Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Ney: Materiały promujące polską historię to głównie produkcje stworzone przez Polaków dla Polaków

„Jak zapewne dla większości osób próbujących zgłębić historię powstania warszawskiego, pierwszymi i najbardziej interesującymi lekturami były dla mnie wspomnienia konkretnych osób a nie jakieś większe, strategiczne opowieści. W ogólnym przekazie najbardziej znaną, poza granicami Polski, książką dotyczącą powstania jest ta autorstwa Normana Daviesa, która dotyczy głównie politycznego kontekstu i przygotowań do walk. Dla mnie znacznie ważniejszą autorką jest Kanadyjka Alexandra Richie. To ona skupiła się na losach ludności cywilnej, której dramat zapadł mi w pamięć najmocniej” – opowiadał Patrick Ney podczas spotkania o skutecznej promocji wiedzy o powstaniu warszawskim w świecie.

„Od czterech lat zajmuje się produkcją filmów o Polsce, więc znam ten rynek. Większość filmów promujących Polskę to produkcje stworzone przez Polaków dla ich rodaków, w ojczystym języku. Z tego powodu szansa na zainteresowanie obcokrajowców historią Polski jest mocno ograniczona. Jeśli już produkcja trafia do obywateli innych państw to są nimi środowiska polonijne i ich znajomi, obywatele innych państw mieszkający w Polsce, czasem odwiedzający. Gdy mieszkałem w Wielkiej Brytanii, ale jeszcze nie znałem języka polskiego miałem duże problemy z dotarciem do anglojęzycznych materiałów” – kontynuował gość.

„Samo ubolewanie nad tym, że powstanie warszawskie jest mało znane, do dziś często mylone z powstaniem w getcie warszawskim, niewiele da. Posłużę się tu historią. Byłem niedawno ze swoją córką w brytyjskiej księgarni. Znalazłem tam wiele historycznych książek dla nastolatków. W tych kilka minut o samym francuskim ruchu oporu znalazłem ponad osiem tekstów. Jakiekolwiek wzmianki o Polsce były raptem dwie. Przygotowując się do spotkania zrobiłem również  mały research, przeszukałem stronę Amazon, która służy zakupu różnych produktów. Publikacje i materiały dotyczące Londynu pojawiły się ponad 1000 razy, Nowego Jorku 876, Paryża 632 o Warszawie zaledwie 138 razy. To wiele pokazuje. Publikowanie w języku angielskim jest bardzo istotnym elementem promowania historii danego kraju” – zauważył Patrick Ney.