Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Leszek Zaborowski  4 grudnia 2019

Walka, cierpienie, bezradność. Recenzja „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” Pawła Pieniążka

Leszek Zaborowski  4 grudnia 2019
przeczytanie zajmie 8 min

Wojna w Syrii trwa od 2011 r. W tym czasie obszar państwa został podzielony na tereny kontrolowane przez rząd, rozmaite bojówki, Państwo Islamskie lub strefy wpływów obcych mocarstw. Odnalezienie się w tym kotle ugrupowań i ideologii wymaga bardzo szczegółowych studiów i olbrzymiej wiedzy. Z powodu tej złożoności ucieka perspektywa zwykłych ludzi, których konflikt w Syrii dotyczy często w takim samym stopniu, jak żołnierzy i ich przywódców. Paweł Pieniążek w swojej książce daje im możliwość opowiedzenia własnych doświadczeń. Jednocześnie odsłania mechanizmy rządzące tym konfliktem.

Doświadczanie wojny

Książka Pawła Pieniążka nie stanowi kompendium wiedzy na temat wojny w Syrii. Zarówno ramy czasowe, jak i terytorialne są tu wyraźnie zawężone. Autor koncentruje się przede wszystkim na okresie od 2014 r. oraz ziemiach, które były sukcesywnie przejmowane przez (zdominowane przez kurdyjskie Powszechne Jednostki Obrony, ang. YPG) Syryjskie Siły Demokratyczne (ang. SDF), rozciągające się od granicy z Turcją na północnym zachodzie kraju, aż po granicę z Irakiem na wschodzie i południowym wschodzie. Kurdowie wkraczali na nie przede wszystkich po wyparciu oddziałów IS, ale też rozmaitych frakcji rebelianckich, lub po wycofaniu się wojsk lojalnych wobec Baszszara Al-Asada.

Oczywiście autor przedstawia też ogólny zarys całego syryjskiego konfliktu oraz historię zmagań Kurdów o niezależność. Paradoksalnie czytelnik z książki dowie się więcej o losach kurdyjskiej autonomii w Iraku niż np. o walkach toczonych w innych rejonach Syrii. Dramatyczne wydarzenia – kapitulacja rebeliantów we wschodniej Gucie (po około 6-letnim oblężeniu) czy wyparcie IS z palestyńskiego obozu Al-Jarmuk, położonego na obrzeżach z Damaszkiem – są tu jedynie wspomniane, a wiele innych (chociażby kilkuletnie walki o miasto Dajr az-Zaur, toczone przez IS i wojska Assada) po prostu pominięto. Zawiedzeni mogą być ci, których interesują elementy syryjskiej układanki, np. walka dziesiątków tysięcy szyickich bojówkarzy z Libanu, Iraku, Iranu i Afganistanu po stronie rządowej, walka milicji formowanych przez tamtejszych chrześcijan broniących swoich miejscowości przed islamskimi ekstremistami, czy to w ramach SDF, czy obok sił lojalnych wobec Asada. Pieniążek jedynie sygnalizuje wspomniane powyżej zagadnienia, nie poświęcając im jednak zbyt wiele miejsca.

Trudno jednak czynić z tego powodu zarzuty autorowi, który opisuje przede wszystkim te wydarzenia, które dotyczą miejsc odwiedzonych przez niego samego. Pod tym względem książka może budzić skojarzenia z przełożonymi na polski Zapiskami z Homs Jonathana Littella. Do Rakki, dawnej stolicy „kalifatu”, Pieniążek trafił na dwa tygodnie przed całkowitym jej opanowaniem przez SDF w październiku 2017 r. Gdy zaś dotarł do północno-zachodniego regionu Efrin, trwała tam inwazja wojsk tureckich uznających YPG za ściśle związane ze zwalczaną w Turcji Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) i sprzymierzonych z nimi syryjskich rebeliantów. W pierwszym i drugim wypadku z bliska obserwował linię frontu. Raz doszło do tego, że w Efrinie znalazł się wraz z bezradnymi bojownikami pod ostrzałem artylerii atakującej stolicę regionu, który tuż po wyjeździe Pieniążka został ostatecznie opanowany przez agresorów.

Pionki na szachownicy

Towarzysząc kurdyjskim bojownikom w Rakce i Efrinie, Pieniążek na własne oczy mógł ujrzeć dwie diametralnie różne odsłony prowadzonej przez nich walki. Na ich przykładzie autor ukazuje czytelnikom paradoksalność sytuacji, w której znaleźli się Kurdowie podczas syryjskiego konfliktu. W przypadku zdobywania Rakki, ale i innych miast, tj. Tabka czy Manbidż, ich zwycięstwo było możliwe w dużej mierze dzięki wsparciu lotnictwa i artylerii międzynarodowej koalicji sformowanej przeciwko IS. Oczywiście, nie zwyciężyliby również bez gotowości poniesienia przez SDF liczonych w tysiącach zabitych w trakcie wielomiesięcznych starć. Walki toczono dom po domu, wśród podkładanych przez dżihadżystów min i nagłych kontrataków, do których wykorzystywano podziemne tunele, drążone wcześniej miesiącami w oczekiwaniu na natarcie wroga. W Efrinie to Kurdowie okazali się bezradni wobec tureckiego lotnictwa. Po przełamaniu oporu na górzystym pograniczu z Turcją mieli do wyboru albo wycofać się, albo powoli ginąć w skazanej na porażkę walce. Zdecydowali się ustąpić, by ograniczyć straty w ludziach i nie pozwolić na zrujnowanie atakowanych miast.

W obliczu przewagi technologicznej na nic zdała się przychylność sił Asada, które najpierw pozwoliły na przejazd przez swoje tereny kurdyjskim posiłkom, a później zezwoliły kilkuset członkom prorządowych bojówek na walkę po ich stronie. W tej optyce nie tylko SDF, ale też siły rządowe i rebelianci wydają się bezradnymi pionkami na szachownicy mocarstw, które rozstrzygają o wynikach kolejnych kampanii w Syrii, posługując się lotnictwem oraz wojskami specjalnymi. Tak, jak rosyjskie samoloty (siła samych syryjskich byłaby zbyt mała) pomagały wojskom Asada wydzierać kolejne tereny rebeliantom oraz IS, tak rebelianci dzięki tureckiemu wsparciu wyparli oddziały „kalifatu” z Al-Bab i Dżarablusu, by potem to samo zrobić z siłami kurdyjskimi w Efrinie. Z kolei w przypadku SDF bez lotniczej potęgi koalicji niewyobrażalne wydawałoby się opanowanie przez nie przeszło 1/4 terytorium Syrii.

Zaciekłość danej armii lądowej zdaje się z tej perspektywy jedynie wpływać na długość starcia, a nie na to, kto ostatecznie zwycięży. W sytuacji, gdy wszystkie strony są w stanie zmobilizować wiele tysięcy żołnierzy, o przewadze jednej z nich przesądzają bombardowania czy ataki rakietowe, prowadzone przez obce mocarstwa.

Jednak bezradność poszczególnych ugrupowań wobec potęgi lotnictwa stanowi tylko jedną stronę medalu. Spośród wielu miast i miejscowości Pieniążek odwiedził również zrujnowane Kobane – symbol oporu przeciwko IS, którego udana obrona w 2015 r. uznawana jest za punkt zwrotny w zwalczaniu „kalifatu”. Opisując walki o miasto, Pieniążek podkreśla, że bombardowania ze strony koalicji niekonieczne gwarantowały od razu zatrzymanie terytorialnego rozwoju terroryzmu. Do zwycięstwa w Kobane niezbędne okazały się trzy czynniki: nieustępliwość obrońców, która uniemożliwiła szybkie rozstrzygnięcie bitwy przez IS (specjalizującym się wręcz w szybkim zajmowaniu z zaskoczenia miast), intensywne bombardowania oraz przybyłe w odpowiednim momencie posiłki od sojuszników. Mowa nie tylko o sprzymierzonych z Kurdami rebeliantach, ale przede wszystkim o oddziałach doskonale uzbrojonych i wyszkolonych peszmergów z Iraku, których tureckie władze pod presją międzynarodową zgodziły się przepuścić przez swoje terytorium. Gdyby nie to, że początkowo Kurdowie z YPG (oraz ich kobiecego odpowiednika YPJ) byli gotowi stawiać twardy opór liczniejszemu i lepiej uzbrojonemu przeciwnikowi, na zorganizowanie podobnego wsparcia i akcję dyplomatyczną po prostu nie byłoby czasu. Same amerykańskie bomby nie powstrzymałyby zaś IS przed opanowaniem miasta.

Ideowy kocioł w kurdyjskiej autonomii

Oprócz refleksji na temat militarnego wymiaru konfliktu książka przynosi również wiele informacji na temat ideowego oblicza syryjskiego Kurdystanu, czyli tzw. Rożawy. Obszar ten oficjalnie jest znany jako Autonomiczna Administracja Północnej i Wschodniej Syrii, która w wyniku wojny została powiększona także o tereny takie jak Rakka, które są zdominowane przez niekurdyjskie grupy etniczne. Damaszek, rzecz jasna, oficjalnie nie uznaje autonomicznego statusu Rożawy. Na razie obszar jest zdominowany przez tamtejszą główną siłę polityczną, którą jest Partia Unii Demokratycznej (ang. PYD) oraz trzon SDF, czyli kurdyjskie YPG, które jest zbrojnym ramieniem PYD. Ideologia PYD, jak to opisuje Pieniążek, jest nierozerwalnie związana z programem do niedawna marksistowsko-leninowskiej Partii Pracujących Kurdystanu (PKK), która działa na terenie Turcji. Z czasem program ten ewoluował w kierunku tzw. konfederacjonizmu demokratycznego, łączącego rozmaite wątki anarchistyczne, marksistowskie i feministyczne z uwypukleniem roli lokalnych samorządów. Poglądy PYD i PKK nie są jednak podzielane przez wszystkich mieszkańców terytorium Rożawy. Pieniążek podkreśla bowiem, że Kurdowie pozostają politycznie podzieleni, tak w Syrii, jak i innych krajach Bliskiego Wschodu. Najbardziej uwidaczniają to chłodne stosunki PKK i PYD z dominującą w irackim Kurdystanie Demokratyczną Partią Kurdystanu (ang. KDP), którą w dużym uproszczeniu można określić mianem ugrupowania konserwatywnego.

Jednak na przekór tym podziałom udało się w Rożawie wypracować system polityczny, na który autor patrzy z życzliwością, czemu trudno się dziwić. Oto bowiem w Rożawie w sytuacji współistnienia ze sobą wielu etnosów zbudowano warunki dla relatywnie harmonijnej koegzystencji Kurdów, Arabów i chrześcijańskich Asyryjczyków, co jest ewenementem w brutalnej wojnie domowej w Syrii.

Mimo że system polityczny Rożawy czerpie pełnymi garściami ze źródeł ideologicznych, które mogą się nam kojarzyć raczej z agresywną polityką antyreligijną, okazuje się, że jest przyjmowany z entuzjazmem przez zamieszkujących Syrię chrześcijan, zagrożonych prześladowaniami ze strony islamskich ekstremistów (nie tylko z IS). Przyniósł także równouprawnienie kobiet na niespotykaną wcześniej skalę, w tym również w postaci narażenia na śmierć na froncie ze względu na masowy charakter kobiecego odpowiednika YPG, czyli YPJ. Jednocześnie Pieniążek nie ukrywa bardziej brutalnego oblicza Rożawy. Wspomina więc o represjach wobec politycznych przeciwników PYD, takich jak aresztowania czy demolowanie biur ich organizacji. Niepokojąco dla wielu czytelników zabrzmi też opis panującego wśród bojowników PKK i YPG oraz ich rodzin swoistego kultu walki i męczeńskiej śmierci, znajdującego wyraz chociażby w okazjonalnym stosowaniu ataków samobójczych czy dość częstym wcielaniu do jednostek niepełnoletnich. Dzięki zetknięciu się z zagranicznymi ochotnikami walczącymi w SDF Pieniążek zadaje również kłam powszechnemu przekonaniu, że spotkać można wśród nich jedynie anarchistów czy skrajnych lewicowców, skuszonych wizją walki o radykalne idee. Dość powiedzieć, że autor spotkał wśród nich między innymi… dwóch wyborców Donalda Trumpa.

Polityczne dylematy miejscowej ludności

Odmalowany przez Pieniążka obraz współczesnej wojny, brutalnej wizji stosunków międzynarodowych, kolejnego etapu walki o „sprawę kurdyjską” oraz jej ideologicznego wymiaru ostatecznie nie przesłania jednak wplątanych w nią konkretnych ludzi, których losy pieczołowicie opisuje. Naznaczeni cierpieniem, tracący na wojnie członków swoich rodzin, przyjaciół, zdrowie i domy, zagrożeni zamachami terrorystycznymi ostatecznie wysuwają się na pierwszy plan. Niegdyś pełni nadziei, wierzący w międzynarodową pomoc odbudowy kraju. Dziś opowiadają głównie o organizacjach pomocowych, które realizując skromne projekty infrastrukturalne, wydają większość środków na koszty administracyjne.

To na podstawie przytoczonych w książce relacji mieszkańców Syrii łatwiej będzie nam zrozumieć, dlaczego jedni postanowili wystąpić przeciwko reżimowi Asada, a inni uważali to za nierozsądne czy bezsensowne. Dzięki tym świadectwom można też pojąć, czemu wiele osób dalekich od dżihadyzmu z nadzieją witało panowanie IS w takich miastach, jak Rakka czy Abu Kamal. Każdy bowiem, kto zwiastował zakończenie walk, zaprowadzenie choćby elementarnego porządku i zaspokojenia podstawowych potrzeb w obliczu wojny, mógł liczyć na przynajmniej początkową przychylność mieszkańców. Wyjątkiem były sytuacje, gdy miejscowa ludność miała już na koncie współpracę z jakkolwiek rozumianą „drugą stroną”, Wtedy oczywiście od razu widzieli w zdobywcy potencjalnego oprawcę grożącego uwięzieniem, torturami lub śmiercią. Z tego powodu często decydowali się na ucieczkę na ziemie opanowane przez inne

Post scriptum do wojny z „kalifatem”

Pieniążek odwiedził także leżące na północy kraju miasteczko Ajn Isa, które w tym czasie należało do raczej spokojnych. W jego okolicy znajdowała się wtedy ważna baza SDF, która odwiedzana była również przez żołnierzy amerykańskich. Amerykanie jednak opuścili niedawno ten rejon, który po krótkim czasie ogarnęły walki. W ten sposób tytułowa „Nowa wojna w Syrii”, odbywająca się po upadku „kalifatu”, na naszych oczach nabiera nowego wymiaru. Kolejna część kraju podzieliła bowiem w październiku los Efrinu. Po bombardowaniach wkroczyły do niej tysiące żołnierzy tureckich oraz syryjskich rebeliantów, którzy natrafili na opór SDF. Po zawieszeniu broni i negocjacjach prezydentów Putina i Erdogana wydawało się, że Turcja osiągnęła wszystko, czego chciała: zapewnienie o rychłym wycofaniu oddziałów YPG na przeszło 30 km w głąb Syrii, wspólne rosyjsko-tureckie patrole na granicy obu krajów i bezpośrednią kontrolę nad tymi terenami, które Turcy zdołali już opanować. Z kolei SDF zostało zmuszone do oddania kontroli nad wieloma miastami wojskom rządowym i rosyjskim, tylko w ten sposób mogąc zapewnić bezpieczeństwo przed tureckimi bombardowaniami.

Czy jednak gdyby Kurdowie nie bronili się tak zaciekle przed Turkami i syryjskimi rebeliantami w takich miejscach jak Ras al-Ajn (gdzie po przeszło tygodniowej obronie bojownicy zostali ewakuowani w ramach porozumienia o zawieszeniu broni), jeszcze większy obszar nie trafiłby pod turecką kontrolę? Jednocześnie rosyjsko-tureckie porozumienie w praktyce nie doprowadziło do pełnego zakończenia walk. SDF (nie tylko YPG, ale i bojówki asyryjskich chrześcijan), tym razem otwarcie współpracując z siłami Asada, wciąż walczy z protureckimi rebeliantami, by zminimalizować zajęty przez nich obszar. Prezydent Turcji wprost zapowiada osiedlenie na nim milionów syryjskich uchodźców tak, by Kurdowie stali się mniejszością. Trudno więc się dziwić, że walka o każdą piędź ziemi jest okupiona krwią.

Obserwując obecne zmagania Kurdów przy granicy z Turcją, możemy docenić wartość książki Pieniążka. Autor bowiem na wyjątkowo nośnym przykładzie losów Rożawy odsłonił mechanizmy rządzące „zastępczą wojną”, w której to polityka mocarstw przesądza o dynamice konfliktu. To one zakreślają pole manewru dostępne dla zwalczających się stron. Są w stanie odpowiednio deeskalować konflikt lub go podgrzewać. Poprzez swoje wsparcie lub jego wycofanie nagle przechyla się szala zwycięstwa. Paradoksalnie więc książka, która zawiera gęsty opis niewielkiego fragmentu syryjskiego konfliktu, długo nie straci na ważności. Pokazuje bowiem ramy wojny – zarysowane w Moskwie, Ankarze, Waszyngtonie i Teheranie – w których poruszają się Kurdowie, siły Asada, rebelianci czy IS. Czasami, tak jak w Kobane, nie wszystkie karty są rozdane, a więc i zaciekłość jednej ze stron może przesądzić o wyniku ważnej bitwy. W innych przypadkach, jak w Efrinie, role są ustalone od samego początku i nie ma takiego wysiłku czy bohaterstwa, które mogłoby zmienić ustalony przez mocarstwa scenariusz.

Pieniążek dostarcza nam narzędzi, by próbować zrozumieć kolejne odsłony nie tylko tej, ale innych wojen, chociażby w Jemenie czy w Libii. Możemy samodzielnie starać się ocenić, gdzie pionki na szachownicy wykrwawiają się w walce, której wynik jest już znany, a gdzie ich poświęcenie może jeszcze zmienić historię. Jednocześnie autor przypomina, że zawsze wielka polityka przekłada się na cierpienie konkretnych jednostek. Za abstrakcyjnymi statystykami dotyczącymi liczby zabitych, rannych i zrujnowanych domów kryją się dramatyczne historie ludzi, których życie legło w gruzach. Reporterzy tacy jak Pieniążek pozwalają, by chociaż garstka z nich została przez nas usłyszana.


Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.