Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.
Maria Libura  30 września 2019

Zdrowie bez game changera – PiS chce solidaryzmu, ale nie wie jak

Maria Libura  30 września 2019
przeczytanie zajmie 6 min

Ochrona zdrowia stała się jednym z wiodących tematów ostatnich tygodni tegorocznej kampanii parlamentarnej. Zmiany w tym obszarze przedstawia zarówno rządząca koalicja, jak i partie opozycyjne. Wysoka ranga, jaką w debacie publicznej zyskała problematyka opieki medycznej, jest warta odnotowania. To zmiana, która pokazuje, że tematu reformy tego sektora na dłuższą metę nie da się ominąć. Fragmentaryczność i niespójność przedstawianych przez różne ugrupowania propozycji zapowiadają, że będzie to zadanie bardzo trudne, a ideę szerokiego porozumienia ponad podziałami politycznymi można, póki co, włożyć między bajki. Ministerstwo Zdrowia czeka na ekipę z wizją i rzeczywistym przełożeniem politycznym.

Szczególną uwagę z racji sondaży przykuwa „piątka dla zdrowia”, przedstawiona przez PiS na konwencji w Opolu. Jeśli ktoś spodziewał się game changera i propozycji dorównujących brawurą zapowiedziom podniesienia płacy minimalnej, srodze się zawiódł. Do tematu ochrony zdrowia politycy partii rządzącej podeszli z wyjątkową ostrożnością, rozciągając horyzont zmian na kolejne dwie, trzy kadencje, a więc poza rozliczalność. Nie powinno to dziwić – złożoność systemu jest tak duża, że obietnice szybkiego uzdrowienia należałby traktować z nieufnością. Jeżeli piątka czymś zaskakuje, to właśnie zrezygnowanym realizmem, zręcznie zresztą przykrywanym wielkimi liczbami. Te zaś są rzeczywiście imponujące – to np. miliard, który ma być przeznaczony na modernizację Centrum Onkologii. Dla zachowania skali warto jednak dodać, że długi szpitali w Polsce w 2018 roku sięgały 12,8 miliarda złotych. Reforma ochrony zdrowia w Polsce nie jest zadaniem dla ludzi o słabych nerwach.

Samą „piątkę” odczytywać można jako hasłowe odpowiedzi na najgorętsze tematy ostatnich dni, a nie jako mapę zmian. Postulat wzrostu nakładów na ochronę zdrowia, podnoszony przez młodych lekarzy rezydentów, stał się już niezbywalnym elementem programów wyborczych. Nic zatem dziwnego, że „piątkę” otwiera obietnica wzrostu finansowania tego sektora. Ewentualna realizacja planów podniesienia płacy minimalnej oznacza zdecydowanie większe wydatki na wynagrodzenia.

Z kolei powołanie funduszu modernizacji szpitali w wysokości 2 mld zł, które mają być przeznaczone na remonty, wyposażenie szpitali oraz ich informatyzację, to ukłon w stronę placówek powiatowych, o których trudnej sytuacji było ostatnio bardzo głośno. Propozycja pakietu badań kontrolnych dla każdego Polaka wpisuje się w kontekst sporu wokół warszawskiego programu bilansu seniora. Pozostaje mieć nadzieję, że pakiet to ujęta hasłowo zapowiedź poszerzenia dostępu do skutecznej profilaktyki. Obietnica opieki koordynowanej dla osób niesamodzielnych skierowana została przede wszystkich do seniorów, których liczba rośnie. Konieczne jest wprowadzenie innowacyjnych form opieki. Dokładna ocena tej propozycji będzie możliwa dopiero wówczas, gdy poznamy jej szczegóły. Choć niewątpliwie jest to temat trafiony, szczególnie, jeśli szerzej uwzględnione zostaną potrzeby osób z różnego rodzaju niepełnosprawnościami. Miliard na rewitalizację i rozbudowę Centrum Onkologii, Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie, jest reakcją na alarmujące na tle Europy wyniki wyleczalności w tym obszarze.

Trzeba jednak podkreślić, że opieka onkologiczna wymaga nie tylko dużego zastrzyku finansowego i modernizacji poszczególnych ośrodków, ale przede wszystkim zmian organizacyjnych, w tym wykorzystania danych, które pozwolą na skuteczniejsze leczenie dostępnymi terapiami.

Co więcej, fakt późnej wykrywalności chorób nowotworowych wynika w dużej mierze z braku czujności onkologicznej na niższych poziomach opieki medycznej, a także z powodu nierówności w dostępie do leczenia. Pacjenci z małych miejscowości mają trudność z trafieniem do lekarza specjalisty, stają się ofiarami wykluczenia transportowego – do dużych ośrodków trzeba dojechać, a to kosztuje.

W „piątce” nastąpił powrót do idei ochrony zdrowia, którą przedstawiała premier Beata Szydło, rozpoczynając kadencję. To obraz silnej publicznej służby zdrowia, opartej na solidaryzmie społecznym. W drugiej części kadencji, po objęciu stanowiska przez ministra Szumowskiego, ta wizja jakby przycichła, a wnioski z prowadzonej pod egidą Ministerstwa Zdrowia debaty Wspólnie dla zdrowia mogły wręcz sygnalizować zmianę kierunku, gdyż propozycje ułatwienia dostępu do leczenia (np. ulgi podatkowe od wydatków prywatnych) były wprost kierowane do zamożnej klasy średniej z dużych miast.

Widać zarazem pewną trudność z przeniesieniem ogólnych deklaracji dotyczących bardziej sprawiedliwego dostępu do opieki medycznej na poziom operacyjny (notabene podobny zarzut można oczywiście postawić także postulatom Koalicji Obywatelskiej, obiecującej górne limity czasu oczekiwania na świadczenie).

Na konwencji w Opolu uwidoczniły się rozbieżności pomiędzy proklamacją budowy solidarnej ochrony zdrowia (tu Zjednoczonej Prawicy depcze po piętach Lewica) a konkretami zawartymi w samej „piątce”, która zapowiada kontynuację polityki punktowych interwencji. To pęknięcie widać nawet na poziomie językowym – ogólne deklaracje przyjmują perspektywę pacjenta i jego doświadczenia: opieka medyczna ma być nieodpłatna, dostępna nie tylko w dużych ośrodkach, ale i na prowincji, dla biednych i dla bogatych.

Tymczasem „piątka” pisana jest z punktu widzenia infrastruktury i produktu: słyszymy, ile zostanie wydane i na co, a nie o tym, jakie korzyści uzyskają pacjenci. Język celów politycznych nadal nie jest językiem wyników, mimo deklarowanego przez ekipę ministra Szumowskiego (ostatnio we wrześniu br. na Forum Ekonomicznym w Krynicy) odwrotu od mentalności „płacenia za procedurę” i przyjęcia filozofii „płacenia za efekt”. Szkoda, że nie zastosowano jej, formułując „piątkę”.

Działanie sfinansowane ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018-2030. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o zachowanie informacji o finansowaniu artykułu oraz podanie linku do naszej strony.