Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Trudnowski: W 2019 roku zwyciężył… naiwny optymizm. W 2020 też żądajmy niemożliwego!

przeczytanie zajmie 6 min

„W 2020 roku życzymy Państwu, byśmy wspólnie zainspirowali Prezydenta RP do tego, jak przywrócić w Polsce obywatelską umowę społeczną w sprawie władzy sądowniczej. Bez niej trudno mówić o wspólnocie politycznej, sprawnym państwie, bezpieczeństwie obywateli i dojrzałej demokracji. Trudno mieć wielką nadzieję, że to się uda, ale liczymy, że podobnie jak w 2019 roku rzeczywistość negatywnie zweryfikuje nasze czarnowidztwo. Wierzymy, że dołożycie Państwo do tego kolejnego pozytywnego zaskoczenia swoją cegiełkę” – pisze w noworocznym liście do sympatyków Klubu Jagiellońskiego Piotr Trudnowski.

Szanowni Państwo, Drodzy Sympatycy Klubu Jagiellońskiego!

Zaczynając nowy rok, warto spojrzeć na to, co nas pozytywnie zaskoczyło. Tak już działają nasze mózgi, że bardziej emocjonujemy się tym, co złe i groźne, a mniej umiemy cieszyć z tego, co dobre. Dlatego pozwólcie Państwo, że noworoczne podsumowanie zacznę od dwóch pozytywnych zaskoczeń.

Pożegnanie z duopolem

„W interesie obywateli i Rzeczypospolitej leży dziś sprawienie, by scena polityczna zachowała pluralizm. Może się okazać, że nawet sukces skrajnych formacji z lewa i prawa będzie sprzyjać… większemu umiarkowaniu polskiej sceny politycznej jako takiej […]. Paradoksalnie to dopiero bardziej pluralistyczna niż dziś scena polityczna może sprawić, że po wyborcze zwycięstwo trzeba się będzie znów kierować ku centrum. W czasach galopującej polaryzacji wszyscy powinniśmy sobie tego życzyć”.

Tymi słowami na łamach Klubu Jagiellońskiego zaczynaliśmy polityczny rok 2019. Szczerze mówiąc, jak zwykle przy takich życzeniach, raczej nie wierzyliśmy w ziszczenie się pozytywnego scenariusza. Tymczasem po wyborczym dwuboju właściwie pożegnaliśmy się z duopolem.

Polacy zdecydowali (osiągając równocześnie historycznie rekordową frekwencję wyborczą), że zdecydowanie lepiej odnajdują się na wielonurtowej scenie politycznej niż w narzuconym, czarno-białym i negatywnym podziale na „anty-PiS” i „anty-anty-PiS”.

Tak, Sejm z PSL-em, Konfederacją i Lewicą jest dla demokracji lepszy niż Sejm składający się jedynie z polityków mentalnie wywodzących się z  „KOD-u” albo „Klubów Gazety Polskiej”.

Bliżej umiarkowanego centrum?

Czy przybliżyliśmy się do budowy rozsądnego centrum? Z jednej strony sojusz ludowców, konserwatystów wcześniej związanych z Platformą Obywatelską i ruchu Pawła Kukiza pokazał, że powstaje w Polsce przestrzeń dla umiarkowanych konserwatystów, swoistej miejskiej chadecji.

Równocześnie w szeregach Zjednoczonej Prawicy doszło do niebagatelnych przetasowań. To wyborcy PiS-u symbolicznie „ukarali” niektórych najbardziej zapalczywych i antywspólnotowych polityków partii rządzącej, pozbawiając mandatów takie osoby jak Stanisław Piotrowicz lub Bernadeta Krynicka. Tak w Sejmie, jak i rządzie wzrosła reprezentacja młodego pokolenia bardziej umiarkowanych polityków. Wzmocniła się pozycja Porozumienia Jarosława Gowina, które (już po pierwszych tygodniach nowej kadencji widać ten potencjał) ma dziś dużo większe możliwości temperowania najbardziej „rewolucyjnych” zapędów obozu rządzącego niż w minionej kadencji. Rząd Mateusza Morawieckiego pomimo budzących nasz opór części obietnic przedwyborczych „5-tek” stara się łagodzić kurs „dobrej zmiany”, proponując swoistą wariację na temat „ciepłej wody” i „normalności”.

Wreszcie zapowiedź startu Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich pokazuje, że również po stronie opozycyjnej doszło do cennej refleksji. Jak zwracaliśmy już uwagę, część establishmentu III RP zrozumiała, że nie jesteśmy skazani na ideologiczną polaryzację, a odpowiedzią na konserwatywny zwrot czasów „dobrej zmiany” nie musi być kurs na polski zapateryzm.

Zdaliśmy choć jeden wspólnotowy egzamin

Oczywiście nie jest tak, że wraz z większym pluralizmem Sejmu zniknęła polityczna polaryzacja. Warto jednak zauważyć, że chociaż w jednej tragicznej sprawie zdaliśmy jako wspólnota polityczna egzamin dojrzałości.

Rok 2019 rozpoczął się tragicznym zabójstwem prezydenta Gdańska – Pawła Adamowicza. Byliśmy wówczas naprawdę przerażeni konsekwencjami, które nas czekają. Spodziewaliśmy się, że „wydarzenia z niedzieli mogą stać się dla anty-PiS-u czymś na kształt mitu smoleńskiego”. Pisaliśmy, że „śmierć Pawła Adamowicza to wołanie o umiarkowanie i wezwanie do wzięcia większej odpowiedzialności przez klasę polityczną”. Ostrzegaliśmy, że „wykorzystywanie tragicznych wydarzeń do rozliczeń z politycznymi nieprzyjaciółmi to nie jest domena jedynie odległych w czasie autorytaryzmów, ale pokusa, przed którą staje każdy z nas”.

Na szczęście konsekwencje tragicznej zbrodni nie okazały się tak tragiczne dla wspólnoty politycznej. Niechęć do budowania na fundamencie „tragicznego mitu” wyrażała rodzina zamordowanego Prezydenta.

Przed pokusą partykularnego wykorzystania mordu w dłuższej perspektywie uchroniły się obie strony politycznego konfliktu. Wszystkim tym, którzy wykazali się tu odpowiedzialnością i rozwagą, należą się słowa podziękowania. To największe pozytywne „rozczarowanie” minionego roku.

Cieszymy się, że pomyliliśmy się w swoim czarnowidztwie.

Transformacja w cieniu państwa dobrobytu i wojny pokoleń

Najgorętszym artykułem mijającego roku dla naszego środowiska był znakomity esej Pawła Musiałka Koniec polskiej transformacji. Szef naszego think tanku próbował znaleźć odpowiedź na pytanie, jaka motywacja wyborców powoduje, że bilans zysków i strat rządów Zjednoczonej Prawicy jest wciąż dodatni. „Jaka to siła pozwala żyrować największe faule obozu Zjednoczonej Prawicy? To pożegnanie Polaków ze świadomością bycia państwem na dorobku, które w pogoni za Zachodem musi włożyć więcej wysiłku od innych. Niestety, stało się to zdecydowanie przedwcześnie” – przekonywał.

Dlatego właśnie temu zagadnieniu – postulatowi „drugiego okrążenia polskiej transformacji” – poświęcamy nasz Kongres, który odbędzie w Łodzi w weekend, 11 i 12 stycznia. To temat szczególnie istotny, gdy z jednej strony polski spór polityczny zaczął się ogniskować wokół postulatu „polskiego państwa dobrobytu”, a z drugiej – coraz wyraźniej widać konflikt pokoleniowy, w którym pokolenie 30-latków coraz ostrzej krytykuje dorobek „boomersów transformacji”.

W rocznikowym wydaniu „Pressji” Konstanty Pilawa przekonuje, że strategią, jaką polscy konserwatyści powinni przyjmować w zderzeniu z nowoczesnością, jest oświecony sarmatyzm. Ta postulowana synteza pozornie sprzecznych intelektualnych tradycji to wyzwanie podobne do próby znalezienia złotego środka między transformacyjnym samozachwytem a państwem dobrobytu „tu i teraz”.

Z dorobku obu dziś zwalczających się elit musimy wybrać to, co wartościowe i odrzucić większość tego, co fałszywe i szkodliwe. O tym, jak to zrobić, będziemy dyskutować w Łodzi, do której już dziś bardzo serdecznie Państwa zapraszamy!

Wyzwanie na 2020? Poszukiwanie politycznego geniusza

Jan Rokita, jeden z najznamienitszych polskich myślicieli politycznych naszej epoki i członek Rady Klubu Jagiellońskiego, w bardzo mocnych słowach na łamach „Teologii Politycznej” podsumowuje wojnę o sądownictwo.

„Państwo zostaje wepchnięte na ślepy tor, na końcu którego w dawnej Polsce następowało rozstrzygnięcie rzeczy siłą. Także dzisiejsze państwo polskie, odkąd stanęło wobec faktycznego aktu konfederacji sędziowskiej, znalazło się na ślepym torze. Zawrócenie go stamtąd przy uniknięciu wielkich szkód jest możliwe, ale wymaga politycznego geniuszu” – pisze były polityk.

Trudno nie zgodzić się z tym stanem rzeczy. Dlatego w naszym noworocznym tekście przekonuję, że kluczowym tematem wyborów prezydenckich musi być poważna, merytoryczna i konkretna debata nad metodami wyjścia z kryzysu władzy sądowniczej. Bez obywatelskiej i medialnej presji kandydaci w tych wyborach zadowolą się powtarzaniem banałów, nic nie znaczących zaklęć-wytrychów albo suflowaniem takich rozwiązań, które zadowolą tylko jedną ze stron sporu. Żaden z kandydatów, którego zapowiedzi się do tego ograniczą, na fotel głowy państwa nie zasługuje.

Jako Klub Jagiellońskim zamierzamy aktywnie działać w tej sprawie. O propozycje autorskich „map drogowych wyjścia z kryzysu” oraz o pomysły nowego ułożenia ustrojowych zasad rządzących władzą sądów i trybunałów zamierzamy w roku wyborczym zapytać wszystkich kandydatów, którzy staną do prezydenckiego boju. Wszystkich Czytelników, Sympatyków, dziennikarzy i przedstawicieli innych środowisk obywatelskich będziemy namawiać do równoległych działań na rzecz uzyskania od kandydatów konkretów w tej kluczowej sprawie. Autorów wszelkich alternatywnych propozycji wyjścia z kryzysu sądowo-trybunalskiego już dziś zapraszamy na nasze łamy.

W 2020 roku życzymy Państwu, byśmy wspólnie zainspirowali Prezydenta RP do tego, jak przywrócić w Polsce obywatelską umowę społeczną w sprawie władzy sądowniczej. Bez niej trudno mówić o wspólnocie politycznej, sprawnym państwie, bezpieczeństwie obywateli i dojrzałej demokracji.

Trudno mieć wielką nadzieję, że to się uda, ale liczymy, że podobnie jak w 2019 roku rzeczywistość negatywnie zweryfikuje nasze czarnowidztwo. Wierzymy, że dołożycie Państwo do tego kolejnego pozytywnego zaskoczenia swoją cegiełkę.

Z szacunkiem i pozdrowieniami
Piotr Trudnowski
prezes Klubu Jagiellońskiego