Witamy na stronie Klubu Jagiellońskiego. Jesteśmy republikańskim i niepartyjnym stowarzyszeniem, które próbuje oddziaływać na politykę w duchu troski o dobro wspólne. Piszemy pogłębione artykuły o polityce, gospodarce, historii i kulturze. Formułujemy obywatelskie postulaty zmian i wysyłamy petycje do władz. Publikujemy komentarze ekspertów i tematyczne raporty. Działamy w całej Polsce.

Zachęcamy do regularnych odwiedzin naszej strony. Informujemy, że korzystamy z cookies.

Musimy porozmawiać. O polsko-ukraińskim dialogu „Petra i Mazepy” oraz Klubu Jagiellońskiego

Musimy porozmawiać. O polsko-ukraińskim dialogu „Petra i Mazepy” oraz Klubu Jagiellońskiego autor ilustracji: Rafał Gawlikowski

Wraz ze zmianą władzy na Ukrainie słychać coraz więcej głosów o konieczności przemyślenia i normalizacji stosunków z sąsiadami. Zazwyczaj, nie wiedzieć czemu, chodzi o Federację Rosyjską. Redakcja „Petra i Mazepy” w pełni podziela myśl, że z sąsiadami trzeba rozmawiać, omawiać nasze wspólne problemy: to, co nas łączy i to, co nas dzieli. Jest tylko jeden problem. Nie należy robić tego z Federacją Rosyjską, państwem-agresorem, które narusza naszą integralność terytorialną i suwerenność oraz otwarcie zamierza robić to dalej.

Należy rozmawiać przede wszystkim z krajami, z którymi łączy nas nie tylko przeszłość, ale także wyzwania teraźniejszości i przyszłość. To istotne chociażby dlatego, aby nie pozwolić Kremlowi dalej wbijać klin pomiędzy nas. Dlatego jesteśmy przekonani, że pierwszym z sąsiadów, z którym zdecydowanie musimy prowadzić dialog, jest Rzeczpospolita Polska.

Za mało komunikujemy się ze sobą. Spróbujmy to zmienić

„Petro i Mazepa” to portal, który próbuje jednoczyć ukraińskich intelektualistów, ludzi zainteresowanych bezpieczeństwem narodowym i poszukiwaniem miejsca Ukrainy w nowym świecie. Jesteśmy zjednoczeni w próbie zrozumienia, jak przeciwdziałać potężnemu agresorowi, a jednocześnie nie stracić swojej tożsamości.

W przeciągu każdego miesiąca publikujemy ponad sto artykułów, a naszą stronę odwiedza ponad 250 tysięcy osób. I nie są to tylko przypadkowi ludzie szukający przepisu na ukraińskie pierogi. Wiemy na pewno, że czytani jesteśmy w ministerstwach i ambasadach.

Wspólnie z Ministerstwem Informacji realizowaliśmy wiele projektów, inicjowaliśmy konkursy plakatów wojskowych, które później stały się kampanią społeczną ukraińskiej armii we wszystkich większych miastach w państwie. Organizowaliśmy pomoc dla wojska i robiliśmy, prawdopodobnie najlepszy w kraju, codzienny przegląd wiadomości. Możemy stać się platformą, na której zapoczątkujemy międzynarodowy dialog. Nie powinno się lekceważyć takiej okazji.

Rozpoczynamy wspólny projekt z Klubem Jagiellońskim – polskim stowarzyszeniem intelektualistów o republikańskich poglądach. Na stronie naszej i Klubu postaramy się opowiedzieć Ukraińcom o Polakach, a Polakom o Ukraińcach; o wzajemnej polityce i ekonomii, historii i teraźniejszości. O tym, jak wydarzenia wyglądają z innej perspektywy. Z perspektywy najbliższej granicy.

Co na Ukrainie wiemy o Polsce?

Zależy to od miejsca na mapie. W regionach środkowym, wschodnim i południowym istnieje, ogólnie rzecz biorąc, problem z wewnętrzną mobilnością. Gwałtownie spada liczba osób, które wyjeżdżały poza ich granice. Jeśli dodatkowo w tych częściach Ukrainy zawsze na granicy są kolejki, to z wyżej wspomnianych obwodów w Polsce było niewielu.

Nic więc dziwnego, że ukraińskie wyobrażenie Polski jest, w najlepszym razie, fragmentaryczne i zniekształcone. Nie można mówić o jednym obrazie Polski, ale kilku, zależących od trzech czynników.

Pierwszy pryzmat, przez który Ukraińcy patrzą na Polskę, to radziecka i postsowiecka narracja historyczna i literacka. Na stosunek do Polaków wpływają stereotypy 400-letniej historii mówiące o abstrakcyjnych, dumnych szlachcicach wrogich ukraińskiemu narodowemu wyzwoleniu.

Takie przedstawianie Polski było korzystne dla sowieckiej, a przed nią dla imperialnej, rosyjskiej, władzy. Demonizacja Polaków pokazywała bezalternatywność ukraińskiego wyboru, działała na korzyść „sojuszu z bratnim narodem rosyjskim”.

Druga perspektywa postrzegania Polaków, szczególnie na Zachodniej Ukrainie, odbywa się w ramach specyficznej love-hate relationship, w której Polacy są zarówno ciemiężycielami, jak i pewnego rodzaju wzorcem kulturowym, obiecującymi pracodawcami.

Trzeci pryzmat – prawdopodobnie najbardziej powszechny – to postrzeganie historii polskiego sukcesu w europejskiej rodzinie jako swego rodzaju wzorca. To również przykład dobrego zagospodarowania szansy, której Ukraina nie wykorzystała z przyczyn obiektywnych. Jednak prawdopodobnie nawet i ta wizja pokazuje tylko część Polski.

By wzajemnie się rozumieć i obiektywnie na siebie patrzeć, konieczne jest prowadzenie dialogu. Trzeba nauczyć się obserwować rzeczywistość sąsiadów ich oczami. Trzeba się nimi interesować. Ze wspólnego zainteresowania rodzi się zrozumienie, a z niego – potencjał prawdziwej współpracy i korzyści dla obu stron.

Co Polacy wiedzą o Ukrainie?

Polskie postrzeganie Ukraińców również jest zniekształcone i fragmentaryczne, zależne od kwestii historycznych, kulturowych i współczesnych wyzwań. Wizerunek Ukrainy stworzony został z nie do końca pasujących do siebie szczegółów, a reszta po prostu dopowiedziana. Polacy widzą Ukraińców na swoich ulicach, ale czy mogą dzięki temu nakreślić pełny obraz ich kraju?

Ukraina nie ma własnej narracji w Polsce i w Europie. Mówimy za mało o sobie, a za dużo mówi się o nas w naszym imieniu. Doszło do tego, że pozwoliliśmy, by nie zauważano naszej wojny. To wręcz całkiem łatwe. Nawet w Charkowie, nie tak daleko od linii rozgraniczenia, wojna jest już prawie niezauważalna.

Weterani zmienili mundur na cywilne ubrania. Nie lubią wspominać wojny i są ostrożni w autoprezentacji. Kto wie, czy rozmówca nie będzie widział ciebie, tylko dostrzeże jakieś własne stereotypy? Obecnie jest u nas jak w Izraelu – można spotkać uroczą kobietę i dopiero później przypadkowo dowiedzieć się, że jej doświadczenie wojskowe jest większe niż twoje.

Jak w takim razie możemy oczekiwać, że inni dowiedzą się o naszych problemach, jeśli sami o nich milczymy? To nasz problem nie tylko w komunikacji z Polakami, ale w komunikowaniu się ze światem, a nawet między sobą. Ukraińcy wciąż bardzo się różnią i nadal budują naród z różnych światopoglądów. Możliwe jednak, że gdy weźmiemy te uwarunkowania pod uwagę, Polacy zrozumieją nas lepiej niż inni.

Jak zbudować dialog?

Jestem przekonany, że kwestie różniące Ukraińców i Polaków, nawet te najstraszniejsze, warto przedyskutować. Spory historyczne mogą być rozwiązane tylko wtedy, gdy Ukraińcy będą mieli możliwość spojrzeć na nie oczami Polaków, a Polacy oczami Ukraińców. Weźmy pod uwagę najbardziej bolesne i newralgiczne elementy, jak np. rolę Bandery i UPA. Polskie społeczeństwo postrzega działalność tych ludzi w kontekście ich walki z Polakami oraz wydarzeń na Wołyniu.

Dla wielu będzie zaskoczeniem, że Ukraina ich działalność postrzega przede wszystkim przez pryzmat walki z ZSRR i Kremlem. Polskie społeczeństwo często nie rozumie więc, że ukraińska gloryfikacja tego ruchu nie jest skierowana przeciwko Polakom, ale jest odruchową odpowiedzią na agresję Kremla. Konkretne wydarzenia historyczne rozpatrywane są przez Ukraińców w kontekście zupełnie innej konfrontacji.

Powyższe wzajemne niezrozumienie jest zjawiskiem normalnym. Ukraińcy z pewnością nie poświęcili wystarczająco dużo wysiłku, aby wyjaśnić swoje stanowisko. Czy są w stanie spojrzeć na tę sytuację polskimi oczami?

Wydaje się, że warto spróbować. Być może nawet w sprawach, w których nie będziemy zgadzali się ze sobą, musimy przynajmniej nawzajem się zrozumieć. Zrozumieć, w czym konkretnie się nie zgadzamy. Dobre angielskie powiedzenie mówi: „Let’s agree to disagree” – „Zgódźmy się nie zgadzać”. Zdefiniujmy sferę, w której zgody nie będzie, uznajmy, że możemy, i powinniśmy, iść dalej.

Mamy wspólne interesy i, bądźmy szczerzy, wspólnego wroga, który dokłada wszelkich starań, żeby nas skłócić, zdestabilizować zarówno Ukrainę, Polskę, jak i struktury europejskie. To wspólny problem całego kontynentu, który wymaga skoordynowanych rozwiązań.

W tym miejscu ponownie pojawia się problem. Ukraińskie społeczeństwo jest podzielone. Wahadło wyborcze wyrzuciło w górę ludzi o bardzo różnych poglądach. Trudno się spodziewać, że to władze ukraińskie wypracują wspólny front przeciwdziałania rosyjskiej agresji. Być może powinno zrobić to społeczeństwo obywatelskie? Istnieje szansa, że powstanie z tego coś dobrego. Przynajmniej warto spróbować.