Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Musiałek: Rosjanie już nie mogą nas straszyć zakręceniem kurka z gazem

„W sektorze gazowym nasze zaległości były przez wiele lat znacznie większe niż w sektorze ropy. Dlatego dzisiaj wciąż infrastruktura nie jest w 100% wystarczająca, chociaż minęły już czasy zagrożenia wstrzymaniem dostaw ze strony Rosji, które skutkowałyby dużym kryzysem. Mamy alternatywy oraz ciągle rozbudowywany terminal w Świnoujściu. Spora w tym zasługa również ministra Naimskiego, który włożył bardzo wysiłek w dywersyfikację zarówno w rządzie Jerzego Buzka, jak i w pierwszym rządzie Prawa i Sprawiedliwości, a teraz jako pełnomocnik rządu ds. infrastruktury. Trzeba oddać poprzednim ekipom, że również realizowały dywersyfikację, szczególnie poprzez korytarz Północ-Południe. Teraz obserwujemy kontynuację tej polityki” – mówił dyrektor CAKJ, Paweł Musiałek, w trakcie debaty zorganizowanej przez Centrum Idei Gospodarczo–Ekonomicznych.

„Plany rozbudowy infrastruktury są bardzo ambitne. Musimy zadać sobie pytanie o ich cel. Czy mają służyć tylko i wyłącznie bezpieczeństwu energetycznemu, tzn. stanowić polisę ubezpieczeniową dającą nam komfort sprowadzania gazu z różnych części świata? Nie mówimy tylko o rozbudowie terminalu i budowie Baltic Pipe, ale również o kolejnym terminalu w Gdańsku i połączeniu ze Słowacją i Litwą. Gdyby połączyć wszystkie połączenia, które planuje wykonać Gaz-System, to powiedziałbym, że mamy sytuację ponad komfortową. Oczywiście z założeniem, że te połączenia mają zaspokoić tylko i wyłącznie polski rynek” – ocenił Musiałek.

„Warto się zastanowić, czy mamy potencjał, żeby wykorzystywać sprowadzany gaz również do eksportu. Aby Polska stała się hubem gazowym, czyli miejscem swobodnego obrotu gazu i jego eksportu za granicę, musimy stworzyć rynek z prawdziwego zdarzenia. Priorytetem przez wiele lat było bezpieczeństwo energetyczne, a nasze postępy na drodze do budowy rynku gazu były wymuszane wyłącznie oczekiwaniami Komisji Europejskiej. To jest powód, dla którego realizowaliśmy kolejne pakiety liberalizacyjne, unbundling i giełdę gazu. Wszystkie te działania posuwały nas do przodu, ale kluczowa sprawy zostały zaniedbane. Wszyscy wiemy, że swoboda i przestrzeń do konkurencji z naszym gazowym monopolistą jest niezbyt duża, dlatego że polski rząd chciał w pierwszej kolejności zrealizować inwestycje infrastrukturalne, takie jak terminal LNG w Świnoujściu i Baltic Pipe. Ich budowa wymagała pewnego zbytu, który mogła mu zapewnić tylko i wyłącznie spółka skarbu państwa, która w swoim statucie ma wpisaną realizację bezpieczeństwa energetycznego. Mówię to bez pretensji do rządu, bo ten priorytet bezpieczeństwa wynikał z naszych zaległości” – stwierdził dyrektor CAKJ.

„Jeżeli będziemy utrzymywać monopol naszej gazowej spółki, realizując strategię pod tytułem «my możemy coś wyeksportować, ale importować już nie chcemy», a dodatkowo jeszcze będziemy wskazywać z jakiego źródła importować nie chcemy, to raczej nie zostaniemy hubem gazowym. Nasi partnerzy będą otwarci tylko na handel w momencie, w którym nikt nie będzie pytał o źródła pochodzenia gazu, ale jaka jest ich cena. To cena będzie decydującym czynnikiem, w którą stronę gaz będzie płynął. Kluczowe jest to, czy będzie faktycznie zrealizowana liberalizacja rynku gazu, która w ostatnich latach została mocno wstrzymana ze względu na inwestowanie bezpieczeństwo energetyczne. To nie jest łatwy krok. Zmiana paradygmatu może być dość bolesna dla naszej głównej firmy. PGNiG nie musiało dotychczas konkurować, dzięki cieplarnianym warunkom na polskim rynku” – podsumował Paweł Musiałek.