Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Kamil Słota  14 stycznia 2020

Bliskowschodnie „żółte kamizelki”? Miliony protestują na ulicach Libanu

Kamil Słota  14 stycznia 2020
przeczytanie zajmie 5 min

Libańczycy wyszli na ulicę, gdy wzajemna niechęć spowodowana przynależnością religijną i wyznaniową ustąpiła miejsca aspiracjom ekonomicznym przerodziła się w bunt przeciwko patologiom wynikającym z istnienia obecnego systemu. Protestujący domagają się ustąpienia całej klasy politycznej, ale daleko jest im do brutalności demonstrantów w Libii czy Egipcie kilka lat temu.

Nierówność i bieda pustoszą kraj cedrów

Przez ostatnie 30 lat kolejne władze Republiki Libańskiej próbowały odbudować zniszczoną w wyniku działań wojennych gospodarkę. Pozytywnych efektów jednak brak. Dziś Liban posiada ogromy dług publiczny wynoszący 150% libańskiego PKB, wysoki poziom ubóstwa, poniżej którego żyje prawie co trzeci Libańczyk, oraz ogromne bezrobocie wśród młodych oscylujące wokół poziomu 35%.

Dodatkowo nie bez znaczenia pozostaje kwestia rozwarstwienia społecznego, widoczna przede wszystkim w Bejrucie. Wystarczy przejść niecały kilometr oddzielający jego najbardziej reprezentacyjną część, w której powstało miasteczko protestujących, od rozsypujących się powojennych ruin. Zamożność obywateli definiowana jest tutaj przez religię. To nie wynik obecnej dyskryminacji, aluwarunkowań historycznych.

Chrześcijanie są względnie bogaci, mieszkają w najbardziej reprezentatywnych dzielnicach i częściach Libanu. Na kolejnym miejscu w rankingu  zamożności sytuują się muzułmańscy sunnici, a listę zamykają najbiedniejsi muzułmańscy szyici. Wpływ na pozycję społeczną ma również przynależność do klanów rodzinnych kontrolujących wielki biznes. To one były w głównej mierze beneficjentami wzrostu gospodarczego, który w pewnym momencie sięgał nawet 10% rocznie. W ostatnich latach rozwój gospodarczy gwałtownie wyhamował i wszystko wskazuje na to, że czas dobrej koniunktury nie został należycie wykorzystany. Gospodarka jest uzależniona od importu, a koszty pokrywane są z transferów pieniężnych od emigrantów.

Bliskowschodnia Bośnia

Dzisiejszy Liban to państwo zdefiniowane przez krwawą wojnę domową, która nękała ten kawałek palestyńskiej ziemi od 1975 do 1990 r. Wojna przypominała późniejszy konflikt towarzyszący rozpadowi Jugosławii – była nad wyraz brutalna oraz zaowocowała licznymi ofiarami cywilnymi.

Konflikt wybuchł z powodu narastających w libańskim społeczeństwie antagonizmów religijnych, klasowych i klanowych. To nie jedyna jego przyczyna. Istotnym powodem były także zmiany demograficzne oraz obecność na terytorium państwa libańskiego zbrojnych bojowników palestyńskich rekrutujących się wśród uchodźców przybywających do kraju. Nie bez znaczenia była także kwestia mieszania się Syrii, Izraela oraz Organizacji Wyzwolenia Palestyny w sprawy wewnętrzne Libanu.

Początkowo istniały dwie strony konfliktu. Jedna skupiona wokół skrajnie prawicowych chrześcijan (Falanga Libańska oraz Brygada Libańskich Tygrysów) oraz druga, w której skład wchodziły grupy zbrojne skupione częściowo wokół Organizacji Wyzwolenia Palestyny oraz koalicyjnych ugrupowań lewicowych muzułmanów i druzów z Libańskiego Ruchu Narodowego. Zbytnim uproszczeniem byłoby sklasyfikowanie tego konfliktu jako wojny religijnej. W oddziałach milicji Tygrysów walczyli nie tylko maronici. Towarzyszami broni LRN była także libijska partia komunistyczna skupiająca głównie chrześcijan.

W 1976 r. konflikt rozprzestrzenił się na cały Liban. Zaangażowały się w niego obce państwa wspierające różne strony. Kraj ogarnęła fala pogromów i rzezi, które apogeum osiągnęły w latach 80. Nieustanie zmieniano sojusze, a wskutek wojny na libańskiej scenie politycznej pojawiły się nowe organizacje.

Wojna domowa została zakończona rozejmem, którego zawarcie wymusiła Syria. W Libanie rozszerzono i dostosowano system konfesjonalny do ówczesnej sytuacji politycznej oraz społeczno-demograficznej. Po wojnie władzę przejęli prorosyjscy politycy.

Libijski konfesjonalizm

Kres wojny domowej zaowocował narodzinami nowego sytemu politycznego, który miał gwarantować pokój. Do obsadzania najwyższych stanowisk w państwie przyjęto klucz religijny (tak, jak funkcjonowało to przed wojną), również w wypadku ustalania tek ministerialnych oraz parlamentarnych mandatów. System od początku był niedoskonały i często konserwował brak rozwoju kraju. Mimo to, biorąc pod uwagę mnogość organizacji politycznych, religijnych oraz dochodzące do tego kwestie rodzinnych klanów chcących realizować za pomocą władzy swoje własne interesy na arenie krajowej i międzynarodowej, wydawał się całkiem skuteczny, szczególnie, jeśli uwzględnimy region, w jakim funkcjonował.

Konfesjonalizm zapewnia każdej grupie religijnej reprezentację zarówno w libańskim parlamencie, jak i na szczytach władzy. Został wprowadzony po to, aby uchronić kraj między innymi przed konfliktami wewnętrznymi – tę rolę spełnił. Jednak utrzymał i zakonserwował podziały w społeczeństwie. I tak głową państwa musi być chrześcijanin maronita, premierem muzułmanin sunnita, a przewodniczącym parlamentu szyita. Ponadto w parlamencie chrześcijanom i muzułmanom została przyznana taka sama liczba mandatów.

Dodatkowo wewnątrz grup religijnych istniały (i istnieją nadal) parytety o charakterze wyznaniowym, a wśród samych parlamentarzystów podziały na konkretne partie polityczne o określonych poglądach gospodarczych i społecznych nieuzależnionych od żadnego systemu religijnego. Zawiłości i wady tego systemu, które hamowały rozwój gospodarczy, doprowadziły w końcu do buntu społecznego.

Miliony na ulicach

To, co kiedyś było tolerowane i uznawane za mniejsze zło, którego trwanie zapewniało względny pokój oraz porządek społeczny, dziś zostało odrzucone. Podziały religijne wśród społeczeństwa okazały się mniej istotne. Wzajemna niechęć spowodowana przynależnością religijną i wyznaniową ustąpiła miejsca aspiracjom ekonomicznym i przerodziła się w bunt przeciwko patologiom wynikającym z istnienia obecnego systemu.

Główny sprzeciw społeczeństwa skierowany został na klany rodzinne, które za pomocą swoich wpływów wykorzystują sektor publiczny i prywatny do bogacenia się kosztem reszty społeczeństwa. Rola rodzinnych klanów kontrolujących gospodarkę jest tu porównywalna z tą, jaką sprawują oligarchowie w krajach postsowieckich. Do rangi symbolu urosło też przekonanie, że niektóre miejsca w parlamencie i aparacie władzy mają charakter dziedziczny.

Trwające od października 2019 r. protesty nie gasną. Impulsem do wyjścia ludzi na ulice była zapowiedź wprowadzenia dodatkowej opłaty od korzystania z mobilnego Internetu w wysokości 6 dolarów miesięcznie. W kraju, w którym usługi świadczone przez sieci komórkowe są horrendalnie drogie, a głównym narzędziem ułatwiającym porozumienie są komunikatory internetowe (jak np. WhatsApp), tego rodzaju posunięcie rządu musiało spowodować niepokoje społeczne.

Początkowo protesty wynikłe z opisanych wcześniej czynników miały charakter pokojowy. Demonstranci, domagający się ustąpienia całej klasy politycznej, wyrażali swoje niezadowolenie poprzez blokowanie dróg, tworzenie miasteczek protestacyjnych na głównych placach i w miejscach reprezentacyjnych Bejrutu oraz strajki przed budynkami rządowymi. Protesty nie ominęły także miejsc i biznesów związanych lub należących do libańskich klanów rodzinnych. Należy zaznaczyć, że blokady dróg w tak górzystym kraju, jakim jest Liban, wiązały się z paraliżem niemal całego państwa.

Zjednoczeni Libańczycy

Początkowo demonstracje miały charakter wyjątkowy, ponieważ współtworzyło je społeczeństwo niemal całego kraju. Duch Saury, jak nazywają te protesty Libańczycy, zjednoczył ich. Po raz pierwszy w historii tego kraju usunęły się w cień podziały religijne i kwestie interesów poszczególnych grup. Ewenementem (jak na warunki Bliskiego Wschodu) był także brak ofiar przez niemal cały pierwszy miesiąc protestów. Co więcej, sama ich organizacja była oddolna. Oczywiście niemożliwe do weryfikacji jest, czy wszystkie akcje zostały zorganizowane przez społeczeństwo, ale najważniejszymi narzędziami stały się Internet i komunikatory. Podobnie jak w Hongkongu były układem krwionośnym rewolucji.

Głównym postulatem protestujących jest ustąpienie całej klasy politycznej i wprowadzanie reform naprawczych. Jednak władza stara się nie zauważać demonstracji i próbuje je przeczekać. Pozwala na protesty w centrach miast i na placach, jednocześnie sprzeciwiając się im w takiej formie, jakie doprowadzają do paraliżu kraju. Brakuje dialogu, partnerskiej rozmowy – politycy traktują Libańczyków z wyższością.

*** 

Liban był jednym z wielu krajów, który w 2019 r. był świadkiem masowych protestów. Niepokoje społeczne przetoczyły się od Chile, przez Francję, aż po Hongkong. Trudno jednak w tym momencie wyrokować, czy którekolwiek z nich przyniosły oczekiwane dla protestujących rezultaty.

W Libanie, mimo że protesty wciąż trwają, strony sporu zaczynają ugruntowywać swoją pozycję, a do głosu dochodzą organizacje partyjne i polityczne. Największa z nich, Hezbollah, stanęła po stronie rządowo-klanowej. Widać już oznaki zmęczenia ciągłym paraliżem państwa. Obecnie nikt nie jest w stanie powiedzieć, czy protestujący wpłyną na rządzących i wymuszą na nich jakieś zmiany. Niezależnie od końcowych rezultatów libańskiej Saury, masowy bunt społeczny, raczej stroniący od przemocy i żądzy krwi, będący powstaniem i niemalże przebudzeniem się społeczeństwa obywatelskiego w tak biednym i podzielonym kraju, stanowi ciekawy przedmiot obserwacji.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.