Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Czy energetyka jądrowa się Polsce opłaca? [VIDEO]

przeczytanie zajmie 2 min

„Jeżeli chodzi o wytwarzanie energii już po zbudowaniu elektrowni – to nie ma tańszego źródła niż energetyka jądrowa. Jeżeli chodzi o emisyjność – nie ma źródła mniej emisyjnego” – wyliczał Jakub Wiech, wicenaczelny portalu Energetyka24.com. „Dlaczego mam małą wiarę w to, że jesteśmy w stanie zbudować w Polsce taką elektrownię? Ponieważ w ciągu dziesięciu lat od ogłoszenia chęci jej budowy wydaliśmy już 900 milionów złotych i stworzyliśmy trzy strony internetowe” – wskazywał z kolei Paweł Musiałek, dyrektor Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego. Zapraszamy do obejrzenia zapisu debaty Czy czeka nas drugi Czarnobyl? zorganizowanej przez KJ-Warszawa.

„Teoretycznie atom w ogóle nie powinien przerażać. Na skutek incydentu radiacyjnego w Fukushimie nie zginęła ani jedna osoba, jedyną ofiarą tsunami w elektrowni był pracownik, który się utopił. To, co się stało w Czarnobylu było wyjątkiem na ogromną skalę. Takiego łańcucha decyzji i błędów nie da się odtworzyć w żadnym reaktorze innego typu gdziekolwiek na świecie” – tłumaczył Jakub Wiech. Opowiedział też o tym, jak Japończycy radzą sobie ze społecznym strachem przed atomem: „Przedstawili społeczeństwu wyniki badań, wysłali w teren tabuny lekarzy, którzy przebadali ludzi uskarżających się na jakiekolwiek dolegliwości. Potem wysłali nauczycieli z serią wykładów o energetyce jądrowej. Według japońskich badań nastawienia do energetyki jądrowej, najbardziej »za« są prefektury położone tuż obok elektrowni. Poza korzyściami ekonomicznymi czy infrastrukturalnymi, to były też rejony wielkiego wysiłku edukacyjnego”.

Wątek bezpieczeństwa kontynuował Paweł Musiałek: „oczywiście zgadzam się, że strach jest wzbudzony ponad miarę. Nie możemy jednak społeczeństwu powiedzieć, że na pewno nie wydarzy się żadna awaria w elektrowni jądrowej. Wypadek w Fukushimie spowodowany był tym, że nie przewidziano, że tsunami może mieć czternaście metrów wysokości, a nie dziesięć.  Przypominam też, że w Japonii po katastrofie wykryto dużą ilość błędów nadzoru, niedokładnych kontroli i ignorowania zagrożeń. Więc pewne elementy zaniedbań przypominają te z Czarnobyla, choć oczywiście ich poziom w ZSRR był znacznie wyższy. Pytanie, czy my w Polsce jesteśmy w stanie stworzyć sprawny system nadzoru i kontroli nad energetyką jądrową, jeśli na razie z trudem idzie nam przypilnowanie płonących wysypisk?”.

„Niska cena odnawialnych źródeł energii potrafi być zwodnicza. Świetnie ilustruje to przykład niemiecki. Niemcy płacą najwyższe ceny za prąd w Europie, ponieważ mają swoje systemy wsparcia rozwoju energetyki odnawialnej. Według moich wyliczeń zainwestowali w nią od 2000 roku około 590 miliardów Euro. Gdyby ta kwota została przeniesiona na inwestycje w energetykę jądrową, to w tym momencie Niemcy byliby w 100% zasilani przez elektrownie jądrową” – argumentował Jakub Wiech.

„Absolutnym priorytetem w Polsce powinna być efektywność energetyczna, która może być źródłem ogromnych oszczędności. Dobrym kierunkiem jest na przykład program wsparcia termomodernizacji. Po drugie, mamy odnawialne źródła energii, które według mnie Ministerstwo wciąż dostrzega w niewielkim stopniu. Strategia polityki energetycznej do roku 2040 zakłada budowę farm wiatrowych wyłącznie na morzu. Ustawa wiatrakowa przyjęta parę lat temu zabiła w Polsce tę branżę w sposób zupełnie nieuzasadniony. Po trzecie, stopniowe zastępowanie węgla brunatnego elektrowniami gazowymi” – stwierdził Paweł Musiałek.

„Atom jest doskonałym źródłem bilansującym dla OZE. W Niemczech w tym momencie z węgla brunatnego produkuje się dokładnie tyle samo energii co w 1991 roku, co świadczy o tym jak sobie świetnie radzi Energiewende. Wielka Brytania z kolei, nie chwaląc się, zmniejszyła rolę węgla niemal do zera, mając świetny miks energetyczny, którego elementem jest właśnie elektrownia jądrowa” – wspominał Wiech.

„Mija dokładnie 10 lat – mamy rocznicę – od ogłoszenia polskiego planu jądrowego. Nie zostało zrobione niemal nic, choć wydaliśmy 900 milionów złotych. Dlaczego ja mam małą wiarę w to, że jesteśmy w stanie zbudować w Polsce taką elektrownię? Powstały w Polsce dwie strony internetowe o energetyce jądrowej. Co następnie zrobił polski rząd? Zrobił konkurs na trzecią stronę internetową. Mając na uwadze taki dorobek w ciągu ostatnich 10 lat w zakresie budowy polskiej elektrowni jądrowej, ja mam głęboką wątpliwość czy jesteśmy w stanie stworzyć odpowiedni system finansowania tak wielkiego przedsięwzięcia” – podsumował debatę dyrektor CAKJ Paweł Musiałek.