Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Brzyski: Halloween vs Wszystkich Świętych – ostateczne starcie [VIDEO]

przeczytanie zajmie 2 min

„Uroczystość Wszystkich Świętych to czas, w którym ujawnia się coraz mocniejsze międzypokoleniowe pęknięcie pomiędzy starszym pokoleniem przywiązanym do tradycji odwiedzania rodzinnych grobów oraz młodszym, które postrzega to jako zwykły rytuał i przykry obowiązek. Polskie cmentarze są w tym okresie pełne atmosfery sporu tradycji z nowoczesnością” – mówi w najnowszym KlubuTygodniku Bartosz Brzyski.

„W przeciwieństwie do naszych dziadków wychowaliśmy się w epoce późnego kapitalizmu, który nie znosi ciszy i zastoju. Symbolem tego procesu są metropolie. W nich nigdy nie zobaczymy gwiazd na nieboskłonie, ani nie zaznamy całkowitej ciszy. Zawsze dzieje się coś, na czym warto zawiesić wzrok, a wielkie galerie wyznaczają nam kolejne sezony zakupowe. To świat dyni, który narzucił nam późny kapitalizm, który usiłuje podtrzymywać ciągłą dynamikę. Zabawy, ruchu, handlu i braku snu” – wyjaśnia autor KluboTygodnika.

„Świat znicza to więc nie tylko cmentarny rytuał, ale przede wszystkim zupełnie inny sposób patrzenia na świat. Dla naszych dziadków kościelny kalendarz wyznacza rytm roku. Niedzielna msza i rodzinny obiad, świąteczne rodzinne kolędowanie, wspominki i kultywowanie pamięci w Dzień Zaduszny […] To przymus zewnętrzny pozwala nam się organizować, poruszać się między karnawałem a adwentem – nie popadać w skrajności i podążać za przyjemnością chwili, ale organizować życie. Zrywając z tradycją, sprawiamy, że zbiorowe rytuały zaczęły się sypać. Przestajemy się widywać, ponieważ przestajemy mieć święta, które wszyscy obchodzimy, wspólne rytuały, które dla wszystkich są czytelne. I tracimy pokolenie, które mogłoby nas jeszcze spajać, chociaż robili to często na siłę i przy naszym oporze” – zauważa Brzyski.