali się do równych zasad gry. Jedną konsekwencji globalizmu jest odpływ miejsc pracy z państw wyżej uprzemysłowionych. Kolejnym skutkiem jest proces, który Huntington przewidywał jeszcze w 93’ roku, że mianowicie będziemy obserwowali coś w rodzaju wojny, starcia cywilizacyjnego, cywilizacji północy, południa, zachodu, wschodu. Teraz ten konflikt oraz związane z nim podziały cywilizacyjne zaczęły się przenosić do wewnątrz państw. Z jednej strony są ci, którzy faktycznie skorzystali na procesach globalizacyjnych i bardzo chcieliby być obywatelami Europy lub nawet świata, chcieliby być zsieciowanymi, nie należeć do żadnej grupy narodowej lub społecznej. Z drugiej jednak strony są ludzie stąd, którzy chcą jak najbardziej wrócić do tradycyjnego życia, myśleć o rodzinie, o miejscu, w którym mieszkają, o wartościach patriotycznych. To jest współczesne starcie cywilizacji wewnątrz państw, które powoduje że państwa nie podejmują żadnych decyzji” – zakończył publicysta.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki 1% podatku przekazanemu nam przez Darczyńców Klubu Jagiellońskiego. Dziękujemy! Dołącz do nich, wpisując nasz numer KRS przy rozliczeniu podatku: 0000128315.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.