Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Piotr Trudnowski  1 października 2019

Koalicyjny paradoks. Dlaczego samodzielne rządy PiS-u to najlepszy możliwy scenariusz?

Piotr Trudnowski  1 października 2019
przeczytanie zajmie 5 min

Wynik wyborów wydaje się rozstrzygnięty. To sprawia, że kampania formacji opozycyjnych jest tak niemrawa, a jedynym co może nas zaskoczyć 13 października, jest frekwencja. Na niespełna dwa tygodnie przed głosowaniem trudno sobie wyobrazić, że mogłoby zdarzyć się cokolwiek, co odbierze Zjednoczonej Prawicy palmę zwycięstwa. Zarówno zwycięstwo PiS, jak i zdolność tej partii do sformułowania rządu po wyborach, wydają się dziś niemal jednoznacznie przesądzone. Niewiadoma, która pozostaje do rozstrzygnięcia, to skala tego zwycięstwa i ewentualna układanka sejmowa, w której partii Jarosława Kaczyńskiego przyjdzie dzierżyć władzę w kolejnej kadencji. Warto w tym kontekście zastanowić się nad tym, czy – abstrahując od osobistych preferencji – lepsze dla Polski byłyby samodzielne rządy czy rząd koalicyjny.


Niedostrzegany game-changer

Dziś zdaje się, że samodzielnej większości Prawa i Sprawiedliwości może zagrozić jedynie prześlizgnięcie się nad progiem zarówno Polskiego Stronnictwa Ludowego, jak i Konfederacji Wolność i Niepodległość. Ten scenariusz wydaje się bardziej prawdopodobny, niż przewiduje to większość sondaży. W dyskusjach przedwyborczych często zapominamy o tym, co czyni głosowanie 13 października wyjątkowym. Startuje w nich zaledwie pięć komitetów, a więc historycznie najmniej w dziejach III RP.

Jakie to ma znaczenie? Przy ograniczonym wyborze głosy się nie rozproszą, a więc szansa na zdobycie progu 5% przez wszystkie ugrupowania jest – jak sądzę – większa, niż kiedykolwiek. Jeżeli zaś żadne głosy „nie zmarnują się” pod progiem, to i premia dla zwycięskiej partii będzie mniejsza, niż dotychczas. Pamiętajmy, że to właśnie duża liczba głosów „pod progiem” (Zjednoczona Lewica, Konfederacja, Partia Razem) dała PiS samodzielne rządy w 2015 roku.

Fakt, że wybór jest mały, sprawia zaś, że najprawdopodobniej głosy niezdecydowanych rozłożą się proporcjonalnie do ogólnych wyników, a więc z premią dla lidera i… najmniejszych ugrupowań, które mogą zagospodarować obecną w niemal każdych wyborach „antysystemową” emocję zmiany. Ta premia w największym stopniu dotyczyć może Konfederacji jako jedynego ugrupowania spoza partyjnego establishmentu – a więc tej partii, której najczęściej w badaniach brakuje nieco poparcia do progu wyborczego.

Samodzielne rządy lepsze od destabilizacji

Jeżeli Konfederacja lub Polskie Stronnictwo Ludowe nie przekroczą progu wyborczego, to premię za oddane na nie głosy uzyska formacja rządząca. To w konsekwencji będzie oznaczać, że PiS ponownie zyska samodzielną większość. Gdy narodowo-wolnościowy sojusz próg przekroczy, to nawet jeśli Zjednoczonej Prawicy zabraknie głosów do sejmowej większości, to w szeregach opozycji nie wyłoni się żadna alternatywna koalicja. Nie sposób wyobrazić sobie scenariusza, w którym Konfederaci ukonstytuują większość pod rękę z lewicą.

Jeżeli zatem PiS nie będzie w stanie samodzielnie rządzić – rozpoczną się koalicyjne negocjacje. Najbardziej prawdopodobny zdaje się scenariusz, w którym brakujących posłów będzie tak niewielu, że w ramach powyborczych targów partia władzy przeciąganie na swoją stronę kilkoro posłów gwarantujących potrzebną większość. Jeśli to nie wystarczy, w grę wejdą scenariusze koalicyjne.

Opcje są właściwie trzy. Jedna – to współrządzenie z PSL-em. Dziś politycy tej partii wykluczają taki scenariusz, ale przy słabym wyniku i reprezentacji rzędu kilkunastu posłów – znając obrotowość ludowców – nie sposób go wykluczyć. Na poziomie kultury politycznej być może nie byłby to scenariusz bardzo negatywny – konieczność współpracy z bardziej umiarkowanym koalicjantem być może powściągnąłbym PiS od najbardziej destrukcyjnych zmian, takich jak przeprowadzenie, koniecznej skądinąd, reformy wymiaru sprawiedliwości w formie, jakiej dokonało tego PiS w mijającej kadencji.

Tyle tylko, że scenariusz PSL-u w koalicji z PiS-em wydaje się dziś zdecydowanie najmniej prawdopodobny – zarówno z powodu deklaracji liderów ludowców, jak i strategicznego celu PiS-u, jakim jest stałe sprowadzenie ludowców poniżej progu wyborczego i trwałe przejęcie jego elektoratu.

Drugi wariant to koalicja z Konfederacją. Na poziomie współpracy programowej być może moglibyśmy wówczas spodziewać się wzmocnienia tendencji wolnorynkowych i antyfiskalnych, ale z pewnością dla pozycji międzynarodowej Polski byłby to scenariusz katastrofalny.

Sojusz i tak ostro, a często niesprawiedliwie, atakowanej na arenie międzynarodowej i unijnej centroprawicowej partii rządzącej z formacją polskiego alt-rightu przyniósłby niepowetowane szkody dla naszej pozycji w Unii i relacjach atlantyckich. Wpływ  na to będzie miał radykalizm koalicjanta i skłonność części polityków Konfederacji do antysemickich, a z pewnością antyżydowskich (ustawa 447) i antyizraelskich wybryków.

Jest też scenariusz, w którym zobaczymy mieszaninę wszystkich tych wariantów – a więc powtórkę z lat 2005-2007 w postaci krótkotrwałych koalicji, prób przeciągania polityków mniejszych formacji, wreszcie scenariusz odwracania sojuszy i zastępowania PSL-u Konfederacją albo Konfederacji PSL-em. Z pewnością na stabilność rządów, zdolność do przezwyciężania systemowych trudności (globalne spowolnienie gospodarcze na horyzoncie) i zaufanie Polaków do klasy politycznej taka szarpana, zdestabilizowana kadencja, wpłynie negatywnie.

Potrzebujemy koalicji, ale nie każdej

Przez lata w debacie publiczne można było spotkać się z popularnym stwierdzeniem, że rządy samodzielne będą lepsze od koalicyjnych. Sądzono, że w takim scenariuszu rządzące ugrupowanie weźmie na siebie pełną odpowiedzialność. Koalicjanci nie będą mogli blokować reform w imię partykularnych interesów i podbijania negocjacyjnej stawki. Mniej dotkliwe będzie kupczenie stanowiskami.

Osobiście uważam – o czym już na tych łamach pisałem – że doświadczenie pierwszych samodzielnych rządów III RP, a więc mijająca kadencja PiS, negatywnie zweryfikowała tę teorię. Partia rządząca mogła robić co chciała i sprzeciw koalicjanta nie był możliwy, gdy przekraczała kolejne granice, choćby forsując zmiany w wymiarze sprawiedliwości. Jedyny scenariusz pozwalający zmienić to w nowej kadencji, a więc rządy PiS-u z PSL-em, są dziś bardzo mało prawdopodobne.

Patrząc jednak na realne warianty – a najbardziej prawdopodobne zdaje się bądź współrządzenie z Konfederacją, bądź scenariusz zdestabilizowanej kadencji z odwracaniem sojuszy i przeciąganiem posłów na drodze politycznego kupczenia stanowiskami – wygląda na to, że spośród scenariuszy możliwych najlepszy dla Polski jest wariant… dalszych samodzielnych rządów PiS-u.

Gdy na stole nie ma dziś tak naprawdę opcji przejęcia władzy przez opozycję, powinni dostrzec to również wyborcy liberalni i lewicowi, dla których pozycja międzynarodowa Polski i zaufanie obywateli do państwa i klasy politycznych powinny być wartościami ważniejszymi od antypatii do ugrupowania Jarosława Kaczyńskiego. Scenariusz „niech PiS kompromituje się pod rękę z nacjonalistami” cieszyć mógłby być może liderów opozycji na lewo od PiS-u. Nie powinien jednak dawać satysfakcji żadnemu z proeuropejskich wyborców myślących poważnie o polskiej racji stanu.

Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.

Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.