Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Polityka wymiaru sprawiedliwości na dwójkę

Obejmując władzę po wyborach, PiS postulowało gruntowną reformę wymiaru sprawiedliwości. Nie przedstawiało jednak w tym zakresie konkretnych, szczegółowych propozycji, ograniczając się do deklaracji, że sądownictwo „nie może być państwem w państwie” oraz powinno „być sferą całkowicie wolną od korupcji, nepotyzmu, układów towarzysko-biznesowych” (Program PiS z 2014). Postulaty te częściowo korelowały z oczekiwaniami społecznymi, sądy bowiem powszechnie postrzegane były przez opinię publiczną jako niewydolne i niewystarczająco chroniące prawa obywateli, choć zaznaczyć należy, że korupcja nie była wskazywana jako główne źródło problemów wymiaru sprawiedliwości.

Istota sporu o sądownictwo –

Rodzaj zmian wprowadzonych w latach 2015-2019, a przede wszystkim sposób ich wprowadzenia wyraźnie pokazały, że zasadniczym celem obozu rządzącego nie była poprawa jakości działania sądów, lecz neutralizacja szeroko rozumianych środowisk prawniczych jako podmiotu wpływającego na kształt polityk publicznych. Przed 2015 rokiem środowiska prawnicze, a zwłaszcza sędziowskie, posiadały zdolność korygowania polityk publicznych dwutorowo:

– bezpośrednio poprzez Trybunał Konstytucyjny oraz Sąd Najwyższy (którego orzeczenia w niektórych wypadkach de facto pozbawiały ustawy jakiejkolwiek skuteczności – tak było w przypadku lustracji);

– pośrednio poprzez złożony system powiązań polityczno-medialnych, w którym stanowisko popierane przez „autorytety prawnicze” mogło zostać odpowiednio nagłośnione i wpłynąć na postawy innych kręgów elit opiniotwórczych oraz – poprzez sprzężenie zwrotne – na postawy samych polityków.

Poprzez te mechanizmy elity polityczne były zmuszone liczyć się ze zdaniem elit prawniczych, które współkształtowały politykę publiczną nie tylko od strony formalnej (wpływając na jakość i spójność aktów prawnych), ale również merytorycznej (wpływając na treść i kierunek rozstrzygnięć legislacyjnych). Tego rodzaju jurydyzacja polityki nie jest ograniczona do Polski, lecz występuje we wszystkich demokracjach liberalnych (i traktowana jest jako zjawisko mające zarówno wady, jak i zalety).

Abstrahując od pytania, jakie były wady polskiego modelu jurydyzacji polityki i czy możliwe było dokonanie w nim stopniowych korekt, zwiększających decyzyjność elity politycznej bez naruszania samej istoty modelu, stwierdzić należy, że obóz rządzący postanowił zlikwidować to zjawisko w całości i radykalnie zwiększyć prymat czynnika politycznego w kreowaniu polityki publicznej.

Zmiany instytucjonalne i personalne oraz ich skutki –

Zasadniczym narzędziem umożliwiającym likwidację wpływu elity prawniczej na decyzje polityczne stała się wymiana składu personalnego kluczowych gremiów decyzyjnych. Tej logice podporządkowana została nowa obsada Trybunału Konstytucyjnego, reforma Sądu Najwyższego oraz Krajowej Rady Sądownictwa (KRS). Wszystkie te organy zdominowane zostały przez osoby pochodzące z nadania politycznego i zachowujące się dyspozycyjnie wobec obozu władzy. Ponadto resort sprawiedliwości wymienił ok. 150 prezesów i wiceprezesów sądów powszechnych (na 730). W Sądzie Najwyższym utworzono dwie nowe
Izby (Dyscyplinarną oraz Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych), co w połączeniu ze skróceniem wieku emerytalnego sędziów (w tym I Prezesa Sądu Najwyższego) miało zapewnić całkowitą kontrolę polityczną nad najważniejszym sądem w Polsce. Z tej ostatniej zmiany PiS zmuszony był wycofać się na skutek wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE. Nie zmieniono jednakże zasad funkcjonowania żadnego z tych organów ani sposobu obsady wakatów sędziowskich (o których nadal decyduje KRS w nietransparentnej i niezapewniającej kontroli społecznej procedurze). Pokazuje to wyraźnie, że celem partii rządzącej nie była zmiana sposobu funkcjonowania sądów, a jedynie uzależnienie ich od siebie.

Skutkiem tak prowadzonej polityki instytucjonalnej jest głęboka delegitymizacja KRS i nowego składu Sądu Najwyższego w środowisku elit prawniczych, przez co organy te nie będą zdolne skutecznie pełnić roli regulatorów wymiaru sprawiedliwości. Sposób, w jaki wprowadzono zmiany, najprawdopodobniej prowadzić będzie również do podważenia zaufania do prawa i jego interpretacji. Ponieważ obie strony sporu posługiwały się w nim argumentami odwołującymi się do Konstytucji (strona rządowa dokonując wykładni bardzo rozszerzającej, jeżeli nie wprost contra legem), w społeczeństwie zakorzenia się przekonanie, że prawo nie posiada ustalonej treści, w istocie, że treść prawa władna jest dyktować ta strona politycznego sporu, która aktualnie okaże się silniejsza. W dłuższej perspektywie oznaczać to może duże utrudnienia w rządzeniu państwem i w zapewnieniu pokoju społecznego.

Brak zmian odczuwalnych dla obywateli –

Funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości z punktu widzenia zwykłego obywatela nie uległo w zasadzie żadnej zmianie. Główny problem polskich sądów, czyli przewlekłość postępowań, nie został rozwiązany – czas rozpoznawania spraw w stosunku do 2016 uległ dalszemu wydłużeniu. Przez całą kadencję Ministerstwo Sprawiedliwości nie przygotowało (zapowiadanej) propozycji kompleksowych zmian w funkcjonowaniu wewnętrznym sądów oraz w procedurach karnej i cywilnej, które – wdrożone jako całość – mogłyby przynieść rzeczywistą poprawę tego stanu rzeczy. Namiastkę reformy kompleksowej stanowić mają ostatnie nowelizacje kodeksu postępowania karnego i cywilnego; ponieważ weszły one w
życie dopiero we wrześniu, trudno ocenić ich skuteczność. Nowelizacja kodeksu postępowania cywilnego, zapowiadana jako przełomowa zmiana, istotnie nakierowana jest na usunięcie niektórych powodów opieszałości sądów, jednakże trudno uznać ja za rewolucyjną. Część zawartych w niej rozwiązań mogła być (i w niektórych przypadkach była) stosowana przez sądy bez wyraźnego nakazu ustawowego; niektóre z kolei mogą okazać się niewykonalnymi życzeniami ustawodawcy (obowiązek wyznaczania rozpraw dzień po dniu).

Nie podjęto również żadnych działań na rzecz zwiększenia liczby etatów administracyjnych w sądach i podniesienia uposażeń tej grupy pracowników wymiaru sprawiedliwości, pomimo iż od ich sprawności i rzetelności zależy w dużej mierze funkcjonowanie całego systemu.

Podsumowanie

Zmiany w wymiarze sprawiedliwości, wprowadzane w sposób celowo konfliktowy i osłaniane agresywną propagandą, nie miały na celu przebudowy instytucjonalnej sądownictwa, lecz destabilizację i zniszczenie nieformalnych hierarchii istniejących równolegle do struktur oficjalnych. Z punktu widzenia tak zakładanych celów reforma zakończyła się sukcesem. Środowiska prawnicze, po raz pierwszy w historii III RP, straciły zdolność do skutecznego wpływania na politykę, zaś politycy w swoich działaniach nie muszą się liczyć z opinią autorytetów uznawanych przez te środowiska. Oznacza to zarazem, że niezbyt mocne i słabo legitymizowane podstawy państwa prawa, zbudowane w III RP, zostały podważone na rzecz woluntaryzmu politycznego, co nie będzie sprzyjać budowie stabilnych instytucji.

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.