Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy niepartyjnym, chadeckim środowiskiem politycznym, które szuka rozwiązań ustrojowych, gospodarczych i społecznych służących integralnemu rozwojowi człowieka. Portal klubjagiellonski.pl rozwija ideę Nowej Chadecji, której filarami są: republikanizm, konserwatyzm, katolicka nauka społeczna. Możesz nas wesprzeć przekazując 1,5% podatku na numer KRS: 0000128315.

Informujemy, że korzystamy z cookies. Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony.
Redakcja portalu  9 listopada 2019

Paszcza: W cyfrowym świecie walutą jest czas

Redakcja portalu  9 listopada 2019
przeczytanie zajmie 5 min

„»Jeśli nie płacisz za produkt, sam jesteś sprzedawanym produktem« – temu cytatowi, często używanemu do krytyki naszej relacji z platformami internetowymi, trudno przypisać autora. Podobno po raz pierwszy został użyty w 1973 r. do opisu relacji siedzącego na kanapie człowieka z telewizją. Wielkie stacje Ameryki były wówczas szeroko punktowane za poszukiwanie sensacji i prymitywizację debaty publicznej – skutki uboczne dążenia do zwiększenia oglądalności przeliczanej na przychód z reklam. Dziś tym już oklepanym cytatem opisuje się naszą relację z Google, Facebookiem, YouTube, Snapchatem czy TikTokiem. My, użytkownicy, nie płacimy za korzystanie z platform internetowych. Uwaga jest sprzedawana prawdziwym klientom, czyli reklamodawcom. Naturalnym kolejnym krokiem strategii biznesowej jest więc chęć zatrzymania człowieka jak najdłużej przed monitorem i jak najczęstszego doprowadzenia go do użycia smartfona, aby się zalogował. Staliśmy się cennym łupem na polu bitwy: każdy serwis walczy o jak najdłuższą część naszego dnia, jak największy wycinek uwagi” – pisze na łamach Polityki nasz ekspert ds. nowych technologii Bartosz Paszcza.

Fundamentalną wadą internetu jest konflikt zachęt zawarty w ekonomii uwagi. Firmom zależy na zwiększeniu używania platform, aby móc pokazać więcej reklam. Ale zwiększając spędzany w sieci czas, możemy dotrzeć do momentu, gdy technologia odbiera nam czas dzielony ze znajomymi i rodziną czy obniża efektywność pracy. Wąż Uroboros zaczyna zjadać swój ogon: spadek samopoczucia jest oczywiście problemem społecznym, a pewnie też nie przekłada się na skuteczność reklam. Co ciekawe, ten konflikt interesów stworzyła sieć służąca do uspołecznienia i darmowego obiegu wiedzy naukowej. Twórca sieci WWW Tim Berners-Lee miał ambitny plan stworzenia ogólnoświatowego systemu służącego do łatwej wymiany prac naukowych. Tworzenie treści tego typu różni się jednak od tworzenia artykułów dziennikarskich, filmów czy muzyki m.in. sposobem finansowania” – zauważa Paszcza.

„Upraszczając: pensję naukowcom zapewnia w znacznej mierze publiczne finansowanie, aby wiedza była ogólnodostępna, służyła innym naukowcom do dalszych badań itd. Inni twórcy takiego komfortu nie mają. Ich wynagradzają odbiorcy bezpośrednio (opłata za gazetę czy kupno płyty) lub pośrednio (oglądanie programów telewizyjnych, podczas których emitowane są reklamy)” –kontynuuje ekspert.

„Nadal niszowa, choć szybko rosnąca popularność cyfrowego detoksu czy książki „Cyfrowy minimalizm” Cala Newporta zwraca uwagę na fundament ekonomii uwagi: nasz cyfrowy konsumpcjonizm. Jego ograniczenie jest trudne, biorąc pod uwagę, jak sprytnie strony internetowe i platformy wykorzystują badania nad zachowaniem naszego mózgu. Zarazem mechanizm presji konsumenckiej – na firmy i polityków – jest jedynym, który może doprowadzić do samoograniczania się platform czy ich regulacji. Podstawą odpowiedzi na zagrożenia ekonomii uwagi są więc nasze własne próby ograniczania konsumpcji internetu, a przynajmniej większe zwracanie uwagi na platformy, które grają fair – pod kątem prywatności danych, niezabierania nam zbyt wielu godzin w ciągu dnia. Nawet jeśli jest to walka pojedynczych Dawidów z systemowymi Goliatami” – podkreśla Bartosz Paszcza.