Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Mateusz Perowicz  7 grudnia 2019

Fikcyjne postaci i realne problemy. Drugie dno kina komiksowego

Mateusz Perowicz  7 grudnia 2019
przeczytanie zajmie 8 min

Filmy stworzone na podstawie komiksów rządzą popkulturą. Wpływają na sposób postrzegania świata milionów ludzi, a ich znaczenie można mierzyć skalą biznesowych sukcesów. Władcze kobiety, wyzwoleni Afroamerykanie, pokrzywdzeni przez społeczeństwo mutanci, a do tego lęk przed nowymi technologiami i ekologia – te tematy rządzą zarówno popkulturą, jak i polityką.

Avengers Endgame stał się najlepiej zarabiającym filmem w dziejach. W pierwszej 10-tce tego zestawienia znajduje się aż 5 produkcji z repertuaru Marvela. Spider-Man Far From Home to najbardziej dochodowy film w historii Sony, a Joker od DC zgarnął Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji. Ekranizacje komiksów stają się nie tylko popularne i dochodowe, ale także coraz bardziej doceniane przez ekspertów. Ostatnio na produkcje Marvela posypały się jednak słowa krytyki. Francis Ford Coppola stwierdził, że są podłe i nie da się oglądać w kółko tego samego filmu, Martin Scorsese dodał, że to w ogóle nie jest kino, swoje dorzucili Pedro Almodóvar i Krzysztof Zanussi. Jednak wiele z tych historii nie jest aż tak naiwnych i odrealnionych, jak mogłoby się wydawać w oczach kanapowych krytyków czy nawet gwiazd światowej reżyserii. Obok statków kosmicznych i nadprzyrodzonych zdolności współczesnych „ubermenszów” znajdziemy tam walkę z rasizmem czy też dywagacje na temat granicy między zapewnieniem bezpieczeństwa a inwigilacją, co po aferze z Cambridge Analityca jest dziś wybitnie na czasie.

To jednak żadna nowość – superbohaterowie zawsze byli polityczni. W czerwcu 1938 r. ujrzeliśmy Supermana, który został stworzony ku pokrzepieniu serc prześladowanej społeczności żydowskiej, a pierwsze zeszyty Kapitana Ameryki przedstawiały głównego bohatera nokautującego przywódcę III Rzeszy. Twórcy tych fikcyjnych postaci to głównie emigranci lub potomkowie migrantów przybyłych do USA. Nic więc dziwnego, że ekranizacje najsłynniejszych komiksów przepełnione są polityczną treścią. Możemy się jej doszukać w produkcjach 21th Century Fox, Sony i DC, seriali produkowanych przez Netflixa, a w szczególności w ponad 10-letniej historii tworzonej przez Marvel Cinematic Universe. Co ciekawe, emancypacja mniejszości – główny motyw pierwotnych twórców Supermana, Batmana czy Kapitana Ameryki – nadal dominuje w tych produkcjach. Teraz jednak to nie emigracja, ale walka z rasizmem i dyskryminacją na tle seksualnym stanowią główny ideologiczny rdzeń popkulturowych hitów.

Superbohaterowie w walce z wykluczeniem społecznym

Jednym z pierwszych kasowych filmów z superbohaterami byli X-meni. To społeczność obdarzona nadludzkimi zdolnościami, która na co dzień musiała maskować swoją odmienność, by uniknąć ostracyzmu. Tytułowi bohaterowie mieszkają razem w prywatnym ośrodku, dzięki któremu nie czują się odmieńcami. Uczą się tam także panowania nad swoją mocą. Z czasem walka o akceptację zmienia się w walkę o przetrwanie: mutanci zostają całkowicie wykluczeni ze społeczeństwa, stają się obiektem polowań, a z czasem mierzą się z planem całkowitej zagłady ich gatunku. Analogię do walki z antysemityzmem obnaża w sposób jeszcze bardziej dosłowny postać Magneto, mutanta zdolnego kontrolować metale. Eric Lensherr już jako dziecko przeżywa gehennę obozu koncentracyjnego, w którym traci rodziców. Film X-Men z 2000 r. rozpoczyna scena ukazująca niemiecki obóz koncentracyjny – Auschwitz-Birkenau. Niemieccy żołnierze prowadzą nowy transport więźniów. W pewnym momencie Eric zostaje oddzielony od rodziców. Wtedy po raz pierwszy budzą się jego moce. Gdy rozpaczliwe wyciąga dłoń w stronę lamentującej matki, brama oddzielająca go od rodziny zaczyna giąć się i rozchylać. Ten sam Magneto w filmie z 2016 r. pracuje w Polsce, a nawet mówi po polsku. Jego spokojne życie kończy się, gdy wychodzi na jaw jego prawdziwa natura. Niedługo później dochodzi do jego konfrontacji z grupą polskich stróżów prawa, w wyniku której jego żona i córka giną. Analogiczne przykłady można mnożyć.

Przygody X-Menów nieustannie opowiadają o odmienności, braku zrozumienia, tolerancji oraz wykluczeniu. Mutanci muszą ukrywać, kim naprawdę są, aby zyskać akceptację społeczeństwa.

Analogię do sytuacji mniejszości seksualnych obnaża scena z X-Men 2, w której młody Bobby Drake/Iceman wyznaje rodzicom, że jest mutantem. Pierwsze słowa, jakie wypowiada jego matka brzmią: „Czy próbowałeś kiedykolwiek nie być mutantem?”. Cała scena jest dosłowną kalką z wielu amerykańskich produkcji, w których zażenowany nastolatek dokonuje w rodzinnym domu tzw. coming outu. Komiksy i ich filmowe adaptacje opowiadają więc o wielu realnych problemach, a niektóre z nich odnoszą się wprost do poszczególnych grup społecznych.

Każdy ma swojego superbohatera

Marvel Cinematic Universe (MCU) składa się już 23 filmów. Większość z nich nie pozostawiła trwałego śladu w kulturze masowej. Prawdziwą furorę, głównie w Stanach Zjednoczonych, zrobiła dopiero Czarna Pantera (Black Panther). Film stał się jednym z najlepiej zarabiających filmów w pierwszym tygodniu po premierze w całej historii kina! Większość zysku pochodziła ze Stanów Zjednoczonych. Dlaczego? Ponieważ znaczna część amerykańskiej społeczności mogła się utożsamić z tą produkcją. Niemal cała obsada składała się z osób czarnoskórych, a fabuła filmu poruszała zarówno bieżące problemy Afroamerykanów, jak i bolesną przeszłość. W filmie poznajemy społeczność Wakandy – ukrytego przed światem państwa w Afryce. Wakanda przedstawiana jest jako najbardziej rozwinięte technologicznie i najpotężniejsze państwo na świecie. Poszczególne postaci prezentują różne postawy wobec problemów czarnoskórej ludności. Aktualny przywódca, T’Challa, chce kontynuować dotychczasową politykę izolacji. Nakia działa w terenie, próbując rozpracować organizacje przestępcze i siatki handlarzy niewolników. Młoda wynalazczyni – Shuri – proponuje otwarcie się na świat i utworzenie centrów pomocy dla najbardziej potrzebujących przedstawicieli czarnoskórej społeczności. Z kolei N’Jadaka chce wykorzystać całą potęgę państwa do przejęcia władzy nad światem i zadośćuczynienia za wszelkie poniesione krzywdy. Produkcja przepełniona jest scenami odzwierciedlającymi wrażliwość osób dotkniętych problemem rasizmu. Gdy walczący o tron Wakandy Erik Killmonger umiera, prosi, aby jego ciało zostało wrzucone do morza na cześć przodków, którzy woleli utonąć, niż wieść życie niewolnika.

W ramach obchodów Miesiąca Czarnej Historii film trafił ponownie do kin, tym razem za darmo. Pokazy odbywały się w 250 punktach. Dodatkowo firma Disney, producent filmu, ogłosiła dotację w wysokości 1,5 mln USD na stypendia dla czarnoskórych studentów. Czarna Pantera zgarnęła aż 7 nominacji do Oscara (większość za wybitny dźwięk). Był to pierwszy film o superbohaterach, który został nominowany do najwyższego filmowego wyróżnienia.

Kolejną falę emocji wzbudziły Wonder Woman i Kapitan Marvel – pierwsze solowe filmy komiksowe, które koncentrowały się na postaciach kobiecych. Części dotychczasowych fanów nie przypadło to do gustu. Na forach internetowych rozgorzały dyskusje pomiędzy zwolennikami starego porządku i fanami zmiany superbohaterskiego parytetu.

Wonder Woman przenosi nas do czasów I wojny światowej. Główna bohaterka należy do plemienia amazonek, które przez wieki sprawnie funkcjonuje bez żadnego udziału mężczyzn. Gdy ci w końcu pojawiają się na ekranie, są znacznie słabsi od kobiet. Wśród tej społeczności funkcjonuje przepowiednia o potężnej broni, którą okazuje się główna bohaterka, Diana Prince. Wonder Woman wyrusza na wojenny front, gdzie wykazuje większy hart ducha i odwagę niż wszyscy towarzyszący jej mężczyźni.

Nie inaczej jest w przypadku Kapitan Marvel. Kobiety całkowicie zdominowały ten świat. Tytułowa pani kapitan, Carol Danvers, przedstawiana jest jako najpotężniejsza broń międzygalaktycznego imperium – Kree. Kolejną kluczową (oczywiście kobiecą) postacią jest Wendy Lawson próbująca zakończyć odwieczną wojnę między Kree i rasą Skrulli. Carol Danvers i jej najlepsza przyjaciółka, Maria Rambeau, która – co warto podkreślić – samotnie wychowuje córkę, robią karierę w wojsku, gdzie napotykają bariery tworzone tylko i wyłącznie ze względu na płeć.

Kapitan Marvel stała się dopełnieniem wątków od dawna przeplatających się w MCU. Rozpoczynający to uniwersum Iron Man przedstawiał nam Tonego Starka, który w każdym aspekcie okazywał się słabszy od swojej asystentki, Pepper Pots, stopniowo przejmującej kontrolę nad firmą, a z czasem stającej się nie gorszym superbohaterem niż tytułowy Iron Man. Drugi z filmów, Incredible Hulk, to pastisz męskich kompleksów: żądzy dominacji, władzy, urządzania polowań, brutalnej i nieskrępowanej siły. Temu wszystkiemu stawia czoło Betty Ross, niezależna buntowniczka, która nie boi się gniewu własnego ojca, oddziałów amerykańskiej armii ani zmutowanego zielonego potwora. Przykłady można mnożyć. Zawsze obowiązuje ten sam wzór. Narracja podąża w taki sposób, aby ukazywać małostkowość, niedojrzałość i krótkowzroczność męskich postaci prowadzonych za rękę przez światłe kobiety.

To nie wszystko. Po walce z innością, dyskryminacją kobiet i rasizmem pora na następną strategię emancypacyjną. W nadchodzącym filmie – The Eternals – pojawi się pierwszy superbohater-homoseksualista, z kolei w następnej części przygód Thora jednym z wątków będzie temat orientacji biseksualnej. Co więcej, ogłoszone niedawno produkcje sięgną po przedstawicieli społeczności religijnych: Moon Knight to rabin, Ms. Marvel to pierwsza w świecie komiksu postać reprezentująca islam, a za sprawą She-Hulk zapewne będziemy mogli ponownie zobaczyć Matta Murdocka – najgorliwszego katolika w historii popkultury.

Wyeksploatowany już nieco temat mniejszości wszelakich zyskuje intertekstualnego konkurenta w postaci seriali Marvela wyprodukowanych przez Netflixa. Oprócz chrześcijanina, który porzucił pracę dla prominentnej kancelarii na rzecz walki z czyścicielami kamienic, oraz prywatnej detektyw ukazującej siłę i niezależność kobiet do grona superbohaterów dołączył czarnoskóry recydywista próbujący chronić lokalną społeczność przed gangami narkotykowymi, młody milioner pomagający ludziom poszkodowanym przez jego własną firmę farmaceutyczną, a także weteran borykający się z powojenną traumą.

Władza i kontrola nad światem

Kinowe uniwersum Marvela jest zróżnicowane – jedne historie są mniej, inna bardziej oddalone od rzeczywistości. Do pierwszej grupy można zaliczyć filmy o Kapitanie Ameryce. Pierwsza kinowa produkcja o tej postaci przenosi nas do czasów II wojny światowej i walki z nazistowskimi Niemcami. Legendarną Wunderwaffe, tajemniczą bronią wynalezioną przez hitlerowskich naukowców, okazał się artefakt pochodzący z nordyckich mitologii. Tytułowy Kapitan Ameryka, Steve Rogers, walczy z Hydrą – naukową organizacją założoną przez Adolfa Hitlera oraz jego zaufanego współpracownika, Reda Skullema. Natomiast w filmie Captain America: Winter Soldier, którego fabuła toczy się kilkadziesiąt lat po pierwszej części, okazuje się, że Hydra nadal funkcjonuje i ma się świetnie. Neonazistowska organizacja działa wewnątrz agencji T. A. R. C. Z. A mającej stać na straży amerykańskiego społeczeństwa i chronić ludność przed niecodziennymi zagrożeniami. Jednak demony przeszłości całkowicie wypaczają jej cel. Organizacja, która kilkadziesiąt lat temu wyrosła u boku totalitarnego ustroju, jest wciąż żywa i do dziś oddziałuje na życie polityczne – tym razem demokratycznego społeczeństwa. Film można odczytywać jako przestrogę: jeśli nawet Zachód pokonał totalitaryzmy, to jeszcze nie znaczy, że one nigdy nie powrócą do „cywilizowanego świata”.

Czarne charaktery na różne sposoby próbują przejąć kontrolę nad światem. Zimowy żołnierz porusza problem wpływu nowych technologii na politykę i relacje interpersonalne. Po tragicznym w skutkach ataku na Nowy Jork agencja T. A. R. C. Z. A. chce stworzyć system monitorowania i szybkiego eliminowania zagrożeń. Niestety kontrolę nad stworzonym systemem przejmuje zbrodnicza Hydra. Co gorsza, jeden z nazistowskich naukowców, Arnim Zola, tworzy algorytm, który na podstawie dotychczasowych decyzji jest w stanie przewidzieć, kto będzie w przyszłość zagrożeniem dla jego organizacji. Latające maszyny wojenne w połączeniu z algorytmem pozwalającym precyzyjnie selekcjonować ludzi grożą kataklizmem. Podobne motywy odnajdziemy w Wojnie Bohaterów oraz w Wojnie bez granic.

Neomaltuzjanizm, a więc pogląd stanowiący, że ograniczenie przyrostu naturalnego pomoże rozwiązać problemy ekologiczne i społeczne państw, to kolejny wątek filmów superbohaterskich, który jest obecny w debacie publicznej. Walkę o ochronę środowiska naturalnego możemy zaobserwować w filmie Aquaman od DC, w którym przenosimy się na Atlantydę. Jeden z przywódców tej społeczności zamierza zgromadzić wszystkie siły podmorskiego imperium i zaatakować państwa znajdujące się na powierzchni, by odpłacić za zanieczyszczenia mórz i oceanów oraz dewastację wodnej fauny i flory. Czyż to nie sprawiedliwa zemsta na dewastujących środowisko imperiach Donalda Trumpa i Xi Jinpinga?

Komiksy rządzą światem

Kino komiksowe nie tylko porusza wątki polityczne, ale też oddziałuje na politykę. Premier Mateusz Morawiecki na konwencji w Toruniu, nawiązując do postaci Batmana, nazwał swój rząd „VATmanem” walczącym z wyłudzeniami podatków. Z kolei minister kultury Rosji nazwał dorosłych czytelników komiksów kretynami. Natomiast burmistrz Rio de Janeiro próbował powstrzymać sprzedaż jednego z komiksów Marvela ze względu na homoseksualną parę widoczną na okładce. Herosi podbili duży ekran głównie dlatego, że odzwierciedlają emocje i nastroje drzemiące w każdym z nas. Mnogość komiksowych postaci sprawia, że każdy znajdzie superbohatera, z którym będzie mógł się utożsamić. Przykład Geralta z Rivii pokazuje, jak potężną bronią jest dobrze skrojona fikcyjna postać. Panteon rodzimych superbohaterów mógłby okazać się niezwykle skuteczny jako soft power i narzędzie polityki historycznej. Tak bogatą historię warto opowiedzieć światu, a peleryny, obcisłe trykoty, zaginione kontynenty i mityczne artefakty mogą się okazać niezwykle pomocne w jej dystrybucji.

Materiałem źródłowym do tekstu była między innymi książka Tomasza Żaglewskiego „Kinowe Uniwersum Superbohaterów”.

Esej pochodzi z elektronicznego wydania czasopisma idei „Pressje” . Zachęcamy do nieodpłatnego pobrania całego numeru w formatach PDF, EPUB i MOBI.

Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury, uzyskanych z dopłat ustanowionych w grach objętych monopolem państwa, zgodnie z art. 80 ust. 1 ustawy z dnia 19 listopada 2009 r. o grach hazardowych.

Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.