Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Polityka obronna na dwójkę z plusem

Polityka obronna na dwójkę z plusem Lukas Plewnia/flickr.com

Ministerstwo Obrony Narodowej zawsze było trudnym resortem – wojsko i przemysł zbrojeniowy prowadzą wiele drogich i długich programów o skomplikowanym charakterze, z kolei polityków posiadających kompetencje z zakresu obronności jest niewielu. Obecnie zaś wojsko wymaga szeregu zmian, od strukturalnych po techniczne. Niestety, ostatnie 4 lata nie przyniosły naszej obronności większych pozytywnych reform, a liczba wyzwań rośnie dramatycznie.

Modernizacja techniczna –

Jednym z najważniejszych zadań MON jest realizacja Planu Modernizacji Technicznej (PMT), czyli zakupu nowoczesnego sprzętu dla Wojska Polskiego. Ten proces jest w stanie paraliżu od lat. Pod rządami Zjednoczonej Prawicy realizowano głównie programy rozpoczęte jeszcze w latach 2012-2015. W zasadzie cały wysiłek pochłonął jeden program – obrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej średniego zasięgu „Wisła”. Nawet jednak on drepcze w miejscu: po podzieleniu na dwie fazy i realizacji pierwszej, pokrywającej jedynie 1/4 potrzeb, proces się zatrzymał. Ministerstwo przeniosło całą odpowiedzialność za docelowy kształt drugiej fazy systemu na Pentagon – decyzje zarówno o nowym radarze, jak i pocisku niskokosztowym, będą podejmowane za oceanem bez polskiego udziału.

Pozostałe programy często realizowano w mocno okrojonym zakresie, bez udziału polskiego przemysłu. Przykładem jest chociażby zakup artylerii rakietowej Homar, pozyskanej w ilości pokrywającej 1/3 minimalnej potrzeby i, pomimo wielu zapewnień, niedostosowanej do wymagań Wojska Polskiego. Najgorzej sytuacja wygląda jednak w Marynarce Wojennej; wydaje się, że ministerstwo bądź nie ma pomysłu, jak reagować, bądź nie posiada na to środków. Z drugiej strony zostały złożone szumne zapowiedzi olbrzymiego zakupu samolotów F-35, co szczególnie w zestawieniu z decyzją o remoncie czołgów T-72 budzi zdziwienie, rodząc pytanie, jak sprzęt o tak dużym zróżnicowaniu generacyjnym ma współdziałać w jednym wojsku.

Podobnie jest z planami rozbudowy wojska do 200 tys. żołnierzy i sformowaniem czwartej dywizji Wojsk Lądowych, która na razie nie wnosi niczego poza nowymi stanowiskami dowódczymi. Jeszcze większe problemy dotyczą infrastruktury i sprzętu, którego brakowało istniejącym jednostkom, a tym bardziej nie wystarczy na jakiekolwiek powiększenie armii, o podwojeniu nie wspominając. Ministerstwu można zarzucić stawianie nierealistycznych celów, motywowanych korzyściami politycznymi, a nie wojskowymi.

Zmiany instytucjonalne –

Pod wieloma względami MON wykazał się niezdolnością do strukturalnych reform. Agencja Uzbrojenia, kluczowy postulat rządu Zjednoczonej Prawicy, nadal istnieje tylko jako pomysł. Bez zmiany sposobu zarządzania zakupami, logistyką i pracami badawczo-rozwojowymi płonne są nadzieje na usprawnienie dostaw dla wojska.

Należy również skrytykować rozbudowę struktur resortu, powiązaną z rozbudową struktur samego wojska – Polska jako jeden z nielicznych krajów na świecie będzie posiadała sześć rodzajów Sił Zbrojnych. Wydzielenie każdego typu jednostek w osobny rodzaj oraz mnożenie stanowisk dowódczych i logistycznych obniża gotowość bojową Sił Zbrojnych.

Próbą przydania nowej jakości organizacji strategicznej w MON miał być Strategiczny Przegląd Obronny (SPO), który, choć nie był prawnie obowiązującym dokumentem, mógł stać się drogowskazem działań rządu w sprawach obronnych. Niestety, wiele z rekomendacji (zwiększenie liczby żołnierzy, nacisk na Wojska Obrony Terytorialnej jako samodzielne siły partyzanckie, zwiększenie zakupów artylerii lufowej i rakietowej, zakup okrętów podwodnych z pociskami manewrującymi) było wątpliwych i niespójnych z wojskowego punktu widzenia. Najsłabszą natomiast stroną SPO był brak faktycznego wykonania zaleceń.

Międzynarodowy wymiar –

Współpraca w ramach NATO była bardzo intensywna. Kluczowym momentem był szczyt NATO w Warszawie w 2016 r., na którym przyjęto postulowane m.in. przez Polskę rekomendacje. Problemy pojawiły się jednak na etapie ich realizacji. Większość projektów obecności amerykańskiej w Polsce notuje bardzo poważne opóźnienia, ponadto niektóre zostały odłożone na nieokreślony czas.

Polska dołączyła do europejskiej stałej współpracy strukturalnej w dziedzinie obrony, czyli PESCO, aczkolwiek rząd nie wykazał się żadnym znaczącym zaangażowaniem. Polskie podmioty badawcze nie są liderem żadnego z projektów, nie zgłosiły też żadnego nowego, chociaż biorą udział w kilku. Takie wyniki wypadają bardzo słabo, nawet na tle państw regionu, które dysponują mniejszym niż Polska potencjałem wojskowym. Powodem biernej postawy w ramach PESCO może być z jednej strony koncentracja na współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, z drugiej – niski potencjał Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ).

Decyzje kadrowe –

Decyzje kadrowe rządu Zjednoczonej Prawicy były mocno kontrowersyjne, zwłaszcza sposób obsadzania stanowisk generalskich w okresie 2015-2018. Sytuacja znacząco się poprawiła po zastąpieniu ministra Antoniego Macierewicza Mariuszem Błaszczakiem. Duże kadrowe turbulencje miały miejsce w podległej resortowi PGZ, w której żaden prezes nie przetrwał dłużej niż rok, co miało negatywne przełożenie na funkcjonowanie grupy, jak podkreśla NIK w raporcie na ten temat.

Armia ma również problemy z rekrutacją. MON stanęło zarówno przed problemem z zachęceniem do służby szeregowych żołnierzy, jak i przyciągnięciem wysokiej klasy specjalistów do wojska i PGZ. Porażką okazała się kampania „Zostań żołnierzem Rzeczypospolitej”, która dostarczyła jedynie kilka tysięcy rekrutów. Z tego powodu mało prawdopodobnym wydaje się powiększenie wojska ponad stan obecny, a tym bardziej rozbudowa o komponent Wojsk Cybernetycznych. Wyzwaniem okaże się zapewne nawet utrzymanie w służbie doświadczonych żołnierzy.

Decyzje finansowe –

W ostatnich latach można wyszczególnić trzy kluczowe problemy budżetu resortu. Pierwszy dotyczy niecelowego wydatkowania środków MON na zakupy luźno powiązane z obroną narodową, jak naprawy dróg w gminach garnizonowych czy zakupy samolotów dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W efekcie budżet na wojsko nie odzwierciedla realnych wydatków stricte wojskowych. Drugim problemem jest niedoszacowanie kosztów programów zakupu uzbrojenia, jak np. w programie zakupu samochodów terenowych „Mustang”, w którym wartość najtańszej oferty przekroczyła o kilkadziesiąt procent maksymalny budżet programu, co poskutkowało kilkukrotnym zamknięciem przetargu bez wyniku. Trzecim problemem są zawyżone ceny zakupów bezprzetargowych, ze względu na występowanie tzw. podstawowego interesu bezpieczeństwa państwa (PIBP). MON często stara się faworyzować poszczególnych dostawców (zwykle PGZ) poprzez nadużywanie PIBP.

Podsumowanie

Mimo iż Mariusz Błaszczak wykonywał swój urząd lepiej, przede wszystkim w aspekcie komunikacyjnym, niż Antoni Macierewicz, nie zmienia to negatywnej oceny polityki obronnej rządu – wiele problemów systemowych nie zostało zażegnanych, wiele reform instytucji i procesów nie zostało przeprowadzonych, a nowe wyzwania pojawiają się dużo szybciej niż odpowiedzi na stare. Radykalne zmiany w zarządzaniu są niezbędne.

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Artykuły z raportu (z wyłączeniem grafik) są udostępnione na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o ich finansowaniu oraz podanie linku do naszej strony.