Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Bartosz Brzyski  7 grudnia 2019

Małżeństwo to za mało. „Współczesna rodzina” Helgi Flatland

Bartosz Brzyski  7 grudnia 2019
przeczytanie zajmie 5 min

W Polsce rozpada się co trzecie małżeństwo, w Europie rozwodem kończy się co drugie. Główną tego przyczyną, przynajmniej w naszym kraju, jest „niezgodność charakterów”. Określenie, które przy całej swojej nieostrości niesie kluczową informację – ludzie nie chcą ze sobą dłużej być. Norweska autorka Helga Flatland we „Współczesnej rodzinie” doskonale opisuje, że rozstanie nawet w wieku 70. lat nadal jest porażką. Bo przecież nikt, kto wypowiada słowa przysięgi, nie chce rzucać słów na wiatr.

Czy rodzicielstwo jest aktem egoizmu, czy altruizmu? Czy mamy do czynienia z wewnętrzną potrzebą uczynienia swojego życia pełniejszym, czy może jest poświęceniem, którego końcowym etapem zawsze będzie „powierzenie dziecka światu”. Jakkolwiek nie rozstrzygnęlibyśmy tej kwestii, przyjęcie na siebie odpowiedzialności rodzica jest uwikłaniem siebie w głęboką sieć zależności. Rodzic jakkolwiek odseparowany od dziecka, pozostaje zawsze punktem odniesienia, zarówno kiedy jest on obecny, jak i kiedy go nie ma. Dlatego właśnie tak silnie oddziałuje na czytelnika historia opisywana przez Flatland. Historia rodziny, w której 70. letni rodzice ogłaszają swoim dorosłym już dzieciom decyzję o rozwodzie. To ostatni moment, jak mówią, aby przeżyć coś samemu. Aby poczuć wolność. Czym to rozstanie będzie dla trójki ich dorosłych dzieci?

Myśląc dziecko, oczami wyobraźni widzimy najczęściej kilkulatka, uzależnionego od opiekuna. Jednak znaczenie jaką niesie za sobą rodzic, często nieuświadomione lub tłamszone, obecne jest w życiu dziecka nieprzerwanie, od narodzin, aż do śmierci. Nawet jeżeli dziecko to samo pełni już rolę matki lub ojca, mimowolnie umiejscawia siebie w świecie, mając za punkt odniesienia właśnie rodziców.

W czasie, kiedy proces dojrzewania, dorastania a wreszcie usamodzielniania się, uległo tak znacznemu wydłużeniu, figura rodzica jako opoki, wprowadzającego w dorosłość często już dorosłe dzieci, paradoksalnie jeszcze mocniej zyskała na znaczeniu. Koniec końców, coraz bardziej rozciągając etap adolescencji, dorosłe dzieci nadal rozpoznają w rodzicach bezpieczną przystań, w której może przeczekać okres sztormu. Kiedy przystań, wzór, czy wreszcie kulturowy pas transmisyjny wiary, tradycji i zasad ulega pęknięciu lub rozpadowi, niepewne swojej tożsamości dzieci wpadają w panikę lub dokonują radykalnych przewartościowań – tak jak bohaterowie Helgi Flatland.

Liv, Ellen i Håkon o rozstaniu rodziców dowiadują się w czasie ich wspólnego wyjazdu do Włoch. Pozornie wesołe, bo okraszone urodzinowym tortem ojca, rodzinne spotkanie, uniemożliwia jednak ukrycie decyzji, która niewybrzmiała tkwi między seniorami. Chłód anonsuje coś szczególnie złego, bo pozbawionego już pierwszych, gorących emocji, dających nadzieję na pogodzenie. Rozwód. Rodzice rozstają się, bo jak twierdzą, wygasł w nich żar poprzednich małżeńskich lat. Najstarsza z dzieci – Liv, wykrzykuje nawet z pretensją, czego mogą spodziewać się od życia 70. letni ludzie, którzy 40 lat spędzili razem. Czy nie powinni czekać, aby spokojnie razem dotrwać ostatnich dni? Ale niewypowiedziany strach Liv dotyka czegoś o wiele ważniejszego. Czy nawet po tylu latach małżeństwo nie jest już oczywistością? Czy po czterech dekadach nadal należy drżeć w obawie przed jego rozpadem?

Na Liv rozwód rodziców wywiera piorunujące wrażenie. Mimo, że jest już dojrzałą kobietą, żoną, matką nastoletniego syna, fundamenty jej wizji życia legną w gruzach. I chociaż dla reszty rodzeństwa postawa ta wydaje się zbyt neurotyczna czy infantylna, to w gruncie rzeczy ujawnia, jak bardzo kurczowo ich starsza córka trzyma się wytyczonej przez rodziców życiowej ścieżki.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.