Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Kohut: Na napięciach między USA a Niemcami Polska może również stracić

„W niemieckiej polityce wciąż pokutuje przekonanie, że polityk który chciałby przekonywać rodaków do zbrojeń i wydatków na wojsko, nie zyskałby popularności. Obecnie Niemcy wydają na obronność 1,35% PKB, a zgodnie z zapowiedziami do 2023 roku ten współczynnik ma spaść do 1,24%. Nic dziwnego, że Amerykanie w tej sytuacji chcą uderzyć pięścią w stół i zmobilizować europejskich partnerów do wywiązywania się ze zobowiązań w ramach NATO. Zapowiedzi z tym związanych nie można wykluczyć w trakcie wizyty Donalda Trumpa w Polsce” – mówił w Telewizji Republika Andrzej Kohut, ekspert Klubu Jagiellońskiego ds. międzynarodowych i koordynator Regionalnego Ośrodka Debaty Międzynarodowej w Warszawie.

Kontekstem dla rozmowy była niedawna wypowiedź amerykańskiego ambasadora w Berlinie Richard Grenella, który ostrzegł Niemców, że USA planuje wycofać z tego kraju część swoich wojsk i przenieść je do Polski.

„Nawet na poziomie personalnym widać napięcia między Amerykanami a Niemcami. Obserwując szczyty międzynarodowe nie sposób nie dostrzec, że między Trumpem a Angelą Merkel chemii najwyraźniej nie ma. To przejawia się również w nominacji ambasadorskiej. Grenell nie jest zawodowym dyplomatą, jest za to osobą budzącą w Niemczech duże kontrowersje. Często wygłasza opinie, które później trafiają na nagłówki gazet. Często poucza niemieckie władze, co trudno uznać za działanie typowe dla ambasadora” – ocenił Kohut.

„Oczywiście kluczowe są napięcia wokół konkretnych kwestii spornych w polityce międzynarodowej. To chociażby sprawa Iranu – administracja Trumpa zdecydowała się wycofać z porozumienia nuklearnego z tym państwem, przeciwko czemu Niemcy bardzo mocno protestował namawiając Iran do tego, żeby w ramach tej umowy pozostał. Jest też sprawa Nord Stream 2, w stosunku do którego administracja Białego Domu wyraża niezadowolenie z faktu, w jaki Niemcy realizują swoje interesy we współpracy z Federacją Rosyjską” – zwrócił uwagę Kohut.

„Stany Zjednoczone za Baracka Obamy starały relacje amerykańsko-rosyjskie poprawić, pojawiła się idea resetu. Konflikt na Ukrainie to zmienił. Dzisiaj w deklaracjach amerykańska administracja wypowiada się o Rosji ostro. Niemcy z kolei w stosunku do 2014 r. dążą do złagodzenia problemów w stosunkach zwłaszcza gospodarczych” – ocenił ekspert.

„Kwestia obecności amerykańskich w Niemczech i wydatków Niemiec na obronność w ramach NATO jest oczywiście kluczowa. Kilka miesięcy temu pojawiły się przecieki na temat tego, że Pentagon chciałby, aby kraje w których stacjonują duże oddziały amerykańskie, takie jak Japonia, Korea Południowa czy Niemcy, w znacznie większym stopniu finansowały tę obecność. Dziś w przypadku Niemiec to 28% kosztów tej obecności. Chodzi o 33 000 żołnierzy, wraz z personelem cywilnym daje to ok. 50 000 osób” – przypomniał Kohut.

„Donald Trump do tego tematu od początku swojej obecności w Białym Domu, choć warto zauważyć, że nie jest pierwszym czy jedynym prezydentem USA, który zwraca uwagę na ten problem. Amerykanie naciskają na państwa europejskie, by równowaga w ponoszeniu ciężarów na rzecz zdolności obronnych Sojuszu była zapewniona” – podkreślił ekspert.

„Nie powinniśmy zapominać, że Niemcy to największy partner handlowy i największe państwo UE, której jesteśmy członkiem. Dobre relacje z Niemcami leżą w naszym interesie. Pytanie, czy w całej awanturze o ewentualne przeniesienie amerykańskich wojsk możemy tylko zyskać. Są sygnały, że moglibyśmy też coś stracić” – podkreślił koordynator RODM-Warszawa.

Kohut odniósł się też do oczekiwań związanych z wizytą Donalda Trumpa w Polsce – „w pierwszej kolejności powinniśmy spodziewać się po prostu miłych słów. To wizyta związana z uroczystościami historycznymi i jej aspekt kurtuazyjny będzie eksponowany. Dla Trumpa ważne jest, że w czasie pierwszej wizyty był w Polsce entuzjastycznie witany, a jemu, dla potrzeb polityki wewnętrznej, takie obrazki są potrzebne. Sukces poprzedniej wizyty był dla niego bardzo miły” – ocenił Kohut